Dzień Matki w OvuFriend!

Jeżeli wykupisz abonament Premium w OvuFriend i zajdziesz w ciążę, będziesz mogła wykorzystać swój abonament w BellyBestFriend, w niesamowitym, w pełni spersonalizowanym, inteligentnym kalendarzu Twojej ciąży!

Promocja trwa do 31 maja 2019 roku.

Wykup abonament Zamknij
Pamiętniki Starania o pierwsze dziecko po wycięciu tarczycy 23.08.2017r
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5 ››
WSTĘP
Starania o pierwsze dziecko po wycięciu tarczycy 23.08.2017r
O mnie: Mam 30 lat, wspierającego męża i cudownego psa, którego zastępczo traktuje jak dziecko;) Prawdziwych dzieci 0. Najprawdopodobniej poroniłam dwie ciąże biochemiczne (nawet ginekolodzy nie są pewni, szkoda gadać). Przez problemy z tarczycą jestem wykończona psychicznie i zmaltretowana fizycznie. Czasem już naprawdę mam dość wszystkiego...
Czas starania się o dziecko: Myślimy z mężem o powiększeniu rodziny od około 3 lat. Mniej więcej od czerwca 2016 podjęliśmy starania (dostaliśmy "zielone światło" od endokrynologa). Przez ten czas mieliśmy możliwość próbować tylko dwa!!! cykle... Tyle pozwoliły wyniki tarczycowe...
Moja historia: Od dwóch lat lekami wchodzę z nadczynności w niedoczynność. Żaden lekarz nie jest w stanie mnie "ustawić". Fizycznie i psychicznie czuje się fatalnie. Raz mi gorąco/duszno, raz zimno, raz mam tętno 160 raz 59, raz śpię 12h na dobę raz nie mogę spać, raz puchnę raz nie itp. (w zależności jaką przyjmuje dawkę laków). Do tego przez te eksperymenty lekarzy przytyłam około 20 kg (całe życie nosiłam rozmiar 34/36 teraz to nawet nie wiem). Długo broniłam się przed leczeniem inwazyjnym tarczycy, ale aktualnie się poddałam. Podjęłam decyzję o wycięciu tego skubańca, który rujnuje mi życie od dwóch lat. O dziecko niestety nie mogę się aktualnie starać, bo przygotowuje się do zabiegu. Pamiętnik piszę dla siebie oraz wszystkich dziewczyn, które mają problem z tarczycą (nadczynność, GB, wole guzkowe). Ginekolodzy i endokrynolodzy mówią często, że po wycięciu tarczycy jest problem z zajściem w ciąże oraz z jej donoszeniem. Będę Waszym królikiem doświadczalnym;)
Moje emocje: Smutek, żal, frustracja, brak sił...

14 września 2017, 13:44

W związku z tym, że wstęp napisałam dość dawno (kilka m-cy temu), napisze kilka słów co się u mnie aktualnie dzieje.
23.08. 2017 miałam zabieg wycięcia tarczycy. Nie udało się tego niestety uniknąć.

Dla zainteresowanych (zwłaszcza osób przed zabiegiem) - sprawa u mnie wyglądała mniej więcej tak:
1. Po operacji, jak to po operacji dren w szyi, trochę mdłości po znieczuleniu ogólnym, da się generalnie przeżyć;)
2. Wyjście ze szpitala 24h po zabiegu (swoją drogą dziwię się lekarzom, że oni się nie boją w takim stanie pacjenta wypuszczać).
3. Pierwszy tydzień był najgorszy - nie potrafiłam pic (krztusiłam się potwornie), gardło bolało przy przełykaniu, męczył mnie kaszel na tyle silny, że myślałam, że płuca wypluje (jak przełykałam ślinę, piłam, spałam). Z pozytywów: jedzenie bez problemu (żadne zupki i przeciery tylko normalnie wszystko byle nie gorące). Ogólnie samopoczucie niezłe. 3 dni po operacji zmywałam naczynia, 4 dni po przyjmowałam gości, 5 dni po byłam już w lesie na spacerze z psem. Kaszel i ból gardła przechodzą po ok tygodniu więc luz.
4. Obecnie czyli 3 tyg. po zabiegu - jutro idę się bawić na wesele siostry mojego męża;)

Wskazówki, czyli to do czego ja sama doszłam ucząc się na błędach:
1. Po pierwsze zbadajcie sobie poziom wapnia zaraz po operacji (u mnie tego w szpitalu nie zrobili, ale naprawdę warto zrobić sobie to na własną rękę - przyda się to później).
2. Uważajcie na tężyczkę (m.in.: czy Wam palce u dłoni nie mrowią, drętwieją itp., czy jak opukujecie opuszkami dłoni policzki to nie robi Wam się dziwny grymas na twarzy). Ja na szczęście tężyczki nie miałam, ale lekarz mnie nie poinformował jak to sprawdzić:/ Zresztą poczytajcie sobie o tężyczce w internecie, a najlepiej zapytajcie lekarza jeszcze przed zabiegiem (potem będziecie miały problem z mówieniem).
4. Jeśli w szpitalu nie będziecie miały konsultacji laryngologicznej (żeby lekarz ocenił krtań, głośnie, struny głosowe itp. - ja nie miałam i z tego co wiem rzadko jest zlecana) to po zabiegu jak tylko będziecie w miarę na siłach, szybciutko zapiszcie się do lekarza POZ, żeby wydał Wam skierowanie. Czym szybciej dostaniecie się do foniatry (jeśli oczywiście będzie taka potrzeba) tym szybciej zaczniecie się rehabilitować.
5. Na krztuszenie przy piciu zaraz po zabiegu pomaga: picie cieplejszej wody niż zimnej (cieplejszej nić temp pokojowa, ale nie gorącej), picie łyżeczką taką od herbaty, picie z brodą nisko, przy szyi. Na kaszel, który mnie dusił gównie w nocy (najprawdopodobniej przez podrażnienie gardła rurą intubacyjną) polecam tabletki na gardło, tylko nie ziołowe, które podrażniają. W aptece Wam coś doradzą.
6. Spanie na podwyższeniu (wałek, dwie poduszki itp.) - nie boli tak szyja i kark.
7. Na ranę po zabiegu polecam Octenisept (ja przemywałam rano i wieczorem) - oczywiście jeśli lekarz nie zaleci czegoś innego (ja dzięki temu specyfikowi 2,5 tyg po zabiegu miałam ranę już pięknie zabliźnioną).
8. Kremy na rozjaśnienie blizny, na zmniejszenie jej widoczności itp. można stosować dopiero jak rana jest całkowicie wygojona, najlepiej dopiero jak lekarz pozwoli. Jeśli zaczniecie wcześniej to Wam się blizna może rozjechać!!!

WAŻNE: to są moje osobiste przemyślenia po zabiegu całkowitego wycięcia tarczycy, a nie porada lekarska. Nie jestem lekarzem, jednak mam już zabieg za sobą i mogę Wam odpowiedzieć szczegółowo na wiele pytań;)

I teraz to co najważniejsze: o dzidziusia najchętniej starałabym się już jakieś 5 dni po zabiegu (tak, o dziwo już wtedy czułam się na silach i miałam ogromną ochotę żeby serduszkować hehe). Niestety po pierwsze organizm musi "wydalić" całą chemię po zabiegu (znieczulenie ogólne, środki przeciwbólowe, kroplówki no i cały ten medyczny syf), a po drugie hormony muszą dojść do siebie. Obecnie moje TSH jest powyżej 81 więc na razie starania na ok 2-3 m-ce zawieszone:/

Tyle u mnie... jeśli ktoś chciałby coś wiedzieć na temat zabiegu wycięcia tarczycy to śmiało;)

18 września 2017, 11:40

Byłam u dietetyka. Od jutra, max od pojutrza zaczynam dietę:) głównie pomagającą w konwersji, stabilizującą poziom wody w organizmie, pomagającą w poczęciu, ale również trochę odchudzającą (co oczywiście jest wskazane;) Zobaczymy co z tego wyjdzie. Zrobię wszystko żeby wyniki jak najszybciej się wyrównały, wtedy będziemy mogli w końcu zacząć prawdziwe starania. Pierwsze sensowne od 3 lat...

Cel: minimum 7 kg w dół do końca roku;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2017, 11:44

22 września 2017, 11:39

Dieta wczoraj rozpoczęta:) zobaczymy co z tego wyniknie:)

28 września 2017, 11:28

Ósmy dzień diety i 1,3 kg mniej. Mąż się śmieje że porcje jak dla drwali, ale chudne więc jest ok. Poprawiła się też sprawa z zatrzymaniem wody w organizmie, nie puchnę już tak bardzo. Od 8 dni 0 słodyczy, 0 fast-foodow, 0 alko. I to nie tylko ja:) Mam nadzieję że przyniesie to oczekiwany efekt w postaci lepszych wyników...

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2017, 11:00

1 października 2017, 21:55

I przyszła małpa. Przynajmniej w miarę regularnie się pojawia. Mam nadzieję, że w przyszłym cyklu będziemy mogli w końcu zacząć starania:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2017, 21:55

2 października 2017, 08:08

No i szlak wszystko trafił. Tsh 71, miesiąc temu 81. Jak tak dalej pójdzie to do końca roku nawet nie zaczniemy się starać...

4 października 2017, 10:51

0.5 kg w dół przez tydzień i to przy okresie:) jak i tak na razie nie możemy się starać to przynajmniej zrobię porządek ze swoim ciałem... jeszcze tylko jakieś ćwiczenia muszę wprowadzić... nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić żeby poprawić tę beznadziejne wyniki... A to tylko tarczyca, a gdzie progesteron, prolaktyna, estradiol itp. Ehhhh...

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2017, 10:51

9 października 2017, 17:50

TSH spadlo do 30, ft3 i ft4 w normie, morfologia też całkiem niezła. Taka zmiana w 8 dni - sama nie wiem jak to wytrzymuje. Musze sobie sama dawkę euthyroxu dobrać, bo endo zawsze przestrzeli. Z dietą też calkiem nieźle mi idzie 2,4kg na minusie przez 2,5 tygodnia, tylko zdrowe jedzenie, zadnego smażenia, 0 slodyczy, 0 alko, 0 fast-foodów, 0 słonych przekąsek. Może ten cykl nie jest tak na maxa stracony... Piękny mielibyśmy prezent na pierwszą rocznicę ślubu...

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2017, 18:03

11 października 2017, 09:47

Byłam wczoraj u endo. Powiedział, że z takimi wynikami możemy się zacząć starać. Tak mnie tym zszokował, że aż się bać zaczęłam. Byłam pewna, że jak to usłyszę po 3 latach to się będę cieszyła na maxa, a ja siedzę i myślę, myślę, myślę... czy mój organizm jest gotowy, czy dam radę fizycznie, czy ginekologicznie wszystko jest ok, czy męża nasienie jest w porządku... Paranoja:/ No ale nic próbujemy, 11 dc nie ma co marnować całego miesiąca. Dobrze, że chociaż z tym zdrowym odżywianiem zaczęliśmy, odstawiliśmy alko i cały chemiczny syf. Do ginekologa idę dopiero pod koniec cyklu więc pewnie mi nawet usg nie zrobi:/
Zawsze muszę wszystko kontrolować, mieć jakiś plan, przygotować się skrupulatnie, a tutaj takie zaskoczenie. Pewnie dlatego włączyła mi się ta panika...

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2017, 10:42

13 października 2017, 11:13

No i już się nie staramy... dziekuje 101015 za przestrzezenie przed zrobieniem głupoty zycia:) 3 lata czekania, miesiąc, 2 może 3 nie robią wielkiej różnicy:/ Pierwszy raz w życiu czekam na okres...

18 października 2017, 09:14

Jestem po konsultacji foniatrycznej. Wczoraj opadły mi już ręce i ryczałam jak bóbr. Mam całkowicie porażoną lewą strunę głosową, krtań poszła mi za wysoko i jeszcze parę rzeczy, których nie pamiętam. Dostałam wstępnie 30 zastrzyków domięśniowo + później 20 w brzuch. To jedyny ratunek, żeby głos wrócił mi do jako takiej sprawności, choć i tak nie ma gwarancji... Do tego wizyty u logopedy, rehabilitacja - oczywiście wszystko prywatnie. Żeby być chorym człowiekiem w tym kraju trzeba mieć worek pieniędzy i stalowe nerwy:/ Dodam jeszcze tylko, że jestem szkoleniowcem - bez głosu nie mam pracy.
22.10 mamy pierwszą rocznicę ślubu. Planowaliśmy wyjazd od roku. Oczywiście nie pojedziemy, bo nie będzie mi kto miał tam dać zastrzyków:/ Na kolacje też nie pójdziemy na miasto, bo jestem na diecie - nie mogę jeść glutenu, nabiału, jajek. Nawet alko się nie napije, bo też nie mogę. Ryzykować nocy pełnej uniesień też nie będę, bo nie jestem pewna czy owulka już była (kondony odpadają, bo oboje ich nie znosimy).
Do tego dochodzi kolejne przełożenie starań o min. dwa miesiące. Mam tyle chemicznego syfu w organizmie, że się zastanawiam czemu jeszcze nie świecę w ciemności:/ Jak tak dalej pójdzie to starać się o dziecko będę w okolicach pięćdziesiątki:/ Już nawet odwołałam wizytę u ginekologa - najpierw muszę uporać się z tarczycą i głosem, nie chce się dodatkowo stresować.
Jedynym pocieszeniem wczorajszego dnia jest mój cudowny mąż, który stwierdził, że na rocznicę pójdziemy na grzyby... Powiedział to w chwili gdy ryczałam, z wielkim uśmiechem na ustach jakby mi proponował wycieczkę dookoła świata;) Zaczęłam się tak śmiać, że mi bąble nosem wychodziły hehe. Bez jego bezkompromisowego wsparcia to bym się już dawno poddała.
Szukając pozytywów w tym wszystkim to w miesiąc schudłam 3 kg. Może niewiele, ale dla mnie to bardzo dużo. Jestem z siebie dumna, że mimo tych wszystkich przeszkód nie złamałam się, trzymam ścisłą dietę, nie jem słodyczy fast-foodów ani słonych przekąsek, nie pije alko. W tym miesiącu wprowadzę trochę ruch. Może uda mi się wrócić do mojego ukochanego biegania... I tego będę się trzymała... Czegoś muszę...

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2017, 09:16

19 października 2017, 12:07

Śniło mi się dzisiaj, że byłam w ciąży, gdzieś w 5-6 miesiącu. Chodziłam i się ciągle dziwiłam, że w niej jestem. I do tego moja 56 letnia mama też była w ciąży. Jak się obudziłam to pierwsze co pomyślałam, że z naszej dwójki to ona ma większe szansę na dziecko. Miałam nie myśleć. Wyłączyć umysł...

24 października 2017, 16:34

Odebrałam dzisiaj wyniki krwi. TSH 40 muszę zwiększyć sobie dawke euthyroxu. Co mnie uszczęśliwiło: glukoza spadła z 103 do 92 (po dwóch latach w końcu jest ok), morfologia poprawiona, żelazo i wapń w normie. Jednym słowem dieta działa:) do tego 3,5 kg na minusie. Przynajmniej mam motywację do działania:)

27 października 2017, 12:01

Dzisiaj byłam u stomatologa. Przynajmniej z zębami i dziąsłami nie mam problemu:) nic tylko dzieci robić:/ gdyby nie wyniki tsh i zastrzyki to byśmy się już starali ehh... 27dc okres zaginął w akcji, ale szyjka nisko więc @ zawita lada dzień. Nie moge sie jej już doczekać. Im szybciej przyjdzie to rozpoczne nowy cykl, który i tak jest stracony. I tym sposobem czekam już nie na jedną a dwie @ . Paranoja:/

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2017, 12:09

28 października 2017, 10:00

Okresie gdzie jesteś...? Przybywaj!
No faktycznie do szczęścia brakuje mi tylko tego żeby @ mi się zgubiła:/

29 października 2017, 09:40

29dc a @ nadal się jeszcze nie pojawiła:/ do tego szyjka na pół palca, 0 pryszczy, 0 objawow PSM, 0 plamień, nawet cycki nie bolą. Przy moich 25-27 dniowych cyklach jest to niepokojące. Na ciąże też sie nie czuje (co nie ukrywam w zaistniałych okolicznościach jest jakimś pocieszeniem):/ Przy takich wynikach tsh u niewielkiego odsetka kobiet okres może ponoć znikać... najpierw cechy niedoczynnosci i nadczynnosci jednoczesnie (ponoc mniej jak 1% populacji chorych tak ma), potem utrata glosu (kilka procent osob po zabiegu wyciecia tarczycy), teraz to... nic tylko w totka grac:/

30 października 2017, 07:13

Rano obudził mnie ból żołądka i biegunka. Mdli mnie trochę. Dzisiaj 30 dc, a @ ani nie widać ani nie słychać:/ nie mam objawów ciążowych, ale mimo to boje się zatestować...

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2017, 07:12

30 października 2017, 13:05

Byłam u logopedy. Mam wykonywać 7 ćwiczeń minimum 2 razy dziennie po 5 serii. Kolejna wizyta 09.11. Zobaczymy czy to coś da... @ brak. Podjadę kupić test jak będę wracała do domu. Jeden zrobię dzisiaj, a drugi jutro rano. Jak coś tam się pojawi zrobie betę. Będzie wtedy wiadomo. Nie będzie już głupich domysłów. Jeśli ciąża nie jest przyczyną braku @ to będę musiała zapisać się do gina i z nim spróbować ja odnaleźć. Ehh... Grunt to mieć plan.

31 października 2017, 06:34

Test negatywny. Gdzie podział się mój okres? Jak go nie dostanę jutro to zrobie w czwartek betę. A dzisiaj zapiszę się do gina. I tak mnie to czeka. Niepotrzebnie tylko przełożyłam wizytę u gin-endo docelowego. Myślałam, że dostanę okres...

31 października 2017, 15:33

Na 23.11 zapisałam się do gina. Muszę tu zapisać, bo później zapomnę. Byłam dzisiaj w laboratorium, miałam zrobić betę, ale stchórzyłam:/ mam oczywiście nadzieję, że do czasu wizyty @ łaskawie się pojawi...
Dieta przynosi kolejne efekty 4,2 kg w mniej jak 6 tyg.:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2017, 15:36

1 2 3 4 5 ››
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)