Pamiętniki Kiedyś musi sie udać
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4

12 stycznia, 18:06

17 ms starań, 14 cs, 29 dc

Okresu dalej brak. Oficjalne zielone światło na procedure IVF. 💚 Jeszcze tylko żeby ta chlamydia sie pojawiły wyniki i już będę hiper spokojna.

Postanowiłam w tym wpisie sobie podsumowywać wszystkie elementy i koszty tej procedury, zaczynając od badań i wizyt, przez leki i kończąc na opłatach w klinice.

- wirusówka moja - 350 zł
- wirusówka męża + gr krwi - 300 zł
- badania nasienia - 1000 zł
- moje hormony - 200 zł + 120 zł
- wymazy - 400 zł (bo myco podwójnie 🤦🏻‍♀️)
- wymaz covid - 200 zł
- wizyta kwalifikacyjna - 170 zł
- leki - 280 zł + 200 zł + 90 zł
- monitoring 1 (+hormony) - 175 zł
- monitoring 2 - 90 zł + 90 zł

Na razie tyle tych przyjemności, więcej tylko dojdzie.

Jestem mocno podniecona. Dalej mam sporo wątpliwości, czy to była dobra decyzja. Ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Chciałabym przede wszystkim uzyskać ładne zarodki i może kilka ładnych komórek do zamrożenia. Jeśli taki plan się powiedzie będę już zadowolona. Z ręką na sercu. I dlatego najbardziej martwię się, nie że nie uda się transfer bo z tym jestem jakoś pogodzona (albo mi się tak wydaje), ale martwi mnie to, że moje jajka okaża się guzik warte a zarodeczki będą lipne i będzie ich malutko.

Ale w sumie patologia żre totalne syfy, pali, pije, czasem nawet ćpa. A dzieci rodzą. I to kurcze ZDROWE! To czemu u mnie miałaby być tragedia mimo, że może nie jem idealnie i czasem napiję się winka to jednak staram się jeść ładnie, łykam suple i w ogóle. (Odpowiedź: bo biednemu zawsze wiatr w oczy, nóż w plecy i ch*j w dupę 🤦🏻‍♀️) Ale nie no. Nie mogę się tak zadręczać. Muszę wierzyć, że ten nasz brak ciąży to jest wina TYLKO I WYŁĄCZNIE tego parszywego jajowodu, który właśnie został wyproszony z imprezy.

Leki wykupione, teraz tylko szybki tutorial na youtube jak ich uzywac i bede gotowa 😂
Okresie w dalszym ciągu zaklinam. Przychodź dopiero w czwartek lub piątek! 🙏🏼🙏🏼

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia, 19:07

14 stycznia, 11:02

17 ms starań, 1 dc

1 ivf START

Jest i on. Przyszedł nad ranem. Cały na czerwono. Tak czekałam. Teraz tak umieram 😢 tak bardzo bardzo nie chciałam brać nic przeciwbólowego ale nie wytrzymałam. Słaniam się z bólu, prawie wymiotuje, najmniejszy ruch powoduje przeszywający ból. A tu jeszcze sama z pieskiem zostałam. Wzięłam jeden ketonal. Jeden jedyny. Najgorszy ból zniweluje. Potem jak się rozkręci będzie lepiej.

Ulotki od leków przeczytane. Nauczona jak robić zastrzyki. 💉 Zaczynamy od jutra. Jestem cholernie podniecona! Ale też poziom obaw rośnie wraz z tym podnieceniem.

Trzymajcie kciuki. Proszę 🙏🏼

18 stycznia, 10:41

17 ms starań, 1 ivf, 5 dc, 4 dzień stymulacji

Melduję pełny kurnik! 🐔🥚🥚🥚🐔

JP 6 pęcherzyków po 11-12 mm. Do tego jeszcze jakaś drobnica
JL 7 pęcherzyków po 11-12 mm

Krew na hormony oddana. W zależności od wyników zastrzyk kolejny dodajemy dzisiaj lub jutro. Reszta leków zostaje tak samo.

Wydaje mi się, że jak na pierwszą stymulację to wynik całkiem dobry :) jestem zadowolona. Martwie się, czy w tych pęcherzykach są komórki, czy będą dojrzałe. Ale tych 13 pęcherzyków to szansa na 13 dojrzałych komórek, a co za tym idzie to 13 szans na ładny zaroduś 💚🥚💚🥚💚

Na stymulacji czuję się słabo. Dosłownie słabo mi, ciągłe zmęczenie. Czasem zawroty głowy i mdłości. Ale mogę więc odpoczywam.

Edit: wyniki hormonów z dzisiaj:

Są wyniki hormonów z dzisiaj. Prg 0,183 ng/ml
Lh 1,3 mlU/ml
Estradiol 425,50 pg/ml

Martwi mnie ten niski estradiol jak na 13 pęcherzyków. 😔 zaczynam obawiać się, że pęcherzyki urosną, ale nie będzie w nich dojrzałych komórek. 😔

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia, 13:24

21 stycznia, 19:06

17 ms starań, 8 dc, 7 dzień stymulacji

Dziś kolejny już, trzeci podgląd kurnika. Jest całkiem nieźle.

Jajka sie odrobinę rozleniwiły. Wcześniej szły równo i w 6 dc mialy po 13-14 mm. Dzisiaj jajek tyle samo i mają po 15-18 mm.

JP 3x 18 mm, 3x16 mm
JL 2x 18 mm, 5x15-16 mm
Endo ok. 9,5 mm ❤️

Hormony:

Prg 0,216 ng/ml
LH 0,6 mlU/ml
Estradiol 1392 pg/ml
Prolaktyna 13,2 ng/ml

Razem dalej widocznych ok 13 takich ładnych, dobrze rokujących pęcherzyków. W większości są już kwadratowe 😅

Decyzja, że jutro rano przyjeżdżam na podgląd czy jeszcze same ładnie podrosły te mniejsze, czy trzeba jeszcze jedną porcję leków wstrzyknąć. Doktor stwierdził, że wcześniej ładnie i równo rosły (tzn dalej ładnie rosną) więc chce jeszcze dać szansę tym mniejszym żeby podrosły sobie i komóreczki w nich miały większe szanse ładnie dojrzeć. Estradiol uslyszalam ze ładny, nie ma też za wysokiego poziomu, który mogłby hiperkę jakoś przepowiadać. Ogólnie wygląda to dobrze, dajemy szanse tym mniejszym żeby nadgoniły ☺️

Punkcja na 100% w niedziele. ✊🏻🥚✊🏻💚

Ogólnie jakoś nastawiłam się, że punkcja będzie w sobotę, ale to w sumie żadna różnica. Trochę absurdalnych lęków mam. Jak to, że pęcherzyki pękną przed punkcją. Albo że przez czekanie na mniejsze te duże już „przejrzeją” i zostane z kijowymi komórkami. Ofc jest też strach, że pęcherzyki będą puste, albo wszystkie komórki słabej jakości. Strachu jest ogrom. Na razie nie wybiegam myślami do zapładniania komórek, hodowli zarodków, a co dopiero jeśli chodzi o transfer. Krok po kroczku.

Stymulację znoszę średnio. Czasem lepiej, czasem gorzej. Miewałam momenty, że było mi super niedobrze, słabo... Ale dzisiaj w sumie czuję się okej. Nie wiem, czy przeziębienie mnie nie łapie. Może to ze stresu? I od tych hormonów takie uczucie...

Najbliższe 3 dni będą bardzo stresujące. 😪

23 stycznia, 18:34

17 ms starań, 10 dc, 1 dzień do punkcji

Ostatnie 24 h były dla mnie CHOLERNIE stresujące...

Rano na usg było jeszcze super. Pęcherzyki pięknie podrosły od 17 do 20 mm. Większość w rozmiarach 18-20 więc genialnie, idealnie. Endo 9,5 mm mniej więcej. I niespodzianka. Lekarz naliczył 16 (!) a nie 13 pęcherzyków rokujących. 🙊 wyznaczenie punkcji. Niedziela 24.01.2021, 8:00.

Potem pobranie krwi, hormony i badania do punkcji. I zaskoczenie. Mocz tez 🤷🏻‍♀️. Kolejne zaskoczenie. Brakuje nam jednej umowy. Na szczęście tej o mrożenie oocytów, więc podpisy męża nie będą potrzebne. Dostałam umowę do wypełnienia, a tu zonk. Lekarz musi podpisać. No to czekam do niego. Ma pacjetnke. A ja musze jeszcze szybko jechać kupić leki na zakończenie stymulacji, ale też do wzięcia na cito Cetrotide jeszcze. Pierwszy stresik, ale ok. Opanowany. Nawet szybko wyszła babka. On podpisał. Lece do apteki, robie zastrzyk.

Czekam na wyniki z krwi. Mam podesłać hormony bo od wyniku zależy czy mam podać oprócz ovitrelle jedną czy dwie ampułki gonapeptylu. Godzina 16 wyników dalej nie ma... no to atres znów rośnie bo o 20:15 musze podać leki. Równo 20:15.

Jest! 17 mam wyniki. Szybki sms, szybka odpowiedź. 2 ampułki gonapeptylu. Ale drugi zonk. W moczu LICZNE BAKTERIE. I co teraz? Czy to coś zmienia? Przecież to nie była jałowa próbka... Szybki sms z upewnieniem się. Odpowiedź. Mam się nie martwić. Błąd pomiaru. Idziemy zgodnie z planem.

20:15 podaje leki. Gonapeptyl boli jak cholera. Miejsce wkłucia z czerwonymi plackami. Po 1,5 h nagle reakcja... Brzuch wzdęty, problemy z oddychaniem, uderzenia gorąca. Czuję jakby ktoś usiadł mi na klatce piersiowej. Ze stresu ciśnienie milion więc dochodzi szybka akcja serca. Czekam. 1,5 h nie pogarsza się. Jest lepiej. Lepiej mi się oddycha już. Serce dalej szybko bije ale to już chyba ze stresu. Wykończona zasnęłam. Rano pobudka z lekkim bólem głowy, ale przeszło. Reszta w porządku. Uff. To była pierwsza reakcja na nowy lek. Może na kombinację z ovitrelle.

Telefon z kliniki. Wyniki krzepnięcia krwi rozjechane. Mam pojechać powtórzyć. Więc jadę. Okazuje się, że zlecił mój lekarz. Układ krzepnięcia robiony pół roku temu identycznie rozjechany. Wyniki z dzisiaj, tak samo. Już kiedyś to konsultowałam „taka moja uroda”. W funkcjonowaniu nie ma zaburzeń, krew krzepnie mi zawsze normalnie.
Sms do lekarza. „Ciekawe”. Wyniki nie odbiegają aż tak od normy, żebyśmy nie mogli zrobić zabiegu. Poziom stresu i tak wysoki sięga zenitu. Skoro to tak istotne badania czemu robi się je na 2 dni przed zabiegiem?!

Ostatecznie albo z nerwów, albo stresu albo od hormonów skoczyła mi temperatura. Jestem po prostu umordowana. Albo przeziębiona.

Chcę, żeby wyciągneli już te jajka. Chce się już obudzić po. Z moich hodowanych jajek, nie bez wyrzeczeń, zmęczenia na stymulacji przez ostatni stres nie wiem czy cokolwiek będzie... zestresowałam je na maksa.

A do tego strach przed punkcją jako taką... kobiety przechodzące przez ivf to bohaterki. Cholerne superwoman.

Trzymajcie kciuki za te jajka. 🙏🏼 Jeszcze dzieciaków z nich nie ma, a ja już im zafundowałam takie emocje 😔

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia, 18:34

24 stycznia, 22:49

17 ms starań, 11 dc, punkcja

Nie mogłam spać. Budziłam się w nocy parę razy. Ze strachem, że przegapię budzik. Że zaśpimy.

Gdy dotarliśmy do kliniki poczuliśmy się jak vipy. PUSTO. Tylko my. Ostatecznie ogromnie się cieszę, że tak się złożyło. Nie było wokół bieganiny, która pewnie by mnie jeszcze bardziej zestresowała.

Wszystko poszło super szybko. Mnie zabrali do pokoju zabiegowego. Chwila rozmowy z pielęgniarką, pojawił się anestezjolog, hop na łóżko, nogi w rozkrok.

Parę głebokich wdechów i czułam się jak po dobrze zakrapianej imprezie, parę kolejnych i odleciałam. Gdy się obudziłam chwilę czekałam na informację. Troszkę kręciło się w głowie, ale to tyle. Strach ma wielkie oczy.

Ostatecznie miałam 18-17 pęcherzyków (gin powiedział co innego, a na wypisie napisał co innego). Udało się pobrać 17 komórek, z czego 14 było dojrzałych. Do zapłodnienia poszło 6 💚 a 8 do zamrożenia ❄️

Dalej nie mogę uwierzyć w ten wynik. Jestem mocno w szoku, oczywiście na plus. I jestem przeszczęśliwa. Pierwszy etap za nami. Pierwsze zmartwienie odpadło.

Po punkcji czuję się w porządku. Przespałam parę godzin. To chyba ta narkoza i emocje. Brzuch lekko wzdęty, jakbym miała zakwasy. Troszeńkę boli, ale to przy wstawaniu. Obawiam się nieco hiperki, ale mam nadzieję, że będzie okej. Staram się bardzo dużo pić. Jeszcze dzień-dwa może pobolewać. Dopóki brzuch nie zacznie bardzo pęcznieć, a będzie lekko wzdęty to wszystko będzie okej.

Także jeśli nie będzie hiperki i zarodeczki nam na to pozwolą to transfer w piątek 😍 dostałam rozpiskę leków.
Luteina 200 3x dziennie
Metypred 4 mg 2 tabl dziennie
Acard 75 raz dziennie
Od transferu heparynka

Bardzo mocno zdziwiłam się, ale to też na plus, że dostałam Metypred - steryd. Jeśli ma to zwiększyć szansę o procent nawet to warto ✊🏻

Teraz powoli dociera do mnie stresik związany z rozwojem zarodków. Mocno w nie wierzę. Niech walczą. Niech dzielnie się rozwijają. Są silne. Po mamusi i tatusiu. Moje dzieciaczki na szkle. 💚

Pierwsza informacja już jutro. Potem w środę i w piątek przed transferem. Chyba, że maluszki będą nieco leniwe (to chyba po mamusi 😏) i będę musiała na nie poczekać do soboty.

To nic. Czekałam 17 miesięcy, poczekam dzień dłużej.

25 stycznia, 07:58

17 ms starań, 12 dc, 1 dzień hodowli zarodków

Dostałam już maila z kliniki. Z 6 komórek zapłodniły się tylko 3. 3 zdegenerowały. To mało, przykro mi. Ja i tak na ten transfer nie liczę. Liczyłam na zamrożone zarodki. Teraz szanse, że zamrozimy jakieś spadły o połowę 😔

Te co mamy muszą teraz walczyć i się rozwijać. Proszę 🙏🏼

Ja wiem, że są kobiety w gorszych sytuacjach. Że mają problem, żeby w ogóle wyhodować komórki. Ale czy moje faktycznie były dojrzałe skoro w niecałą dobę zdegenerowały?

Boję się okrutnie. Wiem, że statystycznie nie udaje się przy pierwszej procedurze zbyt często. Tak bardzo chciałam, żeby problemem okazał się czynnik jajowodowy.

Moje dzieciaczki kochane. Błagam, rozwijajcie się. 3 rodzeństwa już odeszła. Wy musicie zostać. Dla waszego taty. 🙏🏼

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia, 09:41

26 stycznia, 15:34

17 ms starań, 13 dc, 2 dzień hodowli zarodków

Martwie się o moje dzieciaczki. O całą trójkę. Czuję, że one walczą, a ja nie mogę nic zrobić. Mogę tylko czekać. Boję się. Tak okropnie boję się, że mimo tak wielkich nadziei pokładanych w tej procedurze zostaniemy z niczym. Że nasze trojaczki nie dadzą rady.

Nie powinnam tak myśleć. Muszę mieć nadzieję. I trzymać za nie kciuki. Dziękuję za całe wsparcie i ciepłe myśli.

Jutro kolejny mail od kliniki. Od wczoraj nie wiem co z zarodusiami. Na samą myśl o jutrzejszym mailu ściska mnie w żoładku i serce się zatrzymuje.

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia, 15:35

27 stycznia, 09:29

17 ms starań, 14 dc, 3 dzień hodowli zarodków

Mail z kliniki. Mamy wciaz 3 zarodki 💚💚💚

Dwa dobrej jakości i 1 średniej jakości 💚💚💚

Kamień z serca. Chociaż na chwilę. Jutro telefon z kliniki na umówienie transferu.

Maluszki, z tego co czytałam dziś na pełnej wjeżdża genom waszego ojca. On jest super facetem, jest bardzo sprawny, silny i zaradny. Na pewno to po nim odziedziczycie. Takze proszę dalej pięknie walczyć i się dzielić. Jeszcze 2 dni. A potem jedno z was już zostaje z mamusią, która o wszystko zadba 🤰🏻a dwójka leci na zimowsko odpocząć ❄️❄️

28 stycznia, 11:32

17 ms starań, 15 dc, 4 dzień hodowli zarodków

Nie wiem co u moich dzieciaczków, ale miałam właśnie telefon z kliniki.

Jutro o 8:30 zgraniamy do domku naszego pierwszego brzdąca 😍😍😍🍀🍀🍀🍀

Jestem podekscytowana, zestresowana, ciekawa, przepełniona zarazem miłością i strachem.

Ostatnia prosta. Dzieciaczki trzymajcie się! 💚💚💚 Już jutro jedno z trojaczków wraca do mamusi, do domku. Dwójka na wywczas zimowiskowy ❄️❄️

Błagam, niech nic się nie spierniczy na ostatniej prostej 🙏🏼

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia, 11:50

29 stycznia, 10:49

17 ms starań, 15 dc, 5 dzień rozwoju zarodków
Dzień transferu 💚

Mamy to. Mamy kropeczka na pokładzie. Dzieciaczek jest już z nami w domku. Pięknie umoszczony, teraz niech się wgryza 💚🙏🏼
Wszyscy trzymają za Ciebie kciuki maluszku. Wszyscy w Ciebie wierzą i na Ciebie czekają 💚

Został podany zaroduś klasy 5BB. Był najlepszy. 💪🏻 Żeby mu nieco pomóc dołożyliśmy embrioglue. Krakowskie drogi mogą być wyzwaniem więc niech się dobrze przyklei a potem wgryzie. 😍

Niestety trzeci z zarodusiów nie dał rady. 😔 zatrzymał się po 3 dobie. Drugi jest klasy 4CC i został jeszcze w hodowli jutro/pojutrze informacja czy się rozwinął i został zamrożony, czy jednak też nie dał rady. Razem z kropusiem trzymamy kciuki za bliźniaka 🍀

Jestem przepełniona miłością. Jestem już bardziej w ciąży niż kiedykolwiek. I obym teraz tylko przekraczała swoje kolejne magiczne granice. 🙏🏼

Wierze mocno w kropusia. Dostałam zdjęcie, maleńkie światełko, piękna świecąca kropeczka. Mój dzieciaczek. Mąż stwierdził, że to cały ojciec 🙊😂💚

Najdłuższe 10 dni przede mną. W poniedziałek mam zbadać prg. Beta za 10 dni, w poniedziałek. Osiwieje. Ale obiecałam sobie, że nie będę się doszukiwać objawów, nie będę się fiksować. Czytam książki, oglądam cały Netflix, robie piękny obraz z diamencików do pokoju dziecka ❤️

Ku pamięci zostawiam też wykaz leków:
- Luteina 200 3x1
- Metypred 4 1x2
- Neoparin 0,4 1x1
- Acard 75 1x1
- Folik 1x1
- Omega 3 1x1
- Vigantoletten 1000 1x1

Od dziś dołączam monokoncentrat z ananaska. Będę brać 7 dni.

Kropusiu, mama prosi. Wgryzaj się, mocno! Zostań z nami 🍀🙏🏼💚

31 stycznia, 09:04

17 ms starań, 17 dc, 2dpt

Dostałam dziś maila z kliniki i niestety bliźniak w 7 dobie zdegenerował. 😔

Zaroduś z brzucha został jedynakiem. Nie mamy żadnych mrozaczków. 😔

Jest mi ogromnie przykro, przeczuwałam to wczoraj. Wczoraj miałam też kryzys. Podłamałam się bo nie tak miała wyglądać ta procedura. Nie taki efekt mieliśmy osiągnąć.

Przecież ja młoda, zdrowa. Mąż też młody, zdrowy. Co prawda problemy z plemnikami ale od tego był Zymot, IMSI. Tyle dojrzałych jajek. A po tygodniu od ich pobrania zostaliśmy zaledwie z jednym jedynym zarodusiem. Który mam nadzieję, mimo zwątpienia mamy dalej sie wgryza.

Do tego czuje się okropnie winna. Że zamiast wierzyć w mojego maluszka z brzucha, ja rozpaczam. Bo kto jak nie ja ma w niego uwierzyć?

Kropusiu przepraszam. Przepraszam Cie najmocniej na świecie. Wszyscy w Ciebie wierzą i trzymają kciuki. Ja się na chwile zagubiłam ale już jestem.

Trzymaj się maleńki. Trzymaj się, wgryzaj, rozwijaj. 🍀💚 Zobaczymy się za 9 miesięcy.

4 lutego, 12:58

18 ms starań, 22 dc, 6 dpt

Zrobiłam to. Zrobiłam test. Nawet 3, bo niedowierzałam.

Mamy ⏸!! Nie byle jakie, nie cienie. Normalne dwie kreseczki 🙏🏼🍀🍀🙏🏼💚💚

Kropusiu, popłakałam się, ręce mi się trzęsły. Wierzyłam w Ciebie, ale i tak nie mogłam uwierzyć w to co widzę. 💚💚💚 kocham Cię z całego serca i bardzo proszę walcz dalej! Rozwijaj się, rośnij. Czekaliśmy właśnie na Ciebie. Teraz już musi być dobrze. Nie mogę doczekać się aż Cię zobaczę 💚💚💚

Pojechałam na betę. Czekamy. W sobotę powtórka. Staram się nie stresować, kropuś dostał ode mnie już dużo emocji i teraz powienien dostawać już tylko ciepło i miłość.💚💚💚

Cudzie trwaj! 🙏🏼🍀🙏🏼💚💚🙏🏼🍀🍀

Beta - 52,52 mlU/ml 🍀🍀🍀💚
Progesteron 170 ng/ml 🙊🙊


e3357c3f7523.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego, 20:49

6 lutego, 12:57

18 ms starań, 24 dc, 8 dpt

Beta się podwaja ! 💚💚💚

Dzisiaj 110,50 mlU/ml 🍀🍀🍀✊🏻✊🏻
Progesteron 231 ng/ml 🙈🙈
Tsh 2,9

Przyrost o 119% 💚🍀

Kropusiu rośnij dalej ! 🙏🏼🙏🏼🍀🍀 bardzo proszę rośnij w siłę dla rodziców! Już niedługo się zobaczymy 💚💚

Cudzie proszę trwaj 💚💚

Dzisiaj robiłam sikańce i oczywiście zrobiłam sobie tym krzywdę. Nie ściemiały w porównaniu z wczorajszymi. Mocz był lekko rozwodniony w porównaniu z poprzednimi dniami. I kresek nie powinno się porównywać. Ja to wszystko wiem, ale wiecie jak jest... Tłumaczę to sobie i staram się tym nie przejmować.

Czekamy do poniedziałku i kolejnej bety. Gdy zobaczę, że dalej ładnie rośnie to się uspokoję już troszkę i nie będę zwracać uwagi na testy 🙊

Byle do poniedziałku ✊🏻 Kropuniu trzymaj się tam dalej! 🍀

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego, 13:13

10 lutego, 21:03

18 ms starań, 28 dc, 12 dpt

Ostatnie 2 dni to był rollercoaster emocji.

W poniedziałek 10 dpt beta 164,20 mlU/ml. Przyrost od soboty 49%. Świat mi stanął, tym bardziej że w niedziele miałam złe wewnętrzne przeczucie. Świat mi się zawalił, myślałam, że to już po wszystkim. Że to koniec naszych marzeń. Przepłakałam cały wieczór, wpadłam w histerię.

We wtorek czułam się pusta, po prostu pusta. Zrobiłam test, który lekko ściemniał. Ale to mogą być różnice siuśków... popłynęło parę łez. Jakieś takie wewnętrzne przeczucie, że będzie dobrze. Zaczęłam robić plany co dalej.

Dzisiaj znów test. Znacznie ciemniejszy. Sieczka w głowie. Z zalecenia lekarza pojechałam na betę. Zrobiłam progesteron, żeby widzieć czy spada. Zaczął we mnie wstępować spokój.

I pojawiły się wyniki.

Beta 371,90 mlU/ml
Progesteron 222 ng/ml

🙊🙊🙊
🍀🍀🍀
💚💚💚
🙏🏼🙏🏼🙏🏼

Szok, niedowierzanie, szczęście, jeszcze raz szok.

Kropuś walczy. Kropuś jest tam. I dalej się rozwija. Kropusiu musisz walczyć. 🙏🏼💚🍀

Lekarz napisał, że wygląda dobrze i kazał przyjechać na usg za tydzień. Mam umówione na czwartek 20dpt. 🙏🏼💚 do tego czasu już żadnej bety. Już żadnego badania. Nie robię testów. Wiem, że będzie kusić, ale zobaczę lekko jaśniejszą kreskę albo coś i znów będę miała palpitacje. Wolę już poczekać. Nie mam na nic wpływu. Muszę brać leki, duuużo odpoczywać, dobrze jeść i przede wszystkim być dobrej myśli.

Ten spadek przyrostu to nie był dobry znak i ja to wiem. Wiem, że może się jeszcze wszystko wydarzyć. Ale kropuś podjął walkę. Więc i ja muszę. 💚 nic innego mi nie pozostaje 💚

Mam nadzieję, że w lecie będę już 🐳

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego, 21:03

11 lutego, 13:29

13 dpt, 29 dc, 4+1 wg OM

Najchętniej poszłabym spać i spała aż do usg. Bardzo bardzo się boję. Wiem, że zaroduś podjął walkę i jestem przeszczęśliwa. 🍀 Kropuniu proszę Cię walcz dalej. Nie odpoczywaj już tylko walcz. 🙏🏼🙏🏼🙏🏼

Nie wiem jak przetrwam do czwartku. Równo za tydzień będę już wiedziała, czy jest pęcherzyk. 🙏🏼 Gdy zobaczę serduszko obiecuję sobie, że już się uspokoję.

Plan do czwartku to dużo leżeć, odpoczywać i w miarę możliwości spać. Do tego netflix i książki.

15 lutego, 19:19

17 dpt, 33 dc, 4+5 wg OM

Do wizyty coraz bliżej a ja zaczynam sie coraz bardziej stresować. Dzisiaj miałam w sobie cały dzień względny spokój i teraz znów stres zaczyna sie wkradać.

Oczywiście testy zrobiłam. Na szczęście ściemniały. Dzisiejszy już nie ściemniał względem sobotniego, ale może zakres ciemnienia się już wyczerpał? Przynajmniej nie zbladł. 🙏🏼

Jutro muszę zbadać tsh. Co chwile waham się czy zrobić betę. Dobry wynik mnie uspokoi. Słaby wynik sprawi, że będę bardzo zestresowana przed wizytą czwartkową. Brak wyniku... hmm też się będę stresować bo będę się cały czas zastanawiać „czy jest dobrze?”.
Strasznie mi przykro, że jestem takim zestresowanym zwierzątkiem 😔

Jak na razie objawów brak. Jedynie piersi bolą falami. I nic więcej.

Przygotowałam już swój suwaczek. Jest piękny. Najpiękniejszy 🍀 ale boję się go jeszcze wstawić. Że jeszcze za wcześnie, że jeszcze nie wiemy, czy będzie pęcherzyk. Że może tym zapeszę? Przywitałam się na fioletowej stronie mocy. Bałam się, ale się przywitałam. Ale ten suwaczek... Co za dużo to niezdrowo.

Nie wiem skąd mam to myślenie. Ja do tej pory nie byłam w prawidłowej ciąży. Była pozamaciczna - to w ogóle inna historia. Była cb, ale beta wzrosła do 40 i spadła. NIGDY nie zaszłam tak daleko jak teraz. Nie mam powodów, żeby myśleć, że się nie uda. Nie mam powodów, żeby nie zaufać organizmowi. Do tego jestem obstawiona prawie wszystkimi możliwymi lekami. Ale boję się o Zarodusia, że znów się rozleniwi.

Codziennie mówię Zarodusiowi wierszyk:

Zarodusiu nasz malutki
Rośnij, rośnij okrąglutki.
Kropek rośnie, że aż strach
Przebrał miarę no i trach! (tu wykonuję gest pokazujący gigantyczny brzuchol u mnie 🤰🏻)

Kropeczku rośnij dalej i walcz! 🙏🏼🙏🏼🍀🍀🍀
Już tylko 2 dni i się zobaczymy 🙏🏼💚

16 lutego, 23:14

18 dpt, 34 dc, 4+6 wg OM

Zrobiłam to. Zrobiłam bete. Byłam dziwnie spokojna i serce mi tak podpowiadało. I tak musiałam zrobić tsh (1,74 więc chyba ładnie spadło na euthyroxie) więc nie mogłabym zasnąć gdybym od razu nie zrobiła bety.

Prawie się popłakałam gdy zobaczyłam wynik 🙊
Beta 2704 mlU/ml 🍀🍀
Progesteron 253 ng/ml 💚💚

Średni przyrost dwudniowy 94,9% 🙏🏼🙏🏼

Kropusiu kochany. Pięknie walczysz 💚 trzymaj tak dalej! Jestem z Ciebie dumna maluszku 💚💚 Rośnij dalej w siłę! 🙏🏼🙏🏼💚

Czuję jakby ogromny ciężar zdjęto mi z piersi. Cały czas od poprzedniej bety się zamartwiałam, czy na pewno rośnie prawidłowo. Na tym etapie to był jedyny wyznacznik. A teraz jestem o niebo spokojniejsza. Czuję, że będzie dobrze. Musi być dobrze. Maluszek jest silny i będzie dalej walczył 💚 a za jakiś czas ja przejmę większość roboty na siebie.

Nie mogę doczekać się czwartku. Już nie w strachu, a w ekscytacji. Czuję się przepełniona miłością. Oczywiście jest strach. Chyba każda staraczka go ma. Te po ivf chyba szczególnie. Ale muszę uwierzyć, że teraz już będzie tylko dobrze. Gdybym zrobiła betę w 10 dpt jak sugerowano nawet nie wiedziałabym o złym przyroście. To moment żeby już całkiem zostawić to za sobą i powolutku zacząć cieszyć się chwilą 💚💚

Mam nadzieję, że już niebawem zostanę małym 🐳 a kropuś będzie się w śodki cudnie i w spokoju rozwijał.

Jestem w ciąży. W końcu nie boję się tego powiedzieć. Jeszcze nigdy nie byłam aż tak bardzo w ciąży. 🤰🏻 A będę tylko bardziej 🙏🏼💚💚

18 lutego, 19:58

20 dpt, 36 dc, 5+4 wg OM (juz skorygowane względem transferu)

Przepełnia mnie szczęście i miłość. Nie boję się cieszyć. Nikt nie odbierze mi radości z tu i teraz i zamierzam wykorzystywać każdą minutę.

Mamy 1,22 cm pęcherzyka ciążowego
4,1 mm pęcherzyka żółkowego i
1,8 mm małego człowieka 💚

Nasz Kropuś 💚 Nasze maleństwo 💚 Nasz mały cud 💚

Kropusiu rośnij dalej w siłę kochanie 🙏🏼🍀

Ten moment, ten widok jest niesamowity. W moim brzuchu zamieszkał ktosiek. Widziałam go na usg. Takie maleństwo a powoduje tyle szczęścia, wyzwala takie pokłady miłości, radości. 💚

Oprócz małego ktosia mam jeszcze jajniki wielkości pomarańczy. Każdy po 7 cm. Niestety lekka hiperka, ale bez wody w brzuchu więc powinno zacząć się uspokajać. Póki jest bezobjawowo jest dobrze.

Z tego powodu wizyta za tydzień. Lekarz powiedział, że może jeszcze być za wcześnie na serduszko i do 2 tyg się może pojawić. Ale mam cichutką nadzieję, że mój Kropuś już do nas zapika 💚

Mąż mógł wejść na usg. Bardzo się ucieszył. Ale szybko ta radość znikła. Boi sie, mówi że czekamy na serduszko. Czuje sie winna. Ja go tak nastraszyłam. Że dopiero serduszko jest takim punktem przełomowym powiedzmy. Że do końca 12-14 tc ryzyko jest jeszcze podwyższone. I teraz on chyba boi się jeszcze cieszyć.

Powiedzieliśmy rodzicom i szwagierce. Oni i tak wiedzą o ivf, ale o wynikach ich troche zbywaliśmy. Że jeszcze nie pewne, że nie wiadomo. Że dopieropo usg. Ale dziś im powiedzieliśmy 💚 Na razie prosiliśmy, żeby nikomu nie mówili, że jeszcze musimy czekać na serduszko. Że jeszcze na spokojnie. Ale już wiedzą o Kropusiu 💚 moja mama nawet z zaciekawieniem oglądała zdjęcie z usg.

Teraz zająć się czymś przez tydzień. To będzie długi tydzień, ale mam jakieś dobre przeczucie. W sercu po prostu czuję, że będzie już dobrze. 🙏🏼

Z całych sił proszę cały wszechświat żeby tak było. 🙏🏼🍀

Nasze małe wielkie szczęście. Nasz maleńki wielki cud 💚💚

b8406112a424.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego, 19:58

21 lutego, 22:37

23 dpt, 39 dc, 6+0 wg OM (skorygowane)

Nienawidze zostawać teraz sama. Od transferu to już trzeci wyjazd męża, a ja gubie rozum, zdrowy rozsądek, spokój.

Przepełnia mnie strach. Boję sięc że nie zobaczę pikającego serduszka. To jedyne o czym mogę myśleć. Robię wszystko co w mojej mocy żeby odpędzić te myśli. Wiem, że to w niczym nie pomaga maluszkowi. Gdyby można było zmierzyć poziom stresu mój wyskoczyłby ponad skale. Przez to, że się tak martwie czuję się winna i spirala się nakręca. Do tego objawy, czytaj jedynie ból piersi, ustąpiły. Już nie bolą. Chyba że je hiper mocno ścisne.

To nie jest łatwa ciąża.

Dwa dni temu dowiedziałam się o ciąży mojej najlepszej przyjaciółki. 10 tydzień. Powiedziała mi dopiero teraz bo nie chciała mnie stresować. Doceniam to. Myślałam, że to już dobry moment. Widziałam kropka, będziemy razem w ciąży. A potem przyszły one. Złe myśli. Ona będzie dalej w ciąży. Po dwóch miesiącach starań. We wrześniu urodzi bobasa. A co jeśli u naszego malrństwa serduszko się nie pojawi? Czuję się winna przez swoje myśli. Czuję się okropną kobietą, przyjaciółką, nawet mamą. Szkodzę tym tylko mojemu okruszkowi. Nie potrafię tego powstrzymać.

Nienawidzę zostawać sama.

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego, 22:43

1 2 3 4
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego