Pamiętniki Nie czekam na nic, nie planuję, co ma byc to będzie :)
Dodaj do ulubionych
‹‹ 3 4 5 6 7

6 stycznia, 13:40

Dziś dostaliśmy zaproszenie do teściowej na obiad a potem na urodziny chrześniaka męża 14 latka. A tak nam się nie chce jechać ale pojedziemy.

Znalazłam sobie nowe hobby pijawki. Dziś mam dzwonić i umówić się na kolejny środowy termin. Po 3 sesjach powinna być poprawa w organizmie zobaczymy. Ale tyłeczek po piątkowych boli. O matko ile krwi mi wyleciało.

Postanowiłam nic nie planować. J dynie wiadomo musimy wystawić urlop ale czy pojedziemy gdzieś czy nie to zagadka. Urlop kolejny raz bierzemy na początku lipca.

Dziś naszły mnie refleksje że nie chce zachodzić d ciążę do września bo może będe mieć umowę na czas nieokreślony a ciąża by spowodowała moja bezrobotnosc. I ostatnio czuje się staro nie mam tylko sił co dawniej. Nie wiem czy dałbym radę wychować dzuecko. Po tylu latach starań tak naprawdę nie wiem czy je chce mieć, jest mi dobrze tu i teraz. Mam blisko pracę dostałam podwyżkę wkoncu zarabiam tak jak powinnam, mama zawsze zrobi obiadek potem mam czas dla siebie. Mam wspaniałego kocura. Mąż też taki bez sił jest. Chyba to starość. 35 lat na karku.
Moja koleżanka z pracy ma 47 i już chce aby dzieci poszły na studia s ona by jeździła, bo wiadomo z 2 dzieci jest drożej mi to zazdrości że jestem wolna jak ptak.

9 stycznia, 07:29

Tak się cieszyłam na urlop w lipcu do Zakopanego. A przez teściowa nici z wyjazdu. Ta głupia baba ponownie swoimi kopytami wchodzi w naszym życie. Wymyśliła sobie że jedzie z nami na urlop, mój już znalazł dla niej pokój i dla nas. I nawet był skłonny rezerwować. Ja mu nie pozwoliłam powiedziałam że w tym roku nie jedziemy bo w lipcu podchodzimy do ivf. Dopóki ten babsztyl będzie się wpierdzielac, nie będzie żadnego wyjazdu. Taki spokój był 2 lata a teraz znów baba odstawia szopki.
Mam ochotę przywieść jej bimbru bo jest alkoholiczką aby zaczęła pić i by się skończyły problemy.
I do tego bardzo hamsja jest , chwaliła się. Że jak była teraz na imprezie, powiedziała teściowej syna ( ja ta powiedziała aby palił na dworzu) aby sama wypierdalaj na dwór sikać i miała zaszczyt się śmiać. Uważała siebie za bogatą. Wstępna alkoholiczka. Kto wie czy nie będzie rozwodu, kto to wie.

I na dokładkę baba mówi że każde dziecko zabiera mamusie na urlop. Co ja do niej tylko kiedy mają dzieci aby mamusia pilnowała ich.
Bo gdzie kobita 65 lat będzie miała siłę łazić po górach jak w nich nie była

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia, 07:31

10 stycznia, 10:36

Wczoraj kiedy jechałam na kolejny zabieg na pijawki. Masakrycznie pokłóciłam się z mężem o urlop. Powiedziałam wprost że nie życzę sobie urlopu z nią. Że mogła wcześniej jeździć zamiast pić. I wynikło z rozmowy ze to on ja zachęcił że pojedziemy we 3. Tak się pokłóciliśmy że stwierdził że nigdzie nie jedziemy a on mamusi powie że nie będzie wyjazdu bo jej nie chce. A niech gada co chce. Ja postanowiłam przy okazji jak będę u tego babsztyla że powiem hej co myśli żeby się odpierdolila od nas oczywiście po hamsku bo inaczej nie zadziała. Bo inaczej spakuje walizki i będzie synuś u mamusi mieszkał i z nią jeździł gdzie chce póki razem się nie wykoleja. Baba przegiela on to samo.
Więc na dzień dzisiejszy nie jedziemy nigdzie.
Choć myślałam potem aby ją zabrać a potem ich skłócić, zmarnować urlop ale do takiego stopnia skłócić aby nigdy więcej jej nie wziął.
Wiadomo kto nie był w górach to mu ciężko jest chodzić. Mój stękał i ja tak samo a ci taką baba 65 letnia. Zabraćc ja na takie szlaki by marudziła a ja wtedy powiem swoje 3 grosze, że narzeka że jest wolna że niszczy nam urlop itd. i doprowadzić do tego aby mnie wyzwala. I wtedy kłótnia murowana. A ja obrażona itd.
Jak stanie po jej stronie to wypad do mamci.
Koniec mnie grzecznej chciała wojny to ja ma.

Do tego wczoraj mój się wykąpał. Mój kocur siedział pod krzesłem mama otworzyła okno. A kocur wyszedł za okno wskoczył na daszek. Mój to zobaczył i wyzwał mamę od popierdzielonej. Na szczęście kota uratował, bo bez niego żyć bym nie mogła. Tak wiele dla mnie kocurek znaczy. Mama aż się popłakała i co mnie zdziwiło bo jest bardzo wrażliwa i dobra osoba. Nigdy nikomu źle nie życzyła zawsze każdemu pomagała. A z jej ust wypadło niech ta baba wkoncu zdechnie. Bo inaczej was wykończy. To szok był dla mnie. I teraz widzę jak ja ludzie kochają, czyli tylko synek, sama wrogów postępowaniem zrobiła.

A do przyjemnniejszych rzeczy. Miałam wczoraj kolejna sesję pijawek tym razem wątroba choć miał być krzyż. 4 sztuki mi postawiono. Nie było tak źle nie bolało jak za 1 razem.
Ciężko mi się spalo. Obudziłam się rano ubrałam się miałam zrobić na śniadanko płatki na wodzie ale poczułam się słabo. Zaczęło mi się kręcić w głowie do tego czułam zimne poty. Nie byłam w stanie wstać i cokolwiek zjeść. Wzięłam żelazo bo jeszcze paczka mi została. Ukroilam 2 kanapki i jakoś zgarbelam się do pracy. Ledwo się doczlapalam . A teraz siedzę ledwo, dobrze że mam pracę siedząca nie mam sił. Czuje się jak wrak.
Dowiedziałam się że ponoć to są skutki uboczne wątroby. Niektórzy po tym mąka wymioty itd to i tak dobrze zareagowałam.


Dziś mam monitoring, zobaczymy czy torbiele pękły, bo jak nie to czekaja mnie antyki.. fajnie by było jakby znikły.

11 stycznia, 10:04

Po wczorajszym monitoringu mam dobre i źle info.
Dobra jeden pęcherzyk pekl Endo 8mm
Zła torbiel w lewy jajniku została i się powiększyła już na 49mm

Długo myśleliśmy czy dawać leki na zbicie teścia czy antyki. Wkoncu powiedziałam nie h lekarz sam zdecyduje.
A więc na teścia i torbiel dostałam diane35. Teraz 7 dni progesteron aby zaczęła się wchłaniać torbiel a po @ Diane. 18 dc brania leków kontrol. Jak się wchłonie. To 2 dc badanie hormonów i kolejna decyzja co dalej. Jak torbiel będzie to kolejny cykl z Diane.

A ja sobie pomyślałam że jak testosteron będzie nadal wysoki a torbiel zniknie zrobię badania androgenne i pójdę do endokrynologa.

Ale czuję że odpowiednią dietą, pijawki i antyki pomogą.

Chyba że macie jakieś sposób na zbicie teścia.

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia, 10:05

17 stycznia, 12:22

Niestety pijawek we wtorek nie miałam, kobiece się skończył złożyła zamówienie i nie dojechały. Jak się uda to moze w sobotę będzie sesja. Nauczyłam się cierpliwości że jak nie teraz to później to nie ucieknie.

Ostatnio pomyślałam aby odwiedzić znajomego kolegę który jest wróżbitą.
Niestety ale większość jego przepowiedni się sprawdza a ja jak głupia mu nie wierzyłam i chciałam zmienić los. Ostatni raz wróżył mi pod koniec 2016 roku. Sprawdzila się praca, lepsze zarobki, choroba kota i moja ciąża.
Wtedy mi powiedział że szybko w ciążę nie zajde dużo czasu uplynie, zanim to się stanie, że branie sterydów nie pomoże mi tylko spowoduje potem komplikacje. A ja jak głupia nie posłuchałam go brałam leki a teraz mam za swoje. Biegłam wtedy walczyłam z całym światem aby potwierdzić że nie miał racji, że zajde w ciążę. I tak czas leciał. Dobra praca, podwyżka to idealnie się sprawdziło a ciąży nie.
Teraz wyszło ciąży nadal brak, to było do przewidzenia, silny stan zapalny. No jakby inaczej torbiel. Popierdzielonej hormony strzał w 100 i tak się pomorskie jeszcze do września. Po prostu idealnie.
Ivf nie wchodzi w rachubę bo się nie uda - tak powiedział , szkoda kasy nie ten czas. Choć kto wie czy on czegoś przede mną nie ukrywa. Może to że nigdy dzieci mieć nie będę. Choć chciałabym znać prawdę, jaka kolwiek jest. Nadziei już nie mam, czuję że może z innym partnerem może bym miała, o ile bym znalazła. Bo jak się pytałam kolegi czy jakbym ze swoim sie rozstała czy poznam innego, powiedział że nie. Moze mój czas był 15 lat temu a nie blisko 40. Więc temat staran zamykam bo i tak wiem jaki finał będzie. Za to pijawki mi na dobre wyjdą jeden plus.
I niestety ryzyko utraty pracy, tak przypuszczałam że mogą mi umowy na czas już nieokreślony nie dać tylko otworzyć drzwi. Jak to się sprawdzi to czeka mnie wymarzony rok.
Do tego nad związkiem chmura i to wielka pachnie rozwodem i teściową która manipuluje mężem, po prostu idealnie.

Wiecie co nawet tym się nie przejęłam, wiedziałam że mam trudny rok. Jakoś muszę go przetrwać.

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia, 16:43

19 stycznia, 22:24

Jestem po 3 sesji pijawkowej tym razem krzyż. Cały dzień się męczę krewka sączy się, tyle przy wątrobie nie miałam jak tu. Mąż pojechał.o 18 do pracy a ja już o 19 w luzku z myślą aby dużo krwi nie poleciało.
Po tej sesji strasznie mi gorąco nogi jak i ręce wulkan do tego kot wtulony w nogi istny wulkan. Dobrze że mąż w pracy bo bym nie wytrzymała. Oby rano już krewka nie leciała.
Tyle mi teraz krwi wyleci jak nigdy. Okresu takiego nigdy nie miałam. Teraz czekam na @ i potem kolejny zabieg. Liczę że zioła i pijawki rozwala mi torbiela
A od 19 godziny oglądam dawno nie oglądanie seriale nadrabiam zaległości.

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia, 22:25

‹‹ 3 4 5 6 7
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)