Pamiętniki Pamiętnik młodej mężatki..
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
Pamiętnik młodej mężatki..
O mnie: Pamiętnik to terapia. Jak całe to forum.. Jak coś się napisze, ubierze w słowa, to potem już nie wygląda tak źle, jak nienazwane w głowie. Poza tym - zawsze można mieć plan, a plan jest dopóki nie wyczerpiesz wszystkich możliwości!
Czas starania się o dziecko:
Moja historia:
Moje emocje:

27 sierpnia 2018, 12:26

Nowy miesiąc, nowy plan...

Kolejny nieudany miesiąc za mną. W życiu nie miałam takiego PMS, jak w tym miesiącu. Zresztą - mam cichą nadzieję, że to był PMS, bo inaczej oznaczałoby to, że jestem wariatką.. Ale - trudno. Działamy dalej.

Niecierpliwa.
Tak powinnam zmienić swoje imię.
Nie umiem czekać. Na nic nie umiem czekać. Nie umiem czekać w kolejce ( strata czasu), nie umiem czekać na paczki od kuriera, nie umiem czekać na NIC. A jak tu czekać na dziecko?
Bezczynność.
Najgorszy czas czekania. W zasadzie co miałaś zrobić już zrobiłaś, a teraz tylko.. siedzisz i czekasz. Temperatura, wkładka, test. Temperatura, wkładka, test. I moje ulubione pytanie na tydzień przed @ - czy to jest wczesna ciąża, czy PMS..
PMS...

Najgorszy tydzień miesiąca znowu za mną i teraz.. Mam plan działam.
Rozpoczęłam cykl badań, zgodnie ze wskazówkami z internetu..FSH, LH, Prolaktyna, Estriadol Prolaktyna, AMH, Testosteron.. Jutro pobranie, pojutrze wynik. I co?

Zaaplikowałam sobie Ziółka Ojca Sroki nr 3 i liczę na cudowny wpływ ziół.
Czekam aż @ się skończy i będę mogła bardziej czynnie podejść do hm zgadanienia.

W ogóle, mój kochany mąż - oberwał przez PMS w urodziny, ale.. przynajmniej odbyła się szczera rozmowa. Po poronieniu, niewypowiedzianym paktem o pokoju, ustaliśmy ( każdy sam osobno), że każdy ze swoim problem upora się sam.
BŁĄD.
Ja mam problem, Ty masz problem, ale.. razem nie mamy problemu.
Mam nadzieję, że ta rozmowa coś da, na dłużej niż dwa tygodnie... Trochę lżej mi, że nie jestem z tym sama, ale nadal uważam, że MĄŻ nie może wiedzieć kiedy mam dni płodne. BAWIMY się codziennie, jak możemy i koniec.
Sex to w końcu przyjemność, endorfiny i masa innych cudownych substancji, regulujących mój układ hormonalny, lepiej niż ziółka..


28 sierpnia 2018, 09:41

Jestem dzisiaj spokojna.

Zrobiłam badania - mam nadzieje, że o niczym nie zapomniałam. Dodatkowo - glukoza, bo ostatnio cukier był na granicy normy.

Ale.. jestem spokojna.
Mam przy sobie fantastycznego faceta. Naprawdę. Wiem, że będzie cudownym ojcem, bo jest cudownym mężem.
Przypominam sobie czasy, kiedy go nie doceniałam i marzyło mi się, coś takiego "jak w książkach". Ale dziś wiem, że nie mogłam trafić na nikogo lepszego. Mam nadzieję, że on nie mógł też lepiej trafić :)

Po spotkaniu 10 lat po maturze, gdzie spotkaliśmy się z ludźmi, którzy są na różnych etapach życia, mimo że wszyscy mamy tyle samo lat. Jedni kariera, inni rodzina, ja chyba tak trochę po środku... Doszłam do kilku wniosków - po pierwsze, to nigdy nie umiemy cieszyć się z tego co mamy i zawsze tęsknimy do tego co nas ominęło - widać to było po minach gdy jedna "korpo laska" rozmawiała z "mamuśką". Obie przyszły chyba zadowolone ze swojego życia, a wyszły.. z nietęgą miną. Każda chyba zaczęła tęsknić do tego, z czego zrezygnowała.
A drugie - może i nie mam jeszcze dzieci, ale.. jestem i tak o krok dalej od tych wszystkich dziewczyn, które nie mają i nie wiedzą z kim te dzieci jeszcze zrobią. To już naprawdę duży sukces, mieć kogoś z kim te dzieci chce się wychować... Więc - głowa do góry, nie jest źle.

Po ostatniej rozmowie, uwierzyłam trochę, że damy razem radę.
Mam nadzieję, że wyniki badań mnie uspokoją - jeśli wyjdą dobre, to odblokuje głowę i stwierdzę,że jest ok.
Warunkiem, żebym się zrelaksowała i "przestała spinać" jest jeszcze zniknięcie plamień. Jeśli to zniknie - wyluzuje do końca i uwierzę, że zostanę super mamą.

W ogóle czasami mam żal do tego świata, że przecież, ja bym była naprawdę fajną mamą. Prawie taką jak moja :)
Wydaje mi się, że wiem, co trzeba robić, żeby wychować maluszka na dobrego człowieka, jak o niego zadbać .. Wiem co trzeba nie robić - obserwuje to u innych rodziców, i chciałabym im czasami też pokazać, że właśnie "zobaczą, jak będę miała swoje", że wcale nie będę za nich rysowała prac do przedszkola, tylko pozwolę im na to, żeby sukces i porażka była ich..

29 sierpnia 2018, 15:30

Jest badanie, jest diagnoza..

Podwyższona prolaktyna do 36 prawie jednostek.
Ile to jest dużo do leczenia farmakologicznego, a ile można zbić naturalnie, tego nie wiem, ale napisałam do lekarza tą informację i .. zobaczymy.
Szczerzę liczę, że powie "wpadaj po receptę" :) a nie że jeden wynik to nie reguła..

W ogóle mieszane uczucia, jakby ucieszyłam się, że coś mi jest, bo to oznacza, że wiem co.. A podwyższona prolaktyna to jeszcze nie tragedia.

7 września monitoring i sama jestem mocno ciekawa co z tego wyniknie.

Jestem dobrej myśli.



31 sierpnia 2018, 10:59

Jestem mistrzem.

Mogłabym napisać podręcznik, jak zryć sobie banię podczas starań o dziecko.

Co można zrobić, żeby nie zwariować? Jak skupić uwagę, wokół innych tematów?
Już sobie raz to zaplanowałam. Mój plan działania, co i jak, ale jakoś jak zwykle, lepsza jestem w układaniu planów, a nie ich realizowaniu.

Forum nie pomaga.
Co chwilę ktoś zachodzi w ciążę, albo ma objawy ciąży i świruje tak jak ja.
Zostawiam sobie to, jako rezerwę. Wyciszam.

Działam:
- ojca sroki nr 3 wieczorem
- 2 dropsy cyclodynon rano
- witamina B6
- magnez i witamina d3
- kwas foliowy

Czuję się czasami jak lekoman, gdy szykuje sobie te tabletki.
Dodatkowo w ciągu dnia, w pracy, zamiast drugiej kawy - czystek.
Nie wiem co na mnie dobrze działa, czy czystek czy zioła ojca sroki, czy wszystko naraz, ale sen wieczorem mam spokojniejszy i jestem bardziej wyciszona.

Na chwilę odsuwam od siebie presję czasu, teraz jestem taka mądra, bo jeszcze minimum tydzień do owulacji, a potem jeszcze dwa do testowania. Dlatego - mój obecny spokój, skoro i tak nie mogę nic więcej zrobić, jest całkiem na miejscu i naturalny.

Zwaliłam swoje nieracjonalne zachowanie przed @ na wysoką prolaktynę. Od razu mi lepiej, jak myślę, że to tylko hormony a nie chora głowa.

Dobrze, że idzie wikend.. Awansowałam w swoim mniemaniu na najgorszego pracownika roku. Robota nie idzie, nie cieszy i nie wciąga. Dziwne. Z utęsknieniem czekam na dwa dni wolnego.

Jajniki bolą, macica też. Raz lewy, raz prawy. Nie wiem czy to dobrze czy źle.
Temperatura w tym miesiącu wyższa niż w poprzednich, ale normalna 36,65.

Jestem pełna nadziei przed spotkaniem z lekarzem. Liczę, że coś mi przepisze , wezmę dropsy i wszystko będzie dobrze.











3 września 2018, 09:54

Dobry wikend, czy zły wikend.

Zły wikend - dobra nowina.

W kwestii rodzinnych narodzin obchodzimy się jak z jajkiem. Nikt nic nie mówi. Ja nie mówię, która z moich koleżanek/kuzynek urodziła, mąż nie mówi, kto od niego. Cisza.
Tylko potem można wyjść na głupka. Ktoś rodzi dziecko, a Ty nawet nie wiesz, że był w ciąży i nadaje mu imię po dziadku, które Ty miałaś nadać swojemu... Moje dziecko miałoby już miesiąc, więc byłabym pierwsza i imię było moje.. Teraz - przepadło.
Czy nie lepiej jednak kontrolowana wiedza? Tylko kontrolowana wiedza, wymaga kontrolowanego komunikatu, a to już prawie jak rozmowa...

Dobry wikend , a może zły? - praca.

Chwilami zapominam i radzę sobie całkiem dobrze.
Dużo pracy, wokół domu coraz większy porządek. Znikają materiały budowlane, jest przestrzeń. Można by postawić kolorowe huśtawki i piaskownicę, tylko nie ma dla kogo.
Ale w końcu- czasu też nie ma. Jest jeszcze tyle do zrobienia...

Dobry wikend - impreza.

Jestem na imprezie, piję piwo, oblewamy. Każdy kto przychodzi, dowiaduje się o narodzinach. Goście przychodzą na dwa razy, wiec komunikat pada dwa razy. To jest dla mnie o 3 za dużo.
Piję piwo szybciej, robi mi się nie dobrze.

Niedziela.

Ja i mój mąż. Tylko we dwoje.
Cały dzień należy do nas.
Patrzymy sobie w oczy, wymieniamy dotykiem.
Jest dobrze...

Jak długo sobie tak poradzimy?




Wiadomość wyedytowana przez autora 3 września 2018, 11:19

4 września 2018, 08:53

W końcu udało mi się wczoraj pobiegać. Po serii zapraw i pracy remontowej wokół domu, powiedziałam dość i poszłam pobiegać.
Oczywiście przerwa robi swoje, forma podupadła. Zamiast biegać - trochę biegłam, trochę szłam, ale.. głowa odpoczęła, organizm się odprężył. Następnym razem pójdzie lepiej.
Waga powikendowa, wczoraj 64 kg, dzisiaj rano 63 - czyli zaczynamy nowy tydzień.
Bez stresu.

Wieczór dobry kryminał Miłoszewskiego, prawie wykańczam. Nadal nie wiem, kto zabił..

W piątek lekarz. Odliczam dni.
Wyliczyłam,że akurat jak wyjedziemy na urlop mogą zacząć się plamienia. To nie będzie najlepszy urlop, jeśli tak się stanie, wiec lepiej niech gin przepisze coś już na to.. Najlepiej byłoby wrócić z wakacji w ciąży, ale.. okaże się. Wezmę plik badań i sama jestem ciekawa, co ona na to...

W pracy - nie chcę mi się. Dziś oferta do wypchnięcia, a ja jestem na samym początku. Mocy brak, chęci brak.. satysfakcji brak.
Patrzę na koleżankę, co pracuje u nas nie całe pół roku i zazdroszczę jej tej energii i zaangażowania.
Jestem zmęczona, potrzebuje urlopu.


5 września 2018, 10:05

Kolejny dzień. Odliczam dni, chcę żeby szybciej mijały, a dobrze wiem,że nie tak powinno się żyć.. Dni uciekają mi między palcami i .. mam wyrzuty sumienia. Życie żyje się samo. Dzień za dniem. Cykl za cyklem.. Nie myślałam, że do tego dojdziemy...

Czekanie to nie jest moja mocna strona. Dlatego plan na ten tydzień ambitny. Sprawdzamy ofertę fitness klubów w mieście. Joga wypadła naturalnie z powodu kina z mężem, ale znalazłam streching. Dla mojego ciała to będzie jak joga - w końcu to też rozciąganie.. ale bez tych wszystkich oddechów... unoszenia i opadania każdej części ciała.

Chyba bieg mnie bardziej wycisza i relaksuje niż takie leżenie i oddychanie.. Ale coś na kręgosłup, core, ogólną postawę ciała by się przydało i albo to będzie pilates, albo streching.. Albo oba?
Rozciąganie dobrze działa na celulit, wysmukla mięśnie i powiększa zakres ruchów co zabezpiecza przed kontuzjami przy innych sportach....
Pilates wzmacnia mięśnie głębokie, poprawia prawidłową postawę ciała, przez co zabezpiecza przed kontuzjami przy innych sportach...
Skoro nie mogę być w ciąży, to przynajmniej będę miała najbardziej zajebiste ciało na jakie mnie stać..

Po schudnięciu 9 kg moja szczupła koleżanka, która widziała każde moje pół kg do przodu, wreszcie zauważyła, że schudłam. Sukces. Liczyłam, że zauważy po 10..

Wytrzymam jakoś do piątku, a potem będzie z górki.













6 września 2018, 09:23

Mistrz odwracania uwagi w akcji.

Wczoraj pilates. Całkiem udane zajęcia. Pracują te mięśnie, których nie mam - wiadomo. Core stability :)
Dziś - streching. Zobaczymy co zrobi większy efekt..

Badanie już jutro.
Marzyłam wcześniej,że dostanę coś na prolaktynę, a teraz sama nie jestem pewna czy chcę.
Jeśli to tylko jednorazowy wynik? Nie wiem.
Marzyłam, że dostanę duphaston i plamienia odjejdą jak ręką odjął. A teraz słyszę, że nie odchodzą wszystkim.
Stwierdziłam, ,że pokarzę wyniki i nie odezwę się ani słowem. W końcu nie ja jestem lekarzem.
Najważniejsze, żeby było jajko naszykowane na owu..

Wykres jest inny niż zawsze, temperatura tak nie skacze. Oczywiście przeczytałam, że jak mocno skacze to prolaktyna, to może teraz po tym niepokalanku podwójnej porcji coś faktycznie pomogło?

Czekam do jutra.
Dzisiaj sprzątamy z mężem garaż. Potem streching. A jutro badanie.
Chcę wiedzieć.





7 września 2018, 14:06

Jest jajko.

Jajko ma 23 mm, powinno chcieć pęknąć w niedzielę.

Prolaktyna - ciekawa teoria lekarza - jak nie ma objawów to się nie leczy. Jeżeli przez prolaktynę nie byłoby owulacji to byśmy ją obniżały,. Jeśli owu jest - to jest zajebiście. Są dziewczyny z niskim poziomem i mają mlekotok, a inne zachodzą od razu w ciąże z wysokim. Obserwować i brać cyclodynon - dwie tabletki na luzie..

Na plamienia - duphaston.
Sprawdzamy czy jajko pękło w poniedziałek i wtedy bierzemy.

Tym sposobem wiem, że czeka mnie namiętny wikend.
W sobotę - delegacja u koleżanki w pracy - chyba nie jest mi po drodze, ale przynajmniej się pobawię i "wyluzuję".
Sama się nie poznaje..

Chyba recepta w torebce dobre robi na głowę- coś w końcu się dzieje, innego niż do tej pory. Trzymam sama za siebie kciuki i wierzę ,że będzie lepiej.

Wczoraj streching - takich ćwiczeń szukałam. Typowe rozciąganie, pozycje jak z jogi, ale bez zbędnego uduchowienia. Czysta fizyka - to co kocham najbardziej. Wszystko co da się rozumem ogarnąć... :)

Dzisiaj trochę schizujących historii.. Nie wszystko się udaje tak jak powinno, ale.. co nas nie zabije to nas wzmocni. Hasło na dziś.


10 września 2018, 14:24

Szum w głowie. Ale - nieważne.

U lekarza tylko konkrety.
Jajka nie ma.
Nic więcej nie ma.
Śluzówka - piękna.
Lekkie plamienie.
Duphaston.

Dowodów, że owu była - brak
Dowodów, że nie - tym bardziej.
Recepta - jest.
Sama logika.

A poza logiką , rozsądku brak..
Przeczytałam cały internet i .. wiem, że nic nie wiem, Znowu niepotrzebnie.
Tak się cieszyłam, że monitoring dla mi pewność, że wszystko jest - pewności brak. Pewności, że jest nie tak - też nie mam.


Czas pokaże.

W tym miesiącu postanowiłam, że nie będę się stresować. Nie ma takiej opcji. Cieszyć się życiem, tym co jest. Dwa tygodnie urlopu przede mną i chciałabym, żeby nie było plamień, aby go wykorzystać na maksa :)







11 września 2018, 14:57

Nowy dzień, nowa jazda.

Jutro rocznica ślubu, a wieści nowych wcale..
Ciągle sobie mówię, że najważniejsze to,że wiem z kim dziecko chcę zrobić i wychować, bo inne dziewczyny nawet tego nie mają.. Ale inne mają wszystko....

Duphaston dzień pierwszy.
Skok temperatury po 1 tabletce do 36,75.
Termometr czysty, a jak weszła do kibelka - krew.
Jeszcze troszkę przez godzinę na wkładce i koniec.
Tyle z faktów.

A z jazdy?
Pęknięty torbiel, czy owulacja?
Czy po torbielu nie było by widać wczoraj na USG?
Czy to nie wynik jakiś zrostów, albo innych wynalazków po łyżeczkowaniu?
Czy temperatura wynik owu czy duphastonu?
Czy to stres, czy choroba?
Nie wiem.

Żrę duphaston przez 10 dni z marną świadomością, że coś się jeszcze uda skoro teraz już jest taka lipa. Denerwuje mnie, że coś jest nie tak, ale nie wiem co.
Czy czekać do następnej wizyty czy dzwonić, czy szukać innych lekarzy?

Zaplanowałam badanie 7 dni po owu badanie progesteronu. jeśli się podniósł to była owu. Nie podejrzewam, że torbiel by ją podniósł, bo wczoraj już jej nie było. Do tego oczywiście jeszcze prolaktyna - zobaczymy co się dzieje.. Badanie wypadnie przed samym urlopem..

Urlop.
Szukamy okazji z głównym nastawieniem,że znajdziemy coś dzień przed wylotem.
Zapakować się i w dupie cały świat..



14 września 2018, 13:02

Mąż w delegacji, a ja co.. sama :)

Zaczynam ryć sobie głowę.
Owulacja mogła być w sobotę, albo w niedzielę, więc minęło od niej zaledwie 5 dni.
Mnie cycki swędzą - pierwszy raz w życiu i pocieszam się, że to od duphastonu.
A co jeśli to faktycznie objaw ciążowy - za wcześnie.

Uwierzyłam w tym cyklu, że się uda. Pomimo niepewnej owulacji, to jednak.
Temperatura poszybowała wysoko do 36,9 - prawie rekord.
Pierwszy raz skok jest wyraźny - nie taki stopniowy. Dlaczego to by nie miało być owu?

No i wakacje. Oglądam oferty i wybieram kierunki, szukamy lasta. Od początku definicja wakcji była last minute, bo łudziliśmy się do samego końca, że nie będziemy mogli polecieć. A teraz? Mam gdzieś z tyłu głowy jednak taki lęk, że mogłoby się teraz udać, a taki lot mógłby to zepsuć. A z drugiej strony - nigdy się nie odstresuję jak nigdzie nie pojadę..
Mam nadzieje, że to będą nasze ostatnie wakacje we dwoje..

Dziś ostatni dzień pracy i.. koniec. Dwa tygodnie odpoczynku, gdziekolwiek. Byle od tego wszystkiego :)
Na rozpoczęcie urlopu zorganizowałam sobie fryzjera :) Oczywiście nie zakładam radykalnych ruchów, ale.. jednak :) Sama przyjemność ;)

1 października 2018, 11:52

Urlop

2 tygodnie urlopu od wszystkiego
od robienia dzieci
od mierzenia temperatury
od forum

Tylko ja.
Pierwszy tydzień minął mi na pracy wokół domu,porządki ogrodowe.. Dużo wysiłku, ale .. jednak luz.
Drugi tydzień - wyjazd. Urlop pełna parą..

Mózg odpoczął mi, mam nową energię do życia, nawet nie wiedziałam, że to tak zadziała..

I.. co dalej?

Zastanawiam się, czy ten stan mi bardziej nie odpowiada. Bez mierzenia temperatury, bez czekania, odliczania.. Wyluzować? Łatwo powiedzieć, a jednak.. pomaga.
Nie wiem sama co dalej.

Plamienia po duphastonie mniejsze. W każdym razie - plamienia, a nie krwawienia. Ciekawe co dalej.

Umówię się z lekarzem na badanie monitoring cyklu, aby chociaż raz potwierdził owulację.

Mam wysoki cukier - na granicy normy. Zastanawiam się, czy nie zrobić dodatkowych badań. A może chociaż przez tydzień dwa się przypilnować i zobaczyć czy spadnie? czy lepiej od razu badać? Chciałabym wyeliminować następną rzecz..

Plan na nowy cykl:
- wywalam termometr
- cieszę się z życia
- odstawiam słodycze i pilnuje regularnego jedzenia
- biegam, skacze i ćwiczę - robię na co mam ochotę, bez względu na to czy ten czy inny dzień..
- odstawiam alkohol :)
- monituje cykl tylko z ginekologiem..
- i nic już nie wymyślam, żadnych chorób..

Czyli pełen hardkor :)

9 października 2018, 08:48

Nic nowego albo nowe wszystko..

- wywalam termometr - bola mnie jajniki, więc zaczelam mierzyć temperature od 7 dc.. caly czas 36,67, dopiero dzisiaj 13 dc - 36,54..
- cieszę się z życia
- odstawiam słodycze i pilnuje regularnego jedzenia - hahaha.. Przynajmniej sie staram :)
- biegam, skacze i ćwiczę - robię na co mam ochotę, bez względu na to czy ten czy inny dzień..
- odstawiam alkohol :) - przynajmniej zmininalizowalam do 1 piwa na tydzien..
- monituje cykl tylko z ginekologiem..
- i nic już nie wymyślam, żadnych chorób. - hahaha

Nie spelniam wszystkich pomysłów, nie realizuje wszystkich planów.. ale.. może krok jest do przodu?

Wolność i luz po urlopie już lekko uleciał, zrobiło się miejsce na nowe jazdy ..
Macica i jajniki bolą mnie od samego okresu, co pare dni - po wysiłku fizycznym lub po stosunku pojawiają się krwawienia.. Wszystko nie tak.. Zamiast krwawień przed @.. mam cały czas.

Zapisałam się do innego ginekologa - ordynatora w sąsiedniej miejscowości. Może zobaczy coś czego nie widzi mój stały gin, albo skieruje na badanie do siebie do szpitala? Termin 2 listopada - u mnie w firmie dzień wolny od pracy, wiec przynajmniej nie bede musiala znowu urlopu brać..
Nie żeby brakowało mi dni urlopowych.. po prostu nie lubie sprawiac wrazenia,że coś mi dolega..

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2018, 08:49

11 października 2018, 13:45

Wizyta i nowy plan

Po badaniu: endo 9 mm, objawów po owulacji brak. Na prawym jajku torbielka krwotoczna, narazie nic wielkiego, i nowy pęcherzyk się szykuje. Lewy jajnik - słaby.

Lekarz zaproponował terapie antystresową do stycznia i wtedy jak się nie uda, to zaczniemy pomagać.. Zapytałam,, czy nie możemy pomagać sobie już teraz i się zgodziła.

Dostałam receptę na Estrofem mite od 3-25 dc, i duphaston od 16-25 dc. Mam sie odezwac 1 dc nastepnego i zobaczymy co dalej.

Do tego poczytać o mace, cylodynon brac bez przerwy jak do tej pory..

Wizyte u lekarza w sąsiedniej miejscowości mam 2 listopada. Zastanawiam się, czy iść w tym terminie.. wypadnie to jako 9dc na tych lekach, nie będę wiedziała nic czy jest poprawa.. I co mu powiem. Że biorę 10 dni taki zestaw i nie wiem czy mi pomaga, bo dopiero 1 cykl, ale przyszłam do Pana.. bo.. co? Wszystko bez sensu. A z drugiej strony, sprawdzi czy wszystko jest ok, bo może pani doktor jednak czegoś nie widzi?

Mętlik w głowie.


25 października 2018, 08:57

Życie

Normalne życie.

Życie jakby nigdy nic..

Dostałam zaproszenie na wyjazd integracyjny - Narty Włochy..

Oczywiście - zapisałam się. Do marca jeszcze tyle czasu. W zeszłym roku zdążyłam zapisać się na narty nie będąc w ciąży, zdążyłam w tą ciąże zajść i ją stracić..
Jak wyjdzie w tym roku?
Czy moje "mam nadzieje że nie pojadę na narty" to w ogóle możliwe?

Żyć jakby nigdy nic. Planować, wymyślać.. Jakby nigdy nic ..

Chodzę na streching i pilates. Mega relaksuje mnie to rozciąganie... Moje ciało się otwiera :)

Zrobiłam sobie badania składu masy ciała i jest lepiej niż kiedyś, ale nadal szału nie ma. Mój brzuch to raczej jedna wielka porażka. Tłuszcz wiscelarny - tragiczny. Czasami sobie mówię, że jak już pozbędę się tego balastu, to już na pewno wtedy będę zdrowa i od razu zajdę w ciąże.. Ale niestety to nie jest takie proste.

Sama sobie nie wierzę, że patrzę w lustro z zadowoleniem na swoje ciało i myślę , że jest ok, a chcę pozbyć się tłuszczu na brzuchu nie żeby nie musieć go wciągać, tylko.. żeby zajść w ciąże. Absurd.

Ściągnęłam aplikację do postępów w nawykach. Ustawiłam plan nie jedzenia słodyczy, ale babcia miała urodziny i chyba dobiłam za cały tydzień :) Teraz znowu w wikend impreza - 18 kuzynki i słabo wierzę, że dam rade.. ale tłumacze sobie, że kupne ciasta nie są takie dobre jak te co piecze mój brat..

7/9 dni sukcesu. Chyba nie najgorzej?

Wymyśliłam chodzenie na pieszo , wszędzie gdzie ma to jakikolwiek sens. Chodzę na streching z buta - trochę zimno ale półbiegiem targam równo. Nagle wszędzie jest mi bliżej.. Jest mi siebie żal, tej sprzed roku, która z większym kg bagażem męczyła się na tej trasie..
Poprawiłam na tyle kondycję, że nawet pomyślałam, że można by iść w góry.. Może bym w tym roku nie stękała tak jak kiedyś?

Żyć normalnie, jakby nigdy nic..

Jeśli nie ciąża, to chociaż narty.

31 października 2018, 10:42

Nowy cykl , nowa szansa.

Dostałam spóźnionej @ i albo cykl nie był w ogóle owulacyjny, albo owulacja się przesunęła.
Postanowiłam,że teraz będę sprawdzała po testach owu, czy jest czy nie - jasne gwarancji 100 % nie ma, ale jest zawsze więcej niż normalnie.
Mam nadzieję, że ogarnę tą procedurę i jednak będę miała jakiś przybliżony dowód , że ta owu jest..

Noc z bólem. W takie dni miesiączkowego bólu , wmawiam sobie endometriozę. Nie żebym chciała specjalnie ją mieć... ale czasami strasznie się boję , że to może być to.
Ból budził mnie w nocy i od razu przypomniałąm sobie , dlaczego tyle lat byłam na anty..
Ale jak to mówi Pani doktor - na bolesne miesiączki najlepszym lekiem jest ciąża.. :> Wtedy nie boli :>

Kupiłam wczoraj nowe leki - estrofem i duphaston na nowy cykl i od jutro ćpam się od nowa.
Ciekawe czy cokolwiek to zmieni, mam taką wielką nadzieję, że ten estrofem pomoże na plamienia.. i znikną.

Lekarz - przełożony na inny termin. Zabukowałam sobie jeszcze na styczeń lekarza w dużym mieście - Wrocław. I zobaczymy.. Może do tego czasu nie będę musiała już nic szukać? :)

teraz już wychodzę z założenia, że chcę, żeby ktoś mnie zbadał i powiedział, że nic mi nie jest naprawdę. Nie ma polipów, nie ma endometriozy, nic tylko robić. Mogą mnie nawet wziąć na stół, obejrzeć ze wszystkich otworów, tylko niech powiedzą, że to taka natura a nie choroba..

1 listopada 2018, 21:38

Mnie zawsze bardziej porusza widok ojca z dzieckien.. Chyba mi to jara psyche że nie umiem czegoś dać mojenu mężowi Oczywiście wiem że to nie tak... Ale zwyczajnie wzrusza mnie jak widzę takich fajnych tatusiow =)

6 listopada 2018, 17:16

Jutro wizyta.
Jestem zesrana.
Najbardziej się boję, że z tej wizyty nic nie wyniknie.
Jak usłyszę, jeszcze raz to samo to chyba mąż może mnie wieźć prosto do wariatkowa.

Dzisiaj jajnik nie boli tylko cała macica. Rozwijamy się :) nie ma co.
Zaczynam poważnie bać się endometriozy - ale przecież nie będę sobie wmawiać chorób. Może to jakiś polipek mały siedzi i miotłą wywala wszystkie zapłodnione jajeczka? :>

A może to hormony :P i wystarczy wyluzować :D
ach.

Jutro może się coś dowiem. Czemu to nie jest takie poste - ciąża i bach.
Czemu raz się udało, a za drugim taka jazda..

Jakoś ogarnę ten cały świat, ale przecież cierpliwość to nie jest moja mocna strona...

7 listopada 2018, 12:42

Wyparował mi mózg.

Sama nie wiem czego się boje.
Czy tego, że coś nie znajdzie, czy właśnie że nie znajdzie nic.. Co gorsze?

Spakowałam wszystkie badania, łącznie z tymi zwiazanymi z poprzednią ciążą i łzy same suną się na oczy na widok opisu tygodnia ciąży na badaniach..
Świat jest zły.

Próbuje wyłączyć mózg i nie myśleć.
Ale jak wyłączyć coś czego się nie ma? :>

Zachowuję się irracjonalnie.
Nie wiem skąd we mnie takie emocje. Skąd strach. Przecież jeszcze nic się nie dzieje..

Nie panuję nad sobą.
Gdzie mózg pytam, gdzie mój mózg.
1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)