Pamiętniki Powrót do starań o pierwsze dziecko po 4 latach - nowe życie, nowa ja!
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4

25 września 2016, 22:53

Porada
CO ZROBIC ABY ZWIEKSZYĆ SWOJE SZANSE NA DZIECKO W KAŻDYM CYKLU.

Jestem osoba dociekliwą, zawsze kiedy jakies pytanie lub wątpliwość pojawi sie w mojej głowie przekopuję internet w celi znalezienia odpowiedzi. Czytam zarówno artykuły, wypowiedzi ekspertów jak i wpisy na forum kobiet dzielących sie swoimi doświadczeniami. Zawsze przed wyciągnięciem ostatecznych wniosków zbieram do kupy to co przeczytam i wybieram najlepsza informacje i ja po prostu przyswajam.

Staramy sie o dziecko od dawna, w związku z powyższym zdarzyłam juz dawno przeczytać "cały internet" o tematyce ciążowej. Siedząc tu na forum często natykam sie na wypowiedzi w stylu "wyszedł pozytywny test owulacyjny! Czas rozpocząć starania!" ... Czytam i czytam i co chwile to samo i tak sobie myśle - CO ZA ABSURD! Zacznijmy po kolei :

TESTY OWULACYJNE - osobiście ich nie stosuję i co wiecej uważam p, ze stosowanie ich to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Czemu? A no temu, że testy owulacyjne nie wskazują momentu owulacji tylko informują ze organizm SZYKUJE sie do owulacji. Co wiecej wyniki bardzo często sa niewiarygodne. Ile to wykresów tu na OF można znaleźć, na których kilka razy w ciagu cyklu dziewczynom wychodzą pozytywne testy owulacyjne, a przecież wiadomo, że nie można mieć owulacji 2 razy w cyklu...

STARANIA W CZASIE OWU - oczywiście ze nie ma w tym nic dziwnego ze staramy sie "bardziej" kiedy wiemy ze jesteśmy bliżej owu, ale nie powinno to oznaczać ze staramy sie TYLKO w czasie owu! Aby zmaksymalizować szanse na ciaze para powinna sie kochać regularne przez cały cykl co 2-3 dni. Dlaczego? A no dlatego, ze:
1) plemniki mogą żyć w ciele kobiety nawet 5 dni, wiec kochając sie przez cały cykl co 2-3 dni mamy pewność ze zawsze bedą w nas pływały jakies plemniczki i moze któryś akurat przypadkiem spotka na swojej drodze komórkę jajową :)
2) nigdy, przenigdy nie mamy pewności kiedy dokładnie następuje moment owulacji. Tak jak juz pisałam testy owulacyjne nie dostarczają takiej informacji, a pomiar temperatury tez moze sie mylic o 2-3 dni. Tak wiec o ile nie robimy codziennie usg nie mamy 100% pewności co do momentu owulacji.
3) i to chyba najważniejsze - nie podchodzimy do starań zadaniowo. Na litość boska, niby powszechnie sie mówi ze jak człowiek bardzo chce to mu nie wychodzi. Sama nie lubię takiego gadania, ale cos w tym jest. Wiadomo ze para, która stara sie o dziecko nie przestanie nagle w magiczny sposób o tym myślec, ale myśle tez ze kochając sie co 2 dni zdejmujemy z siebie duża presje związana z wstrzeleniem sie w owu.

POMIAR TEMP - myśle ze najlepszym sposobem obserwacji owu oprócz USG, jest pomiar temperatury w cyklu. Temperaturę najlepiej mierzyć w pochwie, koniecznie rano o stałej porze, termometr należy trzymać przy łożku w zasięgu ręki. Osobiście polecam termometry szklane, są zdecydowanie bardziej wiarygodne i o ile go nie upuścimy i nie potłucze się, to na pewno sie nie zepsuje. Plusem pomiaru temperatury jest rownież to, że mimo ze nie da sie w ten sposób przewidzieć owulacji - temperatura skacze dopiero po owu - to pomiar daje nam informacje ze owu sie odbywa, a to przy staraniach jest bardzo ważna informacja.

PODSUMOWUJĄC - podczas starań o dziecko kochajcie się regularnie, nie częściej niż co 2-3 dni zeby plemniki zdarzyły dojrzeć. Kochając sie regularnie zawsze wstrzelicie sie w owulację, przez co presja związana ze staraniami maleje. Olejecie testy owulacyjne, nie zawsze sa wiarygodne i pokazują tylko informację, że organizm szykuje sie do owulacji co nie daje jeszcze gwarancji ze do niej dojdzie. Zainwestujcie 20zl w szklany termometr i mierzcie temp codziennie rano, w ten sposób zyskacie pewność ze do owulacji doszło.

I jeszcze jedno - KOCHAJCIE SIE :) kupcie sobie winko, usiądzie z partnerami w salonie przed tv, zjedzcie razem kolację popijając lampka czerwonego wina albo i kilkoma lampkami ;) obejrzyjcie dobry film albo ulubiony serial i kochajcie sie do rana :D powodzenia!

26 września 2016, 22:43

18dc
Owu owu i po owu...

Byłam dzisiaj na kolejnym monitoringu i okazało sie ze owulacja juz była. W lewym jajniku pęcherzyk 18mm a w prawym ciałko żółte... Tak wiem dziwne, ze mnie to nie cieszy, ale to co powiedziała moja lekarka zbija mnie z tropu...
Na poprzednim monitoringu 4 dni temu pęcherzyk miał 15mm , moja gin powiedziała ze zeby pęcherzyk był dobry musi mieć 26mm, zdziwiło mnie to bo wszędzie czytałam ze wystarczy zeby pecherzyki graffa miały 18-22mm a tu nagle słyszę ze aż 26. No wiec moja gin wyliczyła mi w czwartek, że owu powinnam mieć ok wt-śr, dodała tez ze jeśli bedzie wcześniej to znaczy ze pęcherzyk jest za mały i ze trzeba bedzie wprowadzić stymulację. Poszłam dzisiaj do niej z dobrym nastawieniem a tu sie okazuje ze owu juz była. Z moich wyliczeń wynika ze pęcherzyk musiał mieć 20-21mm i do owulacji doszło dzisiaj w nocy lub rano. Jestem zła bo troche olaliśmy starania w ten weekend... W sobotę mieliśmy spędzić miły wieczór razem z winkiem i przytulaniem, ale skończyło sie wypadem na miasto ze znajomymi i z przytulania nici. Teraz jestem na siebie zła i mam wyrzuty ze zmarnowaliśmy kolejna szanse na dziecko... Fakt przytulalismy się 4 dni temu i dzisiaj jeszcze po powrocie od lekarza bo w końcu jajeczko po opuszczeniu jajnika żyje jeszcze 12-24h, ale biorąc pod uwagę nasze wolne plemniki to watpię zeby któryś zdarzył dopłynąć :/

Na domiar wszystkiego lekarka dała mi receptę na CLO i kazała mi brać ten lek w następnym cyklu od 3 do 9dc. Mam spore watpliwości co do tego... Mam przecież regularne cykle, zawsze jest owulacja i wyniki badań hormonalnych tez mam w normie. Nie chce faszerować sie lekami, które mogą mi rozstroic organizm. Sama nie wiem co mam robić.
Dobrze, że w czwartek idziemy do kliniki leczenia niepłodności i będę miała okazje skonsultować to z innym lekarzem. Tak czy owak ten cykl spisuje na straty, nadzieja oczywiście umiera ostatnia ale to juz musiałby byc cud gdyby miało sie udać.

28 września 2016, 01:45

19/20dc

Na usg 2 dni temu gin niby widziała ciałko żółte, ale temp jakoś nadal nie idzie do góry a wręcz w dół!... Moim zdaniem mam swój pierwszy zaobserwowany cykl bezowulacyjny. Czym to jest spowodowane? Nie wiem moze tym nieszczęsnym euthyroxem, który brałam 2 miesiące, a moze HSG dało sie we znaki... Nie wiem.
Mam nadzieje ze w czwartek w klinice zrobią mi usg i inny lekarz sprawdzi czy rzeczywiście doszło do owu bo ja jakoś tego nie widzę, porównujac ten wykres z moim pięknym wzorcowym z poprzedniego cyklu to nawet nie ma co dyskutować. Wtedy tez miałam monitoring i wszystko sie zgadzało - była owu był skok temp, teraz dupa.

Muszę iść na ponowne badanie TSH i zobaczyć czy nadal wszystko jest w porządku bo mam co do tego wątpliwości :/ ale jestem zła, że brałam ten badziewny lek , tak na prawdę bez powodu a za namowa poprzedniej gin, do której juz nie wrócę...

29 września 2016, 20:36

21dc

Wczorajszy dzien był koszmarem. Obudziłam sie z lekkim bólem w podbrzuszu, który nasilił sie pierwszym porannym skorzystaniu z toalety. Na początku myślałam, że źle spałam wiec sie tym nie przejęłam. W ciagu dnia ból sie tak nasilił, że ledwo dawałam radę wytrzymać. Bolało w lewym jajniku i ból promieniował aż na plecy. Ze względu na lokalizacje bólu nie miałam pewności czy źródłem jest na pewno jajnik czy moze nerka, bo w końcu plecy po lewej stronie tez bardzo mnie bolały. W pewnym momencie jak byłam na uczelni i czekałam na egzamin zrobiło mi sie aż czarno przed oczami i łzy same poleciały mi po policzkach... było strasznie, panie z rektoratu chciały wzywać karetkę. Nie zgodziłam sie, a jedynym plusem całej sytuacji było to ze wykładowca na którego czekałam godzinę w bólu, jak mnie zobaczył to przeegzaminował mnie w 2 min i postawił 4 :P
Po powrocie do domu położyłam sie do łóżka, mąż chciał mnie wieźć na pogotowie, ale sie nie zgodziłam. Długo sie wahałam co zrobić, czy jechać rzeczywiście do szpitala, jeśli tak to do jakiego, czy moze awaryjnie jechać do ginekologa. Żadna z tych opcji mnie nie przekonywała, a ból po paru godzinach złagodniał. Ponieważ mieliśmy zaplanowana na następny dzien wizytę w klinice leczenia niepłodności postanowiłam poczekać do rana. W miedzy czasie wysłałam do apteki męża zeby zrealizował receptę, która otrzymałam juz tydzień temu na przeciwbólowe globulki dopochwowe. Nie zamierzałam z nich wcześniej korzystać bo ból nie był duży i nie widziałam sensu.

Dzisiaj na wizycie w klinice lekarz zbadał mnie ginekologicznie i stwierdził ze nie widzi żadnych nieproawidlowosci. Ponieważ ból dzisiaj jest lekki, po prostu czuje ciagle ciągniecie w jajniku to mimo ze podczas badania usg bolał mnie ten nieszczęsny jajnik, lekarz kazał to po prostu przeczekać... gdyby nie to ze mam te globulki przeciwbólowe oraz kupiłam bez recepty globulki przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe to pewnie bym sie wkurzyła na takie olewacze podejście, ale na razie spróbuje leczyć sie na własna rękę i zobaczymy co z tego wyjdzie.

Ale teraz najważniejsze a propos wizyty w KLINICE! Zapadła decyzja o IUI.
Lekarz w pierwszej chwili jak nas zobaczył, zdziwił sie i powiedział ze nie potrzebujemy inseminacji. Troche mnie to zdenerwowało bo nawet nie przejrzał najpierw naszych wyników badań, ale wytłumaczyłam mu ze jest to zalecenie 2 rożnych lekarzy i ze wyniki nasienia męża sa "średnie". Kiedy w końcu spojrzał na nasze badania powiedział do męża "no rzeczywiście jest kiepsko". Mimo to nadal namawiał nas na wstrzymanie sie z IUI i próbowanie naturalne bo "skoro raz sie udało to uda sie znowu" oraz "z takimi wynikami wg statystyk, w ciagu 3 lat na 90% będziecie państwo mieli dziecko". To mnie facet pocieszył... kur... 3 lata?! Niech sam sobie tyle czeka. Zaoponowałam wtedy i powiedziałam, ze jednak chcemy spróbować inseminacji, a za 3 lata to moze rzeczywiście zajdziemy naturalnie w ciazę, ale drugą! :P
Facetom łatwo mowić "poczekajcie 3 lata", ale to nie oni co miesiąc dostają okres. Dla nich czas po prostu płynie, a ja łapie sie na tym ze mierze juz czas nie w miesiącach a w cyklach. Nie interesuje mnie ze zaraz skończy się wrzesień, ważne ze jeszcze 10 dni do @!
No nic w każdym razie plan działania jest taki ze w 10dc czyli ok 20.10 ide na pierwszy monitoring, jak pęcherzyk osiągnie 18-20 mm dostanę zastrzyk i ruszamy z impreza ;) jeśli wszystko dobrze pójdzie to ok 23.10 powinnismy byc juz po IUI :)
Co wiecej nasze pierwsze podejście do IUI bedzie w moim urodzinowym cyklu, wiec mam nadzieje ze moje jajeczko i plemnik męża zrobią mi ten prezent i połączą sie w całość :D

1 października 2016, 23:25

23dc

Miałam dzisiaj taki sen - śniło mi sie że moja bratowa, która od 9 miesięcy z moim bratem stara sie o drugie dziecko , robiła przy mnie test i wyszedł od razu pozytywny. W tym śnie oczywiście jej pogratulowałam i w jakimś tam stopniu sie ucieszyłam, ale przede wszystkim poczułam cholerną zazdrość... cholerną zazdrość, że znowu nie ja.

Mam dwóch braci i dwie bratowe, jedna ma dwie córki z pierwszego małżeństwa i jest w 8mc z moim bratem, a druga - ta która mi sie śniła ma 1,5 roczną Amelkę, którą udało im sie spłodzić w 1cs. Po pierwszej ciąży nabawiła się hiperprolaktynemii, którą zdiagnozowano u niej ok 3 miesiące temu. Przez ostatnie 2 miesiące brała leki na zbicie prolaktyny i teraz rozpoczęli starania na nowo.

Gdy sie obudziłam zdałam sobie sprawę, że w każdej chwili moge dostać od niej smsa że jest w ciąży, że się udało. Kiedy o tym myślę czuje ścisk w klatce. Na prawdę z całego serca życzę im drugiego dziecka i wiem ze w głębi serca ucieszę się jak im sie uda, ale wiem tez, ze to uczucie które miałam we śnie na pewno pojawi się jeżeli ona zajdzie w ciążę przede mną. Gdzieś z tylu głowy słyszę - teraz moja kolej, to w końcu ja sie staram o dziecko juz ponad rok, to ja juz raz poroniłam, teraz moja kolej...

Wiem słabe to z mojej strony :/

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2016, 10:17

3 października 2016, 10:34

Off topic!

#CZARNYPROTEST! - działamy!

Czarne ubrania leżą juz przygotowane, zaraz ide po prysznic i ruszam prostestowac! Będzie to mój pierwszy prostest w życiu i powiem szczerze ze jestem dumna, że w takiej sprawie!
Temat jest trudny, czytam duzo postów, wypowiedzi i artykułów jak to zawsze robię w tematach, które mnie interesują i muszę powiedzieć ze odnoszę wrażenie ze "przeciwnicy aborcji" nie do końca rozumieją za czym my w ogóle protestujemy... teksty typu "aborcja jako antykoncepcja" albo "dwunastoletnia dziewczynka jest bohaterka bo urodziła dziecko swojego ojca który ją gwałcił" :O jakim trzeba byc skończonym kretynem zeby tak myślec!

Zacznijmy od tego, że dla WIĘKSZOŚCI prostestujacych ten protest jest PRZECIWKO zaostrzeniu obowiązującego prawa a nie za złagodzeniem go. Oczywiście wpłynął projekt nawołujący do złagodzenia prawa aborcyjnego, ale w CZARNYM PROTEŚCIE większości chodzi o zaniechanie jakichkolwiek prac nad obowiązująca ustawa i zostawieniu jej taką jaka jest teraz. Przypomnę - obecna ustawa z 93 roku jest wynikiem KOMOROMISU społecznego i dozwala aborcje w 3 przypadkach
1. Kiedy życie matki jest zagrożone
2. Kiedy dziecko ma ciężkie wady wrodzone
3. Kiedy dziecko zostało poczęte przez gwałt

Wszystko sprowadza sie do prawa WYBORU! Czy jeśli zostanę zgwalcona i w wyniku tego gwałtu zajdę w ciaze dokonam aborcji? NIE WIEM, czy jeżeli moje upragnione od ponad roku dziecko okaże sie mieć ciężkie wady rozwojowe zdecyduje sie na aborcje? NIE WIEM, ale wiem na pewno ze chce mieć wybór! Decyzja ma należeć do mnie i mojego męża , do nikogo innego.

Co jeszcze zmienia nowa ustawa? Lubicie badania prenatalne? Dobrze jest wiedzieć czy dziecko sie prawidłowo rozwija, a w razie niektórych wad rozwojowych wdrożyć leczenie jeszcze w łonie matki prawda? Polska króluje na świecie w badaniach prenatalnych i w leczeniu ciężkich wad rozwojowych u płodów. Dzięki badaniem prenatalnym tysiące dzieci ŻYJE, bez tych badań umieraliby często albo jeszcze w łonie matki albo tuż po narodzinach. Temu można zapobiec! Temu przecież zapobiegamy! Ale zgodnie z nową ustawą badań prenatalnych juz nigdy wiecej nie bedzie - niech sie dzieje wola nieba! Dobrze w takim razie wszystkie osoby z wadami wzroku niech zaniechają noszenia okularów - tak przecież bóg chciał żebyście nie widzieli, nie można lekceważyć jego woli... śmieszne prawda?

Kolejna sprawa, PORONIENIA - jako osoba która poroniła 5 miesięcy temu uważam, że jest wręcz moim obowiązkiem zabrac głos w tej sprawie. Utrata mojej upragnionej fasolki była dla nas ciosem, tak - szybko pozbierałam się do kupy, ale było to straszne przeżycie. 2 dni leżałam w łóżku i płakałam, mąż na zadowolonejgo tez bynajmniej nie wyglądał... i teraz zgodnie z nowa ustawa grozić mi bedą za poronienie nawet 2 lata więzienia! Oczywiście w takiej sytuacji można wnioskować ze każdy sąd mnie uniewinni, ale czy kobiety po poronieniu na prawdę musza sie komukolwiek tłumaczyć ze swojej straty!? Rezultat bedzie taki, że kiedy ciężarna kobieta zacznie plamić/krwawić NIE pójdzie do lekarza, który mógłby jej przepisać leki na podtrzymanie ciazy, bo będzie się bała ze jaki poroni to zostanie wezwana przez prokuratura! Nie zgadzam sie na to!

Zatem drogie panie, sprawa dotyczy Was wszystkich. Każda z Was ma w swoim otoczeniu, kobietę w ciazy, same na ciaze czekacie. Nie zarzekajcie się, ze "na pewno" nigdy nie dokonacie aborcji, bo wszystko moze sie w waszym życiu zdarzyć i dobrze by było gdybyście mogły wtedy same o swoim życiu zadecydować.

4 października 2016, 23:30

26dc, 7dpo

Zero ZERO objawów ciążowych, tak jak mówiłam - cykl spisany na straty :) Wiem wcześnie na jakiekolwiek objawy, ale w pierwszej ciazy juz po paru dniach czułam ze cos sie dzieje. Teraz nic :) dobrze mi z tym, bo to pierwszy cykl kiedy po prostu czekam na @ bez jakiegokolwiek wmawiania sobie ze cos jednak moze z tego byc :)

A tak poza tym to dzisiaj spędziłam super wieczór z mamą :D przyjechałam na pare dni do Warszawy, pierwszy wieczór lejdis najt z mamą i butelką wina, jutro rano (jak wstanę!) pojadę na badania krwi wreszcie..ł progesteron, TSH, morfologia z ob i taki tam, a potem do mojej bratowej i Amelki <3 - Amelka moja 1,5 roczna bratanica, której niewidzialnym juz 2 miesiące!!! :O nieładnie - zła ciocia! Cieszę się, wreszcie po zaliczeniu zaległej sesji zimowej i chwile przed zaliczeniem zaległej sesji letniej (ostaniej sesji w moim życiu!!!) mam pare dni zeby pobyć z rodzinka :) tego mi było trzeba :) <3

5 października 2016, 22:54

8dpo

Zrobiłam badania krwi! Uff :) długi sie z tym zbierałam, ale wreszcie dotarłam :P
No wiec kilka rzeczy mnie niepokoi, ale zaczniemy od tej chyba dobrej :) :
PROGESTERON - 17,23 - wg norm jest dobrze, mam nadzieje ze w praktyce taki wynik tez jest spoko ;)
Niestety TSH wzrosło :/ kurrr wiedziałam ze nie dobrze sie stało ze brałam te cholerne leki, tragedii nie ma bo w czerwcu TSH wynosiło 2,02 a teraz 2,42. Staram sie mie panikować , niby poziom dobry to miedzy 1 a 1,5 ale przeczytałam tez ze ogólnie poniżej 2,5 to norma dla staraczek wiec tego na razie będę sie trzymać!
I na koniec morfologia z OB - OB w normie, większość morfologii tez, ale jednak sa dwie nieprawidłowości - LYM% czyli limfocyty powyżej normy i GRA% czyli granulocyty ponizej normy. W mojej ostatniej CYTOLOGII tez pojawiły sie dodatnie limfocyty wiec cos jest na rzeczy :/ przeczytałam, że podwyższony poziom limfocytów w morfologii i obniżony granulocytow świadczy o wirusach lub bakteriach, to samo wskazuje obecność limfocytów w cytologii. Biorę od tygodnia tabletki przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne dopochwowo, a jednak nadal w krwi cos wyszło. Zdecydowanie jak wrócę do Poznania muszę to w poniedziałek skonsultować z moją gin, może stad ten ciągły ból jajników i macicy? - OBY!

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2016, 22:53

7 października 2016, 00:10

29dc , 10/11dpo

Jedyny objaw to brak objawów :) niech ta @ juz przychodzi! :)

7 października 2016, 19:04

29dc, 11dpo

W ramach rozrywki idę zaraz z mama do kina na Bridget Jones Baby - juz na tym byłam z 2 tyg temu z mężem, ale mama tez chce zobaczyć a ja chętnie obejrzę jeszcze raz hehe miłego wieczoru Kochane! Mój na pewno taki będzie :D

Ps. Skoro 43 letnia Bridget moze mieć dziecko to i MY wszystkie możemy hihi :D <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2016, 10:20

8 października 2016, 21:11

30dc , 12dpo

Mknę autostradą z Warszawy do Poznania, jako pasażer oczywiście :) pogodna średnia, towarzystwo fatalne - jadę blabla car'em i niestety tym razem szczęście co do towarzyszy podróży nie dopisało :P wiec nie pozostaje mi nic innego tylko siedzieć i czytać co to ciekawego na OF piszecie :) tak jest to juz lekkie uzależnienie hehe ale cóż zrobic, dobrze mi tu z Wami :)

Mąż nie wie ze wracam dzisiaj, wyszedł przed chwila na miasto z kolegami oblewać swoje urodziny, które ma jutro wiec będzie surprise ;)

Co do cyklu to kończy sie 30dc a @ nadal jak nie było tak nie ma. Spodziewałam sie ze ten cykl potrwa rekordowo długo ok 32dni, ale jak na razie nadal żadnych objawów zapowiadających france, podbrzusze boli, ale ono ciagle boli od miesiąca wiec to żaden objaw, cycki za to nie bolą i to jest dziwne, bo zawsze bolą i to bardzo a teraz NIC. Ta wredna @ chyba planuje wpaść bez zapowiedzi! ;) a mogłaby juz przyjść bo jestem zwarta i gotowa na IUI w kolejnym cyklu :)

9 października 2016, 20:51

31dc, 13dpo

Nie planowałam testowania w tym cyklu i nie robiłam sobie najmniejszych nadziei, ale ze względu na dzisiejsze urodziny męża postanowiłam jednak nasikać na patyk :P negatywny wynik w ogóle mnie nie zaskoczył, ale gdyby jakimś cudem wyszedł pozytywny to miałabym najlepszy prezent ur na świecie - no niestety :)

Powiedziałam swojemu o tym ze zrobiłam rano test - normalnie nie mowię bo po co - i ze plan był taki ze jak wyjdzie pozytywny to dałabym mu na ur pudełko z testem w środku i bucikami. On na sama myśl o tym ucieszył sie jak dziecko i powiedział ze byłby to najlepszy prezent na świecie i ze miałam super pomysł :P potem gamoń dodał jeszcze ze powinnam była i tak to zrobic i dopiero jutro wyznać mu prawdę ze mie jestem w ciąży, bo przynajmniej miałby najlepsze urodziny w życiu Haha ten to ma pomysły :D

No nic, mam nadzieje ze jutro wreszcie zacznie spadać temp i ze @ przyjdzie najpóźniej za 2 dni :) jak na razie nic na jej przyjście nie wskazuje hrrr

Aha jeszcze a propos szyjki macicy - przez to ze od ponad tygodnia biorę tabletki dopochwowe to przy okazji zaczęłam badać szyjkę, oczywiście nie mam w tym żadnego doświadczenia wiec średnio mi to wychodzi :P Z badaniem wysokości i twardości jeszcze jako tako daje radę, ale nie mam pojęcia czy jest otwarta czy zamknięta. Cały czas Od kiedy zaczęłam badać szyjkę miałam wysoko i twardą, aż do przedwczoraj kiedy troszeczkę zmiękła i obniżyła sie delikatnie. Wczoraj zauważyłam rownież ze mam mocno rozpulchnioną pochwę co przełożyło sie na super doznania w łóżku dzisiaj ;) hehe oczywiście na podstawie tych rzeczy nie wyciągam żadnych wniosków, bo czytałam troche internet i z tego co widze to nie ma jednoznacznej odp jak powinna wyglądać szyjka przed @ a jak na początku ciazy - co kobieta to inne doświadczenia :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2016, 20:58

10 października 2016, 22:56

32dc, 14dpo

Każda zbliżająca się miesiączka od czasu poronienia wiąże sie z pytaniem - czy jak zajdę znowu w ciążę to będę miała takie same objawy jak wtedy czy inne?
Logicznie podchodząc do temuatu chyba lepiej by było zeby objawy były inne - w końcu tamta ciąża zakończyła sie szybko niepowodzeniem, ale mniej logicznie podchodząc do tematu, wtedy miałam szybko dużo objawów. Objawów typowych dla ciazy - bardzo bolące piersi, wrażliwość na zapachy, gesty biały śluz przed terminem @. Z jednej strony wiem, ze będę sie bała jeżeli objawy sie powtórzą bo będę sie bała powtórki z rozrywki, z drugiej strony tamte objawy były takie typowe dla ciąży, że ich brak też mnie zmartwi. I tak źle i tak niedobrze eh.. :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2016, 22:56

11 października 2016, 21:34

33dc / 1dc :D

Dziwny powód do radości, ale jest! Przyszła @ i tym samym ten nieszczęsny cykl wreszcie dobiegł końca :)
Dzisiaj oficjalnie zakończył sie pierwszy ROK starań i rozpoczął sie 13cs - oby ta "trzynastka" okazała sie szczęśliwa :) co wiecej ten cykl jest moim cyklem urodzinowym oraz pierwszym cyklem z IUI, wiec tym bardziej pokładam w nim wielkie nadzieje! Nie będę tu ściemniać - wiem ze jeżeli w tym cyklu sie nie uda przeżyję ogromny zawód. Wiem wiem - nie należy sie nastawiać, ale myśle ze każdy kto przystępuje po raz peirwszy do IUI wiąże z tym ogromne nadzieje. Ten cykl zakłada tez duzo bzykanka ;) dużo brania witaminek przeze mnie i męża, staranny pomiar temp, zero imprez i ogólnie nazwijmy to po prostu PROJEKT DZIECKO ;) za 30 dni od dzisiaj BĘDĘ W CIĄŻY! Koniec kropka :)

Suplementy w tym miesiącu:
Ja - kwas foliowy, maca i zioła o. Sroki
Mąż - fertilman plus i maca

<3 <3 <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2016, 21:35

15 października 2016, 14:07

5dc

21.10 mam umówiony pierwszy monitoring przed IUI :D juz nie moge sie doczekać!

Pierwsza inseminacja bedzie na moim naturalnym cyklu, bez jakiejkolwiek stymulacji. Martwię sie troche czy wybrałam dobrego lekarza. Dr Małka poleciła mi moja ginekolog dr Schwartz, ale teraz duzo czytam tutaj na forach wypowiedzi a propos invimedu w Poznaniu i jakoś odnoszę wrażenie ze mogłam trafić lepiej niż do Małka. No cóż pierwszej IUI spróbujemy u niego, jak sie nie uda i będę miała jakies uzasadnione wątpliwości co do jego postępowania to na pewno do kolejnej podejdę u innego lekarza.

Oby sie udało :) teraz pojechałam na tydzień do Warszawy do mamy i wrócę dopiero na monitoring, dzięki temu czas mi szybciej zleci :)

19 października 2016, 00:35

Zaczyna sie 9dc

@ skończył sie 2 dni temu , a ja juz z niecierpliwością czekam na rozpoczęcie starań w tym cyklu :) nie, nie czekam do owu tylko do powrotu do męża do domu ;) pojutrze będziemy juz razem świntuszyć w łóżku hehe :D

13cs - SZCZĘŚLIWA 13stka! W tym cyklu musi sie udać!!! :) <3

Momentami mam tak dużą wiarę w ten cykl, ze zastanawiam sie czy nie poczekać jeszcze z IUI do kolejnego miesiąca starań. Nasienie męża jest coraz lepsze, szczerze wierze ze teraz dzięki jeszcze większej kuracji bedzie juz prawie idealne. W końcu za małą ilośc plemników juz wyeliminowaliśmy, został tylko słaby ruch. Z drugiej jednak strony skoro podjęliśmy juz tę decyzję to chyba jednak lepiej iść tą drogą i spróbować. Mam juz dosyć czekania na cud, czas działać.

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2016, 00:39

22 października 2016, 00:22

12dc
Wczoraj a właściwie dzisiaj, bo dopiero co minęła północ ;) byłam na pierwszym monitoringu przed IUI :D w prawym jajniku lekarz widział pęcherzyk 16mm wiec jestem mega zadowolona bo to dopiero 11dc :) w poprzednim miesiącu w 11dc miałam pęcherzyk 11mm wiec owu bedzie wcześniej jupiii ;)
Kolejny monitoring w poniedziałek i wg lekarza we wtorek/środę przystępujemy do inseminacji! nie mogę sie doczekać :D w poniedziałek na monitoring zabieram ze sobą męża, bo mam jakieś dziwne przeczucie, że do IUI może dojsc nawet w poniedziałek, wolalabym wtorek ale los jest zawsze przeciwko mnie wiec wszystko jest możliwe ;) starania naturalne oczywiście równolegle pełną parą :)
Wierzę na prawdę wierzę, że w tym cyklu sie uda! <3

24 października 2016, 13:26

14dc

Juz po drugim monitoringu :) pęcherzyk ma 21mm i jutro podchodzimy do inseminacji! :D dostałam receptę na ovitrelle i w domu zrobiłam juz sobie zastrzyk na pęknięcie pęcherzyka :) tym co sie zastanawiają czy zastrzyk boli, powiem ze nawet nie poczułam jak igła wchodziła - nic a nic :) zastrzyk robiłam sobie sama w brzuszek ;)
Jutro o 8 rano mamy stawić sie w klinice, mąż ma spuścić sie do kubeczka hehe a potem o 9:40 inseminacja. Teoretycznie nie ma to znaczenia czy będzie jeszcze przed czy juz po owulacji, ale ja bym jednak wolała zeby pęcherzyk jeszcze sobie tam czekał. Wole zeby to plemniki czekały na komórkę, a nie komórka na plemniki, ale co ma byc to bedzie - zobaczymy :)
Testowanie za 2 tygodnie idealnie w naszą trzecia rocznice związku czyli 8.11 <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2016, 13:26

25 października 2016, 19:25

15dc - 1IUI!

Stało sie :) pierwsza inseminacja juz za nami, teraz pozostaje czekać 14 dni do testowania :)

Ale po kolei, skoro to pamiętnik to postanowmialam, ze opisze od początku cała dzisiejsza wizytę w klinice :)

Po przyjechaniu do kliniki ok 8 rano, mąż od razu trafił do pokoiku gdzie miał spuścić sie do kubeczka, a ja w między czasie mialam wizytę u ginekologa, który sprawdził czy owu juz była czy jeszcze nie :) na usg było widać piękny pęcherzyk 22,5 mm czyli 1,5 mm większy niż wczoraj. Po usg wróciłam do poczekalni gdzie miałam czekać ok godzinę aż przygotują nasienie męża i pić wodę bo IUI robi sie na pełnym pęcherzu. Po kilku min pojawił się mąż i juz czekaliśmy razem :)
Ok godzinę pozniej, może odrobine dłużej, przyszła Pani z laboratorium i zaprosiła mnie do gabinetu zabiegowego, mąż został w poczekalni. W gabinecie dostałam ciuszki na przebranie i kazano mi czekać na lekarza, który miał przede mną jeszcze jedna pacjentkę. W oczekiwaniu na lekarza myślałam ze zsikam sie na podłogę :P przesadziłam i wypiłam w niespełna godzinę prawie litr wody. Myślałam ze pęcherz mi eksploduje :P Chodziłam po gabinecie w tą i z powrotem w oczekiwaniu na lekarza. Kiedy w końcu sie pojawił, podpisałam papiery potwierdzające moja tożsamość i sprawdzono przez usg czy mam pełny pęcherz. Potem w małym okienku na ścianie pojawiła sie pani embriolog i przekazała strzykawkę z nasieniem męża, rownież potwierdzając głośno dane moje i męża i informując ile udało sie uzyskać plemników. Powiedziała ze plemników jest 7,5 mln a lekarz skomentował ze to bardzo duzo wiec SUPER! :) :D Strzykawka była mała a na końcu zamiast igły miała taka długa cieńką rurkę. Przed wprowadzeniem rurki lekarz wypłukał mi pochwę, wyczyścił ją jakąś gazą i wprowadził rurkę do macicy. Samego wprowadzania prawie w ogóle nie poczułam, bałam sie ze bedzie bolało jak podczas HSG, ale na szczęście nic z tych rzeczy :) samo wstrzykiwanie nasienia trwało dosłownie sekundę i juz było po wszystkim :) po zabiegu kazano mi jeszcze leżeć na fotelu ok 10min i dopiero potem mogłam skorzystać z toalety.
Na koniec jak juz wyszłam z gabinetu zabiegowego, zawołałam męża i razem weszliśmy jeszcze na chwilkę do gabinetu lekarza. Dr Małek dał mi receptę na Duphaston z zaleceniem żebym brała go 3 razy dziennie dopiero od czwartku. 8.11 mam wrócić do klini na betę, która mam opłacona w cenie inseminacji :P

No nic pozostało teraz czekać 14dni i liczyć na cud :) teraz jestem ciekawa czy owu juz była czy jeszcze nie, ale wydaje mi sie ze jest tuż za rogiem :) przed chwila zauważyłam w toalecie lekko różowy sluz na papierze i ciągnie mnie podbrzusze wiec to juz chyba kwestia kilku godzin, zobaczymy jak temp rano sie zachowa :D

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2016, 19:24

26 października 2016, 22:36

16 dc
Od kilku dni meczy mnie przeziębienie, nic wielkiego - ból gardła, lekki katar i lekki kaszel. Postanowiłam ze nie popadnę w paranoję i będę przyjmowała tak jak zawsze normalne leki na przeziębienie - theraflu. Staram sie o tym nie myślec, ale jednak z tylu głowy siedzi gdzieś myśl czy to nie zaszkodzi zapłodnieniu. Z drugiej jednak strony, nie leczenie tez na pewno nie pomoże wiec wyboru raczej nie mam. Jak na razie udaje mi powstrzymać rozwój przeziębienia w chorobę, mam jednak nadzieje ze nie kosztem powodzenia inseminacji.
1 2 3 4
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego