Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Póki życia, póty nadziei

Autor: empiq
Wstęp

O mnie: Rocznik 82, szczupła, niepijąca, niepaląca, brak zdiagnozowanych chorób przewlekłych. Mąż palił fajki 25 lat, rzucił w styczniu, szczupły, nie pije, oboje zrezygnowaliśmy z napojów z kofeiną.

Czas starania się o dziecko: Marzec 2018 - pierwszy świadomie przeżywany cykl. Wcześniej 4 miesiące na spontanie w połowie cyklu i bez rezultatów, co przełożyło się na decyzję o rozpoczęciu obserwacji cyklu.

9 marca, 11:27

9dc/1cs

Dopiero w niedzielę się zobaczymy z moim S.
Co do temperatury, to wcześniejsze dwa pomiary można chyba uznać za nieważne, bo mierzyłam pod pachą, a powinnam w ustach albo pochwie. Tak więc dziś pierwszy pomiar właściwy 36,7.
Wczoraj wypilam butelkę pepsi, ubolewam strasznie nad tym, że odżywiam się tak beznadziejnie, ale nie potrafię się zmobilizować. Dziś nowy dzień, trzymam się postanowienia o rezygnacji ze śmieciowego żarcia, na obiad omlet, może ugotuję grochówkę.
Mam sporo spraw na głowie przed wyjazdem. Za miesiąc się pobierzemy, a ja mam tyle lęku w sobie. Co to będzie, jak to będzie, kiedy dom postawimy, gdzie będziemy mieszkać w czasie budowy, ile czasu zajmą formalności.

0 komentarzy (pokaż)
10 marca, 11:56

10dc/1cs

36,55 stopni.
Cieszę się, że zaczęłam mierzyć temp. Teraz odkrywam swoje ciało z innej perspektywy, poznaję swoją kobiecość w innym aspekcie. Dziś mam pozytywne nastawienie, jestem pełna optymizmu i spokoju jeśli chodzi o przygotowania do ciąży. Wczoraj uniknęłam syfiastego żarcia, zjadłam trochę jabłek zamiast słodyczy i jestem z siebie dumna :D
Tęsknię już bardzo za moim kochanym, chociaż u niego mieszkamy w spartańskich warunkach. Dobija mnie czasem, że jest taki ambitny i honorowy. Ja mam 70-metrowe mieszkanie, ale w mieście, do którego on nie chce się przenieść, w którym nie ma planu na życie. Więc wkrótce wylądujemy na wsi, na jego hektarach, z dala od świata, od rodzin, cywilizacji, a póki co do maja będziemy mieszkać w wynajętej przez S. klitce, bo po powrocie do PL wolał coś wynająć, niż zamieszkać u mnie :/

0 komentarzy (pokaż)
15 marca, 20:40

15dc/1cs

Wg OVU już po dniach płodnych, toteż dziś z S. odpoczywamy. Jestem padnięta, bo od niedzieli praktycznie nie wychodziliśmy z łóżka.
Dzisiejsza temp 37,00.
Kupiłam soczewicę, groch, czyli źródła kwasu foliowego. Tęsknię za pepsi, którą dla dobra starań postanowiłam odstawić.

0 komentarzy (pokaż)
19 marca, 17:35

19dc/1cs

Temperatura dzisiaj 37,1. Piję dużo soków, właśnie wyżłopałam prawie litr marchwiowo-jabłkowego. Moja lepsza połówka w obawie przed moim PMS kupiła dziś pączki :D A ja ... cukinie :D
Mam troszkę stresu, bo chcieliśmy ślub tylko we dwoje, zwłaszcza że bierzemy na razie tylko cywilny, matka S. nawet nie marzy o tym, by być na ślubie, bo uważa mnie za zaborczą intrygantkę, która odebrała jej syna. Teraz próbuje to naprawić, ale już po wyścigach. Moi rodzice natomiast bardzo chcą być na ślubie. Miałam teraz jechać zabrać rzeczy przed świętami, bo te spędzamy tylko we dwoje, a tu mi matka płacze do słuchawki, że bardzo by chciała być, ojciec też. :/
Co do samopoczucia, to przez weekend bardzo goniło mnie do wc, a dziś w sklepie złapały mnie duszności i zawroty głowy, od tego czasu głowa pobolewa. Mam też uderzenia gorąca i zimna. Sutki wrażliwe, a brzuch nabrzmiały.
PMS jak ta lala :D

0 komentarzy (pokaż)
24 marca, 00:36

23dc/1cs

Straszny dzień za mną. W galerii handlowej dopadły mnie zawroty głowy, uderzenie gorąca, w momencie byłam spocona i ledwo się trzymałam na nogach, jakbym przebiegła maraton. Do tego obolałe piersi, ból jajników, skurcze pochwy, a pod wieczór uczucie zimna i dreszcze. Głowa boli mnie cały dzień.
Masakra. Jeśli to PMS, to w całym dotychczasowym życiu nie miałam tak dokuczliwego.
Około 23:00 zmierzyłam temperaturę i ciekawostka: pod pachą 36,4, w ustach 37. Hmmm.
Tak sobie rozmyślam nad moimi pomiarami. Mam ostatnio sporo stresu w związku z przedślubnymi przygotowaniami, zmienia się całe moje życie, a na stres zawsze reagowałam stanem podgorączkowym.
W związku z tym staram się nie nastawiać na ciążę, jednak to trudne, gdy mój prawie mąż pościągał na iphona już wszystkie możliwe apki dotyczące owulacji, obserwacji cyklu etc i każdy poranek nie zaczyna się już od przytulania, tylko od uzupełniania raportów :|
Nastawił się bardziej ode mnie i jak teraz w spokoju czekać na termin @? Ehhh


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca, 00:40

0 komentarzy (pokaż)
25 marca, 21:07

25dc/1cs

Brzuch przed terminem @ napierdziela mi na maksa. Skurcze miesiączkowe, bóle pleców, dreszcze i uderzenia gorąca na zmianę, ciągle bym jadła. Dziś poszłam na samotny spacer i generalnie szłam cała porozpinana, bo już po kilku krokach byłam zlana potem. Masakryczne objawy jak na moj PMS.
W zeszłym miesiącu właściwie w ogóle nie czułam, że małpa nadjeżdża. Zrobiłam się strasznie nerwowa i chcąc nie chcąc nakręciłam się na ten cykl, że będzie T Y M, w którym zaciążymy z moim S.
Dziś temperatura 37,00.
Bardzo chcę być już w ciązy, bo szczerze mierzi mnie ta niepewność, stan wyczekiwania, nadziei na zmianę z wątpliwościami. Myslenie o tym, co zdrowe, co nie dla starającej się pary, jakie przeszkody można napotkać po drodze do poczęcia dziecka, mierzenie rano temp. do szału mnie doprowadza, bo muszę wstawać o określonej godzinie, by pomiary były miarodajne, a mam wolny zawód i naprawdę nie musiałam od dawna pilnować pory zasypiania, a teraz muszę, by obudzić się w miarę przytomna o tej 8:00.
Byle do środy. Postanowiłam, że jeśli ciotka nie przyjedzie we wtorek, to w środę rano robię test.
Wcześniej nie widzę sensu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca, 14:50

0 komentarzy (pokaż)
26 marca, 09:22

26dc/1cs

@ brak. Temperatura spadła do 36,9, czyli najprawdopodobniej nie jestem w ciąży.
Ehh.

Edit: na forum dziewczyny pisały o temperaturze po zmianie czasu i że dodają 0,1 stopnia do końca cyklu. Więc po dodaniu mam 37,00.
Jednak i tak czuję się na @. Ból miesiączkowy jest dokuczliwy, jestem osłabiona, przygnębiona i nawet poranne <3 nie poprawiło mi nastroju.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca, 14:48

0 komentarzy (pokaż)
27 marca, 12:05

27dc/1cs

Temp dzś 36,8, więc dupa. Brzuch mnie boli jak cholera :/ S. oczywiście namawiał mnie dziś do testowania, ale ja nauczona doświadczeniem z poprzedniego miesiąca nie ugięłam się i powiedziałam, że poczekam do jutra, bo podobno:

anigif_enhanced-767-1411787113-1.gif

;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca, 12:09

0 komentarzy (pokaż)
27 marca, 17:35

1dc/2cs

I dobrze, że poczekałam z testem. @ się pojawiła po południu. Jestem rozczarowana i smutno mi.

W podsumowaniu poprzedniego cyklu wykres:
55a236ec2312.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca, 22:53

0 komentarzy (pokaż)
30 marca, 22:12

4dc/2cs

Postanowiłam od jutra brać acard. Powód?
Moje miesiączki to właściwie same skrzepy, podpaski mam praktycznie czyste, bo krwawienie towarzyszy mi głównie podczas wizyty w wc, dodatkowo mam tyłozgięcie macicy, dziedziczną tendencję do żylaków/chorób układu krążenia i śruby w piszczeli, więc ryzyko zakrzepów jest u mnie zwiększone.
Zobaczymy, jak zareaguję na acard. Mam dziwne przeczucie, że mogę mieć problem z zagnieżdżeniem.
Czytałam też trochę o dzikim pochrzynie, ale poobserwuję jeszcze ten cykl i jeśli pms ponownie będzie tak dokuczliwy, jak poprzedni, to od następnego miesiąca wprowadzę pochrzyn.
Tymczasem mój ukochany S. zakupił bez konsultacji ze mną testy owulacyjne. Rozczula mnie swoim zaangażowaniem.
Długo czekałam na niego - mężczyznę mojego życia, było warto :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca, 22:19

0 komentarzy (pokaż)
4 kwietnia, 21:48

9dc/2cs

Dziś temp 36,7. Dokładnie tyle samo, co w zeszłym miesiącu w tym samym dniu cyklu :D
Haha.
Dziś pierwszy raz zrobiłam test owulacyjny. Był cień cienia, więc uznaliśmy z S., że ujemny.
Jutro powtórka. Szczerze nie za bardzo chce mi się testować owulację, ale S. się uparł.
Tydzień do ślubu, troszkę się denerwuję.

0 komentarzy (pokaż)
6 kwietnia, 16:16

11dc/2cs

Dziś pozytywny (jak sądzę) wynik testu owulacyjnego.
1ccacb74b5c65.jpg

Wieczór będzie pracowity, a ja padam na nos i nie za bardzo mi się chce <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia, 17:22

0 komentarzy (pokaż)
8 kwietnia, 22:23

13dc/2cs

Wczoraj robiłam test owulacyjny i kreska testowa była bardziej wyraźna. Dziś temperatura skoczyła, więc pewnie wczoraj była owulacja.
Za mną cudowna niedziela. Poszliśmy na wiosenny spacer, usiedliśmy sobie na ławce i tuliliśmy się do siebie jak para nastolatków.
Potem przyjemne chwile w domu. Wolni od myślenia, czy tym razem zaciążymy, cieszyliśmy się swoją bliskością. Mam wrażenie, że po owulacji odzyskuję swój popęd seksualny. Cale to myślenie o owulacji, o najlepszej porze na <3 pozbawił w tym miesiącu nasz seks spontaniczności, radości bycia ze sobą, przez co nie mam na zbliżenia ochoty w tym czasie, kiedy jest to wskazane, jesli chcemy być jak najszybciej w ciąży.
Dziś był naprawdę udany dzień. Za 4 dni ślub, nie mamy świadków, ja jestem skłonna poprosić rodziców, wierzę, że S. odpuści i pójdziemy po najmniejszej linii oporu.

0 komentarzy (pokaż)
10 kwietnia, 08:30

15dc/2cs

Dziś temperatura 37,1

Wciąż nie mamy świadków. Chcę być już w ciąży. Znów mam tkliwe sutki, bolesny brzuch. Acard miał to zmienić. Nie zmienił :/

0 komentarzy (pokaż)
18 kwietnia, 20:24

23dc/2cs

Już po ślubie.
Dziś temperatura 37,2, ale mierzona o 5:00 (36,9)

Znowu mam bolesny brzuch, tkliwe sutki. W tym cyklu dołączyła zgaga i wzmożony apetyt.
Liczę dni do terminu @.
Bardzo chcę być w ciąży.

0 komentarzy (pokaż)
24 kwietnia, 18:50

1dc/3cs

4f61c6f122547.png
Dół, że znów się nie udało :( Dziś pierwszy raz od lat miałam bolesny okres. 2 razy byłam bliska omdlenia.
Przetestowałam z rana tonik (zalecenie wyczytane w którymś pamiętniku odnośnie tyłozgięcia i skrzepowatej miesiączki) i jedno jest pewne: tonik i/lub acard spowodowały u mnie wzmozone skurcze macicy. Dziś zrezygnowałam z acardu, tonik jest obrzydliwy.
Mam strasznie podły nastrój :(
Zaczęliśmy dopiero 3cs, a ja mam dosyć, a to przecież nic w porównaniu z dziewczynami z o wiele dłuższym stażem starań. Nigdy nie byłam wytrwała. Przy pierwszych niepowodzeniach wolałam odpuścić, niż walczyć do końca. Szczęściem S. jest w takich momentach wytrwały za nas dwoje.
Muszę podsycać w sobie tę świadomość, że mam naprawdę cudownego, oddanego męża, który mnie kocha całym sercem.
Zamierzam od połowy cyklu brać dziki pochrzyn.
Zobaczymy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja, 14:07

0 komentarzy (pokaż)
6 maja, 22:02

13dc/3cs/4dpo

To najdziwniejszy z obserwowanych dotychczas cykli. Temperatura od owulacji 37.0, zero skurczy oprócz dnia owulacji, do dzisiaj dokuczały mi jedynie tkliwe sutki, mam gazy, ale to chyba przez duże ilości strączków w diecie, więc nie podciągam ich pod hormony, samopoczucie nawet fajne.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja, 22:05

0 komentarzy (pokaż)
12 maja, 13:56

19dc/3cs/10dpo

Temp 37.1. Od 3 dni zasypiam na stojąco. Mąż za to ma przypływ energii, odkąd odstawił kofeinę. Ja przesypiam każdą wolną chwilę, nie wiem, co jest,totalny spadek formy. I oczywiście w głowie znowu "a może to ciąża?"
Zmienił mi się zapach moczu i śluzu, boję się, że to jakaś infekcja :( Sam śluz natomiast gęsty i kremowy i jest go naprawdę sporo.
Ehh, jeszcze 6 dni do ew. chwili prawdy. Wszystko w tym miesiącu stoi na głowie, cykl jakiś nijaki, nas czeka kolejna przeprowadzka, a nie mamy na oku nic konkretnego. Byliśmy na naszej działce, 5 godzin podróży w upale, myśleliśmy, że znajdzie się coś do wynajęcia na czas budowy domu w bliskiej okolicy, ale dupa. Będziemy musieli dojeżdżać 35km :( Dużo stresu kosztuje mnie to wszystko. I do tego jutro obiadek u "kochanej" teściowej. :(
Małżeństwo to jednak przede wszystkim poświęcenie.

0 komentarzy (pokaż)
15 maja, 22:17

22dc/3cs/13dpo

Temp 37,2. Wciąż jestem mega senna, zadyszkę łapię po przejściu 300m, rano ledwo się zwlekam, po południu ledwo żyję. Czuję się rozbita strasznie, boli mnie gardło, nos mam ciągle zapchany (chyba mam alergie na jakieś pyłki) węzły chłonne pod pachami bolesne, piersi i brzuch od czasu do czasu przypominają o sobie, właściwie nie brzuch, ale miednica, chwilami jakby mnie miało rozerwać od środka. Gdyby nie te typowo kobiece boleści przed @ myślałabym, że mam grypę.

Mam totalny spadek formy psychicznej. Smutno mi i jestem zrezygnowana nie tyle tymi staraniami o dziecko, co brakiem pewności co do jutra. Mieliśmy budować dom w tym roku, ale z powodu obsuwy z różnymi formalnościami, dopiero teraz zaczęliśmy się na tym skupiać, a ciężko teraz znaleźć ekipę, więc prawdopodobnie znowu będzie wynajem do przyszłego roku, tylko teraz bliżej działki. Zła jestem o to, bo już w swoim życiu dosyć wydałam na wynajem, napełniając cudze kieszenie. Mam też swoje mieszkanie, tylko w drugim końcu Polski. Ale do S. moje argumenty jak gdyby w ogóle nie docierają. Już mi się nawet nie chce znowu mówić tego samego.
Ciężko mi.

Nawet nie wiem, kiedy spodziewać się @, bo ten cykl jest po prostu beznadziejny. Nie wiem, kiedy ewentualnie robić test. I ta durna nadzieja, kompletnie bezpodstawna, bo na dobrą sprawę jeśli owu miałam 9 dnia cyklu, to to jajko i tak nie dojrzało na tyle, by w ogóle coś z niego było.
Chyba poczekam do niedzieli z testem, o ile do tego czasu nie pojawi się @, a coś czuję, że się pojawi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja, 22:25

0 komentarzy (pokaż)
17 maja, 11:39

24dc/3cs/15dpo

Zrobiłam dziś test zachęcona temperaturą utrzymującą się powyżej 37 kresek - biel vizira. Właściwie nie wiem, czemu się dziwię. Czego innego mogę się spodziewać, skoro wciąż towarzyszy mi ustawiczny stres spowodowany niewiadomą dotyczącą mieszkania, budowy, całej mojej przyszłości. Na bank kortyzol i adrenalina rozpieprzają mi gospodarkę hormonalną.
Nie chce mi się nic już robić, nie chce mi się gadać z S. o tym, co będziemy robić, gdzie i jak. Nie chce mi się robić badań, może dlatego, że boję się wyników i świadomości, że trzeba będzie naprawiać to, co może jest przyczyną tego, że wciąż nie zachodzę. Nie chce mi się mierzyć temperatury, sprawdzać kiedy owu, uprawiać seks w określonych dniach i myśleć o ciąży, czy jest, czy jej nie ma, czy będzie, a niemożność zapanowania nad tymi myślami dobija mnie dodatkowo.
Jeszcze S. coraz częściej sprawia mi przykrości, niby nic takiego, tu zacznie mnie przedrzeźniać, tam warknie imperatyw, kiedy indziej rzuci złośliwość, a ja będąc w tak kiepskiej kondycji psychicznej jak teraz załamuję się tym totalnie, dopada mnie apatia, rezygnacja, zwątpienie w ten cały związek.
W ogóle dziś nie spałam. Kiedyś w takich momentach umiałam wypłakać cała frustrację, teraz nie potrafię, kisi się we mnie złość i chęć ucieczki, poczucie krzywdy miesza się z poczuciem klęski życiowej.
I gdzieś z tyłu głowy pojawia się pewna prawda, która w moim życiu niemal zawsze znajdywała potwierdzenie : miej wyyebane będzie ci dane. Wszystko, co w życiu zaliczyłam na plus, traktowałam ze zlewką, najfajniejszą pracę dostałam wtedy, gdy byłam maksymalnie zrezygnowana, a nie wytrwała i waleczna, męża poznałam, gdy miałam już konkretny plan na swoje samotne życie.

Niech już przyjdzie @, chcę już normalnej temperatury, równowagi hormonalnej i spokojnych myśli.

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)