Pamiętniki W pogoni za szczęściem - In vitro
Dodaj do ulubionych
1 2 3

26 lutego, 14:40

Od kilku dni czuję się okropnie zmęczona, nawet mocna kawa nie działa...masakra ;/. Ponoć niski poziom estrogenów może dawać takie objawy...oby jutro wynik był w końcu dobry...bo już zaczyna mnie to irytować. Znowu stanie od 7 rano w tej kolejce do badania krwi, jak ja to uwielbiam... Często nawet godzina stracona :(. No trudno, trzeba dalej walczyć, bo nie poddam się tak łatwo ;). Rozważamy z mężem zamrożenie nasienia w razie jakby punkcja się za bardzo opóźniła...bo jaki sens miałoby mieć moje dalsze kłucie (już minęło 18 dni), skoro go wtedy nie będzie?

27 lutego, 08:56

Krew pobrana do badania i teraz czekanie...wyniki po 12 najwcześniej. Nie wiem dlaczego, ale jestem dobrej myśli :). Dzisiaj mam dość pozytywne nastawienie i mam nadzieję, że wynik mi go nie zepsuje.

Edit 12:
No ja się chyba potnę... Estradiol trochę podskoczył (9,95 pg/ml) a LH stoi w miejscu (8,05 mIU/ml). Co teraz? :(:(:(

21.00:
Pojechałam dzisiaj wieczorem do kliniki. Lekarz powiedział, że niestety jestem bardzo oporna na wyciszenie i dał receptę na inny lek. Jeździłam z mężem po aptekach za nim...i nigdzie go nie było... Ale się w końcu udało znaleźć :D . Jutro rano mam jechać do kliniki żeby mi zrobili ten zastrzyk, bo to domięśniowy. Jeden taki zastrzyk ma zablokować hormony na 28 dni. Za 10 dni mam zrobić znowu LH i Estradiol i zaczynamy symulację. Mam nadzieję, że będę się po nim dobrze czuła... Czyli odpocznę przez 10 dni od zastrzyków, lekarzy, badań i klinik :).

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lutego, 21:26

28 lutego, 08:27

Porada
Wczoraj szukaliśmy tego zastrzyku i niestety nigdzie go nie było... Pani w aptece nam powiedziała o aplikacji "KtoMaLek" i tak na prawdę ona nas uratowała. Zamiast jeździć po całym mieście po kilkudziesięciu aptekach zaleźliśmy w tej apce 3 apteki, które miały go na stanie. Zadzwoniliśmy wcześniej do jednej z nich, żeby się upewnić i był. Także polecam tą aplikację :).

28 lutego, 08:40

Jestem po zastrzyku, czuję się dziwnie, ale nic poza tym... Teraz 10 dni odpoczynku od igieł i lekarzy. Tylko zorientowałam się, że mi się Bromergon kończy i muszę kombinować receptę...może pójdę do jakiegokolwiek lekarza z zaleceniami od endokrynologa?
Ten zastrzyk niestety nie był refundowany i kosztował 300 zł. Ale innego wyjścia nie było... Ewentualnie mogliśmy przerwać stymulację i znowu zaczynać w kolejnym cyklu...ale po co skoro już kułam się 20 dni... No nic...zaletą tej sytuacji jest to, że mój żołądek się zregeneruje...bo niestety mam bardzo bolesne miesiączki i biorę garściami ibuprofen. A teraz mam gwarancję, że małpa mnie przez co najmniej 28 dni nie nawiedzi :D. Lekarz też mówił, że mogę się czuć teraz jak po menopauzie...zmęczona, uderzenia gorąca, itp. No trudno...lepsze to niż jakbym miała mieć PMS :D, bo teraz wahania hormonów mi nie grożą, tylko ich brak. Jeszcze jest jedna kwestia: mrożenie nasienia. I chyba zrobimy tak, że zamrozimy nasienie (koszt 500 zł + znowu badania wirusologiczne z 200 zł) ale mąż będzie starał się załatwić wolne na punkcję. Jeśli mu się nie uda, to mamy mrożone :). Będzie dobrze, lekarz powiedział (nie wiem czy to prawda, czy tylko chciał mnie pocieszyć-ważne, że pomogło), że zazwyczaj udaje się in vitro przy pacjentkach tak opornych jak ja na zablokowanie tych hormonów. Także jestem dobrej myśli ;).

4 marca, 09:08

Nie mogę się doczekać soboty...bo wtedy krew i dowiem się czy mogę w końcu zaczynać. Lekarz twierdzi, że na 100% powinnam wtedy mieć odpowiednie poziomy hormonów. Niestety trochę odczuwam skutki uboczne tego zastrzyku długodziałającego. Mam uderzenia gorąca i wtedy robi mi się słabo, ale poza tym jest nawet OK. No i może wahania nastrojów czasem...ale to jakoś bardzo mi nie przeszkadza. Czuję się trochę lepiej niż po Gonapeptylu, bo nie jestem aż tak zmęczona no i nie muszę się codziennie kłuć. Boję się, że będę miała hiperstymulację i przełożony transfer. A przez ten lek miesiączka może się nawet 2 miesiące spóźnić :( wtedy nie byłoby za fajnie... ale nie ma co gdybać. Mam nadzieję, że już wszystko pójdzie gładko :). Mężowi udało się załatwić tydzień wolny w tym okresie kiedy powinna być punkcja :) więc w końcu jeden sukces :).

Ogarniałam ostatnio koszty tego wszystkiego i jak na razie na leki poszło 400 zł, invitro (punkcja, znieczulenie, ICSI, transfer) 4600 zł, pICSI 500 zł, mrożenie (jeśli będzie max, czyli 6 zarodków) 3000 zł. Jak na razie badania plus wizyty ok. 6000 zł (przez te 2 lata), kolejne wizyty (pewnie ok. 3-4) plus badania hormonów ok. 500zł. Czyli wszystko wyjdzie 15000 zł. Nie tak źle...ale się w sumie uzbierało :D.

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca, 10:10

6 marca, 08:55

Już środa, czyli tylko 3 dni do rozpoczęcia stymulacji :D cieszę się, że bliżej niż dalej. Te uderzenia gorąca mnie wykończą, nie wiedziałam, że to jest takie uciążliwe :D. Wczoraj zaniepokoiły mnie skurcze jak przed @. Ale dzisiaj już cisza, temperatura dalej przy podłodze :D więc chyba to nie było nic niepokojącego. Mam nadzieję, że ten mój pęcherzyk w prawym jajniku zniknie lub się zmniejszy i to nie on daje o sobie znać. Tydzień temu skurczył się z 11 do 8mm, czyli bardzo dobrze, bo jakby miał więcej niż 10mm to nie mogłabym zaczynać zastrzyków. Ale to wszystko jest skomplikowane... :D

8 marca, 15:15

Jutro w końcu krew. Zaczynam się denerwować jak sobie pomyślę, że w końcu zaczynam stymulację...cieszę się a zarazem boję. Jutro muszę znowu specjalnie jechać do kliniki po receptę, bo Bromergon mi się kończy. Nie wiem czemu, ale jakoś nie dopilnowałam sobie tego, żeby wziąć receptę na wizycie...ostatnio jestem nieogarnięta. Zauważyłam, że w pracy jestem mniej skupiona...co chwilę myślę o in vitro albo o tym czytam...jest to silniejsze ode mnie :(. Jutro wielki dzień, oby wyniki były idealne :).

9 marca, 15:19

Dzisiaj Estradiol <5 pg/ml a LH 1,53 mIU/ml :D bardzo się cieszę, bo to oznacza że zaczynam w końcu :). Zrobiłam z ciekawości też TSH i FT4 i niestety nie są najlepsze... TSH- 0,207 a FT4- 1,85 ng/dl (norma do 1,71)... Czyli TSH za niskie a FT4 za wysokie. Zmniejszę trochę dawkę Euthyroxu i poczekam do wizyty. Mam nadzieję, że to nie jest przeszkodą w in vitro. Miałam dzisiaj takiego pecha...dobrze, że chociaż w końcu się te hormony wyciszyły. W środę pierwszy monitoring a punkcja prawdopodobnie będzie 20 marca :). Nie mogę się doczekać :).

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca, 15:20

13 marca, 08:32

Udało mi się wczoraj dostać do endokrynologa. Powiedziałam jej o wynikach i in vitro i zmieniła mi Bromergon z 1/2 na 1 tabletkę, Euthyrox na dawkę 75, zwiększenie witaminy D z 2000 na 4000j bo mam na granicy (jak zajdę w ciążę to 2000j). Cieszę się w sumie, bo może to jeszcze bardziej zwiększy szanse :). Powiedziała, że skoro już będę miała in vitro to chce żebym miała wszystko na idealnym poziomie :). Dzisiaj w końcu monitoring...oby było dużo jajek <3 :D.
Martwi mnie to, że mam coraz częściej uderzenia gorąca...jak mi się zaczynały to miałam 3-4 razy dziennie...a teraz mam co godzinę lub co 2 godziny...więc bardzo często...i przy tym jest mi słabo. Zastrzyki mnie bolą...więc coś ze mną jest nie tak bo robię wszystko dobrze i się nie stresuję a i tak boli :(. Ale już jestem w połowie :).

14 marca, 08:52

5 dzień stymulacji
Uderzenia gorąca powoli mijają, więc się cieszę :). Wczoraj byłam na monitoringu i jest 8 pęcherzyków po 7-10mm. Lekarz powiedział, że są małe i też jest ich mało, ale się tego spodziewał przez tą Diphereline. Czyli zblokowali mi hormony bardzo dobrze :D. Zwiększył mi dawkę Puregonu no i zobaczymy co z tego będzie..mam nadzieję, że będzie ich z 10 przynajmniej, żeby było z czego wybierać. Trochę mnie zawiodła ta wizyta, spodziewałam się lepszego wyniku i przez to, że wolno rosną to punkcja się przesuwa. Jeśli się przesunie za bardzo to będziemy musieli mrozić nasienie :(. Czemu u mnie wszystko jest takie dziwne? Lekarz też powiedział, że jestem "niebezpieczna" :D bo bardzo łatwo mnie przestymulować bo jestem szczupła i mam dobre AMH (3,71). Jutro spotkanie z embriologiem. Idę sama bo męża nie ma, a on się słabo orientuje w tym wszystkim, z tego co widzę. Oczywiście staram się mu wszystko przekazać i wytłumaczyć, ale wiadomo, że faceci mogą do końca nie zrozumieć tego, bo nie są w tym aż tak bardzo jak kobieta: która chodzi do lekarza co dwa dni (aż mi się z tego wszystkiego lekarz śni :D) i robi te zastrzyki. W sobotę kolejny monitoring i wiążę z nim duże nadzieje <3.

18 marca, 10:43

9 dzień stymulacji
Czuję się bardzo dobrze, tylko czasem jajniki zakłują. Zastrzyki też o wiele lepiej idą, już chyba to opanowałam :). W sobotę był kolejny monitoring. Niestety nadal jest 8 pęcherzyków, ale może to i dobrze...bo i tak możemy tylko 6 zapłodnić...a nie miałam zamiaru mrozić jakby było ich więcej. Oby w każdym było dojrzałe jajeczko :). W sobotę pęcherzyki miały ok. 10-15mm. Dzisiaj rano znowu monitoring i mają tylko 15-17mm :( i niestety nie rosną równo. Nie wiem czy w jeden dzień nie podałam za małej dawki...bo nie przytrzymałam tłoku w penie i mi zaciągnęło lek z krwią do fiolki...na szczęście już pustej. No trudno, oby do jutra podrosły...jutro popołudniu decydujący monitoring :). Jeśli będzie wszystko OK to punkcja w czwartek <3.

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca, 10:43

Dzisiaj, 08:38

11 dzień stymulacji
Wczoraj byłam znowu na monitoringu...nastawiona totalnie negatywnie bo miałam w poniedziałek za niski estradiol. A tutaj: 2x16mm, 1x21mm, 4-5x19mm (7-8 pęcherzyków), endometrium 15mm. Byłam w szoku co usłyszałam po tych "liczbach"... czwartek punkcja. Byłam pewna, że najwcześniej w piątek. Lekarz mówi, żebym się nie stresowała (bo pewnie było to po mnie widać) i wszystko będzie dobrze. Żebym też nie przejmowała się tym estradiolem, bo jest dobry i ostatnio coś u wszystkich pacjentek wychodzi niższy niż powinien...może zmienili w laboratorium jakieś odczynniki (czy czym to badają :D)? Nie wiem...w każdym razie jest bardzo dobrze :). Wczoraj o 21.15 jechaliśmy do jakiejś przychodni po zastrzyk z Pregnylu, bo klinika była już zamknięta i jutro o 9 punkcja... Jestem tak podekscytowana a zarówno zestresowana... Ale będzie dobrze, musi być! <3 Obiecałam lekarzowi, że nie będę czytać już Internetów :D bo to mnie tylko stresuje...a już dzisiaj rano zaczęłam patrzeć jakie powinno być endometrium...aż mąż mówi, że zaraz napisze sms-a do lekarza na mnie nakablować :D. Oby jutro było 6 dojrzałych komórek <3
Co jest dziwnego...lekarz i położna z kliniki kazali nam wczoraj serduszkować..nie wiem czemu...tak nas namawiali, że skorzystaliśmy :D. Jutro wielki dzień, a we wtorek prawdopodobnie transfer :).

Wiadomość wyedytowana przez autora Dzisiaj, 08:39

1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)