Walentynki w OvuFriend!

Jeżeli wykupisz abonament Premium w OvuFriend i zajdziesz w ciążę, będziesz mogła wykorzystać swój abonament w BellyBestFriend, w niesamowitym, w pełni spersonalizowanym, inteligentnym kalendarzu Twojej ciąży!

Promocja trwa do 21.02.2019 roku.

Wykup abonament Zamknij
Pamiętniki W pogoni za szczęściem - In vitro
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
W pogoni za szczęściem - In vitro
O mnie: 26 latka, od 2 lat szczęśliwa mężatka. Do pełni szczęścia brakuje tylko małego Bąbla ;).
Czas starania się o dziecko: Od września 2016r.
Moja historia: Zaczęłam swoją przygodę z Ovufriend w marcu 2016r. Zaczęłam od obserwacji cyklów ponieważ naczytałam i nasłuchałam się dużo dobrego o metodach planowania rodziny z codzienną obserwacją temperatury. Postanowiłam, że miesiąc/dwa po ślubie zacznę starania, już tak dobrze przygotowana z dziedziny rozpoznawania dni płodnych i rok później urodzę bobasa :D. Niestety mija rok i okazuje się, że to nie jest takie proste jak na początku myślałam ;). Po 2 latach: Hiperprolaktynemia, za wysokie TSH, problemy z nasieniem, niedrożność obydwóch jajowodów...tylko In vitro.
Moje emocje: Mimo niepowodzeń jestem pełna nadziei i staram się nie załamywać, ponieważ wiem, że wiele par boryka się z podobnymi problemami jak nasz, czyli problemami z płodnością. Minęły już ponad 2 lata i w końcu poznaliśmy przyczyny naszych niepowodzeń. Mam nadzieję, że już wszystko potoczy się po naszej myśli i pod koniec 2019r. będziemy przytulać nasze małe wielkie "szczęscie" :).

22 sierpnia 2017, 09:41

Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwa, bo w końcu coś wiem, co jest nie tak, ale może od początku.

W poprzednim cyklu (lipiec) postanowiłam, że nie będę bezczynnie czekać kolejny rok, ponieważ jest to dość irytujące. Jesteśmy jeszcze młodzi, więc teoretycznie mamy czas, ale od kilku lat marzę o własnym dziecku. Jednak najgorsze w tym wszystkim są pytania i żarciki rodziny: "o uważaj, bo Cię może siostra wyprzedzi", albo to zerkanie na mój brzuch... Wtedy nie wiem jak się zachować, jest to dość przykre. Na początku śmieszyło mnie to, ale kolejne miesiące mijają i nic, a wiem, że jeśli ktoś z rodziny dowie się, że mamy problemy, to niestety może ta wiadomość dojść pocztą pantoflową do znajomych i sąsiadów, a wolałabym tego uniknąć.

Ale nie ma co się żalić, opowiem w skrócie co mi się udało uczynić w kierunku naszego "Szczęścia".
Zaczęłam robić na własną rękę badania krwi, bo obawiałam się, że mój aktualny lekarz machnie ręką i powie, żem młoda i mam czas, zgłosi się Pani za rok... Szukam nowego, dobrego ginekologa, który zajmie się odpowiednio mną i naszym dzieckiem, a wiadomo..lekarze są lepsi i gorsi.

Początek cyklu:
Zrobiłam badania krwi: LH, FSH, Estriadol i pakiet badań na tarczyce (TSH, anty-TPO, itd.)
Odebrałam wyniki, niby wszystko w normie ale zaniepokoiło mnie TSH. Co prawda było ok (wynosi 2,98) ale słyszałam, że powinno być niższe.

W 22 dniu cyklu zrobiłam resztę badań:
Progesteron, prolaktynę, testosteron, glukozę i ogólną morfologię krwi (na wszelki wypadek).
Patrzę na wyniki online: i jest! Prolaktyna na czerwono (na poziomie ok. 43 a powinna wynosić max 25). Z jednej strony cieszę się, że coś wyszło, ale z drugiej strony: co dalej? Postanowiłam znaleźć ginekologa ze specjalizacją endokrynologa. Znalazłam, dzwonię...najbliższy termin PRYWATNIE za 4 miesiące...myślę sobie: no nie...tyle znowu czekać nie będę i jeszcze tyle za to płacić. No i na tym się moje poszukiwania zakończyły, bo lepszego lekarza w moim mieście nie znalazłam.

21/08/2017
Siedzę w pracy i patrzę na te moje wyniki, bo nie daje mi to spokoju... Na spontanie wchodzę na wyszukiwarkę lekarzy i wpisuję; endokrynolog. No i jest dużo lekarzy w moim mieście. Patrzę z ciekawości, czy ktoś dzisiaj nie ma terminu, albo w tym tygodniu chociaż, no i jest: pani doktor z bardzo dobrymi opiniami, ostatni wolny termin: dziś o 17. No to się rejestruję, to jakiś znak :D akurat idealna godzina, bo akurat podjadę od razu po pracy.

Wizyta:
Ucieszona ale zarazem przerażona czekam na swoją kolej. No i nareszcie doczekałam się, coś się w końcu dowiem, nareszcie ktoś nam pomoże w dążeniu do naszego Szczęścia. Pani doktor bardzo sympatyczna, z dużą wiedzą i zapewne też doświadczeniem uspokajała mnie, żebym się nie martwiła, bo jeszcze się mieszczę "w normie" jeśli chodzi o czas starań. Potwierdziła, że prolaktyna za wysoka i to może być przeszkodą. Również TSH okazało się za wysokie jak dla kobiety starającej się o Bąbla (powinno być przynajmniej poniżej 2,5, ale najlepiej w okolicach 1-1,5). Dostałam leki na prolaktynę i tarczycę oraz jod. Pani doktor wszystko mi wytłumaczyła: dawkowanie, możliwe skutki uboczne oraz co robić jak już zajdę w ciąże oraz kiedy powtórzyć badania.
Wyszłam z gabinetu przeszczęśliwa z receptą w ręku i pędzę do apteki :D.

W domu: Recepta wykupiona, leki wyoglądane, ulotki przeczytane, wszystkie możliwe skutki uboczne mnie trochę przeraziły, ale co się nie robi dla upragnionego dziecka :D.
Jestem po pierwszej dawce leków, chyba nie odczuwam żadnych skutków ubocznych, ale myślę, że za wcześnie na cieszenie się tym, bo może w ciągu dnia się pojawią ;).

Jestem dobrej myśli.
Jeszcze trzeba męża zacząć po badaniach ciągnąć, bo jak już działać, to na całego :D

25 sierpnia 2017, 16:07

2 dc

Wczoraj przyszła @, dzień przed czasem, ale bardzo się cieszę :D. Chyba pierwszy raz w życiu ucieszyłam się z najgorszego dnia w miesiącu, ponieważ prawdopodobnie uniknę @ na urlopie ;). Jestem naładowana dobrą energią i nie mogę się doczekać aż zaczniemy działać.
Jeśli chodzi o leki, to wydaje mi się, że lekkie skutki uboczne są. Jednak nie jest tak źle, jestem tylko trochę bardziej zmęczona i czasem złapią mnie delikatne zawroty głowy. Zobaczymy jak dalej będzie, ponieważ od jutra zwiększam dawkę.
Za niecałe 4 tygodnie kontrola prolaktyny, nie mogę się doczekać :D. Tylko martwi mnie to, że powinnam ją zbadać na początku cyklu, a mam zamiar to zrobić tuż przed kolejną @ ze względu na urlop ;/ mam nadzieję, że wynik nie będzie za bardzo sfałszowany.

Jutro przyjeżdża M na kilka dni <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2017, 15:55

31 sierpnia 2017, 08:24

8 dc

Ogólnie czuję się dobrze, tylko codziennie męczy mnie okropna senność i zmęczenie. Winowajcą jest na pewno Bromergon, bo co innego? Obawiam się, że moja prolaktyna nie drgnie i nici z kolejnych miesięcy starań :(, ale okaże się to za ok. 3 tygodnie.
Najbardziej irytuje mnie jak znajomi na fb lub znajomi znajomych wrzucają zdjęcie USG, itp... wpadka, potem nagle: zaręczyny, ślub i szczęśliwa rodzina. Ja tak nie chciałam. Dla mnie ważna była kolejność: zaręczyny, ślub, dziecko... No i niestety nie udaje się ten mój plan. Pewnie jest tak dlatego, że się staram, że co chwilę o tym myślę. Chyba najlepiej zapomnieć, nie myśleć o tym i cieszyć się sobą. Z drugiej strony nie potrafię tak.
Niedługo cykl urlopowy, bez temperatury, obserwacji, sam spontan. Obawiam się, że mimo to...jednak co chwilę będę myślała, czy to te dni, czy się udało. Najtrudniej w tym wszystkim wyłączyć myślenie.
Mimo optymistycznego podejścia na początku cyklu zaczęłam łapać doła, chyba nie będzie M podczas dni płodnych, więc na nic nie chcę się nastawiać. Cykl będzie na pewno stracony. Dlatego: zero testów, wyszukiwania objawów, tylko obserwacja temperatury :).

4 września 2017, 10:52

12 dc

Przypuszczam, że teraz są u mnie dni płodne.
Biorę Bromergon już 2 tygodnie i już zauważyłam "różnicę": więcej śluzu płodnego oraz w końcu normalne libido :D. Przez ostatnie miesiące jakoś nie ciągnęło mnie do <3 a wcześniej było zupełnie inaczej i okazuje się, że wysoka prolaktyna była winowajcą :D.
Ogólnie czuje się dobrze, mój wcześniejszy dół minął, więc cały czas do przodu :).

Specjalnie nie mówiłam M o płodnych, żeby się nie spinał i nie myślał o tym. Dzień po <3 zapytał się: kiedy masz tak właściwie płodne? A ja na to: no teraz :D haha... jego mina bezcenna. Po czym powiedział: ale by było jakbyśmy teraz "wpadli" :D. Ten cykl nie jest staraniowy, ponieważ czekamy aż moje hormony wrócą do normy, więc byłaby miła niespodzianka ;). Ale okaże się za 2 tygodnie, jednak nie liczę na nic w tym cyklu.

8 września 2017, 09:35

16 dc

Ogólnie czuję się nie najlepiej :(. Wczoraj jak coś ściągałam z szafy to nagle taki ból w okolicy kręgosłupa szyjnego...nie polecam :( do dziś mnie męczy a tu trzeba siedzieć 8h w pracy.
Temperatura leniwie pnie się do góry, ale wydaje mi się, że owulacja była 14dc (jak zazwyczaj).

Tak sobie pomyślałam, że napiszę tutaj pewną historię (fajnie jeśli komuś się będzie chciało ją przeczytać, bo może komuś pomoże). Historia jest o małżeństwie z mojej rodziny.
Prawie 20 lat temu wzięli ślub no i stwierdzili, że na razie muszą się trochę "dorobić", potem dzieci. W końcu nadszedł najlepszy czas na potomstwo i nic...nie udaje się. Po kilku latach nadeszły podejścia do IVF i niestety też bezskutecznie. W końcu odpuścili i w pewnym sensie pogodzili się z tym, że nie będą mieć dzieci. Nagle okazuje się, że się udało...po 10 latach, jak nie więcej, zaskoczyło samo: bez leków, ingerencji lekarzy, aż sami nie mogli uwierzyć. Ciąża przebiegła prawidłowo i w 2015 roku urodził im się zdrowy Bobas. W 2017 roku urodził się kolejny, a to zaskoczenie :D. Tyle lat starań i nic, a jak sobie odpuścili to jeden za drugim :).

Zawsze jak mam gorszy dzień, to przypominam sobie tą historię i nie martwię się na zapas, bo wierzę, że i na mnie przyjdzie odpowiedni czas i nam też się uda. Cieszę się każdą chwilą zanim w końcu zostanę mamą, bo też mam świadomość, że dziecko to wielka zmiana i już nasze życie nie będzie takie samo. Ale wiadomo, że nie można czekać na cud nic w tym kierunku nie robić. Szczęściu mimo wszystko trzeba pomagać ;), bo może "leczenie", które stosuje się teraz zaowocuje w przyszłości wielkim szczęściem jakim jest Bobas :).

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2017, 09:36

14 września 2017, 08:57

22 dc

Nie wiem dlaczego, ale OF wyznaczyło mi ovu na 16 dc a mi się wydaje, że była 14 dc ;/. Jeśli była 16 dc to @ się spóźni i przyjdzie do mnie jak będę na lotnisku -.-. Dlatego mam nadzieję, że przyjdzie na czas.
Ogólnie czuję się jakby mnie kombajnem przejechali :D ale zawsze tak mam w ostatniej fazie cyklu. Chce mi się strasznie spać, nie mam siły na nic, nawet dzisiaj kawa mi nie smakuje...ale nic się nie doszukuję, bo to u mnie norma. Kiedyś miałam straszne mdłości, zawroty głowy i ogólnie samopoczucie okropne i za godzinę przyszła @, więc wiem, że u mnie objawy ciążowe są co miesiąc :D.

Ale czysto teoretycznie...jakby jakimś cudem się udało, to strasznie się boję... Dlaczego? Ponieważ za tydzień wyjeżdżam na wakacje za granicę i jakby okazało się, że jestem w ciąży, to boję się, że będę miała za niską dawkę leków na tarczycę :( i powinnam iść od razu do lekarza. Ale z drugiej strony przecież przez ten tydzień nic nie powinno się stać, jeśli Bąbel będzie silnym i zdrowym dzieckiem, to da sobie radę przez te kilka dni :). Testu przed wyjazdem nie chce robić, bo nie chce sobie psuć humoru i wiem, że przed @ może być niewiarygodny. Ale myślę, że jakbym się nie doczekała @ przed urlopem, to wezmę jeden test ze sobą :D jak franca nie przyjdzie to się dla pewności zrobi w hotelu :D, a co mi tam, byłaby miła niespodzianka ;).

Widzicie...to jest trochę chore: najpierw martwimy się, że nie będziemy w ciąży i się tym zadręczamy a jak się uda to zamartwiamy się dalej, że coś pójdzie nie tak. A przecież tyle kobiet nie wie na początku, że jest w ciąży i rodzi zdrowe dzieci, więc może niemyślenie o tym i niestresowanie się o dziecko w pierwszych dniach ciąży jest w pewien sposób dobre?

18 września 2017, 09:00

26 dc

Im bliżej termin @ tym częściej myślę: "a może się udało?". Jak zwykle w ostatniej fazie cyklu męczy mnie senność. Od wczoraj bolą piersi a dziś mam tak wzdęty brzuch, że aż mnie wszystkie spodnie gniotą :(. Oby to był dobry znak :D. Chyba nie wytrzymam i zrobię test w środę rano, jak wyjdzie pozytywny, to idę na badania krwi i zrobię: betę, TSH, FT4 i prolaktynę. Jeśli wyjdzie wszystko OK, to w piątek tylko betę powtórzę, no i może progesteron dla spokoju. Potem do endokrynologa, żeby nie stresować się na urlopie, czy mam dobrze dobrane leki. Jeśli jednak negatywny: to badanie krwi dopiero czwartek/piątek i tylko prolaktyna.
Obym musiała ten większy pakiet badań wykonywać :D.

19 września 2017, 17:06

27 dc

Dzisiejsza temperatura rozwiała wszelkie nadzieje. Nie czuje się ani na @ ani na ciążę...jutrzejszy pomiar temperatury zdecyduje co dalej...czy test, czy odpuszczam dopatrywania się objawów i lecę do sklepu po "pakiet okresowy" :D.

22 września 2017, 08:36

29 dc

Temperatura spadła, @ nie przychodzi...wkurza mnie to, bo nie chce żeby przyszła na lotnisku :(. Wczoraj wieczorem miałam bardzo dziwne skurcze...nigdy takich nie miałam, bo były odczuwalne ale w sumie bezbolesne. Jak dzisiaj franca nie przylezie to się wkurzę, bo chciałabym już zacząć nowy cykl :(.
W sumie nie wiem na co liczyłam, skoro <3 były za wcześnie ;/, poza tym dopiero przez miesiąc biorę leki, więc pewnie dopiero teraz zaczną się pojawiać efekty. Ale wiadomo, że zawsze jest nadzieja :D i tak co cykl. Na badanie krwi nie poszłam, bo na pewno wyszłyby nie najlepiej. Podobno prolaktyna również wychodzi wysoko przy stresie a trochę ostatnio stresu było, więc to nie ma sensu. Od razu po urlopie zrobię krew i zobaczymy czy to faszerowanie się chemią coś dało.
Mam nadzieję, że wieczorem zacznie się nowy cykl.

4 października 2017, 17:01

13 dc

Po urlopie, wypoczęta :D działania były...ciekawe co z tego wyjdzie.

Dzisiaj zrobiłam badanie krwi. Prolaktyna spadła z poziomu 46 ng/ml do 10 ng/ml (norma 4,79-23,3) a TSH z 2,98 µIU/ml do 1,82 µIU/ml (norma 0,27-4,20) czyli wszystko idealnie :D tak się cieszę :D.

W piątek idę do nowej pani ginekolog i dowiem się co dalej. Boję się, że jak będę za długo przyjmowała Bromergon, to prolaktyna za bardzo spadnie a podobno to też nie jest za dobre.

Najważniejsze, że jesteśmy na dobrej drodze :).

6 października 2017, 21:50

15 dc

Wizyta u ginekologa: zmniejszamy dawkę Bromergonu do 1/4 tabletki, docelowo odstawiamy. Ogólnie wszystko w porządku. Na USG widoczna owulacja lada chwila a mój M nie da rady wrócić na weekend :( dlaczego zawsze jak jest M to ovu nie ma? No i pewnie kolejny cykl szlag trafił...chyba, że wytrwają żołnierzyki te 3 dni, w co wątpię :(. Jak do końca roku się nie uda, to w styczniu badanie nasienia, kolejny krok: badanie drożności jajowodów.

Zalecenia:
1) Zrobić przed ciążą USG piersi
2) Również przed ciążą wykonać badanie na przeciwciała: Toksoplazmoza, różyczka i CMV
3) Cytologia (bo ponoć w ciąży pobieranie cytologii jest problematyczne)

Z tych dobrych rzeczy: w końcu pierwszy raz wyszedł mi pozytywny test ovu, co potwierdza USG, więc owuluje :D. Chyba przeproszę się z tymi testami ovu i zacznę znowu ich używać. Myślę, że wcześniej nie wychodziły przez wysoką prolaktynę. Z medycznego punktu widzenia nie powinnam mieć problemów z zajściem w ciążę. Jedyną niewiadomą jest to, czy jajowody są drożne. Więc teraz czas na badanie M, bo dlaczego ja mam się badać, kłuć, latać po lekarzach a on nie? :D

Nastawiam się na kolejny cykl, muszę wyliczyć żeby mój M miał urlop wtedy co ovu :D bo inaczej się nie da... będzie co ma być, za 2 tygodnie okaże się, czy nastąpił cud <3.

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2017, 22:51

12 października 2017, 08:34

21 dc

Według USG ovu powinna być sobota/niedziela i tak rzeczywiście mnie bolał brzuch, a według ovufriend w poniedziałek. Ja liczyłam na ovu w czwartek/piątek... Moje ciało robi sobie psikusy, bo nigdy nie miałam aż takich problemów :D. Żałuję, że nie miałam więcej testów ovu, bo może by wskazały najbardziej prawdopodobną datę.
Podsumowując: jeśli zajdę w tym cyklu w ciążę to naprawdę będzie to cud.
Od trzech dni bolą mnie piersi i są ciężkie...nie wiem czy jest to spowodowane zmniejszeniem dawki Bromergonu czy to zwykły zbieg okoliczności. Zazwyczaj piersi bolą mnie tylko tuż przed @.

Będzie co ma być :).

14 listopada 2017, 08:50

25dc (9dpo)

Czuję się źle, w tym cyklu PMS strasznie mi dokucza...wahania nastroju, ból cycków, chroniczne zmęczenie... nienawidzę tego ;/.
Tuż po ovu miałam nadzieję i czułam, że to ten cykl...a teraz mam coraz więcej wątpliwości. Tak bardzo chciałam zajść w ciążę do końca tego roku...a mija już 13 cykl starań i nic. Teraz mimo, że M brał antybiotyk, to się łudzę...że się udało. Już planuje kiedy zrobię bętę, kiedy USG :D a jeszcze nie wiem czy jest taka potrzeba. W piątek spróbuje zrobić test ciążowy i zobaczymy co dalej. Chciałabym móc powiedzieć rodzinie w Wigilię taką szczęśliwą nowinę <3. Ale życie pokaże czy w końcu nam się udało...

24 listopada 2017, 10:07

6dc

No i wszystko zaczynamy od nowa :D. Niestety prolaktyna jak i TSH podskoczyło, endokrynolog dała większe dawki leków i znowu trzeba czekać na wyrównanie hormonów. Także do końca tego roku na nic nie liczę :(, chyba że zdarzy się cud. Ale mam nadzieję, że 2018 to będzie nasz szczęśliwy rok <3.
W styczniu/lutym bierzemy się do roboty z dodatkowymi badaniami, chociaż mam cichą nadzieję, że nie będą już potrzebne :).

22 grudnia 2017, 10:12

34dc 14dpo

No i gdzie ta @? Nie wiem co mam myśleć. Czasem wydaje mi się, że się udało, ale przecież temperatura spadła i testy negatywne. Od kilku dni odczuwam bardzo dziwne bóle a raczej skurcze/kłucia w macicy i jajnikach... i jak tu nie zwariować? Dawno nie miałam aż tak długiego cyklu. A może ovu była jeszcze później i jest dopiero 12/13 dpo?
Mam nadzieję, że w tym tygodniu wszystko się wyjaśni. Bardzo mnie denerwuje ta sytuacja, bo oglądam nietypowe wykresy, podobne do mojego i doszukuje się ciąży :D mam nadzieję, że nie tylko ja tak mam.
Jak do jutra nie pojawi się @ i temperatura odbije-to znowu testuje :).

PS. Jeszcze ominął mnie w tym cyklu PMS i piersi w ogóle nie bolą, a bolały w każdym cyklu.

2676f413f2c2fade847671ae679ae98f.png

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2017, 10:16

14 stycznia 2018, 17:45

Badania kontrolne zrobione. Wszystko się w końcu unormowało: TSH spadło do poziomu 1,2 a prolaktyna 18,7, więc jest w normie :).
A ze złych rzeczy: M zrobił badanie nasienia. Żołnierzyków jest bardzo dużo, prawidłowych 14%, więc sporo ponad normę ale niestety okazało się, że nasienie jest zbyt gęste, skoncentrowane i jest go dość mało :(. M zrobił dodatkowe badania, które może wyjaśnią czy jest tego jakaś konkretna przyczyna, czy taki jego urok i po każdym stosunku biodra do góry :D, bo tylko w taki sposób może się udać :D.

I teraz się zastanawiam, czy jest sens robić HSG, bo jednak trochę się tego boję :D.

Za tydzień wyniki i zobaczymy co z tego wyniknie... na razie jestem dobrej myśli :). Może w niedawny urlop coś zaowocowało :D przekonam się za tydzień.

5 lutego 2018, 16:21

16 cykl starań
16 dc

Już po ovu...była w sobotę lub niedzielę, pęcherzyk na USG był bardzo ładny. Ten weekend był dość szalony jeśli chodzi o <3 :D, ale na nic nie liczę.
Zrobiłam cytologię, jeszcze tylko wymaz i w następnym cyklu HSG.

U M wyszły bakterie w nasieniu, nikt nie wie jakie i nie wiem czy coś z tym będą robić... ;/

Zobaczymy co przyniesie czas, wolę podchodzić do wszystkiego na spokojnie, bo stres nie jest wskazany a jeśli jest nam dane zostać rodzicami, to prędzej czy później się uda :).

PS. Stosowaliśmy Conceive+ ale prawdopodobnie M ma na niego uczulenie, więc "odstawiliśmy" :D.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2018, 16:22

1 marca 2018, 09:01

HSG

Wczoraj miałam HSG, a raczej Sono-HSG. Po zrobieniu wszystkich badań dostałam skierowanie na HSG do szpitala. Niestety nie chcieli mnie zarejestrować, bo coś tam im nie pasowało, bo trzeba iść do lekarza ze szpitala, itd... Jak widziałam w jakim to tempie idzie stwierdziłam, że kolejny miesiąc znowu przepadnie :( i zrobione badanie będę musiała powtarzać i znowu kasę wydawać niepotrzebnie, dlatego zarejestrowałam się na sono-HSG prywatnie.

Godzinę przed badaniem wzięłam ibuprofen oraz nospę, bo podobno powinno się wziąć ją na skurcze szyjki podczas badania. A i jeszcze dzień przed badaniem zrobiłam betaHCG, ponieważ jest to wymagane. Przed HSG lekarz przeprowadził wywiad, badanie ginekologiczne i przystąpił do HSG.

Jakie odczucia?
Na początku bolało tak jak czasem podczas cytologi, później ból się nasilił i przypominał ten jaki mam przed samą miesiączką, czyli do zniesienia. Później skurcze się nasiliły i były porównywalne do tych miesiączkowych, ale do wytrzymania. A wspomnę też, że mam bardzo bolesne miesiączki. W drodze do domu dopadły mnie okropne skurcze, porównywalne do tych najmocniejszych, jakie odczuwam podczas miesiączki. Wzięłam kolejną tabletkę przeciwbólową i na szczęście po ok. 30 minutach ustąpiły. Oprócz tego trochę było mi słabo, ale to pewnie przez ból.

Krwawienie/plamienie
Po samym badaniu widziałam, że było trochę krwi jak lekarz wyciągał te wszystkie cewniki, czy co tam jeszcze :D. Miałam wkładkę higieniczną, ale lekko przeciekła, więc założyłam od razu po badaniu podpaskę. Oprócz małej ilości krwi, która pojawiła się od razu po badaniu, to tylko trochę plamiłam przez kilka godzin.

No i co wyszło?
Samo sono-HSG trwa max. 15 minut, może mniej...cała wizyta trwała ok. 20-30 minut. Wyniki są oczywiście od razu: lewy jajowód drożny, kontrast wpłynął do lewego jajnika, natomiast co do prawego: sprawa jest wątpliwa, co oznacza 50 na 50...ponieważ kontrast wpłynął do prawego jajowodu, ale nie pojawił się w prawym jajniku.

I co dalej?
Nic :D lekarz powiedział, że budowa prawidłowa (oprócz tyłozgięcia, ale to nie przeszkadza w niczym), z jednym drożnym jajowodem można na spokojnie zajść w ciążę.

Co po badaniu?
Po HSG dostałam receptę na trzydniowy antybiotyk oraz probiotyk doustny. Zapomniałam zapytać o współżycie, ale z tego co wiem, to jak już nic nie boli i nie krwawi, to można serduszkować na spokojnie :).

Dzisiaj trochę czasem odczuwam lekki ból, a nawet nie ból, ale po prostu "czuję macicę i jajniki" :D

HSG to nic strasznego, cieszę się, że je zrobiłam...przynajmniej mam pewność, że wszystko "tam" jest w porządku ;).

5 marca 2018, 08:54

Niestety ten cykl odpada i nie możemy się starać przez bakterie w nasieniu :( jest ryzyko zarażenia, zwłaszcza po HSG. Ale M ma antybiotyki, kuracja ma potrwać miesiąc, czyli do kolejnej ovu :D chociaż tyle. Wydaje mi się, że nie udało nam się zajść w ciążę właśnie przez te bakterie, bo w sumie wszystko pozostałe jest w porządku. Hormony mam unormowane, jajowody drożne, nasienie też ma dobre parametry.
Podobno te bakterie powodują "sklejanie" się plemników i przez to nasienie jest za gęste, więc mam nadzieję, że to właśnie to było tylko przeszkodą :).
Teraz coraz bardziej wierzę w to, że ten rok jest nasz :D i uda się ;).

7 czerwca 2018, 10:18

8 dpo (ok. 20 cykl starań?)

Już nie mogę się doczekać żeby testować. Nadzieja powróciła, ponieważ M wyleczony, bakterii już nie ma :D. Niestety morfologia nasienia spadła, ale jest nadal w normie.
W tym cyklu byliśmy na urlopie, akurat w dni płodne i mam taką cichą nadzieję, że się udało...chociaż pewnie tylko mi się tak wydaje :(.
Prolaktyna na idealnym poziomie, TSH 2.3, więc tragedii nie ma. Dzisiaj endokrynolog oceni czy jest wszystko OK.
Zastanawiam się czy nie iść do innego ginekologa, bo może on znajdzie jakieś rozwiązanie. A może u mnie jest wszystko dobrze, a u M jest jakiś niezidentyfikowany problem?
Jutro androlog...zobaczymy co powie...może jakieś leki przepisze...

Niezwykle frustrujące jest to, że człowiek się stara, chce mieć dziecko...poświęca wiele czasu, stresu i pieniędzy na badania, wizyty...i nic...a tu wchodzisz na portale społecznościowe i bach: zdjęcie bobasa znajomych, którzy "wpadli"... Niestety takie osoby nie zrozumieją jak to jest i że dziecko to naprawdę cenny dar.
Mam nadzieję, że rodzicielstwo będzie nam dane...bo czuję, że jesteśmy coraz bliżej celu ;).
1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)