Pamiętniki W oczekiwaniu na cud
Dodaj do ulubionych
1 2 3
WSTĘP
W oczekiwaniu na cud
O mnie: Lat 33. Realistka.
Czas starania się o dziecko: Z leczeniem od 09.2018
Moja historia: Zacznijmy od początku. Ślub 10.2016...niespodziewane, że tak szybko się uda II w grudniu tego samego roku. Radość ogromna. 17.05.2017-urodziłam martwą córeczkę..złość, rozpacz i walka...wiedziałam że chcę się starać od razu...po 4 miesiącach się udało...radość trwała do 27tc..CC dziecko żywe, córeczka 570g..walczyła dzielnie..2.5miesiąca..śmierć w szpitalu. Sprawa w prokuraturze do dnia dzisiejszego. W maju 2017 pochowałam pierwszą córkę, w maju 2018 drugą..co czułam i czuję? Na to brak jest słow. Podjeliśmy kolejną walkę, walkę która toczy się do dziś...
Moje emocje: Złość, smutek, rozżalenie, bezradność pomieszane z nadzieją i wiarą na lepsze jutro..

29 marca, 20:35

Na dzień dzisiejszy posiadam w sobie ogrom nadziei na to że jednak przyjdzie kiedyś czas, w którym przytulę swoje maleństwo..znowu poczuję tę maleńką główkę na swoich piersiach, przytulę je do serca...nie wiem tylko czy potrafiłabym uwierzyć w to, że to nie piękny sen...z jednej strony tak bardzo tego pragnę z drugiej..boję się...boję się że będę to dziecko porównywała do moich córeczek których niestety przy mnie nie ma..a za którymi tak cholernie każdego dnia tęsknię.
Porobiliśmy tyle badań, poza moją krzepliwością wszystko jest ok więc dlaczego tak długo musimy czekać na cud? Czy w kolejnej ciąży gestoza się nade mną zlituje i odpuści? Tyle pytań a odpowiedzi brak.. cóż pożyjemy, zobaczymy...każdy dzień przybliża nas do wyczekiwanego cudu..

30 marca, 17:15

Wczoraj rozmawiałam z mamą. Ona mnie rozumie, wspiera..prawdziwe szczęście mieć taką mamę. Mamy z M plan. Do końca roku starania naturalne, od początku 2021 ivf a jak to się nie uda to adopcja..ale to już ostateczna ostateczność bo M nie wie czy byłby w stanie pokochać obce dziecko..mówi że przed oczami miałby naszą maleńką P. Ja wiem że pokochałabym to dziecko najbardziej na świecie bo przecież moje biologiczne córeczki są przy mnie cały czas. Pewnie że wolałabym swoje biologiczne maleństwo z moim noskiem i buźką podobną do M ale lubię mieć plan B bo nigdy nie wiadomo co jest nam pisane.
Dzisiaj urodziła znajoma która czekała na dziecko ponad 11 lat. Cuda się zdarzają. Może i mnie zaskoczy taki cud? Przecież w nie wierzę, a do trzech razy sztuka prawda? Musi być dobrze! Przecież ja też zasługuję na to aby być mamą ziemskiego dziecka. Wiele już wypłakałam, nie każdy ma tak ciężki krzyż do dźwigania, więc teraz pora na odrobinę szczęścia. Poczekam cierpliwie.

1 kwietnia, 12:50

Mam dzisiaj gorszy dzień. Znajoma z maleństwem wychodzi dzisiaj do domu. Widziałam się z jej mamą, opowiadała mi o wnuku. Rozumiem jej radość ale tak strasznie mi przykro i smutno że ja nigdy nie doświadczyłam tego że wyszłam z dzieckiem do domu..że maleństwo spało spokojnie z swoim łóżeczku..tak cholernie mi dzisiaj smutno :( wierzę..z całego serca wierzę że Bóg się nad nami zlituje ale czy napewno? Dzisiaj mam dzień zwątpienia we wszystko..w sprawiedliwość Bożą, w to że będzie mi dane być ziemską matką...może rzeczywiście moim przeznaczeniem jest być tą wybrakowaną? Niedogną posiadania dziecka? Może to właśnie mój dom ma być już zawsze smutny i pusty?
Boże dlaczego to właśnie ja? :(

4 kwietnia, 22:28

Jestem gdzieś w połowie kolejnego cyklu starań, nawet już nieliczę który to dokładnie. Ogromnie staram się wierzyć, że jednak wszechświat ma dla nas coś dobrego, lecz wkrada mi się w starania obojętność..w sumie nawet nie wiem, w którym jestem dniu cyklu. Wiem, że @ ma być 16.04 pewnie pojawi się jak w zegarku. Czuję, że ostatnio dzieje się ze mną coś złego...targają mną takie uczucia, których nawet nie chcę mówić na głos..do tego sytuacja w kraju jest tak beznadziejna, że szkoda słów. Nigdzie wyjść, ani z nikim się spotkać to dołujące....o depresję niewiele trzeba...M stara się jak może, aby poprawić mi nastrój, on cały czas wierzy, że nam się uda.. nie miał ani jednego dnia zwątpienia..dzisiaj w tajemnicy przed nim dałam memu bratankowi 3 pary skarpetek Polci...a dotychczas jej rzeczy były dla mnie rzeczą świętą, nikt nie miał prawa ich dotykać. Były jej i koniec. Czy to oznacza że podświadomie jednak się poddałam? Być może. Zawsze walczyłam do końca, nigdy się nie poddawałam, lecz na ten moment jestem już po prostu zmęczona..na dodatek pobolewa mnie ząb.

5 kwietnia, 08:45

Jem śniadanie, patrzę przez okno, słońce pięknie świeci...a ja? A ja nie potrafię się tak jak kiedyś cieszyć z takich prostych rzeczy. Zgorzkniałam? Pewnie tak. Uczucia na dzisiaj. Obojętność.
Dziewczyny dziękuję za komentarze...staram się nie poddawać, ale każdy dzień jest coraz cięższy...wierzę że musi być dobrze i czas najwyższy wyjść z tego psychicznego dołka. Spróbuję.
Irysko ile ja miałam zrobionych badań to nie zliczę...krzepliwość, trombofilia także była..mam właśnie krzepliwość i w drugiej ciąży brałam acard i heparyne..w zamałej dawce jak się później okazało...no a po 24tc dołączyła gestoza...

7 kwietnia, 20:23

Dzisiaj psychicznie czuję się o wiele lepiej..
Martwię się tylko tym cholernym wirusem bo moj M chce zaprzestać starań..i tak biję się z myślami..z jednej strony ma rację..utrudniony dostęp do lekarzy, wizyty w labo też lepiej ograniczac do minimum...z drugiej strony tyle czasu już próbujemy że kolejny miesią jest dla mnie jak wieczność...na dodatek teraz ciepło się zrobiło i choć są ograniczenia to ludzie i tak spacerują z wózkami, z dziećmi.. jest mi po prostu przykro gdy widzę te radosne rodziny..i ten smutny wzrok mego M..
Kurde ile to człowiek musi znieść aby stworzyć prawdziwą, pełną rodzinę..

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia, 22:49

8 kwietnia, 19:02

Przez tą kwarantannę padnie mi na głowę...M w pracy więc niedługo zacznę gadać sama do siebie..jedyną rozrywką teraz jest praca w poniedziałki i czwartki no i oczywiście odwiedzenie na cmentarzu dziewczynek..szału idzie przez to wszystko dostać. Żeby tego było mało to tak mnie dzisiaj cycki po bokach bolą że nawet dotknąć ich nie mogę. W tym cyklu ❤ było tyle o ile więc ciąży raczej z tego nie będzie choć nasze dzieci wybierały sobie specyficzne czasy przyjścia do nas... pierwsza córcia "uratowała" mnie przed zwolnieniem z pracy, druga z kolei pojawiła się w momencie kiedy miałam awansować na kierownika regionu, więc trzecie dziecie może wymyśli sobie 👑 wirusa... przespałam dzisiaj połowę dnia i wkurzam się sama na siebie bo nienawidzę takiego marnotractwa czasu :/
Do @ 8 dni...

9 kwietnia, 21:05

Jestem dzisiaj zła. W pracy szykują się cięcia pensji przez ten cholerny wirus. Oczywiście mogę się nie zgodzić, ale wiadomo że wiąże się to ze zwolnieniem. Gdzieś tam mi słyszałam w tv że pracodawca będzie musiał po kryzysie wypłacić wyrównanie, ale teraz oczywiście już żadnych info nie mogę nt.temat znaleźć :/
I jak tu myśleć o maluszku? Szlak by to trafił :/
Do tego cały czas bolą mnie te cycki...no chyba że stał się cud i jestem w ciąży, ale byłaby niespodzianka..wzięłabym l4 albo im powiedziała, że mogę pracować, ale nie zgadzam się na żaden aneks,o!
Nerwy mnie biorą na to wszystko..

12 kwietnia, 18:32

No i pierwszy dzień świąt z głowy. W prezencie dostałam brązowe plamienie także @ za rogiem. Nawet przykro mi już nie jest. Dociera do mnie fakt, że najwidoczniej nie jest mi pisane być ziemską matką. Miałam szansę 2 razy-nie wyszło, a trzeciej szansy najwidoczniej nie dostanę. Muszę nauczyć się żyć ze świadomością, że nie stworzymy pełnej rodziny i nikt do mnie nie powie"mamo" ani nie poczuję maleńkich rączek, które objęłyby moją szyję. W przyszłym cyklu wezmę clo, bo mam już wykupione tabletki, ale nie robię sobie już żadnych nadziei. To był ostatni cykl, w którym się starałam, dłużej po prostu nie dam rady. Starania wyniszczyły mnie psychicznie. Wpłynęły negatywnie na nasz związek, bo wieczne niepowodzenia w nas obojgu rodzą coraz większe frustracje. To już czas, aby się poddać. Nie lubię tego robić, ale czasami trzeba niestety odpuścić i pogodzić się z sytuacją, która nie zawsze jest taka jaką byśmy chcieli mieć.

14 kwietnia, 20:08

Dawno nie miałam tyle dni kryzysu...z rana wydaje mi się, że jest ok, a w ciągu dnia coś się wydarzy i już dupa. Czuję rozczarowanie, demotywację, moje myśli są pesymistyczne..nie tylko o starania chodzi, a o całe moje życie...gdzieś uciekła mi radość życia..zrobiłam się nerwowa, złośliwa i...pusta w środku. Chyba będę musiała odwiedzić psychologa, bo jak tak dalej pójdzie to nie będzie dłużej starań, a rozwód. @ się dzisiaj delikatnie rozkręciła zatem jutro zagości na dobre. Konsultowałam dzisiaj z ginekolog czy ruszać w tym cyklu z clo skoro mam plamienia przed @ kolejny cykl...doszliśmy do wniosku, żeby lepiej przez 2-3 miesiące najpierw sprówać je wyeliminować luteiną. Ginekolog mówiła, abym ją brała od 16dc, ale że ja mam późbo owu to będę ją brała od 19dc...ciekawe czy plamienia się pojawią...czy ja wiecznie będę miała pod górkę? I już wiem jedno. Jeśli kiedykolwiek będzie mi dane być ziemską matką to będzie to prawdziwy cud.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia, 20:08

16 kwietnia, 09:21

M dzisiaj w nocy krzyczał przez sen...śniła mu się nasza P..to co musieli z nią wyprawiać w szpitalu..ja to nawet nie chcę o tym myśleć bo musiałabym tam pójść i ich pozabijać..przez to wszystko dzisiaj od rana jestem przytłoczona..na dodatek na fb mama jednej z dziewczynek, z którą leżałyśmy na oiom dodała jej zdjęcie...łzy same mi lecą bo dziewczynka kończy dzisiaj 2 latka..moja P skończyłaby.02.03...czasami mam wrażenie jakby to był tylko piękny sen o najpiękniejszej córeczce...moje wyobrażenie cudu..niestety...ona była najcudowniejszą postacią tego horroru...na dodatek opinia biegłych na bank przez wirusa sie opóźni a miała być z końcem kwietnia...żeby chociaż te pielęgniarki się przyznały, że nie nie zauważyły, że się dławi..to nie..wypiera się cholerna biała mafia a człowiek musi żyć z poczuciem niesprawiedliwości, smutku, rozgoryczenia i bezsilności..tak..życie jest niesprawiedliwe do szpiku kości! Tak. Dzisiaj mogę napisać że gdyby moje dzieci żyły świat byłby zupełnie inny, a tak odliczam tylko codziennie po otworzeniu oczu czas aż je znowu zamknę do snu..

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia, 09:22

16 kwietnia, 13:00

Porada
Tak, robiłam szereg badań. W drugiej ciąży miałam i acard i heparynę lecz okazało się że była za mała dawka.. nasza córeczka była zdrowa mimo tak wczesnego urodzenia, oprócz problemów z oddychaniem które przt końcówce już było ok nie miała żadnych objawów wcześniactwa.. :(

17 kwietnia, 09:13

Chodzę teraz do pracy 2 razy w tygodniu przez ten wirus więc zaczyna padać mi na głowę od nadmiaru myśli. Żeby nie zwariować już jakiś czas temu zrobiłam dla dziewczynek na cmentarz znicze z myszką Minnie...wczoraj stwierdziłam, że niestety jest wielu rodziców takich jak my, którzy stracili swoje dzieci a w sklepach można kupić przeważnie same znicze z aniołkami i na tym kończy się pole manewru, więc wystawiłam na sprzedaż te znicze które zrobiłam bardziej z ciekawości ile będzie odsłon i wiecie co? Odezwało się do mnie kilka mam czy mam jeszcze jakieś inne wzory, więc od jutra zabieram się do roboty :)

19 kwietnia, 19:32

Starania zawieszone bo M nie chce się starać do czasu aż sytuacja w kraju się nie wyklaruje. Może to i lepiej? Podobno ciąże z zaskoczenia są najlepsze ;) leki biorę bo to wiadome, ale nie odliczam do owu choć w poprzednim cyklu też nie odliczałam :p będzie spontan i tyle..
Humor taki sobie..nie jest najgorszy i nienajlepszy..
Niech się dzieje wola nieba!

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia, 19:33

1 maja, 09:49

I mamy maj...niby piękny miesiąc, a ja go nienawidzę...w maju pochowałam obie córeczki :( na samą myśl łzy mi lecą...na dodatek od dwóch dni śni mi się starsza córka..nie pamiętam dokładnie snów, ale dzisiaj obudziłam się w środku nocy z sercem, które myślałam, że mi wyskoczy...bardzo chciałam, aby mi się śniły obie, bo sen o J miałam tylko raz...3lata temu po jej śmierci..mówiła mi wtedy, że mam się nie martwić, że tam gdzie jest teraz jest jej dobrze...a tymczasem te sny wzbudziły we mnie niepokój...na dodatek mój M twierdzi, że ją widzi...raz przebiegała mu na przedpokoju, innym razem stała koło mnie jak spałam i machała do niego...na głowę mu rzeczywiście chyba pada...
Co do starań...nie odliczamy, nie ma seksu na zawołanie "bo dzisiaj trzeba"..delektujemy się śmieciowym jedzeniem, popijamy beztrosko piwko, wychodzimy na spacery i spędzamy czas po prostu ze sobą...na spokojnie, nie odliczając dni od @ do owulacji i od owulacji do @. Jest fajnie! Tylko ten cholerny maj......

5 maja, 20:47

Do @ 8 dni. Odczucia? Pod tym kątem rzadne. Liczę na to, że luteina sprawi, że znikną plamienia przed okresem.. dzisiaj pisałam sms do mojej ginekolog o metę i od razu zapytałam czy ta luteina 1 miesiąc wystarczy i od kolejnego cyklu ruszamy z clo, odpisała że tak..także ruszamy znowu powoli do przodu..miało być zawieszenie starań na jakiś czas, ale ja tak nie potrafię nic nie robić...choć fakt do każdej @ nie podchodzę już histerycznie tylko bardziej ze spokojem...w tym cyklu odpuściliśmy wszystko i był całkpwity chill...odpoczęłam ;) ja mam w planach clo, a moj M dzisiaj stwierdził, że może lepiej odpuścić na kilka cykli wszystkie leki skoro 2 poprzednie ciąże szybko bez niczego, a teraz przy obstawie leków idzie nam to jak flaki z olejem..mam jeszcze kilka dni na podjęcie decyzji..

10 maja, 10:25

Moje uczucia na dzisiejszy poranek? Ból nie do opisania, smutek, rozżalenie, złość, rozgoryczenie i.....pustka...niewyobrażalna pustka. Dzisiaj na 11:30 mamy mszę święta za nasze córeczki...tak cholernie mnie boli ta niesprawiedliwość...nigdy nie pojmę dlaczego Bóg zabrał mi je aż dwie? Czy naprawdę jestem aż tak zła i nie zasługuję na to aby być ziemską matką? Niepotrzebnie zamawialiśmy tą mszę...chciałam zrobić "przyjemność" moim teściom, bo oni non stop msze zamawiają za swoich rodziców itp..więc stwierdziłam, że raz my możemy zamówić za dziewczynki jak wypada ich 2 i 3 rocznica śmierci...jednak już wiem, że to był zły pomysł...łzy same lecą mi po policzkach, gdy pomyślę, że w pięknye,słoneczne południe inne matki wychodzą na spacer ze swoimi dziećmi, a ja idę do swoich na mszę....czuję się...chyba brak mi już właściwych słów... :(

14 maja, 19:37

Wczoraj powinnam mieć @ ale że brałam luteinę to się spóźni. Testy białe.
Tak, jestem osobą wierzącą i w maju szczególnie proszę Matkę Najświętszą o cud w postaci dziecka. Jest ciężko, ale wierzę że Mateńka się zlituje i wyprosi u Boga dzieciątko dla nas. Nie wiem czy przez tą luteinę, ale ten cykl, a raczej jego końcówka jakaś dziwna..wczoraj w dniu, w którym powinna być @ szyjka poszła do góry i cycki przestały zupełnie boleć..dzisiaj pojawił się śluz...popiepszyło mi się wszystko..mam nadzieję że jutro już przylezie i zaczniemy kolejny cykl :) w niedzielę moja J skończyłaby 3 latka..codziennie wyobrażam sobie jakby wyglądała, broiła, mądrowała itp..cholernie mi ich brakuje, ale wiem, że tam gdzie są jest im dobrze..

17 maja, 13:33

Moja maleńka kruszynko dzisiaj skończyłabyś 3 latka..mamusia kocha Cię najbardziej na świecie i nie ma dnia, abym o Tobie nie myślała. Przyjdzie czas, że się spotkamy i już nigdy Cię nie zostawię samej..nadrobie każdą straconą minutę. Tak bardzo Cię kocham serduszko moje.. i tak cholernie tęsknię.
Tak. To dzisiaj jest ten dzień, który zmienił mnie na zawsze. Od 17.05.17 stałam się zupełnie inną osobą..zobojętniałam, zgorzkniałam i codziennie od 3 lat nie potrafię być szczęśliwa.

27 maja, 21:15

Moja walka trwa...pierwszy cykl z clo i co? I dupa. Na prawym jajniku nic się nie zadziało a na lewym jakiś przestarzały pęcherzyk :( na przyszły cykl będzie zwiększenie dawki clo + zastrzyk na pęknięcie... to wszystko takie trudne..na dodatek sąsiadom chyba maleństwo się urodziło bo przy otwartym oknie słychać niemowlaka...
1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego