Pamiętniki W oczekiwaniu na cud
Dodaj do ulubionych
1 2 3

1 czerwca, 21:01

Dzień dziecka...ciężko ukrywać przed rodziną, że jest dobrze kiedy serce pęka na miliony kawałków.. byliśmy z M u dziewczynek na cmentarzu..w tym roku nie płakałam..czasami wydaje mi się, że braknie mi już łez. Wiem, że moje dziewczynki są przy nas tylko w innej postaci, wierzę w to z całego serca. Zawsze wyobrażałam sobie zupełnie inaczej ten dzień..marzyłam, że będziemy szczęśliwą rodziną, która w dzień dziecka będzie myślała o tym, aby jak najwięcej radości sprawić maleństwom, a tymczasem co? Muszę udawać, że się pogodziłam z sytuacją, tylko jak? Nawet jeśli kiedykolwiek będzie mi dane mieć ziemskie dziecko to i tak już nigdy nie będę w pełni szczęśliwa..do końca życia będę podzielona pomiędzy dzieci ziemskie i te niebiańskie..Boże dlaczego? Jak żyć z takim ciężkim krzyżem? Czasami brakuje mi sił..ot tak po prostu..coraz częściej myślę o tym, że nie będzie mi dane być ziemską matką..staram się wierzyć, lecz im dłużej starania trwają tym ja bardziej wygasam..

3 czerwca, 08:56

Dzisiaj od rana mam ciężki psychicznie dzień. Najlepiej bym go całego przepsała, a tu zaraz trzeba iść do pracy. Znowu nastaje u mnie czas buntu, złości, gniewu i samych negatywnych uczuć. Znowu nie potrafię sobie poradzić sama ze sobą, ze swoimi emocjami...do psychologa nie mam co iść bo mi powiedział że muszę przejść żałobę. Przeszłam już ją tylko nie potrafię pogodzić się z tą cholerną niesprawiedliwością. Każdy gada że mam myśleć o przyszłości i się nie poddawać a tak naprawdę gówno wiedzą co to znaczy pochować swoje dziecko..wybierać trumienkę zamiast łóżeczka, szykować ubranko do trumny zamiast do chrztu. Uczucie, które zawładnęlo mnie podczas pochówku nie chce się odczepić, ta złość i bezradność zabija moje życie..nie potrafię się w ogóle nim cieszyć. Przekonałam się jednego..niezła ze mnie aktorka. Tak wszystkich zakręciłam że myślą że jest dobrze, że się pogodziłam ze śmiercią dziewczynek i chcę dalej żyć. Nie, nie chcę. Takie życie jest dla mnie bez sensu...na dodatek wieczne problemy z poczęciem kolejnego dziecka..nie mam już na to wszystko siły. Za duży mam krzyż do dźwigania.. ginakolog mówi żeby się nie poddawać i walczyć bo jak się poddam to się nie uda..walczę tyle czasu i co? Mam non stop kłody pod nogi przez życie rzucane..czy to złe fatum w końcu kiedyś minie?
Tak. Taki mój żal post bo już nie chce z nikim rozmawiać o tym jak mi źle..ten pamiętnik będzie rozładowaniem choć w minimalnym stopniu moich emocji..

10 czerwca, 07:24

Na dworze szaro, ponuro...nie sprzyja to pozytywnemu nastawieniu. Od rana myślę o tym czy kiedykolwiek będę ziemską matką...może najwyższy czas posprzedawać wózek i inne rzeczy po dziewczynkach? Większość z nich jest nowa, nigdy przecież nie użyta..staram się wierzyć, ale mijający dzień za dniem bez dziecka przytłacza...na dodatek ostatanio zapadł mi w pamięci wpis "dziecko w brzuchu bolą plecy, dziecko w domu boli głowa, brak dziecka w domu boli serce" jakże to prawdziwe...przygarnęłabym wszystkie bóle, gdybym tylko wiedziała, że to dziecko zostanie ze mną... jestem jedną z niewielu w moim towarzystwie bez dzieci..nawet koleżanka która podobno była bezpłodna ma dziecko.. inna zaszła z kolejnym..a ja? Ja nawet na stymulację nie reaguję.. :( na dodatek siedzę w obecnej pracy tylko dlatego że umowa na czas nieokreślony bo inaczej już dawno bym ją zmieniła..praca sama w sobie nie jest zła, lekka przy komputerze... ale wiadomo..chciałoby się zarabiać jeszcze lepiej...z tym że zmiana pracy w tych czasach to chyba jednak kiepski pomysł no i jak chcemy dziecko to lepiej trzymać buzię na kłódkę... tylko jak długo jeszcze? Zamysł był taki że popracuję z pół roku i zachodzę w ciążę a tymczasem ciąży brak i nic nie wskazuje na to że się pojawi... :( jak mi brakuje mojego beztroskiego życia...

11 czerwca, 21:28

Zaczyna się chyba lato bo ciepło dzisiaj na dworze...dzień spędzony przyjemnie aż do wieczora...stwierdziliśmy że wypijemy sobie z M po piwku na balkonie...było fajnie, miło do czasu...na jednym balkonie widać było dzieciątko ok 7-8 miesięcy...śmiało się, gugało po swojemu...widziałam jak przykro było mojemu M...i gdy już prawie rozładowaliśmy sytuację z balkonu obok zaczęło było słychać płacz noworodka... i tyle było z miłego dnia. Boże jeśli dajesz ludziom tyle ile są w stanie unieść to wiedz, że ja już klękam pod ciężarem krzyża i nie dam rady dłużej!
Do @ 4 dni..przyjdzie oczywiście bo przychodzi w miarę regularnie co miesiąc...w dzień ojca idę na pierwszy monitoring zobaczyć czy 2x1 clo coś daje jak nie to piepszę to i powiem że chcę histeroskopię choć ginekolog powiedziała że mi zrobi jak będę chciała ale ona osobiście nie poleca... tylko że ja już nie mam siły dłużej walczyć...dlaczego nie możemy być pełną rodziną jak inni? Dlaczego inni rozpleniają się jak króliki a nam nie wychodzi? Tak, wiem że nigdy nie będę miała na to odpowiedzi...do dupy to wszystko...

12 czerwca, 07:45

Jeszcze tylko dzisiaj w pracy do 18 i tydzień urlopu! Nigdzie co prawda nie wyjeżdżamy, ale zrelaksujemy się jazdą na rowerze, nic nie robieniem :p spacerami itp... tak, jest mi to potrzebne! Dzisiaj test biały. Przykro mi ne jest, bo wiedziałam, że tak będzie. Plan na nowy cykl podwójne clo, a jak nadal pęcherzyków nie będzie to powiem, że chcę histero. Plan jest. W końcu musi się udać. Muszę w to wierzyć.

12 czerwca, 22:01

Wdrodze odpisuję w nowym poście bo inaczej nie wiem jak :p lekarka mi tylko powiedziała że ona histeroskopii nie poleca, czemu? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, bo z wrażenia zapomniałam zapytać...ale teraz jak będę na monitoringu i znowu clo nic nie da to zapytam jej jeszcze raz..

9 lipca, 08:29

Długo nic nie pisałam bo co tu pisać? Kolejna stymulacja clo się nie powiodła, pęcherzyki w ogóle nie urosły...na początku byłam załamana a teraz gotowa do kolejnego cyklu z aromkiem. Przeciez cos musi mi pomóc, nie moge byc az tak felerna! Kupilam dodatkowo suple ktore polecily mi dziewczyny na forum i bede koksowala jajka ile sie da:) jestem zadaniowa więc i zadanie zostania ziemska mamą takze spelnie tylko potrzebuje włozyc w to wiecej wysilku ;)

10 lipca, 22:26

Po wczorajszych wiadomościach że znowu nie ma owu postanowiłam to dzisiaj sprawdzić badając proga...wynik..38.84! Jak to zobaczyłam to myślałam że spadnę z krzesła! Wychodzi na to że owulka była i wierzę w to że była owocna :D ale by się ginekolog zdziwiła :D Evli z chęcią przejmę Twój brzusio! :)
Wstąpiła we mnie znowu iskierka nadziei że się uda...w poniedziałek zrobię betę...nawet jak ciąży nie będzie to najważniejsze że jednak owulacje mam tylko najwidoczniej wczesne...zresztą czym ja się przejmuję napewno jestem już w ciąży :D

11 lipca, 06:47

Tak, to dzisiaj jest ten dzień koedy nie wiem co jest silniejsze...radość czy strach? Z rana na teście zobaczyłam II.. pierwszy odruch łzy szczęścia, obudziłam M, który także się popłakał...teraz z kolei przychodzi strach...tak ogromny że nie potrafię opisać go słowami! W tej ciąży od początku będę myślała tylko pozytywnie, przecież limit nieszczęść już wyczerpałam, prawda? Najbardziej martwi mnie ciśnienie...150/89 ale to może przez tą informację, że po 2 latach znowu się udało...zaraz powiem M że wstaje i jedziemy na betę! Panie ukochany czuwaj nade mną i tymi maluchami/maluchem które są pod moim sercem niech tym razem wszystko będzie dobrze!

12 lipca, 07:16

Beta potwierdziła ciążę. Jutro znowu ją powtórzę, aby sprawdzić czy jest prawidłowy przyrost i później 07.08 wizyta u lekarza. Będzie mi ciężko wytrzymać ten miesiąc, ale bynajmniej wszystko już będzie widać, a tak tylko bym się stresowała, że serduszka nie ma albo jakieś inne rzeczy...moja ginekolog na urlopie i nie ma kto mi wystawić recepty na heparynę, więc jutro od rana pojadę dobijać się do lekarza rodzinnego..
Ta ciąża jest dla mnie cudem...przecież usg nic nie pokazywało..jednak dla Pana nie ma rzeczy niemożliwych! Wierzę w całego serca w to, że tym razem dotrwam choć do 35tc i będę miała zdrowe dziecko w domku...przecież wszystko już czeka na tego małego człowieka..tylko jakieś pojedyncze rzeczy trzeba dokupić, ale to dopiero przed samym rozwiązaniem..
Jestem spokojna. Wiem że beta jutro podwoi swoją wartość :) teraz czytam o diecie wysokobiałkowej bo taką właśnie muszę sobie wprowadzić jak wcześniej miałam stan przedrzucawkowy. Mamusia zrobi wszystko, abyś się maluszku urodził w miarę o czasie!

17 lipca, 09:16

I mija kolejny dzień...objawów w ciąży za wiele nie mam...gdyby nie ciągły głód i częstsze oddawanie moczu to bym nie wiedziała, że jestem w ciąży. Dzisiaj chciałam pójść na betę, aby sprawdzić przyrost, ale stwierdziłam, że nie mam już na nic wpływu i muszę wierzyć, że tym razem wszystko będzie dobrze. Umówiłam się we wtorek na wizytę tylko dlatego, że potrzebuję heparynę..poproszę o usg, ale zapewne nic nie będzie widać, bo to za wcześnie... no nic..trzeba myśleć pozytywnie..ciśnienie mierzę 5 razy dziennie, jest dobre i takie ma zostać do 35tc i więcej. Dzisiaj pół nocy padał deszcz i nie mogłam spać..wyglądam jak zombi :/ oczy podkrążone, wyglądam jak zmęczona życiem stara babka..
Ciąże innych dziewczyn lecą mi tak szybko, że nie ogarniam, więc mam nadzieję, że moja też tak minie choć jak znam życie będzie się ciągła w nieskończoność...

23 lipca, 22:14

Mija kolejny dzień...
Z objawów to głód, mega bolące cycki i w sumie chyba wszystko, no może zwiększona ochota na ogórki, ale jak ich nie ma to nie szaleję z rozpaczy :)
Dzisiaj rozmawiałam z M o naszym trzecim dziecku...oboje doszliśmy do wniosku, że uwierzymy, że ono jest z nami dopiero kiedy z nim przekroczymy próg naszego mieszkania... ja jakoś tam bardzo na chłodno wszystko traktuję..ostatnio nawet się zapomniałam i chciałam pić piwo..nie wiem czy to podświadomość próbuje ciążę wyprzeć w razie gdyby coś poszło nie tak..ja jednak staram myśleć się pozytywnie..nie porównuję ciąż, bo każda jest inna i nie chce się niepotrzebnie stresować... wiem jedno..wszystkie moje dzieci kocham równie mocno i tak cholernie się boję, że brak P i J odczuję ze zdwojoną siłą, gdy trzecie dziecko będę miała przy sobie...

25 lipca, 08:31

Moje kochane dziewczynki 👼👼 dzisiaj kieruję wpis specjalnie dla Was..
Wiedzcie, że mamusia kocha Was dwie ponad wszystko..niezależnie od tego ile czasu upłynie moja miłość do Was jest i będzie bezgraniczna. Codziennie wyobrażam sobie jakbyście wyglądały, psociły, bawiły się...Wasz śmiech i uśmiech na pewno rozweselają całe niebo, jestem tego pewna. Nie ma dnia, abym o Was nie pomyślała, nie zatęskniła, aby nie uroniła się łza. Ludzie myślą, że z biegiem czasu, lat się zapomina...niestety z biegiem czasu odczuwa się coraz większą pustkę i żal w sercu..mamusia nauczyła się już pokazywać ludziom to, co chcą widzieć..a rzeczywistość jest zupełnie inna. Gdybym mogła cofnąć czas...postąpiłabym tak samo..mimo że nie widziałam Cię moja ukochana J to wiedz, że mamusia wie jak wyglądasz, mimo tego, że cisza która była po Twoim porodzie..ta cholerna cisza do dzisiaj nie daje mi spać po nocach to i tak zdecydowałabym się na ciążę z Tobą choćbym znała zakończenie. Ktoś by zapytał po co? A no właśnie dlatego, że moje dziecko było ze mną 6 miesięcy..to było 6 najwspanialszych, beztroskich ciążowych miesięcy..Pan wyznaczył dla Ciebie inną drogę, ale wierzę, że wynagrodzę Ci wszystko za jakiś czas, gdy do Ciebie dołączę...Ciebie najkochańsza P widziałam, przytulałam, śpiewałam Ci i byłam przy Tobie..okres spędzony przy Tobie był czasem, który mnie uszczęśliwiał mimo, że byłaś tylko w szpitalu, nie było dane być Ci w domku, w Twoim łóżeczku...mamusia z tatusiem zrobią wszystko, aby lekarze zapłacili za to że dzisiaj nie ma Cię przy nas!
Kocham Was całym swoim sercem..jesteście dla mnie najważniejsze ❤ chrońcie mamusię i Wasze rodzeństwo..opiekujcie się nami..a gdy mamusia do Was kiedyś dołączy..już nigdy więcej Was samych nie zostawi.. ❤❤

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca, 08:31

2 sierpnia, 09:29

Jutro będzie skończony 7tc.. objawów nadal praktycznie brak poza trochę większą sennością..zarodek jest..❤jeszcze nie było..wszystko okaże się 12.08, wierzę że będzie wszystko dobrze. Dzisiaj od rana myślami błądzę przy poprzednim porodzie...czy gestoza mi się powtórzy? Jeśli tak, to czy choć na późniejszym etapie? Jakoś tam dzisiaj mnie to trapi... wiem, że nie powinnam myśleć o tym co było w poprzedniej ciąży bo ciąża ciąży nie jest równa ale czasami te myśli są silniejsze ode mnie...
Taki cholerny strach mnie ogarnął...mierzę codziennie kilkukrotnie ciśnienie...jest dobre, nawet bardzo bym powiedziała, oby tylko już takie pozostało!
Odciągam myśli patrzeniem na ozdoby do pokoju dziecięcego..jakieś naklejki, pierdoły itp...ile ja bym dała, aby przyśpieszyć czas i być już chociaż w 34tc...
A może któraś z Was była/jest w kolejnej ciąży po stanie przedrzucawkowym? Podzielcie się doświadczeniem..

7 sierpnia, 21:37

I minął kolejny dzień...nadal nie czuję się jakbym była w ciąży... dzisiaj zauważyłam że mega delikatnie zaczął mi się zaokrąglać brzuch...albo moje sadło :p wizyta w środę. Jestem spokojna. Wierzę że moje maleństwo pięknie rośnie, ❤ prawidłowo bije i że wszystko będzie dobrze! Odliczam każdy dzień...tak bardzo chciałabym już marzec! Albo chociaż luty!

12 sierpnia, 22:43

Dzisiaj zobaczyłam 14mm człowieczka i ❤
Cieszę się bardzo że wszystko jest ok choć to taka stłumiona radość..po swoim doświadczeniu wiem że mogę się prawdziwie cieszyć gdy przytulę te dziecię do serca..
No i oczywiście mam cukrzycę ciążową. Absolutnie się tego nie spodziewałam :/ przecież to dopiero początek :/ no nic czytam nt.diety i nie mam wyjścia będę musiała nauczyć się inaczej odżywiać. Diabetologa mam 20.08 zatem do tego czasu ograniczę po prostu cukier na max..
Ciąża...tak długo wyczekiwany widok serduszka a mnie ograniczył przed radością strach...ehh...ciężkie to wszystko a to dopiero 8tc..

17 sierpnia, 23:07

Dzisiaj skończyłam 9tc..nawet nie wiem kiedy to minęło choć to dopiero sam początek...oby cała ciąża tak przeminęła...byłoby cudownie :)
Jak się czuję? Bez zmian. Objawów brak. Ta ciąża jest zupełnie inna niż 2 poprzednie..czyżby tym razem był rzeczywiście chłopiec?
Ostatnie dni mijają mi na durnych myślach...jeszcze głupsze sny nie pomagają...boję się...tak cholernie tego wszystkiego się boję..ale dam radę. Będę dzielna. Mam dla kogo walczyć i tym razem mam zamiar wygrać tę walkę!

24 sierpnia, 20:38

Dzisiaj skończyłam 10tc...w sumie to chyba nawet nie wiem kiedy to minęło...jakie mam na ten moment uczucia? Nadal mieszane...psychika nadal wypiera ciążę...obawa przed stratą jest tak niewyobrażalnie wielka, że póki co podchodzę to wszystkiego neutralnie...staram się nie cieszyć bo wiem że niestety wszystko może się zdarzyć...codziennie gadam do brzucha że wszystko będzie dobrze...że siostrzyczki nad nami czuwają..wierzę z całego serca że tak właśnie jest.. odliczam każdy dzień...modlę się, aby wytrwać choć jeszcze 25 tygodni...
Chciałabym się cieszyć tą ciążą tak jak poprzednimi, ale po prostu nie potrafię..powoli myślę co muszę dokupić, co odświeżyć ale ta cała radość z przygotowań znikła..nigdy już nie będzie tak samo..

28 sierpnia, 20:43

Kurde...znowu zaczynam mieć problemy z zębami... w poprzedniej ciąży ta sama bajka...wiecznie niekończąca się opowieść :/ masakra..jak nie z jednej strony ból to z drugiej.. :/ czekam jak na ścięcie do kolejnej wizyty u gina...teoretycznie 14.09 ale wcześniej mam prenatalne..01.09 dowiem się kiedy... jestem dziwnie bardzo spokojna i sama nie wiem czy to dobrze czy źle...objawów nie mam nadal żadnych..no oprócz tych cholernych zębów :/ uczucia jakie mną targają jest ciężko opisać... jest strach, radość, smutek, szczęście i tak non stop rollercoster.. noszę to maleństwo pod ❤ staram się jak mogę aby rozwijało się prawidłowo ale psychika nadal gdzieś tą ciążę wypiera...twn przeogromny strach nadal przesłania większość czasu...muszę to przetrwać..marzę aby poczuć kopniaki..wtedy będę spokojniejsza że wszystko jest ok a tak? Tak odliczam od wizyty do wizyty choć najlepiej poszłabym znowu na usg...ale wiem że nie mogę popadać w paranoję...pozytywne myślenie i będzie dobrze!

2 września, 21:54

Zaczynam się bać..tak cholernie..zaczynam drżeć o tego malucha...w piątek idę na wizytę bo muszę się upewnić że wszystko jest ok.. może byłabym spokojniejsza gdyby Okruszek odpowiadał z usg dacie z Om ale najpierw był o 2 dni mniejszy a ostatnio o tydzień :( w poprzedniej ciąży nie oznaczało to nic dobrego :( staram się myśleć pozytywnie bo wiem że nasze myśli mają wpływ na wiele rzeczy...dzisiaj nawet poprałam pościele dla tego malucha bo musiałam znaleźć sobie zajęcie...ktoś by powiedział że jestem nienormalna bo to dopiero 11tc ale mam to w dupie. Panie spraw abym w piątek miała same dobre wieści...proszę...
1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego