Pamiętniki Oczekiwanie na maluszka
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Oczekiwanie na maluszka
O mnie: 27 lat
Czas starania się o dziecko: Z Ovu od czerwca 2020, wcześniej bez kontrolowania
Moja historia: Ślub wzięliśmy w 2018 roku. Po ślubie, przez jakieś pół roku, nie zabezpieczaliśmy się, kolejny rok raz tak, raz nie - na luzie. Podejście: jeśli się uda od razu, to super, jeśli nie - poczekamy. Po pierwszych miesiącach zdziwienie, że w ciążę nie zachodzi się tak łatwo. Teraz mam fajną pracę, budujemy dom i to jest chyba dobry czas, aby zostać rodzicami. Edit po roku czasu: Powoli zaczynam martwić się tym, jak długo będziemy w naszym domu mieszkać tylko we dwójkę.
Moje emocje: Na początku pozytywne - oczekiwanie i radość ze starań, z biegiem czasu coraz więcej smutku - żal, złość, niepewność - ale nadal jest nadzieja

12 marca, 16:01

16 cs 7 dc
Tamten cykl trwał 29 dni, bo chyba przesunęła mi się owu na 18dc. Tak wskazał Flo i OF. Może przez stres, którego miałam bardzo dużo w ostatnim czasie, a może przez inozytol lub euthyrox? Na ten cykl jestem zaopatrzona w testy owulacyjne, będę mieć temat pod kontrolą :P

Po badaniach:
Ferrytyna 14,8 ng/ml przy normie 13-150, czyli baaardzo słabo. Czytałam, że najlepiej aby było w połowie normy.
Wit. D 34,10 ng/ml (stężenie optymalne 30-50), czyli chyba OK
W środę idę do nowej pani ginekolog, ciekawe co mi powie.

Dobrze, że teraz przede mną najfajniejsza część cyklu :D :D

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca, 16:06

23 kwietnia, 13:41

17 cs 22 dc
Znowu robię się niecierpliwa. Odliczam dni do momentu, kiedy zrobienie testu ma jakikolwiek sens. A przecież ten cykl miał być na spokojnie!

18 maja, 08:31

18 cs 19 dc
Owulaki w tym cyklu znowu były nietrafione. Najmocniejsza kreska wyszła 16dc wieczorem, ale nie była ciemniejsza niż testowa. Na szczęście w 18 dc miałam USG i gin potwierdził, że owu była dzień wcześniej ;) To i tak dosyć późno, bo zawsze zakładałam, że mam owu 14-15 dc :D
Za nami też badanie nasienia...Nie wyszło najlepiej, bo gdy zobaczyłam koncentrację 1,54, gdzie norma zaczyna się od 15, to zebrało mi się na płacz, zresztą mężowi też. Ale OF pomogło ;) Po przeczytaniu wielu historii już wiem, że można to poprawić. Suple już są kupione :) Za 3 miesiące oczekuję dużej poprawy, a może nawet ciąży!
Na swojej wizycie u gina dostałam znowu Duphaston i z nowości - Acard 75. W 9 dzień dupka mam zrobić test i w razie gdyby się udało, od razu zgłosić się po receptę i kontynuować branie.
Przede mną intensywny czas - 2 wieczory panieńskie i 2 wesela :)

9 czerwca, 15:26

19 cs 10dc
Dziś byłam na pierwszym monitoringu. Mamy pęcherzyk na prawym jajniku, ale jakiś taki "niekształtny" o wielkości 16 mm. Kolejna wizyta dopiero w 15dc.
Ginekolog pytał czy ostatnio dał mi kontakt do specjalisty od niepłodności...Zaczęłam czytać o zasadach kwalifikacji do inseminacji. I jestem w szoku. Z tymi wynikami nie ma szans. Mamy ledwo 0,51 mln/ml ruchliwych plemników z czego tylko 3% ma prawidłową budowę. Z drugiej strony natrafiłam na historię pary o podobnych wynikach, a którym udało się naturalnie, bo przecież "do zapłodnienia wystarczy JEDEN plemnik" ;)
Jestem skołowana. Mam sporo na głowie, a jeszcze ciągle o tym myślę. Wyczytałam, że winowajcą takiej małej ilości mogą być bakterie. Umówiłam męża na powtórkę badania nasienia na połowę lipca plus posiewy na grzyby, bakterie i wymaz. Wyniki będą początkiem sierpnia i z tym pójdzie do lekarza. Jakoś sobie z tym poradzimy!

22 czerwca, 13:14

19 cs nie liczę dc
Cykl na antybiotykach więc trzeba było się zabezpieczać.
W 15dc byłam na drugim monitoringu. Gin powiedział że owulacja była pewnie w 14dc bo pęcherzyk pękł, endometrium było bardzo ładne. Problem tkwi raczej nie u mnie.
Nie mogę doczekać się kolejnego cyklu i starań, miesiąc przerwy to za dużo!
19 lipca badania idzie zrobić mąż, a 20 ja mam wizytę w poradni endo-gin przy szpitalu uniwersyteckim. Trochę się obawiam, ale liczę na świeże spojrzenie i pomysły na działanie.

Zrobiłam prywatnie w zeszłym kontrolnie badania z mojej zapisanej listy badań:
B12 498 (197-771)
ferrytyna 56,1 (13-150)
homocysteina 5,6
kwas foliowy 26 (3,89-26,8)
zastanawiam się tylko nad tym kwasem foliowym, czy nie za dużo.

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca, 12:46

14 lipca, 11:11

20 cs 21dc
Zaczynam się na zapas stresować tym, co wyjdzie w przyszłym tygodniu w badaniach nasienia...

15 lipca, 11:12

20 cs 22dc
Idzie do mnie paczka testów z allegro. Mam nadzieję, że wpłynie to na mnie uspokajająco - możliwość codziennego testowania zamiast wyczekiwania i domysłów 🤔

18 lipca, 14:38

20 cs 25 dc
Przedwczoraj odebrałam paczkę z testami i skusiłam się na jeden wieczorem. https://naforum.zapodaj.net/6f9c25cf40f9.jpg.html
Gdy zobaczyłam ten cień, nie mogłam w to uwierzyć. Z drugiej strony wydawał się trochę podejrzany, bo był obok takiej jakby białej kreski - nie wiedziałam nawet czy jest w prawidłowym miejscu. Postanowiłam nie pokazywać mężowi, bo powiedziałby że i tak nic tam nie widzi 😅 Chciałam zrobić test na drugi dzień rano i pokazać mu już jasnoróżowa kreseczkę. Obudziłam się wcześnie rano, zrobiłam test, ale niestety biało. Czyli dzień wcześniej to był rzeczywiście felerny test. 😔
Wczorajszy dzień upłynął mi w kiepskim nastroju. Najgorsze są takie rozczarowania, gorsze niż jednorazowe ujrzenie samotnej kreski.
Dodatkowo stresuję się tym, co może jutro wyjść w badaniu nasienia u męża.🥺

26 lipca, 18:00

21 cs 8dc
Opiszę zeszły tydzień. Był naprawdę trudny.

Okazało się, że miałam rację, obawiając się wyników seminogramu... Razem z nim miała być wykonana chromatyna oraz posiewy. Niestety na wyniku zobaczyliśmy na czerwono zaznaczoną koncentrację (<1mln/ml) i poza tym same puste pola. Nie można było sprawdzić ani ruchu, ani morfologii. W uwagach były wpisane "pojedyncze, sporadycznie ruchome plemniki". :(
Zwrócono nam pieniądze za chromatynę, bo na tej ilości zrobienie tego badania było niemożliwe. Posiew bakteryjny jest ujemny. Jeszcze czekam na mykologiczny.
Ujrzenie tak małej koncentracji było jak dostanie czymś ciężkim w głowę. Chodziliśmy jak struci cały poniedziałek. Po konsultacji tutaj, na Ovu, nabrałam nadziei, że to błąd labu. W końcu zdecydowałam się zarezerwować na wtorek wizytę u androloga, żeby choć trochę nam rozjaśnił sprawę, bo nie dalibyśmy rady tak funkcjonować.
Wizyta była w klinice leczenia niepłodności, doktor bardzo sympatyczny i dało się odczuć, że wie co robi. Zebrał wywiad od nas obojga, wyniki badań i zrobił mężowi USG. Okazało się, że niepłodność spowodował zabieg, który mój mąż miał w wieku 5 lat - sprowadzenie niezstąpionych jąder. Obecnie takie zabiegi przeprowadza się najpóźniej do 18 miesiąca życia, a wtedy czekano aż do 5 roku... Poza tym trzeba się regularnie badać, bo to zwiększa wielokrotnie ryzyko raka. Nikt mu o tym nigdy nie powiedział - mówili że to była przepuklina.
Z każdym kolejnym zdaniem doktora zaczynałam się coraz bardziej bać.
Przedstawił tylko dwie opcje:
- zrobić badania genetyczne, później 3-miesięczna kuracja lekiem zza granicy, który ma zwiększyć produkcję plemników, jeśli to zadziała, to staramy się naturalnie lub inseminacja - nie można zastosować jakiejś bardziej klasycznej stymulacji przez zbyt wysokie FSH
- nastawić się na in vitro

z tym, że pierwszej daje naprawdę małe szanse.

Ta wiadomość to był S Z O K.
Ten dzień zapamiętamy chyba już na zawsze.
Zamurowało mnie, miałam wrażenie, że to co się dzieje i co słyszę nie dotyczy nas, tylko kogoś innego.
Wyszliśmy z wizyty w okropnym stanie... z planem zrobienia badań genetycznych i zastanowienia się nad tym, co dalej. Później był płacz i szczerze mówiąc, dalej to do mnie nie dociera.

Badania zrobiliśmy w sobotę (AZF, CFTR, kariotyp), będziemy czekać na wynik przynajmniej 4 tygodnie. Ciągle zastanawiamy się, czy taka mała ilość jest u męża normą, czy to może tylko chwilowe pogorszenie. Za nim są tylko 2 badania - w pierwszym było więcej, bo 1,5 mln/ml. Modlę się o to, żeby to był chwilowy spadek. Tak bardzo chcieliśmy, aby udało nam się naturalnie. Żeby upewnić się w diagnozie, umówiłam termin na wrzesień do innego androloga. Gdy będziemy mieć pewność co do dalszego postępowania - działamy. W międzyczasie postaram się zbadać siebie pod okiem ginekologa specjalisty od niepłodności, aby wykluczyć wszelkie przeszkody z mojej strony. Do tej pory wizytowałam raczej z doskoku i u przypadkowych. Bo jeśli udałoby się mojemu mężowi poprawić wyniki, to ja muszę być pewna, że zrobiłam wszystko, co mogłam.

6 sierpnia, 21:05

19dc
Po wizycie u endo-gin:
Byłam na niej z myślą, że posprawdzam czy ze mną wszystko w porządku. W dodatku na nfz i u bardzo dobrego lekarza. Mam zlecone na 2-4 dc AMH, FSH, PRL, aTPO, aTG.
"Z tymi wynikami nasienia to myśleć nad in vitro i to jak najszybciej" 🙄 Ale mam przyjść z mężem i jego powtórką seminogramu, moimi wynikami i będziemy starać się coś zaradzić. Wierzę w to. Już to sobie wyobrażam - mój mąż rodzynek w poczekalni pełnej kobiet u endo-gin 😁

Zamówiłam dziś pakiet na trombofilie z testDNA. Nie są to małe koszty, ale kiedyś sobie obiecałam to zrobić. Tym bardziej, jeśli miałam kiedyś podchodzić do ivf.

10 sierpnia, 16:06

23 dc
W 8 i 10dpo pokusiłam się na zrobienie testu, bo mam duży zapas. Chyba oczekiwałam cudu. Oczywiście było bielusieńko. Powinnam się już do tego przyzwyczaić😟 I wiem że powinno się poczekać do @, ale w tej drugiej fazie cyklu zawsze mam nadzieję.
Dziś odesłałam paczkę z wymazem na trombofilię, czyli za tydzień powinnam poznać wyniki.

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia, 16:06

18 sierpnia, 13:13

22cs
Przyszły wyniki z testDNA. Na szczęście nie mam tych najgorszych wariantów, tylko te "lżejsze" i to w hetero :)
MTHFR C677T hetero
MTHFR A1298C hetero
PAI-1 4G hetero
Rozpoczynam edukowanie się jak postępować z tym fantem. Chętnie przyjmę rady ;) Wrzucam jeszcze wyniki krzepliwości, B12 i homocysteiny z czerwca:
D-dimer 393 ng/ml (0 - 500)
Fibrynogen 2,96 g/l (1,8 - 3,5)
APTT 32,4 sek (22 - 37)
INR 0,93 (0,9 - 1,2)
Wskaźnik protrombiny 107 % (80 - 120)
Czas protrombinowy 10,1 sek (9,8 - 12,1)
B12 498 (197-771)
homocysteina 5,6
kwas foliowy 26 (3,89-26,8 )

31 sierpnia, 19:25

22 cs
Skręca mnie ze stresu na myśl o piątku. Mój mąż idzie na trzecie badania nasienia. Będzie już po ponad 3 pełnych miesiącach na suplach, więc jeśli nie będzie poprawy, trzeba będzie zrobić kolejny krok 🙄

6 września, 08:34

Po trzecim badaniu nasienia:

koncentracja 0,5 mln/ml
ilość całkowita 2,8 mln
ruch postępowy 57%
ruch całkowity 71%
żywotność 80%
morfologia nieoznaczalna

O ile ruch i żywotność urosły po suplach, to ilość już nie :(
Co teraz? Dowiemy się 15.09 u dr W.
Wyniki kariotypu, CFTR, AZF są prawidłowe.

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września, 08:35

15 września, 08:58

23cs

Dziś o 18 wizyta u androloga. Boję się i jednocześnie nie mogę doczekać się poznania jego opinii. I tego czy zobaczy jakąś szansę na poprawę

17 września, 11:52

Androlog niestety nie przekazał pozytywnych wieści :( już to czułam przed wizytą.

Ze względu na za wysokie FSH (lipiec = 19,5; wrzesień = 15,9) nie ma terapii wpływającej na zwiększenie ilości plemników. Lekarz przyznał, że nie chce nam robić fałszywej nadziei, bo wie że z cyklu na cykl oczekiwania rosną. Gdyby było nisko w normie, to wtedy śmiało można by próbować. A tak, to gdybyśmy bardzo chcieli, można spróbować, ale wcześniej trzeba zamrozić nasienie w razie W. Bo po takiej terapii (która przy okazji jest kosztowna, czasochłonna) wyniki mogą podskoczyć (lecz tylko tymczasowo), ale jest też ryzyko, że się sporo pogorszą i hormony całkiem się rozchwieją... Myślimy, że to za duże ryzyko. Podkreślał, że w naszej sytuacji tak czy inaczej warto zamrozić nasienie. Póki co ilość maleje co badanie (1,54 --> <1 --> 0,5), choć to nie jest powiedziane, że tak będzie nadal, ilość może się wahać.

IVF na bliskim horyzoncie. Przyjmuję to już na spokojnie, nie tak jak kiedyś, w lipcu.

Mi poradził, abym zrobiła jeszcze drożność. Pierwsza reakcja: cooo, po co mi to skoro tylko ivf zostało. Ale to dlatego, że to jest ostatni punkt diagnostyki, którego nie robiłam. Żaden gin mi tego nie zlecił, bo wszystko inne jest w porządku, żadnych zapaleń (zawsze pytali o te zapalenia jakby to był jedyny powód do drożności? miałam tylko zapalenia pęcherza 😅) i zawsze za główny powód niepowodzeń uważali męża. I jest taka malutka szansa, że to coś z jajowodami. Tak sobie myślę, że to ma sens: zrobić, dać sobie 2-3 miesiące po, a dopiero od stycznia ivf. Nie ukrywam, że mam nadzieję na załatwienie tego w szpitalu na nfz, może razem z histeroskopią/laparoskopią diagnostyczną. Jakie macie doświadczenia w tym temacie? Niestety przed prywatnymi zabiegami powstrzymuje mnie $$, zwłaszcza mając w perspektywie IVF :( Co uważacie?

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września, 13:01

Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego