Pamiętniki Szycioterapia
Dodaj do ulubionych
‹‹ 2 3 4 5 6

27 stycznia, 19:38

28 dc
Weekend, weekend i po weekendzie. Wieczór spędzamy razem przed TV. Czekamy na film Zbuntowana. To jest druga część Niezgodnej - bardzo fajny film, polecam, jak ktoś nie ma co robić wieczorową porą :) Dzisiaj o 20.05 na TVN, nie żebym reklamowała :P

Przez chorobę i antybiotyk zdecydowałam, że zostanie tak jak miało być, czyli laparoskopia 20 marca i koniec. Ostatnio miałam zabieg i choroba, brałam dwa natybiotyki, dam organizmowi trochę odpocząć przed zabiegiem. Muszę teraz przeciągnąć cykl jeszcze o tydzień, więc od dzisiaj biorę luteinę, nie wiem czy owulka była czy nie. Chyba nie. Przez ten cykl, torbiel i chorobę nie wiem co kiedy gdzie i jak, więc wolę nie ryzykować, że dostanę @ za wcześnie. Do laparaoskopii liczyłam dwa cykle po 34 dni, a wychodzi nawet dłużej. Muszę przeciągnąć, żeby nie okazało się, że będzie lipa, bo doktorek powie mi, że przykro ale się nie wyrobimy.

Luty będzie miesiącem odpoczynku, bo wkońcu w marcu trzeba będzie działać. Nie wiem czemu, ale bardzo wierzę, że ta laparoskopia nam pomoże. To w końcu nasza ostatnia nadzieja... Wielu osobom pomaga, więc wierzę, że i dla nas to będzie coś przełomowego.
Odstawiam wszystko oprócz euthyroksu i asparginu, bo czuję, że muszę sobie zrobić przerwę od tych witamin i suplementów. Jak nic nie brałam, oprócz euthyroxu to nam się udało. Małż też nic nie brał.

Siadłam ostatnio nad tymi naszymi suplami i porównałam składy Fertilmanu i Fertilmanu Plus i stwierdziłam, że różnica 100 zł między jednym a drugim produktem jest bez sensu. Biorąc pod uwagę fakt, że emek musiał łykać aż 4 tabletki dziennie Fertilmanu plus, a w zwykłym fertilmanie ma jedną tabletkę.
Kupiłam mu dwa opakowania, a żeby uzupełnić ważniejsze witaminy i mikroelementy dobrałam mu dodatkowo Lkarnitynę (daję mu dwie tabletki dziennie po 500 mg) i selen(1 raz 100 mcg dziennie). Dodatkowo bierze to co brał, czyli wit C 1000, koenzym Q10 100 mg, witaminę D 3-4 tys. jednostek, Aspargin i żeń szeń koreański.


Niech ten tydzień będzie dobry! Tego życzę sobie i Wam <3

Chwalę się ostatnimi uszytkami <3

681a452995fc.jpg b2255cd7eb3b.jpg 2cb8b80f7298.jpg d3a7cc1b44ef.jpg d79b17e37b18.jpg6ee98b4a3495.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia, 19:49

28 stycznia, 16:32

Hahaha haha - tak właśnie życie śmieje mi sie w twarz!

Wczoraj zaczęłam brać luteine na przeciąganie cyklu jakby kto nie wiedział, no i się udało! Dostałam dzisiaj @. Cudownie. Muszę pisać do lekarza żeby coś myślał, bo ja muszę mieć laparoskopie i koniec. Nie wiem czy mi ją zrobi w 20 dc czy w 25, ale mnie to rybka. Kto normalny planuje laparoskopie 3 miesiące wcześniej kiedy moje cykle raz maja 40 dni a raz 28? Czy ja jestem wróżka do jasnej?? :/


Lekarz się odezwał. Kazał brać od owulacji duze dawki luteiny 2x100 albo 2x200. Oby to dało radę, wtedy będę uratowana.

Dzisiaj przeglądając instagrama w pracy zauważyłam, że córka mojej chrzestnej dodała post z zapytanie co na mdłości u kobiet w ciąży? Jest ode mnie sporo młodsza, jak to zobaczyłam miałam ochotę się poplakac, zwłaszcza, że chwilę przedtem byłam w łazience i dostałam @. Czemu to wszystko jest tak cholernie niesprawiedliwe? Co robię źle? Dlaczego nie mogę zajsc w ciążę jak normalna kobieta, bez angażowania wszystkich lekarzy jacy staną na mojej drodze? Tak zwyczajnie pójść do łóżka z mężem i za jakiś czas, bez wyliczania dni płodnych zrobić test, kiedy spóźni się miesiączka? Nie, bo po co. Niech nie będzie kameralnie. Niech wszystkie ciotki się zastanawiają dlaczego ja jeszcze nie mam dziecka, pewnie jestem wygodna. W sierpniu siostra chyba w końcu wychodzi za mąż. Chociaż to nie jest pewne, bo ostatni ślub miał być w maju 2018 i nie doszedł do skutku. Potem były rozstania i zejścia, a teraz niby znowu planuja wesele. I na 100% po ślubie zajdzie w ciążę, zdąży urodzić a ja dalej będę chodziła od lekarza do lekarza, poszerzając horyzonty i rozkładajac nogi w innych zakątkach polski przed różnymi specjalistami. O ile do tej pory nie trafię do wariatkowa i mojego małżeństwa nie trafi szlag.

Chyba nigdy się nie pogodzie z myślą, że nie będziemy mieli dzieci... To już 30 cykl. Gdyby ktoś mi powiedział na początku drogi ile to potrwa... No właśnie, co bym zrobiła? 2,5 roku nierównej walki z wiatrakami. Jest beznadziejnie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia, 23:05

10 lutego, 22:08

Ten czas tak zapitala, że praktycznie za miesiąc już laparoskopia. Strasznie szybko pędzi, i im dalej w las tym mam wrażenie (i nie tylko ja), że szybciej.
Przez ostatni tydzień siedziałam w domu, trochę na urlopie, trochę na L4, bo chrześniak zaraził mnie na urodzinach. Miałam noc wyjętą z życia. Wymioty i biegunka, coś okropnego. Do tego wszystkiego gorączka i wstrętny ból głowy. Chrześniaczek załatwił nie tylko mnie, ale wszystkich, którzy byli na urodzinach. Brat nas poinformował, że młody ma biegunkę dopiero jak przyjechaliśmy, a kawałek niestey do niego mamy, więc zostaliśmy. Tak więc chyba tak miało być, bo nawet jakbym chciala, to z tak osłabionym organizmem bym do laparoskopii nie podeszła, więc biorę to na klatę. Nie mogę myśleć o laparo, bo się zwyczajnie w świecie tego boję. Najlepiej jest niewiedzieć co nas czeka, wtedy człowiek nie rozmyśla, więc i ja tak zrobię. Jedyne co mnie interesuje, to jakie badania zrobić i co zabrać ze sobą do szpitala. Muszę jeszcze obgadać z lekarzem kwestię tego, czy będzie mi tobił od razu histeroskopię.

Nie wiem, czy ten cykl jest taki łatwy, bo jest cyklem oczekiwania na laparo, czy udało mi się zająć głowę do tego stopnia, że nie mam czasu myśleć o ciąży itd. Dzisiaj 14 dc, a owulacji jeszcze nie było. I bardzo dobrze, niech będzie za kilka dobrych dni, wtedy może jakoś się wyrobię z luteiną. Chciałabym brać ją jak najkrócej z wiadomych względów. W tym tygodniu przydałoby się załatwić temat cytologii i może poproszę gina o zlecenie badania prolaktyny, żeby sprawdzić co i jak.

Udało mi się w diagnostyce załatwić sobie zniżkę 20% na badania, bo dwa razy pobrali mi za mało krwi, z tymże raz ktoś się zorientował, a ostatnio to nawet nikt mnie nie poinformował i tak do dnia dzisiejszego nie ma wyników. Dorobiłam sobie przeciwciała przeciw antygenom łożyska póki co. w 8 dpo zbadam komoróki NK i to narazie tyle. No i jakieś pierdółki do laparoskopii.

W tym tygodniu dwie nowe ciążę wśród znajomych, ale jedna mnie bardzo zabolała. Miałam ochotę płakać jak kiedyś, ale co to da? Niektórym jest łatwo zajść w ciążę , innym nie, nic na to nie poradzę.

Do mojej pracowni wjechał super duży stół krawiecki, który bardzo ułatwia mi życie, jestem wniebowzięta! I tym oto sposobem pokój dla dziecka stał się moją pracownią. Nie żałuję. Jak miał stać pusty, to niech przynosi mi radość. Powolutku będę ją jeszcze trochę sobie organizowała. Ostatnio mąż zrobił mi piękny stojak na szpulki <3

Na moim ulubionym wątku dwóm długodystansowym staraczkom udało się naturalnie :) to daje nadzieję... Jak zaczynaliśmy starania miałam 25 lat, a za miesiąc już 28...

Spędzam dużo czasu przy maszynie i na oglądaniu seriali, wpadnie też czasem jakaś książka. Obecnie Chmielewska, lubię ją !
A tu Wam pokazuję moje uszytki, wreszcie ometkowane !
e6c4953d85b0.jpg e121635a4481.jpg
d89f6c9d15fe.jpg
054964c52a1d.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego, 22:19

14 lutego, 08:04

Dziś lub wczoraj była owulacja, niestety nie mogłam potwierdzic bo lekarz od monitoringu jest na urlopie. Nie wiem czy udało nam się wstrzelic. Czekam na skok temperatury i odliczam dni do brania luteiny. Wyczytałam na forum rzecz która mnie zmartwila, przecież ja nie wiem jak organizm zareaguje na n taka dawkę i po ilu dniach od odstawienia przyjdzie @.... Same problemy. Wyczytalam też że infekcje mogą powodować zrosty.... A ja kiedyś miałam infekcje za infekcja... Może tu leży problem. Wiem jestem monotematyczna!!!:p do laparoskopi tylko miesiąc! Wiem że to głupie, ale nie mogę się doczekać...

Chciałam Was zaprosić na mojego IG, na którego wrzucam wszystko co uszyje :)

https://www.instagram.com/lapinati_com/

cbc3353f91b5.jpg [url=https:// .zapodaj.net/98135525f178.jpg.html]98135525f178.jpg[/url] e73d86c9ab39.jpg

15 lutego, 21:32

19 dc

32 dni do laparoskopii

Ufff, wreszcie weekend. Lubię swoją pracę, ale weekendy lubię jeszcze bardziej. Mogę więcej czasu poświęcić na swoje zainteresowania no i sprzątanie ! Chociaż może w ten weekend nie takie dokładne, bo w końcu trzeba trochę odpocząć. Mam sporo pomysłów do realizacji, więc tymbardziej szkoda czasu na sprzątanie. Jutro idziemy do mojego taty na urodziny, a w niedziele na obiad do teściów, także trochę się pogościmy :)

Dzisiaj stanęłam na wagę i o dziwo trochę schudłam po ostatnich ekscesach i diecie lekkostrawnej, całe 1 kg ! Ale to i tak niesamowity wynik, bo waga nie chciała ani drgnąć, dlatego teraz trochę zmieniam jadłospis ! ciekawe na jak długo :D !

W tym tygodniu wracamy do biegania, bo już nie zniosę więcej tego nieróbstwa. Przez te choróbska i paskudną pogodę zupełnie się nie ruszałam. Koniec lenistwa.
Wczoraj bardzo miło spędziliśmy walnetynki. Zamówiliśmy pyszne włoskie jedzenie i piliśmy winko przy świecach,, dostałam też piękny bukiet kwiatów :) Jak za starych dobrych czasów <3 Poczułam się wyjątkowo!

W pracy trochę zmian, nie wiem czy na lepsze, czy na gorsze, ale trochę się obawiam co może się dziać. Nie ufam jednej osobie i chyba lepiej jeśli będę trzymała się na dystans. No nic, czas pokaże. W końcu to tylko praca, ale jak widać dla niektórych to jest całe życie.
Zrobiłam wreszcie badanie ACTH i przeciwciała przeciw antygenom łożyska, ale i jedno badanie i drugie wyszło dobrze. W sumie przestaje się tym wszystkim przejmować. Wszystkie badania poza APS wychodzą dobrze, coś tam jest do lekkiego podciągnięca itd, ale nie są to rzeczy, które tak naprawdę są przeszkodą w zajścui w ciąże. U męża też nie jest źle, więc powoli zaczynam się przyzwyczajać do myśli, że widocznie nie nadszedł nasz czas. Może jakieś dalsze kroki podejmiemy później... za 2 lata, jak już będziemy stali pod ścianą, no nie wiem... Nie chcę wracać do momentu, gdzie starania to był cały mój świat. Minęło już 6 miesięcy od straty i wróciłam do normalności, zajęłam się życiem i tak mi jest dobrze.

Wrzucam Wam jeszcze cieplutki uszytek ;) Mata dla najmłodszych, pandzio poduszkę też szyłam jakiś czas temu :)


518767f139b5.jpg cb1b9b2e2495.jpg

25 lutego, 23:34

21 dni do laparoskopii

Dzisiaj 29 dc i 12 dpo, jako naiwna kobieta myśląc, że może się udało zrobiłam test i oczywiście moje marzenia się znowu rozplynely jak we mgle.
Oczywiście nie ma lekko i sikam już od 8 dpo, tak tak. Bo może akurat nie będą mi musieli wiercić dziur w brzuchu! No niestety, ta przyjemność mnie nie ominie, w sumie słusznie, jeszcze by się okazało tak jak kiedyś, że odwołań coś co wcześniej ustaliłam a później znowu będę musiała czekać pół roku.

jeszcze nie wiem nawet jak to będzie z @, bo termin mam na środę o drżę mocno o to, czy się uda ją przesunąć samą dawka luteiny 2x200 o ten tydzień lub więcej... Nie mam pojęcia co będzie jak się nie uda... Ale chyba cały czas pisze o tym tutaj i macie mnie dość. Ja siebie mam.

Ciążę dookoła wyrastają jak grzyby po deszczu. Jednym razem. Na insta zobaczyłam córkę chrzesniaczki, innym razem znajoma w 15 tc wrzuca na insta post, a zaraz się dowiaduję, ę w 15 tc jest też inna koleżanka. Poza tym napisała do mnie znajoma, czy mam wykroje dla ciężarnych, bo ona właśnie w 3 miesiącu jest i myśli nad sukienka... No super. Nie muszę chyba mówić jak świetnie się czuję. Dzisiaj napisała koleżanka, która też mi się pochwalił, że jest w 14 tc że będzie miała drugie dziecko, dziewczynka no i że w sumie to tego nie planowali. A ja co? A ja w sobotę 10 dpo po negatywnym teście znowu płakałam, tak dawno tego nie robiłam... Znowu ogarnęła mnie okrop a wściekłość na męża o byle pierdoly, że nie pomaga w domu... Jak pomaga... Ze nie zabrał szklanki, że nie wyrzucił śmieci... Tak wiele mnie to kosztuje.. Tak bardzo chce mi się wyć, co też uczyniłam nad garami w tąze sobotę. Mylam i płakałam. Nawet trochę prozucalam szklankami, ale nic się nie stluklo. Może powinno...

Moze to głupie... Może sama siebie doluje, ale czasem liczę ile minęło od tego jak straciłam swoje dziecko... Takie wyczekane, trochę z zaskoczenia, wtedy akurat mu się udało, ale przecież czuło, że go pragnę... Może pojawił się lekki strach i stres, bo przecież nie byłam nigdy w ciąży, ale tak bardzo chciałam żeby z nami zostało... Te święta będą okropne. Najgorsze... Bo mogły być pierwszymi wspólnymi świętami, z poświęconym koszyczkiem i białym barszczem na śniadanie, choć nie wiem czy bym mogła go jeść, bo nei znam się na diecie matki karmiącej... Nie znam i chyba nigdy nie poznam. Przykre to wszystko... Jakoś mi źle.

Przepraszam że smęcę...

Na poprawę nastroju trochę mojej pasji, która jest utrapieniem...


d3e1dd5df4cc.jpg fc4a66a82a01.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego, 23:40

2 marca, 16:01

17 dni do laparoskopii

Niech ten czas leci szybciej błagam. Na szczęście jeszcze tylko dwa tygodnie pracy i duużo wolnego.
W poniedziałek umówiłam nas na wizytę przed zabiegiem, wezmę ostatnie wyniki badań, z których jak zwykle wynika, że jestem super zdrowa.
@ nadal nie przyszedł! jestem na luteinie i póki co udało sie przesunąc jej termin o 4 dni, byle jeszcze 4 dni do 6, i mam nadzieję, że nadejdzie najdalej do 10 marca, wtedy będzie idealnie do zabiegu.

Nie muszę chyba pisać jak bardzo bym chciała, żeby ta operacja coś dała! Coś w postaci pozytywnego testu ciążowego najlepiej. Z drugiej strony wiem, że może się okazać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i dalej będziemy stali w tym samym miejscu. Wtedy chyba się załamię. No cóż. Zbliża się ciężki czas. No i za dwa tygodnie urodziny -28.

14 marca, 17:16

Do laparoskopii 6 dni !

Na szczęście czas szybko leci i do laparoskopii tylko 6 dni, w tym 2 dni w pracy. We wtorek do szpitala, a w środę operacja. Była chwila, że zaczęłam się strasznie bać, ale w sumie po rozmowach z innymi dziewczynami trochę się uspokoiłam. Chyba jednak teraz zwycięża ciekawość... no i strach, że wszystko jest ok, i że chyba przyjdzie ciężki czas na podejmowanie trudnych decyzji. Ja jestem w tym beznadziejna... Mimo że już tyle czasu upłynęło, to ciągle głupio wierzę, że zdarzy się cud...
Wczoraj dzwoniłam do lekarza w sprawie histeroskopii, przesunęłam ją na 23 maja, ale jest szansa, że lekarz zrobi ją od razu przy laparoskopii.Niestety dowiem się pewnie dopiero w dniu zabiegu.
A tu ostatni Lisi uszytek ;)
052127dbab33.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca, 17:28

22 marca, 15:43

14 dc

Mogę się pochwalić, że i owszem, przeżyłam laparoskopię ! Ba, nawet i histeroskopię, cewnikowanie, dren w brzuchu i inne wenflony. Jestem nie do zdarcia !:P
A tak serio, to więcej tego strachu było niż powinno być.
Może komuś przyda się to co tu napiszę o laparoskopii, więc opisuję wszystko po kolei.
W szpitalu, w którym miałam zabiegi(bardziej pod kątem laparoskopii) przyjmują pacjenta na 3 dni - 1 dzień przyjęcie, 2 dzień operacja, a na 3 dzień wypis do domu.
Tak więc dzień 1 wtorek - zostałam przyjęta na oddział ginekologii, dostałam swoje łóżko, założyli mi wenflon i czekałam. Pod wieczór była konsultacja z anestezjologiem, przy okazji po niej dostałam 3 litry środka na przeczyszczenie, które musiałam wypić w 3 godziny. Niestety nie było to smaczne :P Na szczęście, mimo, że cąły dzień nie jadłam to nie byłam głodna. Nadal w sumie nie wiedziałam, czy będę miała tylko laparoskopię, czy laparoskopię z histeroskopią.
Dzien operacji- środa- Dzień zaczęłam od lewatywy - po tych 3 litrach wypitego środka dzień wcześniej moim zdaniem nie miała ona sensu, no ale, dałam radę-zrobiłam ! :P Dostałam specjalną gąbkę nasączoną jakimś płynem, i rano miałam się nią dokładnie umyć - brzuch, uda okolice intymne. Dostałam też specjalne ubranko i miałam czekać,aż mnie zawołaja. Czekałam od 7 rano, a mnie na salę wzięli dopiero po 12, więc trochę się oczekałam, ale umilałam sobie czas oczekiwania muzyką, czytaniem ksiązki i internetami Dlatego polecam zabrać ze sobą jakieś czasoumilacze, bo czas w oczekiwaniu może się dłużyć!
Oczywiście mimo, że czekałam to nie spowiedziałam się, jak przyszła po mnie pielęgniarka. Zabrali mnie na salę operacyjną (jakie to jest dziwne uczucie!!!) ale nie bałam się jakoś szczególnie jak zobaczyłam mojego lekarza. Ostatnie co pamiętam, to to jak anestezjolog podawała znieczulenie i pytała ile ważę, a potem wszyscy się śmiali, że to tyle co duży pies :P
Przed zrobieniem zabiegu lekarz mi powiedział, że zrobimy histeroskopię i laparoskopię, więc już wogóle dałam się pociąc bez zająknięcia ! Byłam zachwycona!
Operacja trwała ok godziny. Lekarzowi udało się usunąć cystę i zrobić porządek z endometriozą 1 stopnia. Sprawdzał drożność jajowodów - lewy i prawy drożne.
Po operacji podali mi dwie kroplówki, od razu poczułam się lepiej. Po operacji usunęli mi cewnik, ale na noc został jeszcze dren, więc w ogóle się nie wyspałam, bo bałam się, że mi wypadnie z brzucha Wieczorem mąż pomógł mi trochę pochodzić dookoła łóżka i mogłam wziąć prysznic. Po operacji mogłam pić wodę drobnymi łykami.

W 3 dzień mogłam już zjeść kleik na śniadanie i zupę na obiad, a poza tym 2,5 litra wody do wypicia. Wyciągneli mi dren i od razu poczułam się lepiej, bo chodzenie z rurką w brzuchu nie należy do najmilszych.
Dzisiaj mija już 2 doba po operacji, a ja się czuję coraz lepiej, ale niestety po histeroskopii ciągle krwawię. Mam nadzieję, że dzień dwa i to minie.
Jestem bardzo zadowolona z mojego lekarza, bo naprawdę czuję, że o mnie zadbał, przyszedł przed operacją i po operacji. Wszystko wyjaśnił co chciałam. Bardzo zmotywował i wierzę, że już nam nic więcej nie trzeba, i nasze marzenie niedługo się ziści i zostaniemy rodzicami :)
Podsumowując, jeżeli miałoby mi to pomóc, to podeszłabym jeszcze raz do tego zabiegu i to bez zawachania. No i czuję, że lada dzień i wrócę fizycznie do normy.
Lekarz jednak zalecił, żeby w tym cyklu się nie starać, bo musi mi się wszystko ładnie pogoić, mogłabym złapać infekcję, ale w kwietniu kazał działać :) Tak więc mam nadzieję, że najdalej w sierpniu będziemy w ciąży. Mam nadzieję, że to czego nie mogliśmy zdiagnozować, czyli endometrioza teraz już nam nie przeszkodzi w staraniach.

Jeszcze tak na szybko napiszę co warto zabrać ze sobą do szpitala:
-koszule nocne,przynajmniej 2 na zmianę
-podpaski- po histerokopii się krwawi
-nawilżane chusteczki do higieny
-kubek
-dużo wody - ja wypiłam 6 butelek 0,7 w ciągu 2 dni
-kilka par majtek
-ładowarka do telefonu
-książka, słuchawki do słuchania muzyski
-stopery do uszu !
-kosmetyki, suszarka do włosów, gumka do włosów - do operacji trzeba spiąć
- golarka- trzeba dokładnie ogolić grażynę :P
-sukienka na wyjście - na brzuchu są rany, więc spodnie mogą uciskać i sprawiać ból

Aktualnie nie pozostaje nam nic, jak tylko działać !!!

W środe kontrola i zdejmowanie szwów. Mam nadzieję, że nasz droga się teraz znacznie skróciła.
‹‹ 2 3 4 5 6
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)