Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Kociątko wyruszyło na fioletową stronę mocy ;))

Autor: Zelma
Wstęp

O mnie: Nie w Grecji, a w Polsce, ale wierzę, że się uda - optymistka, choć często przytłoczona pracą i innymi około-rodzinnymi zmartwieniami. Po 30 (jak to i kiedy się stało? ;), od dawna w związku, od niedawna małżeńskim.

Czas starania się o dziecko: Na razie traktuję to jako proces, nie liczę konkretnych cykli. Pierwszy 'monitoring' na ovu - sierpień 2014.

Moja historia: Nigdy świadomie nie odkładałam macierzyństwa na później, ale jakoś tak czas płynął, a decyzja o odstawieniu tabletek się nie pojawiała. A jak już się pojawiła - to zaraz problemy zdrowotne 'wykluczyły mnie z gry' na ponad pół roku. Taki falstart. Teraz wracamy do gry, w miarę możliwości 'na spokojnie'... ale czy to się tak da? Zobaczymy....................................... Update 2014.12.25. Proces trwa, operacja choinka nie wypaliła, może operacja zając się powiedzie ;) A jak nie to jeszcze tyle innych pięknych dni po drodze ;) UPDATE 2015.02.17 -> Jest szansa, że operacja zając wypali ;)

Moje emocje: Staram się żyć normalnie, nie koncentrując swojej całej uwagi na staraniach. Ale jak słyszę życzliwe 'a wy jak tam, nie myślicie o dziecku?' to mnie wewnętrzny szlag trafia. Update 2014.12.25 Wewnętrzny szlag się trochę uspokoił. Cierpliwie czekam. Update 2015.02.17 FIOLETOWO

20 sierpnia 2014, 19:05

W pracy przedurlopowy armageddon, byle do soboty i wreszcie chwila oddechu. Od początku sierpnia - pierwszy monitoring cyklu na OF, jesteśmy na półmetku - 2dpo. Z zaciekawieniem oglądam sobie co mi ta szprytna maszyna wyprognozuje, na razie twierdzi, że nie jest źle (ovu była i z przytulaniem też udało się wcelować). Uczucia mieszane - z jednej strony znane wielu staraczkom podskórne przeczucie, że a może jednak, a nuż się udało - a z drugiej strony wewnętrzne tonowanie - żeby się zbyt mocno nie nakręcać i dać zaskoczyć wynikiem.

2 komentarze (pokaż)
23 sierpnia 2014, 19:30

Między nami, kuzynkami czyli kurtuazyjne rozmowy na rodzinnym spotkaniu:
- Byliśmy na chrzcinach u kolegi...
- A u Was to się chyba nie zanosi, co?
- Zanosi nie zanosi, pożyjemy zobaczymy
(czyli jak delikatnie zmienić temat - ale nie zadziałało)
- bo jeszcze trochę i za stara będziesz...
(no cóż, skoro delikatnie się nie da...)
- może Ty!
(podziałało - znalazł się inny temat, może dlatego, że kuzynka jest starsza)

5 komentarzy (pokaż)
25 sierpnia 2014, 15:46

Wakacje, wakacje, wakacje! Wreszcie! ;)) Dwa tygodnie luzu, spokoju, nie-muszenia-niczego, nie-szpieszenia-się-nigdzie, tylko cieszenia się chwilą, słoneczkiem, ładnymi widokami. A gdyby tak jeszcze odrobina szczęścia dopisała i @ by się nie pojawiła... ;) Dziś 7dpo ale OF twierdzi, żeby się jeszcze w testowanie nie bawić. No to na razie się nie bawię, dziś i jutro w podróży więc nie będę miała zbyt dużo czasu, żeby się zastanawiać. A w międzyczasie może OF się namyśli i da mi sygnał do testowania? Na razie mega dobry humor i mój niezatapialny optymizm wreszcie wychodzi na wierzch (wcześniej się chował pod nawałem pracy i stresu).

0 komentarzy (pokaż)
27 sierpnia 2014, 08:20

To trzeba być mną ;) OF zameldował, że jak chcę to mogę spróbować testować (acz szans wielkich mi nie daje). No ale co tam, myślę - spróbujmy. Otwieram walizkę i próbuję znaleźć wrzucone przy pospiesznym pakowaniu testy. Im bardziej szukam... tym bardziej ich tam nie ma. Im bardziej ich tam nie ma, tym bardziej pęcherz nagli. Trudno - z naturą nie wygrasz. Odpuszczam 'pierwszy poranny'. Zwłaszcza, że w głowie zaczyna mi się tlić myśl taka z początku nieśmiała, ale coraz wyraźniejsza, że owszem - miałam te testy w ręku jak się pakowałam. Miałam na pewno. Ale to jeszcze wcale nie musi oznaczać, że ostatecznie wylądowały w walizce. Pięknie! Ciekawe czy w 'podręcznych rozmówkach polsko-chorwackich' znajdę jak jest 'test ciążowy' ;)

Znalazłam ;)
test ciążowy - test na trudnoću
ciężarna - trudna

Jakiż to życiowy język jednak ;))


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 08:27

0 komentarzy (pokaż)
28 sierpnia 2014, 20:49

Chorwacki test powiedział dziś rano, że nie. Język może obcy, ale oznaczenia bardzo czytelne - nie czeka się na drugą kreskę tylko ma być kreska kontrolna i '+' albo '-' w drugim okienku. Równocześnie (o ile dobrze zrozumiałam) jeśli do terminu spodziewanej @ jest 4 dni to test jest wiarygodny tylko na ok. 50%. @ na razie nie przyszła, więc tymczasem korzystam z urlopu i zobaczymy co będzie.

Zaglądam na też na pamiętniki kilku dziewczyn, które znacznie dłużej niż ja starają się i jakoś mi smutno bo zbiegło się w czasie kilka 'wyników', że tym razem (znowu) nie. U mnie to zaledwie pierwszy cykl z obserwacją na OF, pierwszy gdzie zrobiłam testy owulacyjne, żeby szczęściu dopomóc - i mimo, że staram się zachować dystans i ograniczać presję nakładaną na samą siebie - dziś rano robiąc test zakryłam okienka i pomyślałam sobie - spokojnie, przecież pewnie za pierwszym razem się nie uda, zresztą powiedzmy to sobie - próby nie były szczególnie intensywne. Ale kiedy odsłoniłam okienka - jednak poczułam pewnego rodzaju zdziwienie, że jednak nie ma tam plusa. Hmm... więc jednak nie? Trochę jak z kuponem do totolotka, gdzie sprawdzając wyniki niby nie zakładasz, że trafiłaś 6, a jednak brak wygranej jest pewnego rodzaju zaskoczeniem. Nie wiem dziewczyny, jak sobie radzicie z poziomem oczekiwań przy kolejnych miesiącach takiej emocjonalnej huśtawki (może tak? chyba jednak nie? może jednak tak?). Pocieszające jest chyba jednak to, że zajścia w ciążę są częstsze niż wygrane 6 w totolotka.


2 komentarze (pokaż)
29 sierpnia 2014, 19:03

Thunderstorm in paradise. Wygląda na to, że jednak będę mogła spokojnie degustować chorwackie % - pojawiło się plamienie, ale raczej początek @ niż cokolwiek innego. To się w sumie idealnie składa bo mój szanowny małżonek, przy całych moich pokładach anielskiej cierpliwości, wkurzył mnie właśnie bardzo. Humor zatem taki, że w sam raz, żeby się czegoś % napić. ooo looosie....

0 komentarzy (pokaż)
1 września 2014, 07:31

No i po wakacjach, czasem się wszystko zupełnie inaczej układa niżby człowiek chciał ;( Ale może czemuś to służy, może to jakaś lekcja do nauczenia.

W międzyczasie przeglądałam kolejne pamiętniki... i bardzo się cieszę, że tu trafiłam. Kopalnia wiedzy i wskazówek na przyszłość a do tego to wrażenie, że 'nie tylko ja tak mam', a wiele z Was ma podobne obawy, smutki, radości. Od razu człowiekowi jakoś tak raźniej.





0 komentarzy (pokaż)
1 września 2014, 21:05

Od jakiegoś czasu chodzi mi już po głowie, żeby sobie sobie uporządkować wiedzę i zrobić taką przygotowawczo-przedciążową listę rzeczy do (opcjonalnego) zrobienia, zanim się w ciążę zajdzie. Opcjonalnego tzn. nie chodzi mi o listę rzeczy, które każda przyszła mama zrobić *musi* (bo jeśli nie, to co?) tylko listę rzeczy, które zrobić może - jeśli uzna je za stosowne. Ale, żeby móc uznać za stosowne lub nie - trzeba wiedzieć, że jakieś badanie można zrobić. I o takiej właśnie liście myślę - liście rzeczy do zastanowienia. A więc... do rzeczy ;)) Poniżej wpisuję listę badań/rzeczy, które zrobiłam lub sprawdziłam czy mam na bieżąco lub zdecydowałam, że nie robię (teraz lub w ogóle nie).

Za wszyyyystkie podpowiedzi, sugestie i uzupełnienia z góry dziękuję ;))

BADANIA i INNE TEMATY OKOŁOLEKARSKIE

1. wizyta u dentysty - wyleczenie ewentualnych zaległości
(przewrotnie wpisuję jako nr 1 na liście bo niby każdy o zęby dba lub wie, że dbać powinien 'na bieżąco', ale przy planowanej ciąży lepiej zwrócić na to wcześniej uwagę bo w czasie ciąży będzie problem ze znieczuleniem, nie będzie też można zrobić prześwietlenia).

2. cytologia, USG piersi + USG transvaginalne

3. Testy z krwi odnośnie choróbsk wszelakich:
- różyczka
- HIV
- badanie WR (kiła)
- wirusowe zapalenie wątroby typu C (P-ciała HCV)
- wirusowe zapalenia wątroby typu B (antygen i P-ciała HBs)
- co jeszcze???

4. Szczepienia
(to temat ogólnie szeroki i często kontrowersyjny, tutaj szczególnie nie chcę niczego narzucać czy sugerować. Wpisuję szczepienia, które ostatnio zrobiłam (lub nie - a były mi sugerowane). W związku z ciążą: żółtaczka B i grypa, reszta nie tyle ze względu na planowaną ciążę, ale ze względu na różne wyjazdy + ogólne podejście profilaktyczne.

'ciążowe':
- żółtaczka typu B (badanie z krwi HBs wykazało mi brak posiadanej odporności)
- szczepienia przeciw grypie
(Było mi zalecane jako wskazane przed planowaną ciążą ze względu na potencjalnie większe ryzyko ciężkich powikłań tej choroby u ciężarnych niż w populacji ogólnej. Mimo wszystko - nie zrobiłam i raczej nie będę robić. Moja decyzja opiera się na tym, że generalnie organizm mam odporny, na grypę nigdy się nie szczepiłam, ale też nie pamiętam, żebym kiedyś na nią chorowała. Dlatego w swojej indywidualnej sytuacji podjęłam taką właśnie decyzję, ale nie odważyłabym się dawać rekomendacji innej osobie)

inne szczepienia (nie związane stricte z planami ciążowymi):
- żółtaczka typu A
- tężec + błonica
- polio
- dur brzuszny
- kleszczowe zapalenie mózgu
- szczepienie przeciw meningokokom (zostałam poinformowana, że takie szczepienie jest. Temat meningokoków mgliście kojarzę, ale nie na tyle, żeby wyrobić sobie zdanie czy jest sens się szczepić czy nie).

5. O kleszczach i boreliozie
Napiszę tu kilka słów o tym jak to u mnie wyglądało - może komuś się przyda. Jesienią 2013 zdecydowaliśmy z mężem, że odstawiamy antykoncepcję i 'zobaczymy co się stanie'. Mniej więcej w tym czasie złapałam w lesie kleszcza podelca (czy też raczej on upolował mnie). Po wyciągnięciu 'nic' się nie działo (brak charakterystycznego rumienia czy jakichś niepokojących objawów typu gorączka, złe samopoczucie). Po miesiącu zrobiłam jednak na wszelki wypadek test (krew, Elissa IgG i IgM) no i się zaczęło. Wyszło, że coś tam chyba jest, ale takie niejednoznaczne, ni to leczyć ni to nie leczyć. Kolejne testy (Westernblot) i podobny wynik. W internecie poczytałam, że wg niektórych badań borelioza + plany ciążowe to zła kombinacja. Na innych stronach zapewniali, że nie odnotowano negatywnego wpływu boreliozy matki na dziecko. (Generalnie - od czytania w necie o boreliozie można naprawdę zgłupieć i bez planów ciążowych). W Warszawie podobno najlepiej się na tym znają w szpitalu na Banacha (zakaźny) - tam mnie wszyscy odsyłali. Może i tak - ale czas oczekiwania na przyjęcie do poradni - pół roku. Stwierdziłam, że tyle czasu czekać nie będę i zdecydowałam się rozprawić z kleszczem podelcem prywatnie. Trafiłam na lekarza, którego podejście było bardzo zbieżne z moim (jeśli będzie trzeba naszpikować się antybiotykami - to trzeba się naszpikować i już, ale jeśli przed tym można jeszcze zrobić jakieś badania, żeby się upewnić - to robimy). Odnośnie starań ciążowych pan doktorek miał bardzo sprecyzowane zdanie - 'Zdecydowanie zawiesić starania do czasu wyjaśnienia/zakończenia tematu boreliozy'. Co prawda, jak powiedział, jest wiele kobiet, które zaszły w ciążę nie wiedząc, że są chore, albo takich, które kleszcz uziarł jak już były w ciąży - i nic złego się nie stało, dzieciaczki rodziły się zdrowe (są też leki osłonowe na czas ciąży - w razie jakby co). Ale... negatywnego wpływu boreliozy matki na maleństwo wykluczyć nie można + zwiększone ryzyko poronień/trudności z zajściem w ciążę. Ja zdecydowałam, że ryzykować nie chcę. Poszły dodatkowe badania, w końcu również solidnie uderzenie antybiotykowe. Ostatecznie - w lipcu dostałam wreszcie wynik wskazujący, że drań kleszcz dostał po ... a ja mogę wreszcie wrócić do pierwotnych planów. Dobre pół roku 'w plecy', no ale coż tak bywa.

Dobra - na razie tyle. Mam jeszcze pomysły na kolejne listy
* Leki + badania stricte pod próby ciążowe (kwas foliowy - to proste. Ale te wszystkie luteiny, progesterony, Duphastony - czarna magia!!!)
* czego nie jeść/nie pić/unikać - tak na wszelki wypadek

0 komentarzy (pokaż)
3 września 2014, 06:57

PRO:
* kwas foliowy
* ocet jabłkowy
* maliny, morele, brzoskwinie i czerwony grejpfrut
* czerwone winko i pokrzywa na endometrium,
* siemię i wiesiołek na śluz

MĘŻUŚ:
* kwas foliowy
* zupa pomidorowa – pomidory posiadają likopen, składnik który poprawia płodność u mężczyzn (jakość nasienia). Likopen jest lepiej wchłaniany, gdy pomidory są przetworzone (sosy, zupy, soki pomidorowe).
* produkty bogate w cynk – jest on ważny w produkcji spermy i testosteronu. Duże ilości cynku są obecne w nasionach dyni, ostrygach, wołowinie, owocach morza i jagnięcinie.

NIE JEŚĆ:
*


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 września 2014, 08:11

0 komentarzy (pokaż)
4 września 2014, 07:09

No to tak, żeby zachować równowagę pomiędzy 'szykowaniem się' na ciążę, a nie ustawianiem całego najbliższego życia pod ewentualną ciążę - kupuję bilety na dwa koncerty w sierpniu 2015. Oczywiście - jeśli się uda, to w sierpniu za rok mogę być ciężko brzuchata, albo nawet już z maleństwem na ręku. Ale co tam - jeśli tak będzie to się wtedy będę martwić co z biletami zrobić. A tymczasem - zamawiam ;)

3 komentarze (pokaż)
5 września 2014, 07:15

Może nieszczęścia chodzą parami, ale wychodzi na to, że 'szczęścia' również ;) A może nawet trójkami - do dwóch koncertów w sierpniu 2015 dorzucam trzeci - i to całkiem blisko bo już w październiku ;)) Cieszę się bardzo bo na przyjazd tego pana do Polski ostrzyłam sobie zęby już dobrych kilka lat... Przyjechał ze 3 lata temu, nawet do Waw więc bliżej być nie mogło, ale złośliwość losu taka, że konzi 2 dni przed baardzo (wtedy mi się wydawało) ważnym egzaminem. No i nie poszłam ;(

Tym razem więc - 28 października >>> Wrocław >>> TV Smith
https://www.facebook.com/events/829235133775370/

A dziś ostatni dzień urlopu, od poniedziałku do pracy... nie tęsknię jakoś szczególnie, ale tym się będę martwić w poniedziałek. Tymczasem plan na dobry piątek:
* Coursera - kurs o odżywianiu
* rowerkowanie
* 'ogarnięcie' mieszkania - wieczorem wpadają daawno nie widziani znajomi.

0 komentarzy (pokaż)
5 września 2014, 22:47

Coursera zrobiona, mieszkanie (mniej więcej) ogarnięte. Rower nie ruszony, jutro też jest dzień ;)

Na dobranoc dwa filmiki - o tym, że powinno się być dobrym - dla innych, ale i dla siebie. A może nawet przede wszystkim dla siebie. Często to właśnie dla samej siebie jesteśmy złośliwe i okrutne. Dobre bądźmy dla siebie samych, i wyrozumiałe ;)

Dla siebie:
http://www.youtube.com/watch?v=s-HqGOCW7UA

I... dla siebie ;)
https://www.facebook.com/video.php?v=10152690039165809

0 komentarzy (pokaż)
6 września 2014, 12:49

Sobota, pięknie świeci słońce - czego chcieć więcej? ;) Relaks

3 komentarze (pokaż)
7 września 2014, 07:30

Książki, linki - żeby nie umknęły
* Druckerman, Pamela. « W Paryżu dzieci nie grymaszą. » Wydawnictwo Literackie, 2013-06-06. iBooks.
* Pamela Druckerman. Dziecko dzień po dniu (kontynuacja j.w.)
* "Język niemowląt" Tracy Hogg

Youtube:
* Thalasso Bain Bebe Video - Baby Bath video - Sonia Rochel Video


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2014, 23:37

0 komentarzy (pokaż)
14 września 2014, 21:56

17dc, cykl bez mierzenia temp, tylko testy ovu + śluz

dzień 'statystycznie' płodny - tak wypadła ovu w zeszłym miesiącu. Wg objawów - nie bałdzo, ale na wszelki wypadek <3 się zadziało (tak samo się wzięło i już ;))

Tymczasem... życie się toczy, nie mam zbyt wiele czasu na rozmyślanie i kombinowanie. A to chyba dobrze, na razie niech 'się dzieje' i już ;)

0 komentarzy (pokaż)
23 września 2014, 19:24

6dpo, bez mierzenia temp, były testy ovu, żeby jako-taką orientację mieć, ale ogólnie tak zwane obiektywne okoliczności zupełnie niesprzyjający - wyjazdy/goście/choróbska ite pe ite de. Detektor ovu twierdzi, że czas współżycia słaby, ale to i tak moim zdaniem zawyżona ocena. Myślę, że ciążę z tego cyklu trzeba by rozpatrywać w kategoriach zbliżonych do niepokalanego poczęcia czy innej 'wiatropylności'. Plusy? Cykl na luzie, i to tak faktycznie na luzie. Wiem, że z pustego to i Salomon nie naleje, więc 'na luzie' oznacza tym razem, że faktycznie tak czuję. A nie: wmawiam sobie, że się nie nastawiam chociaż faktycznie to się trochę skrycie nastawiam. W dodatku do następnego cyklu też aż tak mi się nie spieszy - bo jeszcze chwilę potrwają nasze utrudnione warunki mieszkaniowe (towarzystwo za ścianą). A więc, niech się wszystko swoim rytmem toczy, październik powinien być już bardziej sprzyjający. Zwłaszcza, że za oknem coraz zimniej, więc trzeba się więcej przytulać ;))

0 komentarzy (pokaż)
28 września 2014, 22:17

zagadka na dziś ;)
11dpo, prognozowanej miesiączki na dziś brak, objawów na @ brak, sikaniec 2 dni temu - ciąży brak.
Przyjedzie @ jutro czy nie przyjdzie? ;)

5 komentarzy (pokaż)
29 września 2014, 19:48

No to się zagadka wyjaśniła dość szybko - @ dziś przylazła, na szczęście nieagresywna. W sumie to dobrze, że przylazła już - szybciej przyszła - szybciej pójdzie, a na szybkim jej przejściu mi tym razem zależy bo w czwartek lecę do Barcelony na wesele koleżanki z wymiany studenckiej. Do tego czasu z @ zostaną resztki i nie będzie mi w podróży przeszkadzać. A ja wiedząc na czym stoję czyli ciąży brak - będę mogła spokojnie spełniać toasty na cześć młodej pary. Ole! ;)) Poza tym w tym tygodniu wyprowadza się od nas kuzyn, co oznacza, że od października zostajemy na włościach sami i, cytując Dżejzi, będę mogła zapolować na węgorza! (Genialne określenie!!! ;))

A tymczasem, z cyklu: "Blondynka potrafi" czyli co się działo rano, przed wyjaśnieniem się zagadki
Obudziłam się rano i tak sobie leżąc jeszcze pod kołdrą, kombinuję - robić sikańca czy nie robić? @ statystycznie na wczoraj, więc by był sens robić... ale szanse nikłe, więc szkoda testu. Lepiej poczekać do jutra - jeśli @ nadal nie przyjdzie. Nooo dobra, to brzmi logicznie i sensownie i w ogóle. Nie robić. Nie robić, nie robić, nie robić... a co mi tam, zrobię ;) Nie ma to jak konsekwencja w działaniu i te sprawy. Podreptałam do łazienki, sprawdziłam czy aby na pewno @ nie ma - nie ma! Dobra, no to test otworzyć, pipetkę pod strumień... 4 krople na test... Ale jak to się stało, że pipetka niemal pusta? Wycisnęłam jedną kroplę i z głupią miną doszłam wreszcie do wniosku, że chyba nie do końca wycelowałam. Blondynka to jednak potrafi... Coś tam test zaczął móżdżyć z tej 1 kropli, ale szło mu jak objuczonemu osiołkowi pod górę, wynik ni diabła nieczytelny (pasek odczytu wyszedł w ciapki). No nic, skoro test i tak skitłaszony, to poeksperymentujmy - wlałam kilka kropel toniku do twarzy, który przeczyścił ciapki i pokazał pięęękną jedną krechę.

Wnioski:
- nie testować na pół śpiąco
- nie testować jak rozsądek mówi - pooczeeekaj do jutra! ;)

Zagadka na przyszłość:
- czy następnym razem zastosuję się do swoich wniosków i poczekam? Pytanie retorycznie oczywiście ;)

1 komentarz (pokaż)
2 października 2014, 12:54

Ole ole ole ole ola! Dziś wieczorem Barcelona ;) A tymczasem w Warszawie też pogoda piękna, a ja w szale pakowania. Nie żebym miała aż tyle rzeczy do zabrania - bardziej idzie o to jakby tu zabrać jak najmniej, a równocześnie mieć co na siebie włożyć. Drugi objaw szału - gdzie u licha mogłam wsadzić pasującą do sukienki torebkę, skoro nie ma jej tam, gdzie być powinna? Ale w sumie... skoro to moje główne zmartwienia na dziś - to chyba nie jest źle.

Pocztą przyszła książka pani Druckermann - o grzecznych paryskich dzieciach. Przerzuciłam kilka stron i biorę ze sobą w podróż ;)

Inne dzieciowe plany, na razie z luzem. Nasz gość domowy się powoli wyprowadza... ale w październiku jeszcze wizyta teściowej za dwa tygodnie, później jakiś inszy kuzyn się tydzień chce u nas 'przechować'. I gdzieś tam po drodze wypada ovu, ale coś mi się zdaje, że znowu - mimo, że u siebie i na swoim, to nici z wolnej chaty. Generalnie lubię gości w domu, ale trochę mi utrudniają rozpoczęcie sezonu łowieckiego. Tymczasem widziałam się z moją panią ginekolog, zrobimy w listopadzie monitoring cyklu, tak żeby podejrzeć co tam się dzieje. Nooo dobra - z braku węgorza w okolicy, trzeba zapolować na ukrywającą się torebkę od sukienki.

0 komentarzy (pokaż)
6 października 2014, 20:45

Przeczytałam o dzieciach, które nie grymaszą w Paryżu. Bardzo się cieszę, że nie czekałam z zakupieniem i przeczytaniem tej książki do momentu zajścia w ciążę. Tak pierwotnie chciałam zrobić, po troszku, żeby nie zapeszać, po troszku bo nie czułam się do końca upoważniona do takich lektur (trochę tak, jakbym podglądała przez dziurkę od klucza coś co mnie jeszcze nie dotyczy). Teraz uważam, że bardzo dobrze, że nie czekałam. Bycie mamą to ogromne wyzwanie, którego nie da się za pewne nauczyć zawczasu, 'na sucho'. Ale.. to nie znaczy, że nie można nic zrobić. Na przykład nawyki czy zasady. Złapałam się na myśleniu, że teraz to sobie może to i tamto odpuszczam, ale jak pojawią się dzieci to na pewno zadbam o to właśnie i tamto też. Oczywiście guzik prawda i naiwne myślenie. Jeśli nie zadbam o wyrobienie odpowiednich nawyków u siebie to niby jakim cudem miałabym przekazać je dzieciom, które będą czerpać z moich zachowań. Przy okazji - myślę, że jest to świetne zajęcie na czas starań o dziecko. Jeśli teraz zajmę się przemyśleniem czy zmodyfikowaniem kilku istotnych kwestii to (mam nadzieję) oderwie mnie to od pokusy intensywnej koncentracji na 'chceniu i staraniu'. Przy tym - myślę o tej pracy do odrobienia nie tylko w kategoriach tego - jaką mamą chciałabym byc, a raczej - jako osobą. Bardzo inspirująca książka! Nie doceniałam w tym zakresie Francuzów, ale bardzo do mnie przemawia opisywane tam podejście, sposób postrzegania bycia mamą.

Dziewczyny, macie jakieś inne książki okołomacierzyńskie do polecenia? Najchętniej takie mało techniczne, bardziej odnoszące się ogólnie do tematu rodzicielstwa.


2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do OvuFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK