Pamiętniki Nie bój się chcieć..
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Nie bój się chcieć..
O mnie: Twardo stąpająca po ziemi romantyczka (nie typowe połączenie?). Wierzę w ludzi, w dobro, choć mówią, że mając miękkie serce trzeba mieć twardy tyłek. Emocjonalna, gaduła, kiedyś zakręcona i szalona, obecnie trochę przemęczona próbująca odzyskać większe pokłady radości w sobie. Jestem osobą wierzącą, a w życiu wracają do mnie słowa z Pisma Świętego "Wystarczy Ci łaski mojej. Moc bowiem w słabości się doskonali."
Czas starania się o dziecko: od 2021
Moja historia: Ja (26 lat) i mąż (29 lat) od początku wiedzieliśmy, że chcemy mieć dzieci. Kiedy w 2020 roku wzięliśmy ślub postanowiliśmy poczekać na stabilizację mojej pracy (o ironio, sama teraz ją próbuję zmienić więc stabilizacja się sypie) i jego. Starania zaczęliśmy w styczniu 2021, miało być cykl później, ale akurat byłam u mojej pani ginekolog, powiedziała, że ładne jajeczko i że zaraz pęknie więc stwierdziliśmy - co tam jeden cykl. To mąż znalazł mi aplikację i forum. Zaczęłam robić podstawowe badania z myślą: lepiej teraz wiedzieć niż za rok. Cykle 34-38 dni, badania w normie, prócz prolaktyny... Robiąc parę dni później test obciążeniowy 1 wynik w normie, drugi za duży przyrost. Moja ginekolog stwierdziła, że nie ma co się tym przejmować i zaleciła wyluzowanie i ewentualnie badania nasienia. Maj 2021 - 1 badania nasienia. Mąż przeczuwał, że coś może być nie tak, ja z kolei zakładałam, że wszystko będzie super. Niestety rację miał on. Diagnoza na wyniku teratozoospermia. Obecnie czekamy na wizytę u androloga (przełożona z czerwca na koniec lipca). Walczymy o lepsze nasienie.
Moje emocje: niepewność, zmęczenie

25 czerwca, 09:52

Postanowiłam zacząć pisać ten staraniowy pamiętnik, chyba dlatego, że potrzebuję wyrzucić czasami jakąś myśl z głowy, a nie koniecznie na wątkach jest na to miejsce, może dlatego, że choć upubliczniam ten pamiętnik to tworzy on dla mnie atmosferę intymności, może też dlatego, że jak każdy potrzebuję czasami wsparcia. Chciałabym, żeby było to miejsce nie tylko do żalów i smutków, ale też do radości. Do spraw związanych ze staraniami, ale też z codziennością.

28 czerwca, 10:26

Zbieram się do złożenia wypowiedzenia w pracy, chyba zrobię to jutro. To jedna z trudniejszych decyzji jakie ostatnio podjęłam. Wiem, że jest dobra i słuszna, bo w końcu będę mniej pracować, znajdę czas dla siebie, przestanę narzucać jeszcze większą presję na starania, żeby jak najszybciej zniknąć z pracy, odejdzie mi dużo stresu i nerwów dnia codziennego, przemęczenie. Obecna praca ma dużo plusów, jest ciekawa i spotykam mnóstwo ludzi, ale czasami muszę być nie do końca fair, wymaga zbyt wiele ode mnie, dotarło to do mnie gdy pomyślałam o sobie jako o matce, gdy popatrzyłam na kolegów, którzy są ojcami i tak mało czasu mają dla swoich rodzin. Złamało mnie jak kolega nie mógł jechać nad morze z żoną i dwójką dzieci, w noc wyjazdu jedno z dzieci przyszło do jego łóżka i spytało czy może się z nim położyć bo chciałoby spędzić z nim chociaż trochę czasu. Powiedziałam sobie koniec. Czas na zmiany. Może nie jest zmiana na pracę idealną ale spróbuję czegoś innego. Mam wspaniałego męża, który mnie dopinguje i motywuje więc damy sobie radę jakby się dalej to nie potoczyło. Decyzja jest o tyle trudna, że nie porzucam starań więc pozostaje wiele niewiadomych.
Czuję, że składając wypowiedzenie poczuję ulgę, a może i zwolnię blokadę jaką założył we mnie stres.

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca, 10:26

30 czerwca, 09:36

Stało się.
Mam mętlik w głowie, próbują namówić mnie do wycofania wypowiedzenia, mówią o podwyżce, zmianie miejsca i współpracowników jeżeli chcę... Zarabiałabym więcej... Ale z drugiej strony ten stres i zmęczenie. Mąż powiedział, że nie warto, szczególnie jak wiem, że nie chcę tego robić. Liczy na to, że zmiana i mniejsza presja wpłyną korzystnie na nasze starania (może coś w tym jest).
Jestem wśród 4 osób, które w tym miesiącu złożyło wypowiedzenie więc coś jest na rzeczy.
Boję się nowego. Ale wiem, że to dobra decyzja. Boję się starań ale wiem, że mogą jeszcze trwać latami więc nie mogę uzależniać od nich pracy. Muszę zapanować na strachem i zaufać, że wszystko ułoży się w odpowiedni sposób.

6 lipca, 10:08

Dowiedziałam się, że znajoma w 5 miesiącu ciąży walczy z glejakiem, dziewczyna w moim wieku. Nie wyobrażam sobie jak cierpi i ona i jej mąż... Skacze mi to po głowie. Oprócz zbiórki na siepomaga organizujemy bazarek charytatywny, ma wystartować niebawem. Wiem, że będzie walczyła o życie z córeczką. Musi się udać.

Tata... cóż zaczęłam o nim tu pisać ale odpuściłam... Do "codziennych" problemów doszły kolejne, jeżeli on nic nie zmieni prędzej niż nad kołyską stanę nad trumną. A zmienić siebie nie umie... Uzależnienia niszczą ludzi i rodzinę, nie wiem jak wychować kiedyś dzieci by je przed tym uchronić...

Praca.. czekam na @ bo złożyłam wypowiedzenie, a jej ani widu ani słychu, stresuje mnie to. Jak podejrzewałam chcą mnie zatrzymać więc może w razie co wycofam wypowiedzenie, ale wolałabym nie.

Chciałam wnosić tu nadzieję,
nabierać wiatru w żagle, na razie się to nie udaje... Obiecuję poprawę. Zacznę od zaraz :)
Z plusów, które naładowały mnie pozytywną energią na najbliższe dni - wyjazd z okazji rocznicy był bajeczny. Przepiękne miejsce z widokiem na Tatry, dużo rozmów. Jakoś mam dobre przeczucia co do kolejnych cykli, dużo nadziei na poprawę wyników i dwie kreski. Sporo pracy przede mną, muszę z uśpienia wejść w tryb działania. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca, 09:19

7 lipca, 11:10

45dc...
Zaraz się wygnę, wejdę w swoją Bożenę i wyciągnę tego małpiszona!
Ten cykl ćwiczy moją cierpliwość.

giphy.gif

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca, 11:11

8 lipca, 13:08

46 dc
Odkopałam zapiski cyklów z 12.2014/08.2018 do tego, aż zaczęłam antykoncepcję zostawię je sobie tutaj (bo gdzie indziej), idę więc po rekord patrząc na cykle, które znam. :) Przyjmuję zakłady czy rekord zostanie pobity - obecny 49 dni!

Spowiedź z badań:
- zrobione hormony, tsh za wysokie, prolaktyna ponad normę, po tygodniu tsh o wiele niższe, lekarz każe więc olać to, że wyszło raz za wysokie, prolaktyna przy badaniu pod obciążeniem pierwszy wynik w normie, przyrost za duży. Lekarz każe olać bo pewnie gruczolak, bo jestem młoda i nie ma co się martwić, bo w końcu staramy się stosunkowo krótko (jasne, pomartwimy się za rok bo teraz te starania to taki fun i zabawa a za rok będę chciała na prawdę...). Robię więc toxoplasmę, różyczkę no i MUCHę i posiew, umawiam się na konsultacje online żeby wiedzieć co z wymazem. Lekarz potwierdza, że wymaz jest dobry, ale zwraca uwagę na konieczność powtórzenia tsh i prolaktyny bo być może będzie konieczność ich zbicia.
Czy ufam mojej ginekolog? Staram się ale nie posłucham "nie ma co robić badań", nie chcę po roku czy dwóch odkrywać, że tyle razy przeżywałam zawód widząc biały test czy @ bo nikt nie chciał mnie badać, bo zaufałam ślepo jednemu lekarzowi, gdy drugi radził powtórzyć badania. Pójdę więc do niej jeszcze, ale jak będę dalej czuła, że mnie olewa to zmienię lekarza...

Mój plan badaniowy? Taki mocno wstępny, o ile jakiś lekarz nie zaleci inaczej
Lipiec - powtórzyć prolaktynę i tsh (jeżeli @ się łaskawie pojawi, zapraszam kochana, ja już czekam), zrobić progesteron 7dpo, dorzucić coś spoza pakietu - krzywa glukozowa i insulinowa czy AMH?
Sierpień - a cóż zostanie AMH lub krzywe, niestaraniowo - testy alergiczne
Wrzesień - hm... wit. b12, d? homocysteina, niestaraniowo na jesieni kontrola po laserokoagulacji siatkówki, pamiętać!
Październik - białko s i białko c

Chociaż nieśmiało powiem, że czuję ciążę w sierpniu. Mąż mówi, że chciałby już, a ja odpowiadam pełna przekonania "spokojnie, poczekaj, w sierpniu pokażę Ci dwie kreski".




30, 32, 26, 34, 31, 27, 31, 29, 25, 31, 28, 49, 30, 33, 44, 30, 34, 33, 36, 33, 36, 41, 31, 36, 36, 30, 39, 33, 33, 33, 29, 33, 34, 40, 33, 29, 45, 33, 28, 31,

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca, 09:20

12 lipca, 09:09

1 dc
po 49 dniach przyszła @.
W weekend zobaczyłam cień, ale wiedziałam, że to fabryczny, przecież w tym cyklu mało się kochaliśmy przez to, żebym na spokojnie złożyła wypowiedzenie. Tak się cieszę z tej @, wiem, że tu to rzadkość, ale wiedziałam, że przyjdzie i już irytował mnie ten cykl. Myślę, że to wina szczepienia, przesunęło mi owulację, oby następne były w miarę normlane.

Dobra energia na pokład! Za parę dni zaczynamy ligę łóżkowych figli! :)
Mam cudownego męża, którego bardzo kocham, bardzo o mnie dba i moim planem na ten cykl jest: dobrze się z nim bawić i cieszyć naszym związkiem. Podtrzymuję nie mierzenie temperatury, obserwować będę śluz może ale zasadzie jak coś będzie na bieliźnie to zobaczę jaki.

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca, 14:54

19 lipca, 08:43

W ten weekend byliśmy na weselu, od początku z osobistych względów szliśmy z średnią ochotą, ale postanowiłam się po prostu bawić. Kilka chwil mnie przytłoczyło, w tym również takie dotyczące dzieci oczywiście. Najpierw na kazaniu, dosyć długim, co jakiś czas ksiądz wracał do tematu dzieci i tego, że jeżeli Bóg da to błogosławieństwo to... Gdy już myślałam, że to koniec tematu dzieci, sprytnie wracał do niego mówiąc np. że gdy Bóg pozowli Wam być dziadkami... Może jestem wyczulona ale pod koniec byłam bliska płaczu. Pomyślałam tylko, że pewnie większość ludzi, którzy tego słuchają myśli, że to zawsze takie proste, wystarczy chcieć i jest.
Ilość dzieci na weselu kosmiczna, cudowne dzieciaki, trochę się pobawiłam z nimi... Widziałam wzrok męża, w którym podziw dla młodych tatusiów mieszał się z zazdrością i nadzieją, że kiedyś też taki będzie. Podejrzewam, że mój był podobny.
Kilka względów technicznych i personalnych też sprawiło, że byłam skołowana. Mówimy, że przynajmniej mamy za sobą już oba wesela, na które szliśmy ze średnim zapałem.

W weekend zrobiłam tsh i prolaktynę i dopiero teraz do mnie dotarło, że nie wiem czy dobrze, że ją zrobiłam bo... Wstałam przed 7, byłam na czczo, ale zrobiłam ją dopiero około 10 (po fryzjerze i makijażu, więc byłam najbardziej wylaszczoną pacjentką) :D
I teraz do mnie dotarło, że w piątek się kochaliśmy - co raczej by podwyższyło prolaktynę prawda?
Wyniki są chyba zadawalające. Tsh 1,23 i prolaktyna, która jeszcze w kwietniu wynosiła 42,10 teraz jest 9,2 (czy to wynik niepokalanka, diety i rzucenia roboty = zredukowania stresu?)

Walczę o to by nadzieja nie gasła.

22 lipca, 12:04

Wierzę mocno, że zmieniając pracę odciążam się z czynnika stresowego. Nie porzucamy starań, coś wymyślimy, mam przeanalizowaną chyba każdą opcję jaka może się zdarzyć jeżeli zajdę w ciążę (poza czarnymi scenariuszami).

Jutro mąż ma wizytę u androloga, pierwszą. Stresuję się tym trochę, boję się, że mu nagada głupot, że nie ma co się martwić i trzeba to olać, albo w drugą stronę, że nie ma szans naturalnie na poczęcie, a mąż łyknie to jak rybka i się załamie. Staram się nie myśleć negatywnie, ale ostatnio zakładałam, że wyniki nasienia będą ok, a nie były.
Cieszę się jednak, że po dwóch miesiącach w końcu doczekamy się tej wizyty.

W tym tyodniu wypełnia mnie wdzięczność, za to, że mam tak wspaniałego męża. Pamiętajcie, żeby zawsze znaleźć powody do wdzięczności :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca, 12:05

Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego