Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Nadzieja to plan... on ziści się nam!

Autor: islanegra
7 stycznia, 14:20

Kolejny dzień, zbliżający nas do rozpoczęcia procedury, za nami... Dzisiaj temperatura prawie nie drgnęła w porównaniu z dniem wczorajszym, bóle "przedmałpowe" ustały, więc chyba @ dzisiaj jeszcze nie będzie. Coraz większa nadzieja we mnie wstępuje, że jednak dotrwam do poniedziałku i na spokojnie zrobię badanie progesteronu w swoim mieście. Przypomniało mi się również, że lekarka z kliniki wspominała coś o tym, iż chętnie zobaczyłaby świeże wyniki TSH (a może FSH?! Fuck! Powinnam robić notatki!) i AMH. Hm. Znowu ok. 250zł w plecy? Nie ma mowy... Naprawdę zbyt wiele mamy ostatnio wydatków, a przecież oba badania wykonywałam w październiku, ma odniesienie do wcześniejszych wyników z kwietnia, więc bez przesady! Zrobię ew. TSH, bo chyba nie kosztowało więcej niż 50zł.

Przeczytałam wczoraj niechcący na jednym z forów internetowych wypowiedź pewnego embriologa, który w chwili zbytniej wylewności powiedział pacjentce (to jej opowieść), że "tak naprawdę to większość zabiegów in vitro się nie udaje, a w szczególności za pierwszym razem, że dopiero wytrwałość i wielokrotne powtarzanie zabiegu może doprowadzić do upragnionego celu"......... Potwornie mnie to przybiło. Nie umiem przestać o tym myśleć. Że niby wszystkie nasze cierpienia na marne?:( Nie dam rady podchodzić 5 razy... Nie wyobrażam sobie nawet 2 razu! Eh... Na uspokojenie ciągle słucham kilku kawałków, które wg naukowców wyjątkowo oddziałują na pewne obszaru mózgu przynosząc ukojenie (wydaje mi się, że coś w tym jest!). Niestety pocieszanie się, że przecież nieskończoność i miriam zaskoczyły po 1 procedurze nie przynosi pożądanego efektu. Może miały niewiarygodne szczęście (przepraszam! ale czarnowidztwo się mnie znowu trzyma!)??

6 komentarzy (pokaż)
10 stycznia, 21:49

29 dzień ostatniego cyklu przed IMSI

Głupie ovu. Czy ono zawsze musi mieć rację? Ostatnio choćbym się nafaszerowała niewiadomo czym, stresowała, a lekarz przewidywał jeszcze co innego - ovu zawsze trafia z dniem zakończenia cyklu. Właśnie zaliczam jeden z najdłuższych cykli w ostatnich miesiącach. Aż sama jestem zaskoczona. Zastanawiam się czy mój organizm aby nie pomyślał, że te dziabnięcia scratchingowe to było zagnieżdżenie zarodków i w związku z tym na razie nie musi się brać za akcję sprzątania... Bo cóż by innego mu dolegało?

Dzisiejsza temperatura odrobinę spadła, ale mierzyłam też nieco wcześniej niż w poprzednich dniach. Stresując się, że jednak @ dzisiaj przyjdzie, gdy ja już nie będę miała czynnego laboratorium pod ręką - pobiegłam się ukłuć przed pracą celem zmierzenia czy ten przeklęty progesteron zjechał już do okolic jedynki. Wynik miał być wieczorem, ale najwyraźniej komuś w laboratorium się nie spieszyło i postanowił wystawić moją cierpliwość na próbę. Chyba z tysiąc razy odświeżałam przeglądarkę od godziny 17-21. W końcu o 21:24 przyszedł! 3.61 ng/ml! Dlaczego nadal tak dużo? Czy uda się go zbić do poranka? Cudem przełożyłam dzisiaj 2 wizyty w klinice na przyszły tydzień, ale nie mam już pola manewru. Jeśli jutro nie nadejdzie @ to nie mają terminów by mnie przyjąć w dniu kiedy zaleciła lekarka:( Ona sama za to nie odbiera w ogóle gdy dzwonię, nie odpisuje na smsy, a klinika jest tak genialnie skonstruowana, że nie da się dodzwonić bezpośrednio do recepcji oddziału, który nas obsługuje. Mam jedynie mailowy kontakt z koordynatorkami, które niekiedy gubią moje maile, a często odpisują dopiero po przeszło dobie:( Nie wiem więc co zrobię! Jestem strasznie zestresowana, że się nie uda tego wszystkiego ogarnąć jak trzeba:( Chyba zaraz odtańczę jakiś błagalny taniec!

2 komentarze (pokaż)
11 stycznia, 19:58

Kurna kurna kurna!

PANIC MODE!

Zwariuje z moim organizmem!

Udało mi się o 15:00 załatwić badanie progesteronu - wynik 0.99 ng/ml, czyli o 0,01 mniej niż 1, kiedy to miałam oznaczyć 1dc i rozpocząć zastrzyki, ale czy ta jedna setna to już wystarczająco poniżej, skoro nadal nie mam prawdziwej @ tylko brązowe plamienia?! Szlag by to trafił! Brzuch w ogóle nie boli. Nie mam pojęcia co robić! Za godzinę powinnam brać Gonapeptyl, ale co jeśli to za wcześnie? Lekarka mówiła, że to BARDZO WAŻNE BY TRAFIĆ DOBRZE W 1 DC! Wg mnie to jeszcze nie początek cyklu, ale jednak progesteron spadł ciuteńkę poniżej 1! Dzwoniłam do kliniki - nie są w stanie poradzić, a mojej lekarki już nie zastałam. Sama lekarka nie odpisuje. Zaraz zwariuje ze stresu!:( To jest jednak masa kasy do stracenia + cały miesiąc w plecy, a przy moim niskim AMH każdy się liczy! W dodatku faszerowanie się sterydami, hormonami i te zastrzyki na marne też pewnie rozregulują mój organizm. Ratunku!!!!!!!!!!!:((((((

Edit: Stał się cud! Zostałam wysłuchana i los zesłał nam ratunek! Nasza pani dr właśnie odpisała na smsa. Kazała czekać. Ufff. To chociaż kilka godzin spokoju do jutra. Rano znowu biegnę robić progesteron i czekamy do kolejnego wieczora na start!


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia, 20:38

5 komentarzy (pokaż)
12 stycznia, 22:03

27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
1 dc

I oto stało się! Prawdopodobnie tuż po tym jak w końcu odpisała moja lekarka i kazała wstrzymać zastrzyki, a my poszliśmy spać, Ovufriend postanowiło dopiąć swego i zesłało na mnie @! Rano obudziłam się już pewna, iż nadeszła. Udaję jednak, że nic nie zauważyłam odnośnie godziny i że akcja rozpoczęła się dopiero po północy, bo inaczej całą rozpiskę diabli by wzięli. Niech zatem 12.01.2017 będzie 1 dc w którym podejdziemy do naszej pierwszej procedury in vitro i mam gdzieś całą resztę!

Mimo powyższych założeń, postanowiliśmy z m., że pobiegnę jednak ukłuć się 3 dzień z rzędu i zbadam rano progesteron. Wyniki miały być znowu wieczorem. Jest 21:56, m. zdążył mnie już dziabnąć Gonapeptylem, a wyników nadal nie ma! Co za przeklęty brak profesjonalizmu! Gdy mówią, że będzie danego dnia wieczorem to dlaczego cholera czekają aż do ostatniej chwili?! Przecież babka wczoraj w innym laboratorium powiedziała mi, że czas wykonywania badania progesteronu to chwila na krzepnięcie krwi + 2h pracy jakiejś maszyny! W dzisiejszym lab. musi być podobnie. Badanie zrobiłam o 8:00, kurier zabrał próbki do centrali o 11:00. Minęło już ponad 10h! Grr!

Wracając jednak do zastrzyku... Jeśli ktoś nie miał przyjemności bliżej zapoznać się z Gonapeptylem to ostrzegam - pierońsko piecze!!! Naprawdę pierońsko!!! Gdybym wiedziała, że aż TAK to odstawiłabym przed m. 10x większą szopkę panikarską. Dobrze, że tego nie słyszy, bo chyba nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego co go czeka jutro... Czego oni tam wlali??! Nie chcę więcej! A tu jeszcze 2 zastrzyki czekają mnie przez kolejne 2 dni z rzędu, nie wiadomo też jak zareaguję na Gonal F, który wkracza na scenę od 3dc... Ratunku po raz drugi!!!

6 komentarzy (pokaż)
14 stycznia, 20:54

27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
3 dc

Dzisiaj 3 i ostatni póki co zastrzyk Gonapeptylu, a dodatkowo muszę się przygotować na nowego wroga - Gonal F. Strasznie się stresuję i zastanawiam jaką igłę dołączyli do aplikatora (nie mam odwagi spojrzeć), czy również będzie parzył jak ogień? Wczoraj nękana wspomnieniami z dnia poprzedniego tak się zestresowałam tuż przed kłuciem, że kilka razy musieliśmy odkładać ten moment, bo stwierdzałam, że nie dam rady. Na szczęście, gdy się w końcu zgodziłam, m. tak się przyłożył, że prawie nie poczułam samej igły! Doszedł już prawie do mistrzostwa i jestem z niego dumna. Jak on to robi, że ręce w ogóle mu się nie trzęsą? Że mimo mojego panikarstwa zachowuje zimną krew?? Jest wspaniały! Myślę, że nikt inny nie zrobiłby tego lepiej, delikatniej. Niestety, gdy zaczął wstrzykiwać płyn pojawiło się ostre pieczenie i czar prysnął, ale to nie jego wina, że takie cholerstwo nam przepisali...

Rozpoczęcie stymulacji sprawiło, że znowu nie mogę przestać myśleć o niczym innym jak o staraniach, zabiegach, o tym jak będzie jeśli się uda, a co zrobimy gdy się nie uda.
Boję się. Boję, że wyhoduję za mało pęcherzyków i całą procedurę diabli wezmą. Boję się, że nawet jeśli wyhoduję wystarczająco pęcherzyków to okażą się puste. Boję się, że komórki się nie zapłodnią, a jeśli się zapłodnią to nie dotrwają do transferu. Boję się, że nie dam sobie rady psychicznie po transferze, a w pracy nie będę mogła wziąć urlopu. Boję się, że w pracy zaczną coś podejrzewać, a sytuacja jest nieciekawa, by o tym rozmawiać. Boję się, że dojdzie do hiperstymulacji, a ja jej na czas nie rozpoznam i źle się to dla mnie skończy:( Boję się, że nawet gdy się wszystko do tego momentu uda to... Nie potrafię nawet dokończyć, bo boję się, że zapeszę:( Czy ja to wszystko wytrzymam?? Tylu rzeczy się boję..............

Edit: Zastrzyków Gonal F prawie nie czułam! Jednak co się nastresowałam przed to wypłakałam... Teraz znowu doba błogiego spokoju od kłucia!:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia, 21:29

5 komentarzy (pokaż)
17 stycznia, 20:13

27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
6 dc

Przebrzydłe zastrzyki Gonapeptylu nareszcie za mną! Od 3 dni przyjmuję już tylko zastrzyki Gonal F i dzięki kontrastowi wobec pierwszych, palących - mogłabym nawet powiedzieć, że polubiłam te nowe (nie wierzę, że napisałam coś takiego o zastrzykach!). Nadal nie mogę patrzeć na igłę, nadal zamieram w momencie jej wbicia w fałdkę, ale jestem już o niebo spokojniejsza niż byłam na początku:)

Pojechaliśmy dzisiaj do kliniki podejrzeć jak tam rosną moje pęcherzyki. Wstępnie naliczono ich 10 (4 w lewym jajniku, 6 w prawym jajniku), z czego jedynie 3 przekroczyły rozmiar 10mm. Czy to dobrze??? Pani dr powiedziała, że może się jeszcze wyhodować więcej, ale równie dobrze część z obecnych może przestać (tfu tfu tfu!) rosnąć... Generalnie jest raczej zadowolona. Ja za to podejrzałam sobie w międzyczasie wyniki monitoringu z 7 dnia cyklu z 1IUI, stymulowanego Lamettą. Tam pani dr naliczyła 9 pęcherzyków, z czego aż 8 miało już wtedy powyżej 10mm, a 3 z 9 miały aż powyżej 14mm! Nie nastraja mnie to optymistycznie... Kurczowo będę sobie powtarzać komentarz Elarii o jej znajomej co to wyhodowała tylko 3, przyjął się 1 i już jest w ciąży... Skoro jej się udało to nam tez musi! Może jakoś przetrwam.

Poza monitoringiem zrobiono mi także dzisiaj badanie progesteronu i estradiolu, ale na tym etapie chyba i tak niewiele powiedzą skoro pęcherzyki są jeszcze takie maleńkie... W każdym razie na ich podstawie zostanie podjęta decyzja czy zwiększamy dawkę Gonalu, czy pozostajemy przy obecnej.

Następne podglądanie już w czwartek... Czekamy w napięciu!

Edit: Mam wyniki...

Progesteron 0,05 ng/ml (norma faza pecherzykowa: 0,2 - 1,5) - dlaczego cholera mam tak mało?!:(
Estradiol 61,79 pg/ml (faza pecherzykowa: 12,4 - 233) - pęcherzyki są maleńkie, trudno, żeby Estradiol był wysoki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia, 19:57

2 komentarze (pokaż)
18 stycznia, 21:59

Głupia, głupia, głupia!

Noc praktycznie nieprzespana. Gdy tylko na chwilę udawało mi się ślepia zmrużyć, zaraz śniło mi się, że kłują mnie olbrzymią igłą celem zbadania estradiolu i progesteronu... Wyniki wychodzą oczywiście fatalne, więc znowu kocioł myśli w głowie i nie mogę zasnąć... Odkąd wróciłam z pracy także myślałam tylko o tym, że ten estradiol jednak za niski jak na pęcherzyki powyżej 14mm i nic z tego nie będzie... Przeczesałam fora internetowe i porównując się z nimi sytuacja zaczęła mi się jawić naprawdę nieciekawie. Aż tu przed chwilą, gdy zaczęłam biadolić m. o tych 14mm pęcherzykach, on zaczął mnie przekonywać, że przecież największe miały wczoraj 11mm! Biegnę więc sprawdzać kartotekę, patrzę, a tam faktycznie 2x11mm, 1x10mm, reszta poniżej 10mm i tyle! Jest jeszcze szansa, że pozostałe podrosną, a dominujące jeszcze się nie wykształciły! Najbliższa noc uratowana! Ale ze mnie panikara...

2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do OvuFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK