Pamiętniki Zegar przyspiesza po 30tce.
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

13 kwietnia 2018, 09:12

15 dc

Byliśmy na wizycie monitorującej, endometrium 7-5 - 9,5 mm (ginka stwierdziła, że ok), pęcherzyk na lewym jajniku 15 mm. Prawdopodobnie w niedzielę przypadnie dzień "0" więc mamy się stawić zwarci i gotowi.
Babka młoda, nie chciała odpowiadać na pytania, jakby nie wiedziała albo się bała. Rozumiem, że to tylko USG a nie operacja na otwartym sercu, ale dobrze jakby robił je ktoś doświadczony.
Pokazałam tez wynik mojego estradiolu (14dc), stwierdziła, że w sumie to ten wynik niewiele daje ale pęcherzyk wygląda dobrze.
Mój estradiol to szalone uwaga: 88,59 pg/ml (12,40-233 f.f)(41-398 f. owu) (22,3-341 f.l.)
Niby w normie, ale na jeden dojrzały pęcherzyk powinno przypadać ok 200, a u mnie taka lipa!
Albo owulacja będzie później albo jest do kitu.
Prawy jajnik z kolei z pęcherzykami, dziadostwo PCO, nie wiem nawet czy prawidłowo owuluje.
Niby owulacje z niego były, ale czy wartościowe? Skoro jajnik wygląda jak ser z dziurami.

A i odebrałam wynik helicobacter pylori - ujemny!! ;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2018, 11:24

16 kwietnia 2018, 13:16

No i jestem juz PO pierwszym IUI! Styrana, spocona i głodna ;)
Jak było? Do dupy (prawie) ale po kolei.
18 DC, pęcherzyk 19,5 mm, endo 9mm.

No więc w pierwszej kolejności młody dr (stażysta?) próbował założyć mi ten metalowy usztywniacz, to coś co trzyma wejście usztywnione i nie wyszło. Zrobiła to młoda lekarka, która z kolei nie mogła przebić się cewnikiem, okazało się, że mam przekrzywioną szyjkę i nie ma takiej siły, żeby to weszło.
Dłubała i skrobała, nie wiem co było gorsze, ból przy próbach przebicia czy to uczucie dłubania jakby ktoś pazurami drapał po tablicy ;) Młody naciskał mi brzuch, lekarka wbijała cewnik a ja wbijałam pazury w fotel, musiało to wyglądać komicznie.
Stwierdzili, że potrzebują wsparcia, że mam się schować na jakiś czas w przebieralni i poczekać na doktora.
Przyszedł, ja weszłam, usiadłam, pożartował i rozluźnił atmosferę (o ile można rozluźnić kogoś, kto właśnie obolały siedzi przed tobą okrakiem), założył co trzeba i pyk, poszło, nawet nie bolało. Anioł inseminacji. Wszystko z tym całym wcześniejszym dłubaniem trwało jakieś 50 min, ale co tam, tyle czasu ostatnio spędzam w szpitalu, że czuję się prawie jak w drugim domu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2018, 16:10

20 kwietnia 2018, 11:34

Byłam u gina, pęcherzy nie pękł, ma ponad 25 mm.

IUI w poniedziałek było totalną klapą.
Mam teraz brać duphaston przez 5 dni (na wywołanie?). Nie wiem nie spytałam, byłam chyba za bardzo w szoku, że on tam dalej jest.

Dzisiaj jest 22 dc, co jest ze mną nie tak??

Aha, zapomniałabym:
ANA1 - 1:320 ziarnisty (interpretacja-słabo dodatni) Wskazana dalsza diagnostyka (super).

Kolejny cykl stymulowany CLO + ovitrelle + dupek.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2018, 15:08

26 kwietnia 2018, 22:19

28 DC

Wczoraj skończyłam brać duphaston, mam nadzieję, że okres przyjdzie szybko. Przez cały czas brania dupka nie czułam żadnego pms. Może to tu jest problem?
Brakuje mi ciągle progesteronu i dlatego tak lipnie sie czuję przed @
Od wczoraj kilku dni bolą mnie ciągle jajniki, chwilami nawet pachwiny, zwłaszcza lewa, boję się, że pęcherzyk się rozrósł.
Do tego mam lekkie bóle krzyża i uczucie, że okres się zbliża. Naturalsa na pewno z tego nie będzie.

Miałam dzisiaj super sen, a rzadko śnią mi się fajne rzeczy. Byłam w ciąży, w 4tym miesiącu, czyli nie byłam już "zagrożona" poronieniem. Szkoda, że póki co to nierealne, z cyklu na cykl mój organizm robi mnie w balona. Mam wrażenie, jakby próbował kilka razy podejść do owulacji, kilka razy pojawiaja się płodne objawy przedzielone niepłodnymi. Także nie wiem co jest grane. Jeszcze 2 IUI i robimy ivf.
S chyba liczy, że jednak się uda, najlepiej naturalnie, ale co miesiąc boli mnie jego rozczarowanie. Nie mam nic wesołego do opisania, więc na tym kończę, koniec zamulania :)

17 maja 2018, 09:22

12 dc nowego cyklu, pierwszy cykl na stymulacji CLO
Byłam na kontrolnym usg i na razie nie ma nic, a przecież stymulcja powinna wszystko podkręcić. Endometrium niezłe 8 mm, ale co z tego. Nie wiem po co łykam ciągle wiesiołek, wpieprzam siemię, bo w końcu clo osłabia endometrium.
Owulacja pewnie będzie ok 20 dc, o ile będzie. Dlaczego tak późno to wszystko się dzieje?
To już będzie czwarty taki cykl, idzie się załamać po prostu, przecież leczę prolaktynę i tarczycę, wszystko niby jest ok.

23 maja 2018, 16:02

18 dc

Jednak zaskoczyło ku zdziwieniu mojemu i lekarzy;). Przez trzy dni od ostatniego usg moje jajniki zaczęły ekstremalnie pracować i w efekcie w 15 dc były już 2 pęcherzyki prawie 18 mm.

Wczoraj przed południem (17dc) miałam drugie historyczne IUI. Pęcherzyki urosły do ok 20 mm a do tego wyhodowałam gigantyczne endometrium 18 mm. Wg lekarza bardzo grube ale spoko, bez objawów patologii. Zazwyczaj w okresie owulacji miałam max 9 mm także już nie będę się więcej śmiać z naturalnych wspomagaczy. Jeśli inse się nie powiedzie, to będę mieć okres stulecia, więc oby zaskoczyło. Zażywałam wszystko co się dało - wiesiołek, siemię, migdały, wino. Jakbym wiedziała, że tak wyrośnie to bym odrobinę przystopowała.


Podczas iui obyło się już bez ekscesów. Pan lekarz dosyć młody, ale obyty w temacie, zrobił zabieg prawie bezboleśnie. Dzień przed oczywiście dźgnęłam się w brzuch ovitrellem, więc dzisiaj najpóźniej pęcherzyki powinny pęknąć. Wg niego iui było tuz przed sama owulacją, póki co nie zanotowałam jeszcze skoku temperatury.
Na żadne usg się nie wybieram, nic to nie da, poczekam sobie.

Edit: Mój S. zachowuje się jakbym juz była w ciązy, znosi jedzenie itp, trochę mnie to irytuje :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2018, 16:13

30 maja 2018, 08:51

25 dc

Wczoraj byliśmy u dr S. w Invimedzie, wrażenie pozytywne, lekarz przyjrzał się nawet immunologii. Mój S był w szoku jak recytowałam z pamięci wszystkie daty, pierwszej miesiączki, ostatniej miesiączki, czas ich trwania, daty inseminacji, nawet daty wizyt usg i wielkości pęcherzyków co do mm.
Mam zrobić przeciwciała przeciwjajnikowe - AOA, do tego przeciwplemnikowe, witaminę D no i oczywiście AMH. Może być tak (na usg mam pco), że amh może być podwyższone, co przekłada się na gorszą jakość komórek, pomimo tego, że nie mam stwierdzonego PCOS, zero objawów. Nie spytałam tylko, jak wygląda leczenie w takim przypadku, bo przecież jakości komórek nie da się poprawić.
Trochę będzie trzeba poczekać na wyniki, więc robienie kolejnej iui nie ma teraz sensu, badanie chlamydii się najwyżej przedawni, juz powoli przestaję liczyć kasę na to wszystko.
Od wczoraj bolą mnie cycki i jestem drażliwa i wszystko widzę w czarnych barwach, czyli klasyk pms. Z ostatniej inseminacji nici, czuję to w kościach. Dobrze, że byliśmy wczoraj w klinice.

4 czerwca 2018, 08:39

30 DC

Nie wiem czy to zwidy, ale chyba widzę bladziocha.

Mam, typowo tak jak zawsze:
zmęczenie
senność
nerwowość
ciężkie cycki
skok libido, jak przed @

Nietypowo:
Ból sutków, przy dotyku nie do zniesienia, dobrze, że latem nikt nie wiesza za brak stanika

Poza tym kawa mi wchodzi jak wcześniej, a nawet bardzo mnie kręci ten zapach, może sikaniec się zepsuł??


Edit
Trzeba zmrużyć oczy
grVyAFR.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2018, 11:20

6 czerwca 2018, 08:16

Z wczoraj
31 dc: beta 120, prog 41

Ale do tej pory niezbyt to do mnie dociera, i na razie wolę zostać na różowej stronie :O

8 czerwca 2018, 09:54

Wczorajsze:
33 dc: beta 369, więc kulka rośnie
Za 4 dni pierwsza wizyta, ale zwiększyłam już sobie euthyrox z 50 do 75 i zmniejszam bromergon, żeby nie odstawić go nagle z dnia na dzień.
Do tego zalewam kawę bez kawy, chowam do lodówki zmywacz do paznokci, zasypiam na stojąco
Coś nie mogę przejść na ciążowa stronę, do tego chyba trzeba wykupić pakiet(o rly??).

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2018, 10:16

12 czerwca 2018, 14:57

Pierwsza wizyta za mną
5t+2d czyli za szybko, żeby cokolwiek konkretnego zobaczyć, tak jak się spodziewałam;)
Na razie wiadomo, że kropka znajduje się we właściwym miejscu, czyli w macicy.
Wizyta była na nfz (a co, należy się), głównie po to, żeby w późniejszym etapie mieć możliwość robienia badań. Kolejna wizyta za ponad 2 tygodnie.
W skrócie, pani dr jasno i szczerze stwierdziła, że jestem zbyt skomplikowanym przypadkiem jak na jej wiedzę :O i będzie lepiej, jeśli poszukam do prowadzenia kogoś bardziej w temacie krzepliwości krwi. Takiego obrotu się nie spodziewałam, ale przynajmniej wiem na czym stoję.
Nie wydaje mi się, że jest ze mną aż tak źle, bez przesady, nie mam przecież trombofilii czy aps. Pokazałam jej swoje wyniki mutacji z testdna oprawione w sztywną folię, nie wiedziałam ,że to ma taka siłę rażenia.

Na moje pytanie, czy należą mi sie teraz jakieś badania z okazji ciąży (jakaś toxoplazmoza czy inne takie) to stwierdziła, że na razie nie, ponieważ skończyły jej się punkty.
Love NFZ <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2018, 15:03

5 lipca 2018, 13:53

Ciąża rozpoczęta 6 maja 2018
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii

10 września 2018, 14:03

No i jestem z powrotem, życie jest przewrotne. Może ktoś rzucił na mnie klątwę albo wróciła do mnie jakaś zła karma?
Piaty dzień po poronieniu już nie boli tak mocno, chociaż bardziej siadła psychika. Mam wyrzuty sumienia, że wpieprzałam garściami progesteron, trzeba było ograniczyć i pozwolić naturze działać. Prawdopodobnie obyłoby się bez czyszczenia..
A że jestem fatalistką, zdążyłam juz przeczytać historie o zrostach po łyżeczkowaniu,zespole Ashermana, zapaleniu przydatków a nawet historie o przebiciu mięśni macicy. Oby było czysto.

Planuję jak najszybciej odbudować się fizycznie wg starego planu (zabawne)
len mielony, buraki, wino, migdały, wiesiołek na endometrium
Już miałam nadzieję, ze z tym skończę.

Do tego zioła Klimuszko przeciw zrostom i borowiny na brzuch, jak przestanie ze mnie lecieć.

Wizyta u gina, żeby sprawdzić co w środku słychać.
Potem genetyk, liczymy, że skieruje nas na kariotypy.

To prawdopodobnie była triploidia. Mikromacierz jest dokładna ale nie wykrywa poliploidii, którą sugerowało kilku lekarzy wg tego co było na usg.
Więc całkowicie losowa sprawa, no ale dlaczego padło właśnie na nas? Jakby było mało problemów. Podobno 1:10000 przypadków. Zagraliśmy nawet w totolotka, niestety w druga stronę to już nie działa.
Nie wiem co teraz będzie, ja nie zachodzę w ciążę co miesiąc tylko raz na kilka lat.

19 września 2018, 15:45

Wreszcie mam to na papierze
69 XXX
Koniec domysłów i gdybania, triploidia jak byk.

Zdążyłam już przeczesać całe internety i większość publikacji medycznych na ten temat.
W naszym przypadku był to wariant triploidii odmatczynej, nieco rzadszy niż kiedy komórkę zapładniają niechcący dwa plemniki. Moja komórka zapomniała podzielić swój materiał genetyczny przed zapłodnieniem, wszystko się zgadza:
hipotrofia, rozszczep kręgosłupa, cienkie łożysko, brak zaśniadu

Byłam na wizycie kontrolnej, macica już praktycznie czysta i bez śladów zapalenia, chociaż momentami jeszcze mnie coś kłuje. Plamienie mam już sporadyczne, endometrium beznadziejnie cienkie, ale daję mu jeszcze kolejny cykl na naprawę.
Czuje się całkiem dobrze, chociaż mam problemy ze snem, do tego jeszcze jesienna aura, nie no super.
Muszę pogadać z moją gin o ewentualnym skierowaniu na hsg, wolałabym się upewnić czy nie mam zrostów.
Zapisałam nas też na kariotypy na polnej w listopadzie, ominie nas przynajmniej czekanie na wizytę w poradni genetycznej.

18 października 2018, 20:25

43 DC
Ciągnie się ten cykl niemiłosiernie, jestem juz po 6 tygodniach a okresu jak nie było tak nie ma. Po dzisiejszej wizycie spora niespodzianka.
Grube endometrium 15 mm, jestem po owulacji, tym razem z lewego jajnika, wszystko wygląda ładnie.
Zero objawów poza podwyższoną temperaturą. Szok, bo przed ciążą co miesiąc zmagałam się gigantycznym pms, teraz kompletnie zero zero Z-E-R-O objawów. Mogłoby tak już pozostać, podobno po każdej ciąży coś tam się zmienia w cyklach :)

TSH 0,4, czyli teraz dla odmiany trochę za nisko
PRL 25, czyli lekko ponad normę
betaHCG 1,2 czyli ani nie ciąża ani nie negatywny wynik.
Wg dr albo pozostałość z ciąży albo.. coś może być na rzeczy. Mam za jakiś czas wykonać kolejne badanie. Stwierdziła że bezpieczniej dla mnie byłoby teraz, aby to nie była wpadka, macica może nie być przygotowana, z hormonami tez może być różnie.
Ale gdyby, to byłaby to wpadka stulecia

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2018, 13:35

19 listopada 2018, 12:30

29 DC, drugi cykl po poronieniu

Dawno nie pisałam ale też nie miałam takiej potrzeby. Skupiłam się na codzienności i chyba tak jest lepiej. Z S rzadko już poruszamy temat ale chyba oboje tego potrzebowaliśmy.
Kompletnie nie było o czym pisać. Zaliczyłam już, tak mi się wydaje, drugą owulację i czekam teraz na @. A nadejdzie to pewne, bo pms już mi nie daje żyć.
Ostatnio wśród znajomych plaga rozpadających się związków, rozwody, zawody, już zaczynam się gubić kto z kim gdzie i od kiedy. A my dalej razem we dwójkę i brniemy sobie do przodu i chyba jest nieźle.
Dzisiaj zrobiliśmy sobie badanie kariotypów, na wyniki poczekamy do 3 miesięcy, bo hodowla tyle potrwa. Jak to możliwe, skoro prywatnie czeka się ok miesiąca? Nagle hodowla przyśpiesza, bo przyszedł przelew $? Ale może i dobrze, może nie zepsuję sobie świąt wynikiem. Chociaż te i tak będą średnie.
Od szwagierki w trzeciej ciąży dostaję rady. Dostała od lekarza magiczny specyfik, po którym zachodzi się natychmiast (clostilbegyt;), jak chcę to mi da namiary na doktorka, do tego kwas foliowy. Tak że, dzięki, rady roku. Do tego teściowa współczująco pyta czy będziemy się starać jeszcze, bo przecież "dzieci to najważniejsza rzecz w życiu". Ona sama poroniła kilka razy wczesne ciąże, więc mam się nie przejmować. Dlaczego ktoś zakłada, że jeśli też przeszedł coś podobnego (a moim zdaniem niezupełnie i nie ma co porównywać nawet) ma prawo minimalizować stratę drugiej osoby?
Bo sama to przeszła? Wkurza mnie to bardzo. To była jedna z pierwszych rzeczy, którą od niej usłyszeliśmy, po tym kiedy wszystko ujawniliśmy i było bardzo źle. Że ona też poroniła i to kilka razy. No i co z tego?
Nic tylko jechać, zaopatrzę się tylko w tabletki na uspokojenie. Ja bym zniknęła najchętniej już na drugi dzień świąt, żeby uniknąć obowiązkowych wycieczek objazdowych do dzieciatych członków rodziny. Ale S zostałby najchętniej z tydzień, bo jak można nie odwiedzić chrześniaka i reszty familii? Więc chyba mamy delikatny konflikt interesów.

21 grudnia 2018, 11:32

1DC, czwarty cykl pp

Wszystko wskazywało, że się udało, już chciałam lecieć po test ale jednak pudło. Nie wiem co sobie myślałam, chyba mi świąteczna atmosfera uderzyła do mózgu.
Jakby było mało doszło plamienie przed @, czyli pewnie niedomoga i znowu czeka mnie ustawianie hormonów i łażenie już sama nie wiem gdzie i po co. Od tego cyklu clo, monitoring i zastrzyk, zlecone amh, przeciwciała przeciwplemnikowe i kolejny zestaw badań pod iui. Naprawdę mam tego dość, przytłacza mnie załatwianie tych wszystkich spraw a żulerka na moim osiedlu w kolejnej ciąży łazi, kurwa. Jak oni się rozmnażają w tym brudzie i syfie?

8 stycznia, 10:30

19 DC

No i jestem na CLO, w teorii już pęcherzyki powinny popękać, ale nigdy nie wiadomo. Niestety nie udało mi się zdobyć recepty na zastrzyk, więc zaryzykowaliśmy bez.
Podobno nie powinno się robić stymulacji bez zastrzyków na pęknięcie, no ale trudno.
5 dni temu jajniki zaczęły intensywnie pracować, na zmianę, szkoda, że nie byłam na usg, bo mam wrażenie, że mogę mieć owulację z obu jajników.
Dzisiaj jest już spokój, więc mam nadzieję, że jest po wszystkim, dowiem się na piątkowym usg.
W tym cyklu męczą mnie skutki uboczne tych cukierków, wahania nastrojów, bezsenność i wieczorne wzdęcia, brzuch wywalony eh.
Dziewczyny, czy to możliwe skutki po CLO akurat? Wcześniej tak nie było.

17 stycznia, 13:27

Dawno mnie tu nie było, nawet nie wiem od kiedy jest ten nowy dizajn pamiętników. To chyba tylko świadczy o tym jak bardzo mam wygrzane juz na wszystko.
Na ostatniej wizycie brak było pęcherzyków, więc to co tam było to popękało bez zastrzyku <hurra>, pytanie kiedy dokładnie i ile ich było?
Dziś 28 DC
Czuję w kościach, że nie wyszło, jestem nerwowa, niewyspana, mam dola i ogólnie wiem, że zaraz przylezie. A dziś gaszę światło i wychodzę na miasto bez wyrzutów sumienia. Trochę normalności każdemu się przyda.
Ostatnio miałam z S. rozmowę o naszej przykrej historii i oboje mamy uczucie jakby wydarzyła się dobrych kilka lat temu. Ja to wręcz wyparłam z pamięci, nie rozpamiętuje wcale, o ile nikt nie pyta. Może to dobrze, może nie ale na pewno łatwiej.
A od nowego cyklu znowu CLO, tym razem z ovitrelle, do tego ASA i AMH, którego boję się jak cholera. Miałam to zbadać już dwa lata temu ale ciągle ze strachu rezygnowałam, bo może akurat na zły wynik Bedzie mieć wpływ to, że jest brak słońca albo coś innego? A ja zostanę zaszufladkowana na stałe do tych z rezerwą 0,000001.

22 stycznia, 10:19

33 DC
Okresu nie widać, nie wiem co jest grane. Test sikany śnieżnobiały, gdyby coś było na rzeczy już by wyszło. W poprzedniej ciąży w 30 DC był już cień na teście a teraz nic. Biel na teście miałam tez dosyć długo w pierwszej ciąży, w której od początku były problemy z betą, ledwo widoczna kreska pojawiła sie w 6 tygodniu, boję się, że to powtórka historii. Już wolę okres.
Zgodnie z ulotką CLO, owulacja powinna nastąpić u mnie najpóźniej w 18 dc, na monitoringu w 22 dc widać było, że jestem już po owulacji, więc o pękanie się nie martwię, nie mam skłonności do torbieli.
Nie wiem totalnie co myśleć, od kilku dni zalewa mnie biały śluz, od tygodnia mam bóle brzucha i jajników, ciągnie momentami dość intensywnie. Gdyby nie ten test to bym przysięgła, że jestem w ciąży. Od kilku dni budzę się przed budzikiem a miałam tak tylko w ciąży. Nerwowość level hard. Od 5 dni rezygnuję z basenu, bo boję się niespodzianki w wodzie. Wczesniej nigdy nie miałam takich bóli przed okresem, może to tylko efekt CLO?
Jutro pójdę na betę, chociaż w moim przypadku badanie bety ma magiczną moc wywoływania okresu. Pewnie jak opublikuję ten wpis to za kilka godzin dodam aktualizację, że @ właśnie się pojawiła.

Edit. Jednak plamienie, więc jednak nici. Za bardzo uwierzyłam w magiczne działanie clo.
No i przylazła, ale dałam się nabrać. Na betę nie chce mi się iść.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia, 23:33

1 2 3 4 5
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)