Pamiętniki 2 ciąże, 0 dzieci (Aktualnie IVF)
Dodaj do ulubionych
1 2 3

23 września, 07:38

3 dc (2 dzień stymulacji)
Wczoraj robiłam sobie pierwszy zastrzyk, ręce mi się trzęsły jak nie wiem co, ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jest to praktycznie bezbolesne :) aktualnie tylko tabletki do 8 dc, nie jest źle.

Wczoraj spędziłam dzień na ogrodzie, zdecydowanie mnie to odprężyło, tylko chyba przesadziłam z pracami porządkowymi bo dzisiaj jestem trochę połamana, ale to nic, postanowiłam zostać w domu i odpocząć.

24 września, 21:12

4 dc (3 dzień stymulacji)
Moja aktywność na ovu jest wprost proporcjonalna do poziomu podekscytowana 😁

Czasami czuje lekkie rozpieranie w jajnikach i tak sobie myślę, że tam w środku się cuda dzieją i rosną zdrowe piękne komórki jajowe, z których będą nasze dzieci. Napawa mnie to optymizmem i daje nadzieję. Paradoksalnie rozmawialiśmy dzisiaj z moim ukochanym, co jeżeli się nie uda i przyznam szczerze, że była to oczyszczająca rozmowa. Mamy dwie fantastyczne opcje, albo zostaniemy rodzicami albo poświęcimy się podróżom i realizacji planów, które przez rodzicielstwo były odkładane. Oczywiście bycie mamą (taką nieaniołkową) jest na pierwszym miejscu w hierarchii, ale chyba zaczynam oswajać się z tym, że jak nie pójdzie to odpuszczamy. Jestem zmęczona życiem pod dyktando owulacji, okresu, usg, testów LH, ciążowych itd. Podziwiam kobiety, które walczą latami, mnie ten nieco ponad rok zdewastował psychicznie, czas zacząć myśleć o sobie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września, 21:26

25 września, 11:02

5 dc (4 dzień stymulacji)
Czuję się koszmarnie.. Mdłości, senność i zmęczenie, chodzę naładowana jak osa, taki pms turbo, ale nie narzekam, to cena jaką podjęłam się zapłacić, jaką chce zapłacić.

26 września, 15:56

6 dc (5 dzień stymulacji)
Zadzwonił lekarz, od niedzieli (9 dc) mam brać Menopur, pierwsze usg dopiero w pon (10 dc), dziwne to.. zastanawiam się czy mimo wszystko nie iść kontrolnie na usg, chociaż lekarz mowił, że to bez sensu, bo będzie za wcześnie, już nic nie wiem 🤔 tak ogólnie, czuję się lepiej ale nadal jestem senna i rozkojarzona (może to hormony a może pora roku), najchętniej zakopałabym się pod kołdrę, zasnęła i obudziła po transferze, a najlepiej to na początku drugiego trymestru hihi 😁

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września, 16:35

28 września, 09:05

8 dc (7 dzień stymulacji)
Posluchałam Waszych rad i nie poszłam w piątek na dodatkowe usg, mimo że korciło 😉

Wyniki cytologii przyszły pocztą, razem z receptą, II grupa, czyli odczyn zapalny (i nie jest to związane z infekcją bo w rozmazie grzybów i bakterii brak) dostałam leki, po których mam się zgłosić na kontrolę. Oby tylko transwer się przez to nie przesunął..

30 września, 21:33

10 dc (9 dzień stymulacji)
Przez krótką chwilę byłam dzisiaj szczęśliwa.. Kiedy wyszłam z gabinetu po usg i usłyszałam, że organizm bardzo dobrze zareagował na stymulację, mam po kilka pęcherzyków na każdym z jajników (7 na prawym, 4 na lewym) lekarz określił, że jeszcze trochę podrosną i będą ok, wypisał rozmiary. Przekazałam wyniki lekarzowi z Czech i tu pojawia się kłopot. Lekarz który robił usg mówi, że jeszcze trzeba jeszcze trochę postymulować, drugi że jest już ok i podajemy lek na dojrzewanie. Do środy będę myśleć tylko o tym, czy nie jadę tam bez sensu, bo schrzaniono monitoring cyklu.

2 października, 14:18

12 dc (punkcja)
W klinice zjawiliśmy się o 8 rano, o 8:30 leżałam na stole, anastezjolog założył wenflon, coś wyblubrał, że zaraz zasnę. Sekundę później zrobiło mi się ciepło w gardle, a drugą sekundę później słyszałam "pani x, pani x, dobre się pani czuje", myślę sobie "odejdź babo, daj spać", nie otwieram oczu, nie ruszam się, może sobie pójdzie, ale nie odpuszcza. Ból jajników uświadomił mi, że już po zabiegu, a ten natręt to pielęgniarka, otworzyłam jedno oko, patrzę, pielęgniarka się szczerzy "wszystko dobre? ", "dobre, dobre", chyba było widać, że boli bo drugie o co zapytała to czy chce coś przeciwbólowego (to było jak pytanie do dziecka czy chce odpakować wcześniej prezent spod choinki). Pielęgniarka przyniosła czopka, rezolutnie zapytałam, w który otwór 😎. Czopek pomógł - trochę boli, ale znośnie, mąż na pytanie jak się czuje, usłyszał "jakbym wypiła butelkę wina i jakby ktoś zgwałcił mi jajniki, kolejność dowolna".

Wracamy do domu, pobrano 15 komórek, jutro dowiem się ile z nich jest dojrzałych.

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października, 14:19

3 października, 11:06

13 dc (dzień po punkcji)
@czekamynadzidzie: wszystko zależy kiedy będzie 1 dc, ale plus minus za miesiąc😄

@Krąsi, @taśta, @Wiki, @Pinka dzięki za wsparcie 💛

Z 15 komórek 10 było dojrzałych, zapłodniono wszystkie, w sobotę info ile zarodków przetrwało. Do tego czasu chyba zaniosę jajo i je wysiedzę. Starania o dziecko ponoć uczą cierpliwości.. Taaaa jasne i dlatego do soboty będę siedzieć jak na szpilkach, a później do poniedziałku 😁

5 października, 12:38

4 dzień po punkcji, 3 doba rozwoju zarodków

@Kd_eye: W sumie to nikt nie wytłumaczył na jakim cyklu będę miała transwer, ale sądząc po zestawie leków jaki dostałam, zakładam że na cyklu sztucznym, pewnie ze względu na to że do kliniki mam 500 km lekarz nie chce ryzykować, że nie trafimy z owulacją. Mam Estrofem od 2 dc, w 10 dc usg, interesuje ich tylko grubość endometrium, dalej progesteron.

@Marronek: masz rację, w PL można zaplodnić max 6 komórek, nie można też skorzystać z nasienia swojego dawcy, dlatego podchodzimy do IVF w Czechach.

W 3 dobie mamy 8 zarodków kasy A!! Embriolog powiedziała, że się pięknie dzielą 😍 Dziewczyny, Wasze trzymanie kciuków działa!! Dziękuję 💛 dacie radę podtrzymać jeszcze do poniedziałku? 😊

7 października, 13:07

2 dc (od dziś Estrofem 2x dziennie)
6 dzień po punkcji, 5 doba rozwoju zarodków

Dziewczyny dziękuję! Jesteście dla mnie mega wsparciem. Chciałam wymienić wszystkie, ale wyglądałoby to jak lista wypłat na koniec filmu, nie spodziewałam się, że spotkam tu tyle serdecznych osób, jeszcze raz BARDZO WAM DZIĘKUJĘ! i dodam, że mój ukochany kiedy ostatnio czytałam Wasze komentarze, podejrzliwie spytał dlaczego śmieję się do telefonu i czy kogoś mam, odpowiedziałam że "tak, mam. Całą armię kciuków", więc teraz to już na pewno musi się udać, a dzisiaj przyszła taka wiadomość!

Mamy 7 zarodków na zimowisku (5 klasy A i 2 klasy B ), jestem mega szczęśliwa!

Dodatkowo wczoraj wieczorem zaczęło się krwawienie, myślałam że to efekt tanecznych wygibasów na sobotniej imprezie, ale jednak nie. Dzisiaj rano @ totalnie się rozkręciła, zadzwoniłam do lekarza, że okres, że w 16 dniu, że taki krótki cykl, ale uspokoił mnie, że w czasie stymulacji nie był podawany lek przygotowujący organizm na transfer, więc moje endo jest zepsute i taka sytuacja jest normalna. Trochę mnie to zaskoczyło, bo myślałam że odpocznę od leków chociaż na kilka dni, ale chyba moje mrozaczki nie chcą siedzieć długo w lodówce.

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października, 08:03

8 października, 12:20

3 dc (Estrofem 2x1)
@Marronek ze względu na znaczną odległość kliniki w przypadku świeżego transferu musielibyśmy jechać wiele km 2x w krótkim czasie lub zostać na miejscu, żadna z tych opcji nam nie pasowała, więc z lekarzem od początku ustaliliśmy, że nie będzie świeżego transferu. Po prostu dostosowali się do naszych potrzeb.

Nie mogę się skupić na pracy (wcale!), do tego herba stygnie za szybko, przerzuciłam się na kubek termiczny. Kurde terminy gonią, a ja przekopuję internety a pro po FET, albo siedzę na OF, mało to rozsądne. Od jakiegoś czasu nie przepadam za swoją pracą, za mało się tu dzieje, ale ze względu na starania o dziecko nie szukałam innej. Czekam, jeżeli zajdę w ciążę zostaję, jeżeli nie, wyruszam na zawodowy podbój świata, może się przebranżowię. Może zrobię przerwę od własnego życia za granicą. Tym czasem wracam do moich tabelek i wykresów.

9 października, 08:51

4 dc (Estrofem 2x1)
Postanowiłam się lepiej odżywiać (od dzisiaj, bo wczoraj wchłonęłam dwie paczki chipsów na kolację - niestety kocham junk food), ale poświęcę się i będę zjadać normalne śniadania (czyli kanapeczki zamiast czekolady) oraz będę pić więcej wody. Ogólnie nie odżywiam się najgorzej, ale mam słabość do niezdrowych przekąsek, przed nadwagą ratuje mnie tylko dobra przemiana materii ;) Juto mam zbadać proga żeby sprawdzić czy pozostałe po punkcji ciałka żółte nie zajmują się jego produkcją, z temperatury wynika, że nie, bo wartości idealnie wpasowują się w I fazę cyklu, a przy wysokim progesteronie wartości byłyby raczej wysokie, zobaczymy czy badanie to potwierdzi :) . Swoją drogą temp to prawdziwa skarbnica wiedzy o organizmie, prowadzenie wykresu to na prawdę fajna sprawa. Znajoma starająca się o dziecko poprosiła o pomoc w interpretacji swoich wykresów, nie byłam w stanie wyznaczyć owu, wykres nawet nie płaski jak nieszczęście, tylko temp skacząca jednego dnia nisko drugiego wysoko, duże rozbieżności temperatur i brak podziału na fazy, okazało się, że ma problemy z hormonami (głównie z progiem). To fascynujące, ciało kobiety jest jak książka, wystarczy nauczyć się języka w jakim jest napisana.

11 października, 08:43

6 dc (Estrofem 2x1)
Mam wynik progesteronu, jest prawidlowy (niski tak jak się spodziewałam po temp.) co oznacza, że ciałka żółte powstałe po stymulacji poszły do krainy niewykorzystanych ciałek żółtych. W związku z mutacją PAI mam brać Acard, a po transferze do końca ciąży coś tam w zastrzykach przeciw zakrzepowego. Perspektywa 38 tygodni zastrzyków, nie jest jakaś super fajna, ale jeżeli to ma pomóc to z radością pomiędzy mdłosciami będę się nakłuwać. Pierwszy raz od jakiegoś czasu mam poczucie, że tym razem naprawdę może się udać ☺️

13 października, 09:13

8 dc (Estrofem 3x1)
@Marronek dzięki za radę, po zastrzykach przy stymulacji trzeba było masować, więc pewnie bym rozmasowała 😎😅

Pamiętam kiedy pierwszy raz straciłam ciążę lekarz zapytał mnie o zęby, od razu odpowiedziałam, wszystkie które tego potrzebowały są zrobione. Ponoć zęby potrafią siać na cały organizm i są kwalifikowane jako przyczyna poronień. Do dentysty nie chodzę kiedy boli, tylko regularnie, więc uznałam, że tu jest wszystko ok. Ponieważ ceny u mojego stomatologa zaczęły sięgać sufitu, poszłam do innego, tańszego z polecenia. Dentysta odznaczył 4 zęby, w których trzeba wymienić wypełnienie (trochę się mnie to zaskoczyło, bo na kontroli 4 mc temu usłyszałam, że jeszcze jedno i mam znowu spokój na jakiś czas). Stwierdziłam, że chce to zrobić jeszcze przed transferem. Nowy dentysta jest turbo fajny pokazuje mi w lusterku co było w zębie po zdjęciu wypełnienia, nie czuję się przez to naciągana. Wczoraj byłam na drugiej wizycie, wymieniane były plomby w 6 i 7, o wymianę których prosiłam w międzyczasie 2 stomatologów, ale każdy uznał, że nie ma potrzeby. Okazało się, że wypełnienie zrobione ponad 10 lat temu zostało spierd.. miałam wbity fragment plomby pod dziąsłem, w sposób uniemożliwiający wynitkowanie szczeliny, co stworzyło idealne warunki do próchnicy wtórnej i obumarcia dziąsła, mam ok 1 mm tkanki martwiczej, smród po otwarciu tego miejsca był niebywały, ból dziąsła wczoraj wieczorem kosmiczny, czułam jakbym miała tam otwartą ranę aż do kości. W samym zębie pod plombą zrobiło się coś jakby błoto, bo bakterie miały idealne warunki do bytowania, nie miałam szans wyczyścić tego miejsca, jeszcze trochę i doszłoby do zapalenia miazgi.. Jestem wściekła, gdybym nie chodziła regularnie do dent to ok, ale latam z zębami do dentysty jak wariat, bo zwyczajnie mam na punkcie zdrowych zębów pierdolca, a tu takie coś, coś co mogło być przyczyną utary ciąż.. Nawet nie chce o tym myśleć, bo mam ochotę się zwyczajnie rozpłakać i zabić poprzedniego stomatologa.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października, 10:51

15 października, 15:53

10 dc (Estrofem 3x1)
Gdubość endometrium 0,86 cm, został wyznaczony termin transferu! 24.10.2019!! 😀 Mam zdecydować czy będziemy podawać dwa zarodki czy jeden.. Lekarz mówi, że podałby jeden, ale decyzję pozostawia mi i teraz nie wiem co robić.. 😱 A Wy co radzicie?

Estrofem cały czas
3x1

Utrogestan od 20.10 (N) dowcipnie, w dniu transferu dogardłowo
3x rano
2x popołudniu
3x wieczorem

17 października, 12:43

12 dc, 7 dni do transferu
(Estrofem 3x1)

Emocjonalnie byłam nastawiona na 2 zarodki i tyle by na moje życzenie podano. Uparta jestem, nie lubię kiedy coś mi się narzuca (nawet kiedy robi to lekarz), jednak lekarz dał wybór i pewnie zupełnie nieświadomie zasiał ziarno niepewności, powiedział że "podanie dwóch zwiększa szanse na ciąże, ale mam bardzo ładne zarodki, podałby jeden, bo przy dwóch jest 10% szans na ciążę bliźniaczą, ale oczywiście jeżeli będę chciała podadzą dwa". Powiedział to w taki sposób jakby ciąża bliźniacza była najgorszą rzeczą na ziemi. Zaczęłam czytać publikacje medyczne i statystyki, ryzyko poronień mocno rośnie, zaczęłam się zastanawiać co jeżeli znowu stracę ciążę. Myślę, że zastanawiałabym się do końca życia, czy było to spowodowane ilością zarodków, a przecież zależy nam na powiększeniu rodziny o dziecko, ale nie koniecznie na ciąży bliźniaczej (przynajmniej nie z własnej woli).

Jeżeli jest tam TEN, który z nami zostanie, to na nas poczeka, tak jak my poczekamy na niego. Stwierdziłam, że lepiej podawać zarodki pojedynczo. W końcu mamy ich 7 i tu pojawił się kłopot, zarodki miały być mrożone parami (czyli 3x podwójnie i 1x pojedynczo), pomyślałam że jak teraz podamy jeden i się uda to potem co? Zawsze chcieliśmy mieć dwoje dzieci, czy przy staraniu o drugie dziecko rozmrozimy dwa zarodki i podamy jeden, żeby nie mieć trojga dzieci? Nie pasował mi taki pomysł zupełnie.. a może da się ponownie zamrozić zarodek. Zadzwoniłam do embriologa, a tu niespodzianka! Zamrozili 5 samodzielnie ze względu na ich jakość i te 2 nieco słabsze w dwupaku. Kamień z serca. Decyzja podjęta. Podajemy jeden zarodek.

Dzięki Dziewczyny za wsparcie, rady (każdą dobrze przemyślałam) i pomoc w podjęciu decyzji <3

21 października, 08:13

16 dc, 3 dni do transferu
(Estrofem 3x1, Utrogestan 3xR, 2xP, 3xW, Acard)

3 dni.. aż trudno uwierzyć. Gdyby rok temu ktoś powiedział, że będę w tym miejscu, nie uwierzyła bym.

Rok temu o tej porze byłam w ciąży i byłam przekonana, że za kilka miesięcy będę trzymać w ramionach nasze dziecko. Ciąża przebiegała książkowo, żadnych plamień czy krwawień, beta wzorcowa, dużo objawów i mdłości, nawet przez ułamek sekundy nie przeszło mi przez myśl, że może stać się coś złego. Dokładnie rok temu, w dniu w którym mam mieć transfer, oglądałam na usg bijące serce naszego dziecka, 21 mm szczęścia, szczęścia, które za ok 10 dni miało nas opuścić, ale dowiem się o tym dopiero na usg za dwa tygodnie, wtedy nasza kruszyna będzie mieć 31 mm. Do końca życia nie zapomnę lekarza, który mnie wtedy badał, czoło miał zmarszczone, na twarzy było widać skupienie, inne niż 2 tygodnie wcześniej, szukał akcji serca. Zanim cokolwiek powiedział, wiedziałam, że jest źle.. Czy to nie ironia losu, że transfer mam w dniu, w którym ostatni raz widziałam nasze dziecko żywe, a wizytę kontrolną, na której mam potwierdzać potencjalną ciążę, dokładnie w dniu, w którym się dowiedziałam, że nasz kruszynek odszedł. Zaciążyłam wtedy w pierwszym cyklu starań i odebrałam od życia wyjątkowo trudną i bolesną lekcję pokory oraz bezsilności, kolejna lekcja przyszła 4 miesiące później, ciąża biochemiczna (5tc), po kosmicznych przyrostach bety wiadomo, że bliźniacza, pęcherzyków na usg nie zdążyłam zobaczyć, przyszła @, od początku czułam, że coś jest nie tak, od początku nie potrafiłam się cieszyć dwoma kreskami na teście. Wiem już, że pozytywny wynik testu ciążowego czy bijące serduszko na usg nie świadczy o tym, że rodzina się powiększy.

Boję się transferu i jednocześnie nie mogę się go doczekać, boję się pokładanych w nim nadziei i boję się porażki. Boję się braku ciąży i boję się ciąży. Ból tamtych dni miesza się z radością przed transferem. To cholernie trudny czas.

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października, 08:25

Dzisiaj, 08:36

18 dc, jutro transfer
(Estrofem 3x1, Utrogestan 3xR, 2xP, 3xW, Acard)

Mam wrażenie, że zjadam (tudzież aplikuje) takie ilości tabletek, że niedługo będę świecić w ciemnościach, wszystko po to aby kiedyś móc trzymać na rękach własne dziecko. Ostatnio często przeglądam forum ivf, podglądam losy dziewczyn, ich historie, sukcesy i porażki. To niesamowite ile jesteśmy w stanie znieść, badań, cierpień, porażek cały czas mając nadzieję, że się uda. To cholernie niesprawiedliwe, trudno mi się z tym pogodzić, że tyle fajnych dziewczyn walczy z niepłodnością (nadal ten wyraz nie przechodzi łatwo przez gardło), kiedy inne przeglądają internet pod hasłem „jak usunąć ciążę”.

Jutro transfer, przeżywam emocjonalny rollercoaster, Wasze wsparcie jest naprawdę nieocenione, to zabawne.. nawet nie wiem jak wyglądacie, a jesteście totalnie blisko serca, bardzo Wam dziękuję. Oby do jutra! :)

Wiadomość wyedytowana przez autora Dzisiaj, 08:37

1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)