Pamiętniki Czy przyjdzie kiedyś nasza kolej na zostanie rodzicami ?
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Czy przyjdzie kiedyś nasza kolej na zostanie rodzicami ?
O mnie: Mam 30 lat. O dziecko staramy się 4 lata. Ciąg wzlotów i upadków. Niedoczynność tarczycy, astma, celiakia, wrzodziejące zapalenie jelita grubego.
Czas starania się o dziecko: od grudnia 2015
Moja historia: Choruję na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Czas choroby to remisja i zaostrzenie. Chorując od 2013 w większości miałam zaostrzenie. Gastrolog mówiła, że ciążę to trzeba sobie zaplanować na remisję. Inaczej szanse na utrzymanie ciąży jest niewielkie plus dochodzą komplikacje. W 2015 roku remisja trochę dłuższa niż zwykle. Decyzja: czas na dziecko. Na luzie. Nie robiłam testów, nie przejmowałam się jak dostawałam @. Wiedziałam, że nie musi od razu się udać. //////////////////////////////////////////// Pierwsza wizyta po roku starań, lekarz zlecił podstawowe hormony (nie wszystkie, tylko te co się robi w 2-3 dc), usłyszałam: Jest Pani płodna czego jeszcze chce? Po naciskaniu i proszeniu, że może jeszcze coś można sprawdzić, dał mi na prolaktynę i TSH. Wszystko podwyższone i wtedy tekst: Z takimi wynikami to Pani w ciążę na pewno nie zajdzie ? Serio kuźwa ? //////////////////////////////////////////// Zmieniłam gastrologa. Dał nowe leki. Powiedziałam, że staram się o dziecko na co odpowiedział „proszę wybić to sobie z głowy” Na szczęście zastosowane leczenie odniosło zaskakujący skutek i najdłuższą remisję jak do tej pory. //////////////////////////////////////////// Zanim dostałam się do endokrynologa, zanim TSH łaskawie było spaść poniżej 2,5 minęło kolejne prawie dwa lata. Mój mąż nie chciał zrobić badania nasienia. Dla niego dobrym argumentem było to, że koledzy robili i nic im nie wyszło to po co ma robić. Jaka ja byłam głupia, że odpuszczałam mu. Nie chciałam, żeby czuł się przymuszony do czegokolwiek. //////////////////////////////////////////// W 2017 roku trafiłam do szpitala przez temp. 37,5-39 która utrzymywała się ponad miesiąc. Zrobili mi mnóstwo badań. Jak nigdy w życiu. Minus był taki, że kto inny przyjmował i zlecał te badania. A kto inny był lekarzem prowadzącym. Niektóre badania wyszły pozytywne ale lekarz która mnie prowadziła, nie umiała mi wyjaśnić co to znaczy i z czym się wiąże. A szkoda bo zaoszczędziłabym może 3 kolejne lata starań.... Wyszły mi m.in. pozytywne przeciwciała przeciwjądrowe i aktywne zakażenie Chlamydią (wynik źle odczytałam, bo myślałam, że nie aktywne a stare, pomyliłam IgM i IgG....) //////////////////////////////////////////// W dzień matki w 2017 poszłam na badanie betaHCG, bo spóźniała mi się @. W myślach już planowałam jak to będzie jak będę w ciąży, Po wyjściu z labo rozbolał mnie brzuch. W ciągu godziny dostała okres. Wynik dostałam dopiero koło 21, pozytywny. Świetny prezent na dzień matki od losu. Powiedziałam, że więcej nie robię testów, bety jak nie będzie przynajmniej 3 dni po terminie. I tak miałam szczęście, że nie dostałam najpierw wyniku a dopiero potem @. Takie szczęście w nieszczęściu. //////////////////////////////////////////// W wakacje 2018 sama znalazłam miejsce gdzie badają nasienie, zadzwoniłam dopytałam, powiedziałam, że oddzwonię później. Zgodził się. Wyniki nie rewelacyjne, ale mieszczące się w granicach normy. Wyszły podwyższone leukocyty, po kilku dniach dostał jakiejś infekcji. Poszedł do urologa. Zrobił mu USG, powiedział, że ma żylaki powrózka nasiennego i dał skierowanie do szpitala. Mąż nie chciał iść, bo to jednak ingerencja, a wyniki nie są jeszcze takie złe. Przez rok nie działo się nic.. //////////////////////////////////////////// W wakacje 2019 po tym jak zobaczyłam na instagramie, że moja koleżanka, która też miała problem z zajściem jest już w zaawansowanej ciąży powiedziałam dość. Zrobił drugi raz badania, wyszły koszmarnie :( Przeszłam wtedy załamanie. Ja odebrałam wyniki sama, on był w pracy. Rozwyłam się w samochodzie, moja nadzieja umarła. Wracałam do domu prawie nie widząc na oczy. //////////////////////////////////////////// Szukałam w międzyczasie lekarza. Najlepiej dla mnie i dla niego. Nie chciałam szukać od razu kliniki, bo wiedziałam, że nie będę miała możliwości brać często i w ostatniej chwili urlopu, żeby np. pojechać w 2dc na badania do miasta oddalonego od nas 100km. Może uda się coś na miejscu. //////////////////////////////////////////// Stwierdziliśmy, że wykorzysta to skierowanie i pójdzie na zabieg usunięcia żylaków. Może to było przyczyną pogorszenia się wyników przez ten rok. Wszystko cacy przyjeli do szpitala w październiku. Następnego dnia dostałam od niego telefon, że go wypuszczają. Nie zrobią mu zabiegu bo się nie kwalifikuje. Okazało się, że są za małe aby operować. Widziało obraz USG dwóch lekarzy i powiedzieli to samo. Załamałam się po raz drugi, bo pokładałam ogromne nadzieje, że to coś pomoże. Nie wiedziałam, już co robić.
Moje emocje: smutek, zwątpienie, beznadziejność

31 stycznia, 12:29

31 grudnia + 10 stycznia 2020
zrobiłam sobie badania hormonów. Z nimi chciałam iść do lekarza prywatnie, aby coś doradził. Przeszłam załamanie po raz trzeci.... w tym czasie gdzie skupialiśmy się na prostowaniu funkcji mojej tarczycy i poprawieniu wyników męża moje jajniki stwierdziły, że to już prawie fajrant :/ Fsh, LH podwyższone. Wygasa czynność jajników. Poleciałam następnego dnia zrobił AMH, wynik 0,7. Załamka. Kończy się czas.

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia, 12:29

31 stycznia, 12:29

20 stycznia 2020 /13dc/
Poszłam na prywatną wizytę ze świeżymi badaniami, z badaniami nasienia i z wypisami ze szpitala (m.in. z tym z 2017, bo czytałam, że przebyta np. Chlamydia może pozlepiać jajowody i sprawić, że będą niedrożne). Dał nam na to antybiotyk. Przepisał mężowi jeden lek na wchłonięcie żylaków i drugi na poprawę nasienia. Zrobił USG i powiedział, że dobre endometrium i są dwa ładne pęcherzyki. Jeżeli by się udało i znalazły by się dwa dobre plemniki to byłyby bliźniaki z tego cyklu. Ehe.... Pochwalił się, ze dzisiaj przyszła dziewczyna w ciąży z trojaczkami. Dobij mnie człowieku jeszcze bardziej. On był chyba lepszej myśli i z większą nadzieją niż ja. Kazał mi zrobić następnego dnia zatrzyk z pregnylu aby na pewno pękły pęcherzyki. Mam w dniu spodziewanej @ zrobić betaHCG. I to bez względu na to czy @ będzie czy nie. On podejrzewa, że ze względu na te przeciwciała mogłam zajść w ciążę klika razy tylko za każdym razem poronić. I dobrze by było to sprawdzić. Dostałam na to acard. Powiedział, że jeżeli to było przyczyną to powinien rozwiązać 90% problemu. Przynajmniej mamy jakiś kierunek. Wspomniał też, żebym przemyślała zrobienie HSG.

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia, 12:30

31 stycznia, 12:29

31 stycznia 2020
24dc

Idę na bete jutro. Będzie to 25dc. 11 dni po podaniu pregnylu. Mam cykle zazwyczaj 24-27 dni.
Zobaczymy. Bardzo nie chcę się rozczarować. Najgorsze chyba by było dla mnie jakby wynik wyszedł pozytywny a potem bym dostała @. Nie powiem mojemu od razu. O pierwszej pozytywnej becie też nie wie. Wzięłam to wtedy na siebie.

Ostatnio rozmawialiśmy, że kiepsko będzie zostać samemu na starość.....

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia, 12:33

1 lutego, 19:43

25dc
Beta 2,56 ( norma w labo ciąży od 5,8).
Może za wcześnie zrobiona ? Zresztą nie wiem co myśleć. Często jak widzę dziewczyny pisały przy negatywnej becie wynik <0,1 lub <0,2. A czemu 2,56 ?
Cykle mam 24-26 czasami 28 dni. W poniedziałek zrobię jeszcze raz (27dc). Wtedy będzie pewność.

3 lutego, 12:32

27dc
Nic z tego. Beta dzisiaj 1,16 mIU/ml
Mam w planie w najbliższym czasie zrobić HSG.

12 lutego, 12:59

9dc
Chciałam się umówić na piątek do gina. Zrobić posiew. Ogarnąć temat HSG. Skonsultować inne badania. Podejrzeć kiedy będzie owulacja. I co ? Lekarz na urlopie :/
Jak mi w styczniu powiedział lekarz o tym ANA u mnie pozytywnym, że może to wpływać na tworzenie się skrzepu i dochodzić do poronień na wczesnym etapie, to mi się zapaliła lampka. Przejrzałam wszystkie wypisy ze szpitala jakie mam a propo układu krzepnięcia.
Szpital był 2x 2014, 2015, 2x2017 (te pobyty gdzie miałam robione chociaż część z tych badań)
INR (norma 2-4): moje wyniki: 1,3; 1,27; 1,08; 1,43; 1,13
D-Dimer (norma <500): moje wyniki: 730; 920; 1410; 2650 !
fibrynogen (norma 2-4) moje wyniki: 5,7; 7,39; 5,99; 7,24
NT-probBNP (norma 0-125): moje wyniki: 170,2
ani razu żaden z tych wyników nie był w normie.

Lipa. Może to mieć jakiś wpływ. Z tego co czytałam te wyniki mogą chyba świadczyć o tworzących się zakrzepach.
Zamówiłam wczoraj pakiet badań DNA na trombofilię.
Mam w planie zbadać:
kwas foliowy
homocysteina
b12
białko s
białko c
ferrytyna (często u mnie niska, 2 lata temu byłam na kroplówkach z żelazem). Ostatnio poniżej normy ale morfologia jeszcze znośna.

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego, 13:04

Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)