Pamiętniki Długie starania
Dodaj do ulubionych
1 2

18 marca, 09:43

22dc
Marzy mi się jakiś wyjaz-przez te wszystkie obostrzenia czlowiek się nie może zregenerowac😒
Namawiam męża na wyjazd gdzieś gdzie nie ma testów i obostrzen. Wpadło mi narazie w oko Zanzibar i Dominijana-drogo ale chce się zregenerować. Tyle kasy juz wydaliśmy na lekarzy, ze trzeba odsapnąć, bo człowiek zwariuje....

Trzymajcie kciuki żeby mąż dal się namówić na ktoras z tych dwóch wycieczek 😀

Jutro weekend u teściowej-maskara jak ja nie lubie tam przebywać z nią 🙄 ta kobieta przyprawia mnie o silna depresje😢

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca, 13:04

22 marca, 07:54

26dc
Tak mnie korci żeby zrobić test zemasakra, ale postanowiłam nie robić wtym miesiącu tylko czekać do miesiączki...
Nie wiem jak dam rade ale dam! Nie chce się już dziś rozczarować, wole poczekać.
Chociaż mam jakieś takie głupie przeczucie, ze ten cykl jest udany-nie wiem skąd ono się wzięło, ale tak jest. Oby tylko nie przyszło w środę rozczarowanie 😒
Od tygodnia mnie.dziwnie brzuch boli-hmmm...

22 marca, 13:19

Zrobiłam ten test, bo myślałam że się udusze jak nie zrobie...
Cóż rozczarowie jak zwykle-tym razem chyba mnie tknęło aż nadto, nie mam siły juz do życia... co miesiąc rozczarowanie za rozczarowaniem 😭😭😭😭
Nie mam już na to sil... maz mnie nie rozumie, bo uwaza ze wymyslam, ze ludzie maja gorsze problemy-fakt maja ale mnie obecnie dobija moj problemu, bo od tak długiego czasu nic a nic się nie wydarzyło. Mnie to przytlacza-łza za łza się leje z oczu ale nie umiem tego powstrzymać.
Nie mam już sil-nie umiem o tym nie myśleć i nie zdawać sobie pytan -dlaczego, dlaczego tak się dzieje... czy ja naprawdę aż tak dużo chce czy wymagam-nie chce milionow wygrać w totka, chce tylko zostać mamą.

23 marca, 19:23

27dc
Trochę mi lepiej dziś, ale daleka droga żeby się ustabilizowało.
Miesiączka pewnie jutro przyjdzie, bo ona mnie za bardzo lubi i przylazi i przylazi jak jej nikt nie chce-🐒 jedna...

Jak ja juz bym chciała wrócić do pracy stacjonarnej, nie wierze ze tak myślę,ale naprawdę zwatpic idzie juz na tej zdalnej pracy...ja chce do ludziiiiii!!

24 marca, 08:31

1dc
🥺😳😤

7 kwietnia, 20:23

Dzis mamy 15ty dzien cyklu-znowu odliczanie do kolejnego albo nadzieja ze jednak predko sie on nie skończy...
Ehhh ile jeszcze mam czekać...🤔

4 maja, 19:33

14dc
Dawno mnie tu nie było, ale musiałam trochę psychicznie odpocząć.
Dziś miałam wizytę u ginekologa-ten cykl z lametta, jeden pęcherzyk pękł wczoraj, drugi wszystko wskazuje, że dziś jego pora jest-oby pękł...
Bardzo bym chciała zeby w końcu w tym cyklu się udalo-jesli się nie uda to w następnym cyklu inseminacja... jak ja bym bardzo chciała do niej nie podchodzić.
Pokladam wielkie nadzieję, że może jednak teraz się uda🥰 tak bardzo tego pragnę

12 maja, 19:07

Dzisiaj 22dc, ależ mnie korci zeby pójść na betę jutro... jakoś tak hola mnie jajniki trzeci dzień dzień z rzedu, piersi tez jakos nabrzmialy-fo okresu jeszcze tydzień więc chyba za wcześnie na objawy przedmiesiączkowe...
Trochę się stresuje, żeby się nie rozczarować...
Muszę pomyśleć, czy zribic jutro czy być jeszcze cirepliwa...
Nie rozumiem tylko jednego tylko jednego to jest, że vadam zrobionych mam ze hoho wszytko książkowe a jak ciazy nie było tak nie ma... nie wiem...nie rozumiem...

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja, 19:40

22 maja, 22:09

Oczywiście standardowo nic nie wyszlo-a miało być tka pięknie, dwa pęcherzyki, w idealnym momencie starania, pęknie oba pękły. Były wielkie nadzieje, ale standardowo nie wyszło...

W tym cyklu będzie inseminacja-stresuje się tym trochę...
W piątek mam wizytę a w sobotę 13dc więc podejrzewam że nastąpi to za tydzień w sobotę...

Oby zabieg pomógł, bo moje nadzieje i psychika juz zaczynają szwankować z powodu tej masy niepowodzen...

27 maja, 20:38

Czas szybko leci...
Wydaje mi się że dopiero zaczęły się starania a już taki okres czasu minął...
Za każdym razem jak ktoś z bliskich zachodziło w ciążę myślałam że o to zaraz będę i ja to dzieciaczka będą w podobnym wieku.
A tu przez tyle czasu nic nie zaskoczyło, czemu los mi płata takiego figla to ja nie wiem...
Nie wiem też ile moja psychika jeszcze zniesie...

27 maja, 20:38

Czas szybko leci...
Wydaje mi się że dopiero zaczęły się starania a już taki okres czasu minął...
Za każdym razem jak ktoś z bliskich zachodziło w ciążę myślałam że o to zaraz będę i ja to dzieciaczka będą w podobnym wieku.
A tu przez tyle czasu nic nie zaskoczyło, czemu los mi płata takiego figla to ja nie wiem...
Nie wiem też ile moja psychika jeszcze zniesie...

2 czerwca, 09:48

17dc
To jest chyba najdłuższy cykl w moim zyciu-w sensie chodzi mo o to ze się ciągnie I pewnie będzie się ciągnął...
W sobotę miałam inseminacje(pierwsza)-za dwa tygodnie mam zrobić betę, tylko czy ja nie zgłupieje przez te dwa tygodnie, bo mam wrażenie, że się te dni dłużą i dłużą...
Najgorsze w tym wszystkim jest to za ja o niczym innym nie myślę tylko o tym, czy się udało, czy wyjdą w końcu dwie kreski... Nie mam czym zająć hlowy an ten moment...

7 lipca, 12:17

Dawno mnie tu nie było, ale dziś muszę wyrzucić z siebie troche-moze mi to pomoże ale sama nie wiem..
Za mnie dwie inseminacje-1 nie udana, dzisiaj test ciążowy robiłam po drugiej 12 dni po-niestety też jedna krecha...
Sama już nie wiem co mam robić-poddac się? Co miesiąc nastanwiam się że się uda, ależ jaka ja głupia jestem, że tak myślę skoro miesiąc w miesiąc i tka przychodzi rozczarowanie...
Juz nawet mi się nie chce robić bety, bo i po co-jak po teście wiadomo co wyjdzie.
Mam wrażenie że los strasznie zemnie drwi, no bo dlaczego się nie udaje?? Naturalnie nic, inseminacja nic-badan cala kupę już zrobiłam, kasy wydanej mnóstwo a zawsze konczy się tak samo...
Zrobiłam sobie teraz panel rozszerzony na trombofilie-wyszla mi nieprawidłowa mutacja pai1-hematolog mówi że wg niego wynik nie jest powiązany z niepowodzeniami...takzej a już sama nie wiem.
Próbuję ostatni raz iui z acardem na ta mutacje I koniec, niech los w takim razie zdecyduje za mnie skoro tak że mnie drwi...

Zalamana😪

9 sierpnia, 14:08

Uważam że nie nadaje się do prowadzenia tego pamiętnika, bo tylko narzekam i marudzę...
No ale postanowiłam, że muszę gdzieś przelewać swoje złości i zwatpienie-na papier to nie, bo jeszcze ktoś znajdzie i lipa...

A wiec tak od dziś postanowiłam się podniesc-wdrozylam znowu dietę, ćwiczenia i zmiana nastawiania...
Dlaczego?
A no z powodu niepowodzen w zachodzeniu w ciaze-jestesmy z mężem.malzenstwem od 4 lat, wcześniej podchodziliśmy podchodziliśmy staran tak, że nie staramy się jakoś bardzo, ale nie ebdizmey nic robić zeby się nie zadziało, co am być być będzie postanowiliśmy 😃
Szczerze to myślałam, że któregoś dnia się to zdarzy i będę w ciąży...
Po około 2 latach stwierdziliśmy że porą się wziąć za starania, nie wychodziło, ja do gina chodziłam i za każdym azem były zachwyty że tak wszytsko pięknie i że owulacje piękne...
No to w końcu we wrześniu 2020 roku poprosiłam męża żebyśmy p donkliniki niepłodności niepłodności zeby on się przebadal.
Zrobił badanie nasienia i wszytsko wysztsko super, ja również dostałam sporo badan do wykonania-oxzywisxie też wsyztsko wyszło pięknie...
Lekarka zaproponowała stymulacje owulacji, powiedziała że pierwsza zakończy się ciaza... taaa jak ona się myliła, bo ciąży brak... mialam u niej trzy stymulacje, żadna nie przyniosła skutku-ba w trakcie trzeciej zrobił mi się polip w endometrium-zwatpilam wtedy... u niej jeszcze brałam glucophage bo mi insulina po 2h nie spadla(na czczo 7.9, p godzinie 87cos tam po 2h 91...).
Nie ukrywam że moja lekarka mnie wkurzała, nie ufałam jej jakoś za bardzo.
W końcu podjęłam decyzję że nie chce się już u niej leczyc-przeptezepalam internet z klinikami niepłodności i każdego lekarza z osobna sprawdzałam względem opinii...
W końcu znalazlam-zapisalam się i podjęłam decyzję że z tym polipem też już u niego załatwię sprawę. Glucophage mi kazał odstawić bo stwierdził że dieta wystarczy na insulinę... też stwierdził że wsyztskie wyniki cacy-po usunieicu polipa myślałam że się uda, no ale znowu czar prysł...następne kroki to inseminacja, jeden cykl stymulowany miał u niego jak się nie uda to iui, no i niestety przyszedł ten moment, gdy nadeszła iui-pierwsza nie udała, jakie to było rozczarowanie bo myślałam że od razu będzie ciaza, zrobiliśmy druga i też nic-rozpacz i placz się pojawił...
Postanowiliśmy podejść trzeci raz-tym razem się bardziej przygotowałam i zrobiłam badania na trombofilie-nielrawidlowe wyszły dwie mutacje-mthr heterozygotyczny i pai1 heterozygotyczny. Skonsultowałam z hematologiem-on mówi że nie wodzi zeby to przeszkadzało w zajciu w ciążę... stwierdził że niektórym się udaje z acardem to mi kazał brać... zrobilam też wszystkie badania z krzepnięcia krwi i zeby wyeliminować zespół antyfosfolipidowy-ok nic nie wyszło.
No to brałam do 3iui w sumie nadal biorę-przed okresem i testowaniem po 3iui miałam mnóstwo objawów ciąży, cieszyłam się że tym razem się udało a tu co, zanim zrobilam.bete to przyszedł okres dwa dni wcześniej niż zwykle...
W sumie to było było tydzień temu i mnie złapało, ale tak konkretnie-bezsilnosc i załamanie, przepłakałam cały tydzień, wczoraj chyba miałam największy kryzys, bo przeleżałam cały dzień w łóżku i płakałam, że jestem beznadziejna bo nie potrafię zajść w ciążę, itp., pękło we mnie wsyztsko co możliwe.
Dziś postanowiłam, że nie mogę tak żyć, że muszę walczyć-postanowilam się wziąć za siebie, nie wiem jak dlugo będę mieć takie nastawienie ale m nadzieję, że zostanie że mną dłużej, bo niestety kazda ciaza znajomych mnie przytłacza....

Wzięłam się teraz za immunologie-troche się tego boję w sumie, pakiet badan od dr Paśnika już mam. W tym.tggodniu będę je robic, zobaczymy co tam wyjdzie...

26 września, 10:16

1dc
I wszystko znowu od nowa i tak w kółko co miesiąc...
Ile jeszcze mam czekac i wytrzymać...
Jakos nawet mi się płakać nie chce tylko mi przykro, wcześniejsze miesiące były gorsze-morze lez i rozpaczy...
Zaczynam chyba oswajać się z myślą, że to już tak naprawdę niewiele od emnie zależy tylko od losy, bo zdrowi jesteśmy oboje, przebadani mam wrażenie na wylot...
W immunologii mi wyszło że mam kir aa i brak kilku kirow implementacyjnych, ale z takimi wynikami dziewczyna zachodzą w ciążę, więc to nie żaden wyrok...
W tym cyklu jadę zgodnie z zaleceniami dr Paśnika z accofilem-troche się boję tego leku, ale chciałabym robić wszytsko co z kolei strony w kierunku zeby się w końcu udało...
Baaaardzo pragnę już być mama...

22 października, 13:11

Cykl z accofilem nie wyszedl -beta 0.2 w 13dpo...
Chce walczyć dalej ale zaczynam już nie mieć siły...
Ciągle w głowie mam pytanie dlaczego ja? Dlaczego ja nie mogę zajść w ciążę a w moim gronie kolezanek każda po kolei jak sobie zaplanuje i pyk...

Przebadać już nie mam sie pod jakim kątem, bo doszłam.juz do immunologii, ale niestety to też nienpomoglo... Ja wiem, że to dopiero.jeden cykl, ale jaka nadzieja we mnie była, że tym razem ciaza jednak będzie...
Nie wiem co mam robić juz-maz mówi że w końcu zajdziemy, ale kiedy będzie to w końcu j 4 lata po ślubie o nic a nic, nigdy kic nie drgnęło..

Wszyscy wkolo oczekują tylko wnuka, siostrzeńca, siostrzenicy, bratnka, bratanicy a ja już nie mam siły słuchać tego i robić dobra mine do złej gry 😒

16 listopada, 18:43

Dzisiaj mamy 26dc a 13dpo -kolejnego cyklu a drugiego z accofilem!
Pierwszy raz w życiu nie zrobilam jeszcze żadnego testu, nie zrobiłam i nie kupiłam. Czekam na czwartek w sumie to ma być dzien miesiączki i dzien wykonania bety-zobaczymy czy moj organizm tym razem z accofilem odmieni me życie na lepsze czy też nie...o to jest pytanie...

Wyczekuje pozytywnej beztu z wielką nadzieja, proszę losie odmień się 🙏

25 listopada, 15:10

Taki zali się wpis będzie...
Nie wiem.juz jakie kroki podjac:
3 iui nieudane
2 próby z accofilem nie udane, nic nie drgnęło
Mam wrażenie, że marnuje czas na badnaia, próby nowymi zaleceniami i dalej nic...
Nie wiem czy powinnam jeszcze chodzić do.gina, no bo w sumie po co... Mi ginekolog ju, nie pomoże-sam powiedzial że tylko invitro może zaproponować...

No cóż....

Podjęłam dziś decyzję, że narwzie jeszcze idę na diecie z niskim IG I dieta przeciwzapalna, i jak to nic nie da to po nowym roku trzeba będzie podjąć decyzję o invitro, bo chce mieć bardzo dziecko przynajmniej to jedno ❤

Mialam dzisiaj konsultację z dietetyczka i mam.wrazenie że o.swoich wynikach więcej się od.niej dowiedziałam niż od lekarzy.... ehhh
Także walczę teraz jeszcze dodatkowo pod opieką dietetyczki i czekam na pozytywne efekty 🙂
Jakos liczę że to może dac jakiś efekt, bo.mam.kolezanke.ktora starała się 5 lat i zaszła w ciążę po 4 miesiącach diety, tyle że to.byla.dieta dr dąbrowskiej-dla mnie zbyt rygorystyczna...
Zawalczę więc z dietą na IO oraz przeciwzapalna.

Obym dala rade ❤🙏
1 2