Pamiętniki W pogoni za szczęściem...
Dodaj do ulubionych
‹‹ 6 7 8 9 10

3 lipca 2020, 20:31

PIĄTEK
W niedzielę chrzciny synka szwagierki... Mam nadzieję, że to przeżyję bez większego szwanku na psychice 🙏

Co u mnie? Zapisalam sie do psychologa, chyba potrzebuję pomocy. Jest ciężko...

Jestem mega wkurzona na doktora ze zamrozil mi tak slabe zarodki. Jak juz musiał to mógł zamrozic tylko jednego a nie trzy w dodatku kiepskie :/ nie cierpie tej kliniki. Dla nich liczy sie tylko kasa. W poprzedniej klinice w życiu by czegos takiego nie zrobili. Koncze transfer(y) i moja noga tam wiecej nie postanie :/
Jestem wsciekła bo przez taką idiotyczną decyzję moje leczenie sie spowolni niepotrzebnie o minimum 3 miesiace :/ wrrrr 😠

13 lipca 2020, 11:20

PONIEDZIAŁEK
Chrzciny przeżyłam, nikt nie zadawał zbędnych pytań, chyba szwagierka o to zadbała za co jej jestem wdzięczna :)
malutki jest cudowny <3 miłość od pierwszego wejrzenia <3 taki pocieszny, śmieszek :) koleżanka mi przed chrzcinami napisała "nie myśl o tym, że takiego nie masz, tylko skup się na tym, że za jakiś czas też takiego będziesz miała". I kurczowo się trzymałam tej myśli, bardzo mi pomogła :)

Mąż się martwi, że się od niego oddalam... że ciągle jestem gdzieś indziej, że nie rozmawiam z nim, nie śmieszą mnie już jego żarty, że nie potrafi mnie rozweselić, nie chcę spędzać z nim czasu tylko zamykam się w pokoju przy komputerze, nie przytulam sie, chodzę taka przygnębiona, ciągle w innym świecie... że nie żyję tylko egzystuję :( boi się, że za chwilę nic z naszego małżeństwa nie zostanie :( chyba to już ostatnia chwila na tego psychologa... dobrze, że pierwsze spotkanie juz niedługo.
Jak to wygląda z mojej strony? To chyba prawda, bo wewnętrznie czuje nicość.... pustkę... nic mi się nie chce. Ledwo rano wstaję do pracy. Gdyby nie ona to chyba cały dzień bym gniła w łóżku... a tak to trzeba wstać, ubrać się, pomalować i wyjść do robotaju... wszystko mnie denerwuje, nie mam energii na nic... Nie wiem... czy to już depresja...? Chciałabym żeby się to wszystko już skończyło, a tu końca nie widać... :( chciałabym normalnie zacząć żyć... ale nie potrafię :( nie potrafię udawać, że nic się nie dzieje, że wszystko jest ok... nie potrafię się cieszyć niczym :(

4 sierpnia 2020, 22:50

WTOREK
Czy ja kiedys przestanę słyszeć, że muszę wyluzowac i wtedy zajdę? 🤷‍♀️
Nie wiem czemu ale po dzis dzien strasznie mnie ten tekst denerwuje 😕
Juz nie mówiąc o tym, że jak mozna kobiecie po 2 nieudanych in vitro wyjechać z czyms takim 🤦🏻‍♀️ gdzie ta kobieca empatia sie podziała? 😖

8 sierpnia 2020, 21:36

SOBOTA
Z etapu bezsilności wchodzę znów na etap "czas działać" :)
Wracam do immunologii. Jest promyk nadziei <3
Los zsyła mi niesamowitych ludzi w drodze do celu, którzy mi pomagają :) może jednak Anioł Stróż o mnie nie zapomniał :)
oby rok 2021 był wreszcie mój ;)

11 sierpnia 2020, 08:01

WTOREK
Dzis transfer 😊
Zrobiliśmy awanture w klinice.
Przed punkcja umawialam sie z moim lekarzem, że mrozimy 3 zarodki w 3 dobie ale on jeszcze zobaczy jakiej jakosci beda te zarodki i w razie czego zamrozi tylko te dobre. I tyle czasu myslalam jak mogl zamrozic 7c i 6c...? Czy one spełniają kryterium pt: "dobre"? Nie wytrzymalismy z mężem, poszło na noże. Co sie okazalo? Szanowny Pan Dr nie rozmawiał nawet z embriologiem tylko w ciemno zlecil mrozenie!!! 🤬 Super i ja mam za to płacić. Rewelacyjne podejście kliniki. Ale bylismy tak wkurzeni, że Doktor sie zreflektowal i sie okazalo że nagle mozna rozmrozic wszystkie zarodki, podac jeden a te dwa slabiaki hodowac do 5 doby. Pomimo tego, ze wczesniej taka opcja nie wchodziła w gre. Czy w naszym kraju, zeby cos zalatwic zawsze trzeba z mordą? 😖

12 sierpnia 2020, 00:19

ŚRODA
Dziewczyny melduję że mamy na pokładzie 7c i 7b! Wyszarpane ale jest! 6c nawet nie drgnal po rozmrozeniu, chyba nic z niego nie bedzie... Oczywiście nie obeszlo sie bez awantury kolejnej. Tym razem nie miałam wsparcia męża (nie bylo go), ale sama dalam radę odeprzec atak 💪 bylo bardzo nieprzyjemne, walczylam z zimna krwią... Ale po wyjsciu z kliniki łzy sie puściły strumieniem. Nie rozumiem jak można mi wciskac ze zarodki sa super wiedzac, że jeden na dzien dobry juz odpadl? 🤦🏻‍♀️ Poza tym krzyczenie na pacjenta jest wysoce nieprofesjolane tym bardziej ze nie zdazylam sie nawet odezwac a juz zostalam zrugana "co my sobie wyobrażamy" itp. Eh szkoda gadac, dobrze ze juz mam to za soba. Moja noga tam wiecej nie postanie. Never again.

Konkluzja jest taka: NIE POLECAM NOVUM❗❕❗❕❗

No i dziewczyny mobilizacja, kciuki teraz potrzebne jak nigdy ✊✊✊ jednak wstapila we mnie jakas nadzieja 🍀

18 sierpnia 2020, 18:03

WTOREK
No i historia zatacza koło... Beta ujemna. Nie bylo prądów towarzyszących implantacji jak ostatnio, piersi juz zaczeły boleć jak zwykle przed miesiączką... Nie ma sie co oszukiwac, że za wczesnie, że to czy tamto. Po prostu nie tym razem.

21 sierpnia 2020, 19:58

PIĄTEK
7dpt mialam juz odstawiać leki, ale dziewczyny mnie namowily żeby jeszcze poczekac i powtorzyc 9dpt bete. Wiec powtórzyłam... Wyszlo 2! I nagle szok i nadzieja poziom max... 😁 Pół wieczora sie wczoraj modlilam żeby dzis beta byla chociaz w okolicach 10, żeby to była jakas pozna implantacja czy cokolwiek... Tak wiec... Dziś wynik beta 3,16... 🤷‍♀️ Samo życie. Lubi sobie z nas drwić...
Na szczęście jest plan B! Czekamy na immunologa 😉

5 października 2020, 12:08

PONIEDZIAŁEK
Jesteśmy w trakcie czekaaaaaaania. Ulubione zajęcie każdej staraczki :)
Z wyników które już dostałam to: ASA dodatnie, przeciwciala antykardiolipinowe dodatnie, cytokiny skopane, il 2 za wysoko, il 10 dramatycznie nisko, i co najgorsze u mojego meza asa nie wyszły w ogóle :( a tak liczylam na to badanie, ze to jest przyczyna naszych porażek z zarodkami... a tu niestety... nie tym razem :( opadam już z sił przyznam szczerze, nie mam pomysłu, nadziei, a deszczowa i ponura pogoda również nie sprzyja mojemu samopoczuciu... Do wizyty u immunologa jeszcze miesiąc... mam wrażenie że to cała wieczność :P

Rozmawialiśmy z mężem już tak na poważnie o adopcji prenatalnej o moich wątpliwościach... Mąż pyta co za różnica czy bedziemy mieli swoje genetycznie dziecko czy od kogos innego. To i tak będzie nasze dziecko. A ja mam mieszane uczucia co do tego... a co jesli dziecka nie pokocham? Albo jeśli bedzie mialo okropny charakter? jednak wybierajac sobie partnera wybieramy go na zasadzie pasujacych nam cech charakteru i wyglądu... a tutaj? co jesli bedzie patologicznym dzieckiem z patologicznego plemnika albo komorki jajowej? genów często nie da sie oszukać, jesteśmy podobni do swoich rodziców mimo wszystko... co jesli bede na to dziecko patrzyla i czula niechec bo nie bede widziala w nim nas? Nie wiem wydaje mi sie ze to strasznie niedojrzałe myslenie, ale z drugiej strony nie chcialabym takiego dziecka potem skrzywdzic :( jak sobie poradzić z takimi myślami? Czy to jest normalne?

28 października 2020, 23:41

ŚRODA
Po wielu tygodniach wahań podjęliśmy decyzję... Przystępujemy do szczepień! Zaczynamy w grudniu. Prof widzi nawet szansę na naturalna ciążę 😜 mnie jest już obojętne czy naturalnie czy in vitro byle by się wreszcie udało... 🙏
Wracam do kliniki na konsultację, żeby omówić plan leczenia, zapytać czy będziemy wykonywać jeszcze jakieś badania, bo jak coś to teraz żeby nie marnować kolejnych miesięcy. Przy dobrych wiatrach dopiero na wiosnę będzie stymulacja... O ile się znowu coś nie przedłuży... Ach och ech 👀

29 listopada 2020, 18:35

NIEDZIELA
Chodzimy z mężem do nowej pani psycholog. Na razie ciezko mi sie wypowiedziec, dopiero 1 spotkanie bylo. Czasem mam takie myśli, ze moze taka forma nie jest dla mnie, skoro niezbyt mi pomaga? Ale poki co dajemy nowej pani szanse do konca roku. To będą akurat jakies jeszcze 2 spotkania.
W środę mamy mieć szczepienia... I co? Zorientowałam się dzisiaj, że diagnostyka nie zlecila jednego badania za które zapłaciliśmy, mianowicie przeciwcial anty hiv 🤦🏻‍♀️ szlag by to trafił 🤬 obstawiam, że do środy żadne inne labo nam tego nie wykona... Ale mąż będzie jeszcze próbował. Echhh zawsze cos musi sie zdarzyć. I teraz nie wiem, odwołaja te szczepienia? I czekać kolejne 2 tygodnie? Szlag mnie trafi 😤 czemu zawsze wszystko sie musi kitwasić?

6 grudnia 2020, 00:26

SOBOTA
Finalnie jestesmy po szczepieniach! Wszystko sie udalo. Okazało sie ze diagnostyka polaczyla dwa badania w jedno, co zauważył moj kochany mąż i uratowal cala sytuacje 😂
Same szczepienia? Nic strasznego, 4 uklucia w lewe przedramie i 4 uklucia w prawe. Nastepnego dnia troche te miejsca bolaly przy dotyku, dwa dni pozniej zrobily sie takie guzki dosc mocno bolace przy ucisnieciu. Nie ma tragedii, czego sie nie robi dla swojego potomka! 💪

Ogólnie mam rozne momenty. Czasem depresja bo wszyscy wokol znowu w ciaze zachodza i widze to bardziej, zblizajace sie swieta tez nie napawaja optymizmem, perspektywa sylwestra przed telewizorem rowniez nie nalezy do fantastycznych opcji biorac po uwage że chyba od 16 roku zycia sylwestra zawsze spedzalam poza domem... 😥 Ale boje sie covida, ze pojde, zlapie cos, szczepienia bedzie trzeba znowu odlozyc, albo cos sie pokiełbasi albo nie zadzialaja i bede miala do siebie pretensje ze sie połasiłam na głupia impreze, na ktorej nawet sie nie napije bo jestem na metforminie i na restrykcyjnej diecie... A jak juz tak bardzo sie poświęcam... To nie moge wszystkiego nagle spaprac, bo nie wiem czy na kolejna próbę starczy mi sił i chęci...

Przyjaciółka wysyła mi zdjecia swojego malucha z podpisem "na dobry poczatek dnia". Dla kogo ma byc dobry po takim zdjęciu? Na pewno nie dla mnie :/ naprawdę matkom mozg zanika :/ to jest o tyle ciekawe ze jak inna kolezanka mnie zasypywala zdjeciami swojego dziecka to ta przyjaciółka byla oburzona jej zachowaniem, jak tak można... A teraz sama tak robi. Rece opadaja 🤷‍♀️

Przydałby mi sie jakis kop motywacyjny do dalszej egzystencji bo jest mi coraz ciężej... Zaczynam troche tez watpic czy te szczepienia cokolwiek pomogą w mojej sytuacji 😑 i mozg na scianie 🙈

28 grudnia 2020, 21:38

PONIEDZIAŁEK
Mamy 👑👑👑...
Także z takim rozmachem wchodzę w ten 2021 🤧🤒😷🥵🥶🥴🤪

Byly wielkie plany, spełzło na niczym jak zwykle 🤦🏻‍♀️ zostanie mi netflix, oby sie chociaz nie zepsuł 😂

Najbardziej mi szkoda tych szczepien, bo trzeba przełożyć, nowy termin dopiero na 20.01, to prawie miesiac czekania, znowu sie wszystko opóźni, jak ja to lubię 😭 na dodatek zaczynam nowa prace i na dzien dobry urlop 2 dnia pracy 🤦🏻‍♀️ fatalnie...

Ale mam jakies dobre przeczucia co do następnego roku. Wiem, że być może co roku taka mam nadzieje, ale teraz to coś innego niz nadzieja, to jakies nieodparte przeczucie, ze to bedzie moj rok... Że szczęśliwe zakończenie czeka mnie właśnie w nadchodzącym roku... I... Dzieki temu przekonaniu mam taki spokoj w sercu... Powoli do celu 😉 oby moj kobiecy zmysł nie zawiódł 😉
WsZyStKiEgO cO nAjLePsZe w NoWyM rOkU! 🍾

19 lutego, 22:24

PIĄTEK
Nie wiem od czego zacząć tyle się teraz u mnie dzieje.
Dostalam nową pracę i zlapalam jeszcze jedną dodatkową fuchę. W robocie spędzam całe dnie od rana do nocy, czas mi leci przez to niemiłosiernie szybko 😉 jest dużo zajęć, nawet nie mam chwili, zeby tu zajrzeć. Ale to dobrze bo nie siedzę, nie myślę i nie rozpaczam. Psychoterapie musielismy przerwac ze względu na brak czasu, ale bardzo mi pomogla uporządkować myśli. W święta zlapalismy koronke, przeszlam calkiem łagodnie, ale powikłania płucne, które sie pojawiły byly straszne... 🥺 Na szczescie dostalam leki, juz jest ok 👍

W miedzyczasie... Zrobiliśmy szczepienia limfocytami męża... 3 szczepienia, wynik allo mlr 35% 😍 w środę jedziemy do profesora, dostaniemy zalecenia...

Nie napisałam najwazniejszej rzeczy 🤔 otóż... Prawdopodobnie (to się okaże w najblizszych miesiacach) odkryłam przyczynę naszej niepłodności i padających zarodków (tak, po ponad 3,5 roku staran)... Zrobilam krzywe glukozowa i insulinowa. Mam insulinoopornosc i hiperinsulinemie! Dostałam leki po ktorych moj organizm zaczął się regulować! 🤩 Tsh wreszcie spadaaaaa! Schodze z lekow a tsh ciagle mniej niz 1 🤩🤩🤩 (przez 3 lata tsh roslo jak szalone pomimo zwiekszania dawek lekow!), przestalam byc tak przewlekle zmeczona, wlosy mi przestaly wypadac jak szalone, paznokcie sie wzmocnily, przestalo mi byc wreszcie zimno, nie chce mi sie spac po posilkach, dostalam jakiegos takiego kopa do zycia i dzialania, mam mnostwo energii jak nigdy! Maz pyta co ja ćpie 😂 i co najciekawsze.... Widze ze schodzi mi tradzik 😍😍😍 hormony sie zaczynają regulować! Bingo! 👏🥰 Czytalam ze hiperinsulinemia powoduje ze komorki jajowe nieprawidlowo dojrzewaja i ze są slabej jakosci (tez by sie zgadzalo) ✊✊✊🍀

Umówiłam się juz do mojej doktor do kliniki na kwiecień i zaczynamy działać 😉 byc moze naturalnie, byc moze cofniemy sie i zrobimy inseminację...
Czasem warto zrobic krok w tyl, zeby moc ruszyc z impetem do przodu! 😍

Mam takie przeczucie, że teraz się uda. To po prostu MUSI byc ta przyczyna! Nadzieja poziom max 😁 ale teraz jestem juz cierpliwa, trzeba poczekać to czekam. Hormony tez muszą miec czas zeby sie wyregulowac. Nie nie ma lekko. Zaniedbania wieloletnie nie naprawia sie w kilka tygodni. A szkoda 😁 hehe. Jeszcze czekam na diete. Wrzuce tu swoje wartosci krzywych, moze kogos zainspirują.
Glukoza 93 (na czczo) - 188 (po 1h) - 101 (po 2h)
Insulina 6,7 (na czczo) - 76 (po 1h) - 35 (po 2h)
Jak widać homa ir prawidłowe, quicky prawidłowe, ale IO jest. Oby to bylo rozwiazanie naszego problemu 🙏🙏🙏

4 marca, 14:28

CZWARTEK
Za chwilę zaczniemy nowy cykl... Juz powoli plamienia sie rozkrecają (skąd one sie wzięły znowu?). I mój nastrój spadł na łeb na szyję... 😥
Zaczynam wpadać w panikę, że znowu wracamy do tej psychicznie wykonczajacej, emocjonalnej karuzeli... Ze znowu sie nie uda, a ja czuje ze nie mam juz sił na kolejne przyjmowanie porażek... Że nie dam rady tego znowu udźwignąć... Przez ten czas od ostatniego in vitro byl spokoj...odpuscilismy wszystko totalnie, nie wiedzialam kiedy mam okres, który dzien cyklu jest, kochalismy sie jak mielismy ochotę a nie bo trzeba było... Psychicznie czulam taką lekkość, jakby mi ktos ciezar z duszy ściągnął... I teraz czuje znowu takie napięcie i zawod, ze to wszystko sie z powrotem zacznie na nowo. A moja psychika nie ma juz na to siły 😥 zaraz stane sie z powrotem emocjonalnym wrakiem czlowieka 😥 i tak bardzo nie chce do tego wracac... Ale czuje w glebi duszy, że siłą rzeczy juz wróciłam... Znowu będziemy w grze 😥 znowu to samo... Kiedy to się wreszcie skończy? 🥺

10 marca, 20:28

ŚRODA
4dc... I jedziemy z koksem! 😁👍 Co to będzie, co to będzie 🙊 w tym cyklu wszystko się okaże. Woz albo przewoz 🚙🚙🚙

20 marca, 18:45

SOBOTA
dzis 14dc, pecherzyk pękł... Nie wiem jak to sie stalo, zwykle owu mialam 15,16,17 dc. Pekl przy wielkości 21-22mm. W czwartek był 18,5mm.
Przegapilismy. Cykl stracony... Jak żyć... 🤦🏻‍♀️
Niby było dzis serduszko, ale jakie sa szanse ze zdazylismy? Marne 😥

22 marca, 21:44

PONIEDZIAŁEK
Ja sie wykończe. Dzis jakies krwawienia. Nigdy nie mialam krwawien okoloowulacyjnych (zywa krew!) . Naczytalam sie, ze to wina hormonów 🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️ i mnie szlag trafia, ze znowu cos z tymi powalonymi hormonami nie tak. Nie mam juz sily do tego wszystkiego 🙄 ciagle pod górkę 🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️

28 marca, 11:13

NIEDZIELA
Plamienia trwaja w najlepsze, myslalam, ze juz wczoraj trochę ich mniej... A gdzie tam! Mam wrazenie, ze dziś to nawet wiecej 🙈 to juz cały tydzien! 🤷‍♀️
Jestem na acardzie i luteinie. Nie wiem skąd to dziadostwo sie przyplatalo. Chcialam isc do ginekologa, ale przed swietami wolnych terminow brak, albo niektórzy juz urlopy pobrali 🙈 jak zawsze wszystko pod górkę. 🏞️ No jakże moglo byc inaczej 🤣
W środę chyba sikne na test... Chociaz nie wiem czy jest sens... Ale z drugiej strony bede wiedziala ze trzeba luteine odstawic...

30 marca, 13:23

WTOREK
Teścik... Biel wizira standardowo. No ale czego sie mozna było spodziewac 🤷‍♀️
‹‹ 6 7 8 9 10
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego