Dzień Taty - promocja!

Życzymy Wam z całego serca, aby już wkrótce Wasza druga połowa mogą obchodzić Dzień Taty!

Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was prezent.

Wykup abonament Premium od teraz do końca miesiąca, a otrzymasz od nas prezent!

Przy zakupie abonamentu Premium na:

1 miesiąc – otrzymasz 15 dni w prezencie

3 miesiące – otrzymasz 1 miesiąc w prezencie

12 miesiący – otrzymasz 2 miesiące w prezencie

Jeżeli wykupisz abonament Premium w OvuFriend i zajdziesz w ciążę, będziesz mogła wykorzystać swój abonament w BellyBestFriend – niesamowitym, w pełni spersonalizowanym, inteligentnym kalendarzu Twojej ciąży!

Promocja trwa do 30.06.2017.

Wykup abonament Zamknij

Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Kociątko wyruszyło na fioletową stronę mocy ;))

Autor: Zelma
9 lutego 2015, 22:03

Teoria względności czasu wg staraczki:

- 7dpo już!!!
- ale jak to, że jeszcze drugie tyle mam czekać, żeby czegoś się dowiedzieć???

Ale znalazłam sobie zajęcie pochłaniające dużo czasu = zajmuję myśli czym innym niż odliczanie dpo. Zabrałam się za rodzinne drzewo genealogiczne. Kilka lat temu już trochę jedną gałąź potropiłam, ale teraz trzeba jeszcze rodzinę męża 'obrobić' no i swoje pozostałe gałęzie. Cudowne jest to, że sporo ksiąg metrykalnych jest już poskanowanych i dostępnych online ;) Mniej cudowne, że Polska była pod zaborami. A prozaicznym tego efektem jest to, że żeby coś w jednej z gałęzi wytropić musiałam przeprosić się z cyrylicą ;) A be we gie de je jo że ze i i-kratkoje ;)))

3 komentarze (pokaż)
10 lutego 2015, 13:45

Skoro jest więcej zainteresowanych to wrzucam co tam wiem ;)

Tropienie przodków

* MyHeritage - moim zdaniem nie ma co zaczynać od płacenia abonamentu, chyba, że już teraz wiecie, że rodzinne tropy prowadzą do USA. MH ma bardzo dobrą bazę (płatną), ale większość tych materiałów to dane dotyczące Stanów Zjednoczonych (spisy ludności, dokumenty transportowe, fragmenty gazet itp.) Dla mnie jest bardzo przydatna w ogarnianiu drzewa tzn. do powprowadzania kolejnych osób i ułożenia sobie kto tam jest czyim wujkiem, stryjkiem itp. Można sobie zapisywać daty, miejsca, fakty. Po wprowadzeniu swojego drzewa można (bezpłatnie) porównać je z drzewami innych osób - jak coś się zazębia to można wymienić informacje. Podobnym serwisem jest ancestry.com (podobnie jak MH - dużo danych, ale głównie USA).

*Księgi metrykalne - Polska
Podstawą szukania tutaj są dane dotyczące urodzin, śmierci i małżeństw, które miały miejsce 100 lat temu lub wcześniej. Wynika to z faktu, że po upływie 100 lat od danego wydarzenia księgi metrykalne są przekazywane do archiwum i stają się dostępne publicznie. Czyli na chwilę obecną potrzebne są wydarzenia, które miały miejsce w 1915 roku lub wcześniej (np. urodziny pradziadków).

Dane z ksiąg metrykalnych można wytropić (baza PRADZIAD):
- osobiście -> Tutaj można sprawdzić w jakim archiwum są przechowywane dane z jakiej miejscowości i w jakim zakresie (z jakich lat) są dostępne >>> http://baza.archiwa.gov.pl/sezam/pradziad.php
- online -> Sporo z tych ksiąg metrykalnych jest już zeskanowanych -> http://metryki.genealodzy.pl
Utrudnieniem przy księgach metrykalnych jest to, że sporządzane były w języku obowiązującym w danym zaborze (niemiecki, rosyjski). Acz są schematyczne, więc też można sobie z tym poradzić ;)

Żeby zacząć, trzeba ustalić:
- imię i nazwisko (kobiety zamężne - nazwisko panieńskie)
- data (urodzin, śmierci, ślubu - im dokładniejsza tym lepiej, ale nawet jak się zna z dokładnością do kilku lat to coś można zdziałać)
- miejscowość -> i następnie gmina i/lub parafia

U mnie kopalnią wiedzy były rozmowy z dziadkami. Nie zawsze udawało się ustalić komplet danych, ale tu jeden puzzel, tu inny i czasem coś się udało posklejać. W aktach urodzenia podani są rodzice, więc jak się np. uda namierzyć akt urodzenia pradziadka to jest szansa, że się jak po nitce do kłębka dotrze do prapradziadków. Jakby to nie zabrzmiało dobrym źródłem danych są też cmentarze - warto przy okazji pospisywać daty.

inne bazy w Polsce - są jeszcze inne bazy - IZA, ELA i jakieś inne jeszcze, ale nie mam tematu rozpracowanego. Można np. tutaj sobie doszukać:
* http://www.szukajwarchiwach.pl
* http://www.nac.gov.pl

4 komentarze (pokaż)
13 lutego 2015, 15:56

11dpo,
ovu prognozuje @ na jutro
Jak się czuję? Nijak. Ale nie, że źle - wprost przeciwnie ;) Humorek mi dopisuje, czas dobrze zagospodarowany, tak, że nie mam czasu 'myśleć o głupotach'. Objawów jakichś szczególnych nie obserwuję, ani na @ ani na ciążę. Będzie, co będzie.

... nie no, wiadomo, że liczę, że będą II kreski ;) Jak zawsze zresztą. Ino teraz innymi inszościami sobie łeb zaprzątam.
A rano, żeby nie kombinować, pędzę po przebudzeniu do łazienki. Jak już zrobię siku - to problem z głowy, przecież nie będę marnować testu na niepierwszy poranny ;) I tak to próbujemy się nawzajem przechytrzyć, ja @ a ona mnie...

A tymczasem pościk o... uważności . Tak mi od dłuższego czasu temat po głowie chodzi więc się uzewnętrznię.

Jakiś czas temu trafiła w moje ręce książka pana Janusza Korczaka (tego od "Król Maciuś Pierwszy". Pan Korczak, z zawodu lekarz, zebrał swoje przemyślenia odnośnie dzieci - dla rodziców. Napisałabym, że o wychowaniu dzieci, ale to nie do końca tak. Książka ma tytuł "Jak kochać dziecko". Składa się z kilkudziesięciu małych opowiastek, anegdotek. Posłuchajcie jednej z nich.

15. Łuska siemienia
Na bezpłatny ambulans szpitalny przynosi matka - wyrobnica kilkutygodniowe niemowlę.
- Nie chce ssać. Ledwo chwyci brodawkę, puszcza z krzykiem. Z łyżeczki pije chciwie. Czasem przez sen albo w ciągu czuwania krzyknie nagle.
Oglądam usta, gardło - nie widzę nic.
- Proszę podać mu pierś.
Dziecko liże brodawkę wargami, nie chce ssać.
- Ono się zrobiło takie nieufne.
Wreszcie chwyta pierś, szybko, jakby z rozpaczą pociąga kilkakrotnie, puszcza ją z krzykiem.
- Niech pan zobaczy: ono coś ma na dziąsełku.
Patrzę po raz drugi, zaczerwienienie, ale dziwne: tylko na jednym dziąśle.
- O, tu, coś czarnego, ząb czy co?
Widzę: twarde, żółte, owalne, z czarną kreską na obwodzie. Podważam, porusza się, unoszę, pod nim małe wgłębienie czerwone z krwawymi brzegami.
Wreszcie mam owo "coś" w ręce: jest to łuska siemienia.
Nad kołyską dziecka wisi klatka z kanarkiem. Kanarek rzucił łuskę, spadła na wargę, prześlizgnęła się do ust, wpiła się w dziąsło.
Bieg mojej myśli: stomatitis catarrhalis, soor, stom, aphtosa, gingivitis*, angina itd.
Ona: ból, coś w ustach.
Ja dwa razy czyniłem poszukiwania... A ona?"

* stomatitis catarrhalis (łac.) - zapalenie błony śluzowej jamy ustnej nieżytowe; soor (łac.) - pleśniawki; stomatitis aphtosa (łac.) - zapalenie błony śluzowej jamy ustnej pryszczykowe; gingivitis (łac.) - zapalenie śluzówki dziąseł*

Przeczytałam ten fragment już jakiś czas temu, a kilka dni trafiłam na post na blogu srokao, który bardzo lubię i często odwiedzam http://www.srokao.pl Post ten pozornie jest o emolientach i atopowym zapaleniu skóry, a de facto o uważności LINK

Wkleję tu tylko dwa fragmenty - resztę warto doczytać samemu.

1.
Dziecko znajomej po co spacerze zimowym (niemowlę), wracało czerwone na całym ciele. Wieczorem zaś skóra robiła się sucha. Co ciekawe nie działo się to po kazdym spacerze. Znajoma poszła do lekarza kiedy objawy się nasiliły - diagnoza AZS oczywiście. Szczęście znajoma jest rozsądna i zaczęła notować co robi. Po dokładnym śledztwie okazało się, że dziecko "uczula" pajacyk zrobiony przez babcię na drutach - z domieszką wełny.

2.
Z ilości wiadomości jakie dostaję, z informacji jakie czytam na forach dla mam odnoszę nieodparte wrażenie, że co drugie dziecko ma AZS - ostanie badania jakie czytałam o AZS wskazywały góra 24%. Każda plamka, każda krosta, każdy suchy placek skóry jest "diagnozowany" jako AZS - najczęściej "łagodny", "początkowy" itp... Nie wiem na ile diagnoza pochodzi od rodziców, a na ile od lekarzy. Oczywiście zaraz po takiej diagnozie leci się do apteki i kupuje wszystko co poleci pani farmaceutka. Pod dwóch nieudanych próbach z kosmetykami, leci się w sieć i grzebie po forach co jeszcze można kupić. Wydajcie kupę kasy na kosmetyki nie próbując jednocześnie wyeliminować ewentualnego alergenu.

Źródło: http://www.srokao.pl/2015/02/zanim-siegniesz-po-emolienty.html

No właśnie - nie próbując nawet. To są słowa, które dla mnie spinają te dwie opowiastki. Staram się jak najwięcej próbować, obserwować, pytać i doczytywać. Nie, absolutnie nie chcę być 'mądrzejsza niż lekarz". Z wiedzą i doświadczeniem zdobywanymi przez kilka-kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat nie sposób konkurować. Ale nie chcę też całej odpowiedzialności i decyzyjności pozostawiać w lekarskich rękach... chcę być uważna, często dociekliwa. "Skąd to się bierze?" a nie... "jaką magiczną pastylkę połknąć".

Tak bym chciała. Dobrze, że można na ovu takie notatki robić, od czasu do czasu wrócić i sprawdzić czy się do tych swoich mundrych przemyśleń w praktyce stosuję, czy też życie zweryfikowało.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lutego 2015, 15:59

6 komentarzy (pokaż)
15 lutego 2015, 07:24

13dpo

oby nie przyszła, oby nie przyszła, oby nie przyszła....

8 komentarzy (pokaż)
15 lutego 2015, 14:37
PoradaKomentuj | Lubię (0)

RZUCIŁAM (?) CUKIER z Sarah Wilson Jutro rozpoczyna się tydzień 8

Tydzień 7 właśnie mija... kiedy to zleciało? W tym tygodniu eksperymentowałam odrobinę z wprowadzaniem owoców oraz próbowaniem tego czy owego słodkiego. Tak to mniej więcej wyszło:

owoce / owoce suszone
* kilka suszonych śliwek , ale nie więcej niż 1 max. 2 jedorazowo. >>> FUJ! Może coś do nich dodali jeszcze, jakiego oleju czy coś, ale zupełnie mi nie smakowały. Dodatkowo przy ostatniej śliwce wczoraj... odezwały się zęby, że zbyt słooodkie...
* liczi wypatrzyłam w Biedronce świeże, do kupienia na wagę. Zaszalałam - wzięłam... 2 sztuki ;) Fajny wynalazek np. jako mały deserek po obiedzie. Zawartość cukru spora, ok 16g na 100g owocu (nie wiem ile dokładnie jakiego cukru). Na szczęście owoce są małe, więc liczi od czasu dla mnie spoko
* pomarańcza lubię ;)
* grapefruit lubię
* kilka rodzynek -> patrz śliwki
* suszone pomidory w sałatce - cukrowo raczej jako słodycze się kwalifikują. Ale podobnie jak liczi - w małych ilościach, od czasu do czasu powinno być ok.

Tłusty Czwartek i słodkości
* no dobra... przyznam się... w tłusty czwartek okazałam się słabym człowiekiem... ulegającym pokusie... niepodjadania ;) No i w końcu pączka nie zjadłam. W piątek miałam zamiar nadrobić... ale jakoś tak nie wyszło ;)
* w sobotę zjadłam kawałeczek makowca (słodki - i znowu zęby...)
* spróbowałam też po kawałeczku innych ciast (krem, beza, jakieś owocowe nadzienia). Desery mi smakowały, nie wydawały się słodkie - ale udało mi się ograniczyć faktycznie do spróbowania (po 1-2 łyżeczce z mężowego talerza)

wnioski
Po zakończeniu 8 tygodnia nie zamierzam wprowadzać rygoru w stylu zero cukru za wszelką cenę itp. Nabrałam większej orientacji w zakresie tego jakie owoce/produkty są (moim zdaniem/dla mnie) bardziej wskazane, a jakie mniej. Na te wskazania nakładam sobie siatkę tego co lubię, a czego nie lubię. I wychodzą mi 4 kategorie:

1. Mało cukru + lubię np. avokado ->> jeść śmiało np. avokado
2. Mało cukru, ale nie lubię jakoś szczególnie np. kasza jaglana?->> skoro nie lubię to na siłę nię będę próbowała polubić
3. Dużo cukru + lubię ->> jeść, ale uważać na ilość / częstotliwość
4. Dużo cukru + nie lubię / mogę się obejść ->> zwracać uwagę na to, żeby nie jeść tego bezsensownie - bo i po co? ;)

Przyszły tydzień? Zostaję sama na polu walki - książkę zostawiam dziś mojej Mamie ;)

0 komentarzy (pokaż)
15 lutego 2015, 14:40

O kurde!!! Ile kciuków pod poprzednim postem!!! Dziewczyny... dziękuję Wam!!! Czy tam - na wszelki wypadek - nie dziękuję.

Na razie 'czysto na horyzoncie' ;) Oby tak dalej, jutro rano teścior, a co tam ;)

5 komentarzy (pokaż)
16 lutego 2015, 05:09

Obudziłam się ok. 4:30 i już zasnąć nie mogłam ( i nie mogę). Wczoraj wieczorem o mało się nie popłakałam bo miałam przez chwilę wrażenie, że @ przybyła. Na szczęście 'test gaciowy' wykazał ciszę na horyzoncie.

Test... W pierwszej chwili absolutnie negatyw. Po chwili bladzioch. Bladzioch znacznie bledszy od kreski testowej, ale jednak nie aż taki bladzioch, żeby to był w kategoriach cienia cienia.

No to teraz to naprawdę się wystraszyłam... boję się powtórki z listopada.

Zdjęcie wrzucę później - na razie mąż śpi i nie chcę robić hałasów. Chciałabym się zdrzemnąć i za kilka godzin znów zrobić test, ale oka to już nie zmrużę...

7 komentarzy (pokaż)
16 lutego 2015, 07:51

Otóż wygląda to tak:

3d31b499278e9e0emed.jpg

Kciuki nadal bardzo potrzebne... trzymajcie proszę mocno... w tej chwili zdecydowanie więcej jest strachu niż radości. W listopadzie najpierw były bladziochy (tak około 13-14 dpo właśnie), potem dwie pozytywne bety z krwi... a potem 25dpo i koniec radości.

Dobrze, że mam na dziś i jutro sporo zajęć to może jakoś wytrzymam. A w środę może na betę pójdę.

DOPISEK WIECZORNY
Coś nakombinowałam... zaznaczyłam pozytywny test, ale nie chciałam jeszcze opuszczać różowej strony. Tymczasem ovu mi automatycznie wrzuciło opis 'ciąża rozpoczęta' do pamiętnika i zblokowało możliwość dodawania nowych wpisów w pamiętniku. Usunęłam wpis automatyczny na różowej, ale pamiętnik nadal mam zblokowany i nie ma też linka do belly. Po prostu cała ja, jak to mówi mój mąż - 'Ty to nie możesz nic tak zwykle, normalnie, jak inni...' No nic - zobaczymy, może serwis techniczny pomoże mi to odkręcić, na razie nic więcej nie ruszam bo już w ogóle namieszam.

Tymczasem - DZIĘKUJĘ dziewczyny za tyle miłych słów! Dzień minął spokojnie, z betą jeszcze się namyślam czy badać czy nie i kiedy. A tymczasem idę spać. Jutro duużo do zrobienia.

DOPISEK 2015.02.17
Pamiętnik na ovu nadal zblokowany, może to znak, że mam się nie ociągać z przejściem na fioletową.
Mam nadzieję, że pomoc techniczna zmajstruje mi tu automatycznego linka na belly, a tymczasem wrzucam ręcznego:
http://bellybestfriend.pl/pamietnik/kociatko-kici-kici,1211.html#


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2015, 08:12

23 komentarzy (pokaż)
16 lutego 2015, 21:25

Ciąża rozpoczęta 15 stycznia 2015

16 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do OvuFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK