Pamiętniki Starania o pierwsze dziecko po wycięciu tarczycy 23.08.2017r
Dodaj do ulubionych
‹‹ 4 5 6 7 8

15 stycznia, 08:07

Szczepienie... Nie spałam całą noc, mam biegunkę i mnie mdli, mięśnie mnie bolą od ciągłego napięcia:/ a młoda sobie smacznie śpi niczego nieświadoma... Boże błagam niech nic się jej nie stanie...

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia, 08:07

16 stycznia, 20:12

Ze szczepieniem luz, zmieniłam producenta szczepionki na pneumokoki i O problemu. Nawet gorączki nie było:) Ale ja nie o tym chciałam;) wczoraj młoda pierwszy raz się do mnie zaśmiała tak na pełen głos a dzisiaj jak się chowałam za pieluchą w ramach zabawy w akuku to się z dziesięć razy tak głośno zaśmiała:) cudowne to było:) z każdym dniem kocham ją bardziej:) ważne daty i informacje odnotowane więc zmykam usypiać moją gwiazdę:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia, 13:19

17 stycznia, 13:18

71 kg na blacie:/ od dzisiaj koniec ze słodyczami. Od poniedziałku dieta ( muszę zakupy w weekend ogarnąć). Jesteśmy po szczepieniu więc wracamy do spacerów. Do 30.03 chce ważyć 65 kg Ale czy to jest realne przy dziecku??? Zobaczymy.
U gina spoko. Ponoć przy porodzie pękłam w dwóch miejscach, pewnie dlatego tak ciężko dochodziła do siebie:/ dobrze mi mówili, ze miałam dwa porody i powrót do formy będzie trwał dłużej... no ale było, minęło jest w miarę ok. Starać się o drugie dziecię możemy od października więc mam 9 miesięcy na to żeby nas ogarnąć. Pewnie tyle nie wytrzymam bo jakoś nie wierzę, że uda nam się "zaskoczyć" za pierwszym razem... jestem świadoma, że może być ciężko, ale młodą już mamy więc nic na siłę... inseminacja i in vitro nie wchodzą w gre (przy pierwszym brałam pod uwagę wszystko), po prostu zobaczymy co nam przyniesie los:)



Ciekawe czy np. po roku starań też będę tego zdania hehehe

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia, 21:59

18 stycznia, 21:56

No dobra, nie ma się co oszukiwać... Chcę drugiego dziecka każdą komórką ciała, chce znowu być w ciąży, czuć te cudowne kopniaczki... Ech... Starania zaczełabym najchętniej już, ale przeraża mnie ewentualność rozejscia blizny po cc i rozjechane hormony.

Młoda tak szybko rośnie, rozwija się, ani się obejrzę, a zacznie chodzić na randki;) czas tak szybko leci, zdecydowanie za szybko...

Mam co raz mniej mleka w piersiach i niestety z dnia na dzień mniej siły żeby o nie walczyć. Przyznam, że trochę odpuściłam temat, mniej siedze na laktatorze, nie wstaje w nocy się ściągać. Boli mnie to, bo zazwyczaj się nie poddaje:\ Nie wiem, może po raz ostatni spróbuje rozbujać laktacje. Z jednej strony strasznie bym chciała, ale z drugiej wolę czas, który spędziłabym na ściąganiu mleka przeznaczyć na zabawę z młodą. No i powstaje konflikt interesów :\

Jutro idę na warsztaty o rozszerzaniu diety niemowlakowi prowadzone przez dietetyczkę. Zobaczymy czego się na nich dowiem. Muszę znaleźć czas żeby ogarnąć ten temat, poczytać książki i neta, bo na ten moment jestem zielona:\

Na razie tyle. Dobranoc:)

20 stycznia, 10:13

Wczoraj byliśmy z mała w restauracji!!! Pierwszy raz!:) umówiliśmy się z przyjaciółmi, Oliwka przechodziła z rąk do rąk, zostalała wymiziana, wyprzytulana, wybawiona, aż miło patrzeć jak jest kochana i akceptowana wśród najbliższych:) była mega grzeczna, z ciekawością się rozglądała, zjadła butle i usnęła na 25 min. Pierwszy raz zaliczony, w lutym jak tylko nie będzie wielkich mrozów planujemy ją zabrać w góry. Myślę, że dla 4,5 miesięcznego dziecka zmiana klimatu i otoczenia raz na jakiś czas jest wslazana:) Niech się przyzwyczaja, bo chcemy prowadzić z nią bujne życie towarzyskie (oczywiście w granicy rozsądku, max o 21.00 musimy być już w domu żeby poszła spać, bo to ona jest najważniejsza), zabierać ją do restauracji, w góry i gdzie nas tylko poniesie;) mam taaaaakie plany hehe A co najważniejsze młoda to lubi!!!!:)

Warsztaty z rozszerzania diety były całkiem spoko. Trochę się dowiedziałam, mam w planach przeczytać też kilka książek. Doszłam do wniosku, że poczekam do końca 6 miesiąca, połącze blw z zupami krem itp. zeby miała troche tego, troche tego. Jeden posiłek blw, drugi zupa krem, mus, albo piree. Zobaczymy jak to się sprawdzi w praktyce;) w każdym razie nie mogę się już doczekać:)

Jutro i pojutrze pierwszy dzień babci i dziadka, który będziemy obchodzić inaczej niż zwykle. Z jednaj strony dlatego, ze jest Oliwka, a z drugiej dlatego, że w tym roku zmarła mi ostatnia babcia... Nie mam już żadnej babci ani dziadka;( uświadamia mi to jak szybko płynie czas, że nic nie jest nam dane na zawsze... Trzeba się cieszyć z obecności naszych rodziców - dziadków Oliwki dopóki są. Nawet jak mnie czasem teściowa niezle wkurzy;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia, 10:34

20 stycznia, 20:54

Od jakiś dwóch godz młoda drze się niemiłosiernie. Chyba boli ją brzuszek. Tak mi jej szkoda:( Do tego od trzech dni ssie kciuka, gdzie wcześniej tego nie robiła. Jak żyć????

22 stycznia, 20:26

Prawie zemdlałam pod prysznicem...:/ ciągle bym spała, mdli mnie, jestem osłabiona, dół brzucha ciągnie, bolą chyba jajniki... cholera albo coś mi jest, wychodzi mi zmęczenie i nie dojadanie w ciągu dnia (niestety nadrabiam wieczorami) albo.... jestem w ciąży????? Niby bzykaliśmy się bez zabezpieczenia kilka razy, no ale to niemożliwe, a wręcz nierealne. To by był niezły chichot losu;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia, 20:42

24 stycznia, 08:51

15 tydzień
Mamy chyba kolejny skok rozwojowy. Ten co to niby trwa od 14 do 19 tyg. Przynajmniej tak wyczytałam w internetach. Młodą szaleje: dżemek w ciągu dnia prawie nie ma, ciągle wisiałaby na mnie, szybko się nudzi i trzeba ją zabawiać co chwilę wymyślają coś nowego, jakiekolwiek odstępstwo od planu dnia lub opóźnienie czegokolwiek o sekundę skutkuje rykiem... do tego rzuca się w czasie snu po łóżku, wczoraj rano (dla mnie godz 6.30 to noc, ale ok) znalazłam ją z nogami w miejscu głowy (obróciła się o 180 stopni), dzisiaj też próbowała tego dokonać. Niestety się zaklinowała w poprzek łóżeczka i ryk... Jak tylko znikam jej z radaru na siku w kibelku - ryk, jak Ł chce mnie odciążyć i się ją zająć -ryk:/ wszędzie ją targam, ciągle nad nią wisze jak się bawimy, przytulnym się, śpi mi na cycu i kręgosłup mi siada:/ ledwo łaże ... muszę spróbować chusty bo do 16 nie mam kiedy zjeść, wysikać się, nie mówiąc żeby ogarnąć mieszkanie czy zrobić coś do jedzenia, bo to nierealne... brak mi sił...

Do tego wszystkiego wszystko mnie wk*urwia:/ nie mogę rzucić słodyczy, nie wyrabiam się z czasem mimo, że jednocześnie robię kilka rzeczy na raz: bawię się z młodą, ściągam laktatorem, bawię się z psem, przewijam ją, myje i wyparzam butelki, robie i wieszam pranie. Wszystko na raz. Jednak największym hitem jest jak wychodzę z psem na 5 minutowy spacer i wtedy robię mini zakupy, wyrzucam śmieci, często jem kanapkę i przepijam momkiem na laktacje. Tak na spacerze. Tak 5 max 10 minut nie ma mnie w domu jak młoda śpi. Tak zespułam kubek termiczny i chwilowo wychodzę ze zwykłym kubkiem. I po raz ostatni tak, ludzie na mnie patrzą jak na wariatkę, bo wychodzę z torbami na śmieci i kubkiem w ręku, wchodzę z tym kubkiem do sklepu i robie zakupy, jem na dworze, a po max 10 min wracam do domu. Jeszcze trochę i będę sławna;) muszę jeszcze trochę wylać żółci: zęby i twarz myje po 16.00, jem coś konkretnego po 16.00, na spacer wychodzę po 16.00, nie odpoczywam, bo nie mam kiedy... ciągle biegam, a i tak się nie wyrabiam:/ Dlaczego nie potrafię się zorganizować???? Czy jest to w ogóle możliwe??? Perfekcjonizm mnie kiedyś zabije. Pomijam już fakt, ze wkręcam sobie, że młoda się za wolno rozwija, mimo, ze nie mam podstaw, żeby tak myśleć. Odbija mi. Muszę się zatrzymać. I zrobić krok w tył. A najlepiej całą masę kroków. Przesiąść, odsapnąć i wyluzować. I dopiero ruszyć z kopyta do przodu.... ps. Mloda jest cudowna tylko mi sił brak.

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia, 10:52

25 stycznia, 14:32

Rozkłada mnie choróbsko. Nie ciąża, nie brak ogarnięcia tylko ból głowy, zatok, katar i ogólne osłabienie organizmu. Testu co prawda nie robiłam, ale w sumie i tak prowadzę się jak kobieta w ciąży (kolejny raz rozbujałam laktacje i kp z dodatkiem mm). Mam tylko nadzieję, ze mnie nie poskłada:/

27 stycznia, 21:34

26.01. 2018 dwie kreski na teście ciążowym
27.01.2018 pozytywna beta (70)
Dwa, trzy dni później pierwsze plamienie... 8, 10, 26,27 tydzień kolejne... Różności na usg -brak widocznego robaka w mózgu, podejrzenie hipotrofii... Tak naprawdę gdyby nie moja szybka reakcja i wysępienie dupka w tym 5 tyg... Aż boje się myśleć co by było gdybym się wtedy nie uparła... A teraz to moje piękne szczęście szykuje się do spania:) to był rok, pełen łez, strachu, a czasami nawet szaleństwa ze strachu;) było warto, niczego na świecie nie jestem tak pewna:)

28 stycznia, 11:06

72,5kg w takim tempie to na koniec roku odbije do okrągłej 100:/ MASAKRA!!!

31 stycznia, 22:24

Tsh 16,7 (ft 3 i 4 w normie). Przyczyna złego samopoczucia, zasypiania na stojąco, wiecznego wk*rwu, zawrotów głowy, ogólnego osłabienia znaleziona:/ muszę się kopnąć w tyłek i ruszyć z dietą. Koniec pobłażania. Moje dziecię musi mieć zdrową, silną matkę a nie oklaptusa.

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia, 22:24

3 lutego, 18:46

Waga 73.5 kg. +1 w tydzień:/ Od dzisiaj dieta taka jak przed ciążą. Mam nadzieję, ze pomoże, wtedy zeszlam z tsh 80 do 3 z hakiem w 4 miesiące...
Nie wiem co jest ale mam mało mleka, z dnia na dzień mniej... czyżby moja przygoda z kp dobiegała końca???:/; ( przy takich wynikach to cud, ze jeszcze karmię, ale mimo wszystko żal:(
Poniedziałek endo, wtorek idziemy z młodą prywatnie do fizjoterapeutki sprawdzić czy dobrze się rozwija, środa chce zapisać się do gina prywatnie na przegląd podwozia +usg. Będzie się działo, a przez te głupie hormony tarczycowe ledwo ciągnę... Musze się znowu zacząć sama ustawiać. Nie wiem co mi strzeliło do głowy żeby posłuchać endo??!:/

4 lutego, 15:36

Doszłam do ściany. Albo kp albo ja i moje zdrowie psychiczne. Nie jestem w stanie ciągle się ściągać przy moim rozdartym ostatnio dziecku (skok rozwojowy, rozpulchnione dziąsła, niechęć do spania i jednocześnie ryk bo zmęczona, remont klatki z kuciem instalacji więc jest cały czas czujna). Do tego wszystkiego pies, który nie je już absolutnie niczego, a jak zje to albo ma sraczkę albo rzyga. I w tym wszystkim jestem ja na diecie tarczycowej czyli gotującą pięć posiłków i nie stresująca się żeby ogarnąć tsh. hahahaha Śpie na stojąco, wszystko mnie boli, do tego dopadło mnie mega zmęczenie, które mnie odcina... Drugiego dziecka nie będzie. Z pierwszym nie jestem w stanie ogarnąć tego burdelu. Chyba jestem na prostej drodze do padnięcia i niepowstania:/

7 lutego, 07:29

Byliśmy u fizjoterapeuty. Młoda jest do tyłu z rozwojem ruchowym, ma wzmożone napięcie mięśniowe. Powinniśmy zacząć rehabilitację jakieś 10 tyg temu... widział ją pediatra (rozmawiałam z nim na ten temat, mówiłam o wątpliwościach), położna i nic, a ja laik widziałam i czułam, ze coś jest nie tak:/ nigdy sobie nie wybaczę, ze im zaufałam i wczesniej nie poszłam do fizjoterapeuty prywatnie; ( idziemy do neurologa też prywatnie, w poniedziałek muszę nas zapisać, boję się co jej tam wyjdzie... czy nie jest opóźniona też intelektualnie... ryczę od wtorku, nie mogę jeść i spać; ( w każdym razie zaczynamy rehabilitację, ćwiczymy w domu+raz w tyg idziemy do fizjoterapeuty, mam nadzieję, że nadgoni...

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego, 07:31

13 lutego, 20:06

Krótkie podsumowanie minionego tyg:

Morfologia idealna, na usg ginekologiczny wszystko ok (zewnętrzne i wewnętrzne szwy się nie rozchodzą, jajniki ładne, brak mięśniaków i nadżerek itp., na kontrole mam się zgłosić po okresie), echo serca wyszło w miarę (lewa komora mi się trochę powiększyła, coś tam z zastawkami I stopnia, ale tragedii nie ma).

Młoda robi postępy:
-zaczęła przywracać się w prawo z pleców ( i z powrotem), w lewo też tylko żadziej, robi to tak jak powinna, a nie wyginając się w łuk,
- dotyka czasem rączkami swoich kolan,
- duuuużo mniej zaciska piąstki,
- nogi zarzuca gdzie się da, częściej są w górze,
- zaczęła łączyć rączki w link środkowej ciała,
- wyciąga rączki do zabawek, co raz pewniej je chwyta,
- prawą stronę ma mniej spiętą, silniejszą,
- próbuje przekręcać się z plecków na brzuszek i z powrotem, czasem jej to wychodzi, ale robi to źle (ręka jej zostaje przyciśnięta).
I to wszystko osiągnęła w 6 dni:) Teraz pracujemy nad: przewrotami z plecków na brzuszek i z powrotem, wyrównaniem siły stron, mniejszym zaciskaniu piąstek, staramy się powstrzymywać krzyżowanie nóg, sztywnienie i wycinanie w łuk.

Widać po niej, że jest aktywniejsza, ciekawsza świata i ruchliwsza. Moim zdaniem, ale też fizjoterapeutki postęp jest ogromny, bo zaczynałyśmy prawie od zera. Niestety jest to okupione godzinami ćwiczeń w domu, ale najgorzej jest na zajęciach rehabilitacyjnych... Młoda całą godzinę ryczy... serce mi krwawi, tak się spinam, ze czasem mam wrażeni, ze mam stan przedzawałowy:/ nie tego dla niej chciałam; ( mam tylko nadzieję, ze nie funduje jej traumy; ( muszę być dla niej silna, muszę dać radę!!!! Jeszcze na rozluźnienie myślę o włączeniu jej masażu shantala ( czy jak to tam się pisze). Tylko z kąd czerpać siły...

Wszystko byłoby spoko, tylko ogarnia mnie straszne zmęczenie:/ szalejące hormony mnie wykonczą:/ Z tsh 9 spałam po 13 H na dobę+dwie godzinne drzemka w ciągu dnia, leżała w łóżku i zamulałam, wyjście z psem to był wyczyn. A teraz... tsh prawie 17, maratony 17 godzinne bez żadnego odpoczynku i do tego rehabilitacja, która trwa 3 H dziennie... ledwo ciągnę:/

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lutego, 20:11

26 lutego, 09:23

Wróciłam do żywych. Od 9 dni nie jem słodyczy, zwiększyłam dawkę euthyroksu do 100, zmieniłam sposób odzywiania. W związku z tym nieszczęsnym tsh odstawiłam małą od piersi (nadal mnie to boli, ale przy takich wynikach to mniejsze zło). Duuużo lepiej się czuje fizycznie. Na razie na wadze 1 kg mniej, ale nie weszłam całkowicie w dietę więc luz. W przyszły poniedziałek robię badania krwi i zobaczymy...
W każdym razie ruszyłam z kopyta i działam. Zapisałam młodą do najlepszego neurologa w regionie, na eeg do bardzo polecanej Pani technik, zrobie jej też usg przez ciemiączko i badania krwi, zmieniam jej przychodnię, przekładam szczepienie... co prawda terminy na koniec marca i kwietnia, ale już są. Nic mnie nie zatrzyma, nie dam się. Wróciłam!!!

Ps. Młodą pięknie przewraca się w prawo na brzuszek, próbuje pełzać więc jest progres.

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego, 09:24

1 marca, 10:01

Waga: 71,5 (już dwa kg na minusie po odstawieniu słodyczy, zaczynałam z wagą 73,5kg)
Cel 61, rozmiar s/xs
Czas: 65kg do końca maja, 1.09 osiągnięcie wagi z liceum:)

Dieta, którą stosowałam przed ciążą.
Tsh robię w poniedziałek więc dopiszę.


Wczoraj byłam z małą na rechabilitacji. Nie jest już dzieckiem z wzmożony napięciem mięśniowym, ma tylko jego cechy. A to wszystko w 3 tyg. Dużo jeszcze pracy przed nami, ale efekty są:)

Samopoczucie i siłą fizyczna 7/10 więc jest dużo, DUŻO lepiej:D

Walczymy dalej:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca, 10:02

3 marca, 21:23

Pierwszy wieczór z masażem shantala dołożonym do naszego rytuału. Do tego lampka z kolorowymi gwiazdkami i spokojna muzyka klasyczna. Ja się zakochałam:) żałuje, że nie zaczełyśmy jakieś 3 miesiące wcześniej. Młoda trochę się wierciła, ale generalnie dała się zaczarować. Wyczytałam też, że ten masaż bardzo pomaga przy wnm więc mam dodatkową motywacje:) kolejny kroczek w walce zrobiony:D

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca, 21:23

10 marca, 19:38

05.03 Oliwcia skończyła 5 miesięcy:) Nosi rozmiar 68 ( tak na styk, myślę ze w ciągu tyg przejdziemy na 74), waży 7155. Dzięki rechabilitacji nadgoniła 2,5 miesiąca. Potrafi:
- przewracać się na oba boki,
- przewracać się w lewo z pleców na brzuszek, w prawo też to robi, ale rzadziej,
- tarnosić obiema rękami swoje stopy,
-robić piękną świece oraz deskę,
- leżąc na brzuszku podnieść pupę i oprzeć się na kolankach,
- kręcić się wokół własnej osi,
- pełzać na niewielkie odległości,
- zrobić podpór ( głównie odrywa cycuszki od ziemi, a czasem udaje jej się poderwać całą klatkę aż do pępka),
- pewnie i precyzyjnie chwytać zabawki (zaczyna to robić też ruchem szczypcowym),
- utrzymywać się w pozycji siedzącej opierając rączki na nóżkach,
- uśmiecha się do wszystkich, w głos śmieje się z/do psa,
- gaworzyć, krzyczeć, piszczeć, nawoływać,
- śpi na boczku lub na pleckach.
Można powiedzieć, że wzmożone napięcie mięśniowe nam już zeszło, zostało jeszcze:
- odchylanie się w łuk (prawie wcale, tylko czasami w śnie),
- krzyżowanie nóg (max 2-3 razy w ciągu dnia),
- zaciskanie lewej piąstki (rzadko, robi to wtedy gdy czuje się niestabilnie),
- sztywnienie ciała (prawie wcale, może raz dziennie, no chyba, ze jest np. dużo ludzi w domu lub nowe otoczenie to wtedy sztywnieje kilka razy, ale na krótko i sama przestaje).
Pracujemy też nad wyrównaniem siły stron (w prawej nie ma już wzmożonego napięcia w lewej jeszcze trochę zostało).
Nasza fizjoterapeutka twierdzi, że 2-3 tyg, max miesiąc i wszystko powinno zniknąć:)

Odroczyłam małej szczepienia, na razie do momentu jak skończy rok. Bardzo się z tego cieszę:) w tym miesiącu czeka nas usg bioderek i ciemiączka i eeg głowy. W przyszłym wizyta u neurologa, sprawdzenie cucuszków (ma powiekszone, odstawiłam ją miesiąc temu wiec teoretynie jest jeszcze czas żeby zmalały) i być może usg brzuszka (jeśli młoda nie przestanie ulewać do 6 miesiąca). W tamtym tyg zrobiłam jej echo serduszka, ma otwór owalny (5,7 mm). Wszystkie dzieci mają takie ubytki, powinien się zarosnąć do roku. Jeśli zmaleje do 5 mm to też dobrze, połowa lufzkości ma taki otwór, tylko o tym nie wie. Reszta jest ok. Trzeba badanie powtórzyć za 7 miesięcy i tyle.

Ja zrobiłam sobie cytologie, załatwiłam usg piersi, byłam u kardiologa (wszystko ok), byłam u endo ( tsh 2 z haczkiem, zmniejszyłam dawkę euthyroxu, nie słuchajac lekarza).

Złapałam wiatr w żagle. Działam. W planach mam skończyć badania moje i małej do końca kwietnia. I już pózniej cieszyć się tylko macierzyństwem i rozszerzaniem diety.

Ps. Nie mogę doczekać się jak młoda usiądzie, bo obczaiłam już fajne zajęcia sensoryczne, sensoplastyczne itp.:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca, 19:46

‹‹ 4 5 6 7 8
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)