Pamiętniki Nasza walka o dziecko
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Nasza walka o dziecko
O mnie: Malwina, lat 30, kochana i kochająca żona.
Czas starania się o dziecko: Starania od 6.2016
Moja historia: 2 poronienia i 1 ciąża biochemiczna za mną. Setki badań, nadziei i porażek. Po drugiej ciąży podejrzenie zaśniadu, szpital i prawie chemia - skończyło się dobrze.
Moje emocje: Aktualnie nadzieja...

5 listopada 2018, 11:04

Wiele razy myślałam o rozpoczęciu spisywania swojej historii w tym pamiętniku. Zawsze jednak dochodziłam do wniosku, że pewnie jeszcze tylko chwila i wszystko się ułoży. Ale się nie układa. Od 2,5 roku się nie układa. Problemy z pracą przeplatają się ciągle z umierającą nadzieją na dziecko. Dużo czasu zajęło mi pogodzenie się ze stratami 2 ciąż, a kiedy w końcu się udało i postanowiliśmy z M. wyluzować i zdać się na los, zaszłam w ciążę - ale jeszcze krótszą niż poprzednie. Ta strata boli odrobinę mniej, bo tak naprawdę nawet nie przyzwyczailiśmy się jeszcze do myśli, że jestem w ciąży, ale z drugiej strony odebrała nam ona już prawie ostatnie resztki nadziei... Czy ja kiedykolwiek zajdę jeszcze w ciążę? I czy ciąża będzie dla mnie kiedyś oznaczać coś innego, niż chwilową radość, potem strach, a potem już tylko łzy i złość?

7 listopada 2018, 11:57

Kończę krwawić, czuje się fizycznie w miarę Ok. Wczoraj ból brzucha nie do zniesienia, żadne leki nie pomagały. Dodatkowy stres o M., bo przyznał się, ze od kilku dni wyczuwa coś dziwnego pod żebrami. Lekarz mówi, żeby się nie martwić, to tylko tłuszczak, ale dziś mamy jeszcze zrobić usg. Kiedy to wszystko się skonczy, kiedy będzie normalnie...

18 listopada 2018, 10:30

Nie pisałam nic przez jakiś czas. Z jednej strony dlatego, że były momenty totalnego doła (np. moje urodziny i życzenia spełnienia tego jednego najważniejszego marzenia albo informacja znajomej, że niedługo rodzina powiększy się po raz trzeci), z drugiej całkiem sporo czasu wypełnionego spokojem i nadzieją. Sama nie rozumiem swoich emocji...
Jutro wracam do pracy po poronieniu i czeka mnie poważna rozmowa z przełożoną, a może i kilka rozmów. Bardzo potrzebuję zmiany, obecne stanowisko kosztuje mnie zbyt dużo stresu, a ja już z powodów osobistych i starań na nudę nie narzekam - może uda mi się coś wskórać, a może zostanę bez pracy...

Z nowości - byliśmy we wtorek u nowej lekarki. Pierwszy raz od dawna czułam się dość komfortowo na wizycie, bo lekarz był miły, dokładnie wszystko tłumaczył i odpowiadał na wszystkie pytania. Z drugiej, to mój poprzedni lekarz ma w internecie dziesiątki pozytywnych komentarzy o szczęśliwym rozwiązaniu po poronieniach... Ta nowa lekarka aż tak znana z takich sukcesów nie jest. Ale nam nie pomógł, w dodatku jest tak ciężki charakterologicznie i wizyty u niego to ogromny stres. Nie wiem, co robić.

Jedyną moją nadzieją jest Bóg. Mam nadzieję, że ma na to wszystko jakiś plan i że wyprowadzi z tego całego smutku i cierpienia dobro. Bo tak po ludzku to ja sensu ani nadziei nie widzę.

15 sierpnia 2019, 11:18

Wpis po długiej przerwie, nie wiem aż, jak zacząć...

Jestem w ciąży. Ostatnia miesiączka 14.07, trzy razy badana beta (przyrost ok), pęcherzyk widoczny w macicy. Powinnam skakać ze szczęścia, tak przynajmniej wyobrażałam sobie tę ciążę. Ale nie pozwalam sobie na tę radość. Dokładniej - moje 3 straty nie pozwalają mi na spokój i radość. 27.08 wielki dzień - drugie usg, na którym tak bardzo chciałabym usłyszeć serduszko naszego Maleństwa. To już moja czwarta ciąża, ale nigdy nie było mi dane usłyszeć serca...
Boję się, chociaż nie chcę się bać. Przecież oddaję to wszystko Bogu, przecież ta ciąża to Cud, który On sprawił, On powołał do życia. Zrobił to w momencie, gdy lekarz przestał dawać nam nadzieję, gdy rozpoczęliśmy procedurę adopcyjną...

Tato, czuwaj nad naszym Skarbem i pomóż mi się nie bać.

19 sierpnia 2019, 12:18

Ostatni dzień wolnego. Po bardzo ciężkich ostatnich dniach w pracy, postanowiłam przedłużyć sobie i tak długi już weekend. Czuje się kiepsko, po nieprzespanej nocy boli mnie głowa. Do tego lekki ból brzucha. I oczywiście natłok myśli.
Kusiło mnie trochę, żeby skoczyć na betę, ale M zdecydowanie mi to odradził. Mówi, że żyjemy teraz z dnia na dzień, na tyle spokojnie, na ile się da i robimy tylko te badania i tylko wtedy, kiedy każe lekarz.
Tak bardzo chciałabym zrobić coś, żeby zwiększyć szanse tej ciąży, naszego Maleństwa, a tak niewiele mogę...
Biorę oczywiście leki, codziennie wieczorem kłuję się heparyną w brzuch, staram się dobrze jeść. I modlę się. Poza tym mogę tylko czekać.
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)