Dzień Matki w OvuFriend!

Jeżeli wykupisz abonament Premium w OvuFriend i zajdziesz w ciążę, będziesz mogła wykorzystać swój abonament w BellyBestFriend, w niesamowitym, w pełni spersonalizowanym, inteligentnym kalendarzu Twojej ciąży!

Promocja trwa do 31 maja 2019 roku.

Wykup abonament Zamknij
Pamiętniki Zegar przyspiesza po 30tce.
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

29 stycznia, 12:36

Dzisiaj będzie refleksyjny odcinek, bo gdzie mam o tym napisać jak nie tutaj?

Zdałam sobie sprawę, że moje stuletnie starania totalnie pomieszały mi życiowe plany. Wiem, że w druga stronę często to tak działa, ale że w tą? Tyle było już historii, że dziecko pozmieniało życiowe plany albo zniszczyło karierę, nie można było jechać w podróż dookoła świata i tak dalej.
A ja mam poczucie, że stoję w miejscu już od lat, od ponad dwóch lat nie podejmuje pracy w wymarzonej (bez przesady, ale dobrej) firmie, bo w każdym momencie mogę wpaść przecież. I pomyśleć, że mogłam tam juz pracować od dawna. Albo w innej podobnej. Mój zawód wymaga ode mnie zrobienia praktyki specjalistycznej, na która nie mogę się wybrać już cholera dobrych parę lat.
A co jeśli zajdę na miesiąc przed podjęciem pracy, zatrudnię się nieświadomie i wyjdę na naciągaczkę, która szuka sobie parasola? Albo co gorsza wpadnę chwilę po podpisaniu umowy, jeszcze mocniej będę musiała świecić oczami?
Po naszym ostatnim przypadku - tak to nazywam, wszelkimi możliwymi ogólnymi określeniami, byle nie wypowiadać tego słowa na p - obiecaliśmy sobie, że bierzemy życie pełnymi garściami. co ma być to będzie. I tak było, przez 3 miesiące. Ale teraz mój mózg na nowo zaczął pracować i kalkulować zyski czasowe i straty. I tak sobie mija 1,2,3 rok, ile jeszcze mam funkcjonować w ciągłym trybie standby. Chyba nic nie było dla mnie tak trudne jak zachodzenie w ciąże albo jej utrzymanie. Największy banał, który leży w naturze człowieka.

Na razie jest plan u doktorki. W tym cyklu clo + ovitrelle i zobaczymy czy pyknie. Jak nie, to hsg i iui, niech ktoś po prostu zrobi to za mnie. Nie wiem, co jeszcze mogę zrobić. Łykam tony suplementów, nie mam pojęcia, czy to działa ale gorzej jeśli odstawię i nie zajdę - wtedy to będzie na bank wina tego, że akurat odpuściłam.
Ostatnio dopada mnie coraz częściej poczucie winy. Chyba nie powinnam tak się nakręcać ale tak jest. Mój S ma wszystko na swoim miejscu, nasienie pierwszoligowe, lekarze kiwają głowami i zazdroszczą. Tylko u mnie się krzywią, bo niby jest ok ale nie do końca, można jeszcze dorzucić jakiś suplement, może nowy lek, może poobserwujemy albo może jeszcze coś zbadamy, tylko, że z tego zupełnie nic nie wynika. A ja wpadam w coraz większe poczucie winy, bo nie wolno mi odpuścić, chociaż bardzo bym chciała a lekarze widzą nadzieję, nie ma przeciwwskazań, więc tym bardziej. Wydaje mi się, że mam przez to za duże obciążenie psychiczne, czasem bym wolała, żeby mój S. miał choć trochę gorsze nasienie, to przynajmniej odpowiedzialność byłaby po równo. Nawet triploidia, która "nam" się przytrafiła wynikała z wadliwego podziału mojej, żeńskiej komórki.
S : ja
10 : 0

Piata strona pamiętnika, koszmar, miało skończyć się na jednej.

I jeszcze jedno mnie naszło. Przedwczoraj oglądałam film, nie pamiętam tytułu, o tym, że jakaś babka zaszła w ciążę z żonatym facetem (Tom Hardy) i facet musiał rodzinę zostawiać, bo trzeba "coś z tym zrobić" przecież. A kobita mocno po 40.
Albo inny film - para zalicza wpadkę przez co rodzice szybko muszą zorganizować ślub, bo co ludzie powiedzą?
Albo takie filmidło jeszcze - dziewczyna na studiach wpada, biologiczny tatuś daje nogę a ona musi radzić sobie sama i wraca do matki, czy jakoś tak. To tak w skrócie, za każdym razem dziecko wymusza totalna zmianę planów. Wszystko kończy się szczęśliwym rozwiązaniem, nikt nie zakłada, że można poronić, że po co przejmować się reakcją ludzi na nieślubne dziecko, skoro ciąża jest a za chwilę może jej nie być.
Są jakieś filmy w ogóle o poronieniach?

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia, 13:14

4 lutego, 11:01

Badanie amh robiłam ponad tydzień temu. Czekałam tyle nie dlatego, że badanie się przeciągnęło czy nawalił system ale bałam się odebrać wynik.
Wiem, bez sensu. Ale teraz wreszcie mam go przed sobą, dla normy 0,711-7,59 mój wynik to 6,29 (!)
Lh i FSH badałam ponad rok temu, stosunek był poniżej 1 natomiast samo FSH było w przedziale 5-6. Więc nieźle.
Wygasanie jajników mi nie grozi, jeden kamień z serca mniej. Ale.
Mój wynik niby mieści się w normie jednak gdzie nie przeczytam to prawidłowy wynik powinien być max do ok 3 i bądź tu mądry . Wg internetów wynik jest zbyt wysoki i może wskazywać na PCOS a ja jestem zaprzeczeniem tej choroby.
Nigdy nie miałam problemów z wagą, z wąsami, z włosami na plecach, z pryszczami. Może cery nie mam idealnej ale bez przesady, włosy wypadają okazjonalnie, poziom testosteronu chyba w normie, choć łatwo mnie wyprowadzić z równowagi, zwłaszcza za kołkiem. W sumie czasem bywają takie dni, że zabijam wzrokiem i wcale nie przed okresem. S zawsze twierdził, że ja to chyba mam wysoki testosteron, może pora zbadać.
Póki co mam dzisiaj monitoring u mojej dr, martwi mnie fakt, że zupełnie nie czuję jajników po stymulacji a jest już 14 dc.


5 lutego, 09:33

No i okazało się, że jak na mój wiek, amh jest za wysokie. Może to powodować niepękanie pęcherzyków a ja wcześniej wszystko zwalałam na prolaktynę. Jakość komórek również może być pogorszona przez przerośnięcie pęcherzyka.
Na usg okazało się, że pomimo braku moich typowych objawów owu, na prawym jajniku mam dwa duże pęcherze a zgodnie z moimi wyliczeniami miało być na lewym. Najwyraźniej lewy wziął sobie wolne a zasuwa prawy. Do tego mam ponoć piękne endometrium 13 mm o trójwarstwowej strukturze. Czasem lewy zakłuje na zmianę z z tym drugim, poza tym cisza, zero widocznego na gaciach śluzu płodnego. A wg dr na usg jest bardzo obfity. Od kiedy badam się i sprawdzam, wyczekuję śluzu...to go nie ma, zupełnie, jak na złość. Pomimo wiesiołków, siemienia i innych cudów, sucho jak na sacharze. Czy to znowu mój mózg sobie ze mną pogrywa?
Wczoraj były zatem szybkie zakupy w aptece, szybki zastrzyk z ovitrelle i szybka wieczorna współpraca :)
Natknęłam się na teorię, że w zależności od tego, który jajnik w cyklu pracuje, na tej stronie twarzy wychodzą pryszcze. To się zgadza całkowicie! Znowu na prawym policzku mam twarde jak kurzajki pryszcze. A podobno w trakcie owulacji wygląda się piękniej.

13 lutego, 12:44

Dzisiaj 23 dc, jeszcze tydzień do testu. Ale czuję w kościach, że nie pykło.
Test dopiero za jakieś 7 dni, żeby mieć pewność, że sik jest czysty a nie skażony ovitrelle, chociaż teoretycznie wypłukuje się po 10 dniach.
Objawy mam pmsowe:
- cycki się urywają
- brzuch wystaje
- koncentracja taka sobie
- na basenie wypluwam płuca po przepłynięciu kilku długości
- mogłabym leżeć i spać

a teraz jeszcze muszę uzbroić się w cierpliwość. I nie nakręcać.

18 lutego, 13:36

28 dc
Miałam dzisiaj zrobić test sikany ale mnie tknęło, żeby zostawić go na kolejny miesiąc jednak, poza tym za wcześnie. Zresztą, po co się nakręcać i tak wiem, co zobaczę.
- nasilił mi się ból piersi
- senność
- rozbicie
- ciągoty w macicy i jajnikach
- temperatura 37

Jestem już zaopatrzona w clo na następny miesiąc, w pełni zmobilizowana. Gdyby nie to, że podczas brania mam paskudne wahania nastroju łykałabym jak cukierki. Martwi mnie to, że choć psychicznie jest ok to chyba mój organizm ma dość, zaczęły mi wypadać włosy, pomimo, że łykam suplementy garściami, dbam o siebie i takie tam. Zasługa clo i zastrzyku jak nic. Miałam nadzieję, że zakończymy na tym cyklu ale jak widać muszę to ciągnąć dalej.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego, 10:42

19 lutego, 12:38

1dc
No i jest, wiedziałam, że przyjdzie. Nie wiem, co jeszcze mogę zrobić, wszystko zawodzi.
Niby się tego spodziewałam od tygodnia ale i tak w środku głupi mózg próbował mnie wkręcać
Znowu to samo, kolejny miesiąc prób, nadziei, oczekiwań, frustracji, zakończony tak jak zwykle.
Za niecały miesiąc skończę 33 lata, to będą najsmutniejsze urodziny, czwarty rok starań, kurwa

20 lutego, 13:29

2dc
Plany na nadchodzący miesiąc: clo + ovitrelle + conceive
Badania do inseminacji: wirusy, kiła, chlamydia, być może asa
Badania dla S: nasienie HBA
Na wyniki kariotypów czekamy już czwarty miesiąc.

Wczoraj dopadł mnie dół, powiedziałam S, że mam dość tego wszystkiego, dosyć leków, po których mi odwala albo czuję się jak śnięta ryba, mam dosyć wyczekiwania i łażenia po lekarzach. Że chciałabym odpuścić i zostawić ten temat, bo może to nie dla nas. Smutek w jego oczach mnie poraził, gdyby nie to już bym wszystko rzuciła w cholerę, już wiem, że nie robię tego dla siebie.

28 lutego, 11:01

No i po wizycie na polnej
Dostałam receptę na zapas CLO i ovitrelle, w poniedziałek monitoring i prawdopodobnie zastrzyk.
Specjalnie przesunęłam łykanie CLO na wieczór, żeby nieco opóźnić owulację (o ile to w ogóle tak działa), w niedzielę nikt by mnie na monitorowanie nie przyjął.
Jedli w tym cyklu się nie uda to lecimy z IUI, zabawne rok temu było podobnie, pierwsze iui było w kwietniu'18, udało się za drugim razem. Liczyłam, że po tej ciąży zajdę nieco szybciej ale znów się pomyliłam, będzie dobrze, jeśli zajdę w tym roku w ogóle. Mam dziwny niepokój, że nie wyjdzie nawet z iui i trzeba będzie się kierować na invitro.
Pamiętam, jak kiedyś wierzyłam w to, że urodzę przed 30tką, niedawno postawiłam sobie kolejna granicę - 33. Ale i z tym nie wyszło. Może do 35 chociaż się uda,

4 marca, 19:09

14 dc
Jestem po monitoringu
endo - 12,4mm
prawy jajnik - 19mm
lewy jajnik - 14/13/11/8,5 mm w tym cyklu na bogato! tyle jeszcze nie było
Lewy zdecydowanie lepiej reaguje na clo
Miałam dziś bardzo podły nastrój, myślałam o tym, żeby starania rzucić w cholerę, nie czułam jajników i byłam pewna, że nici ze stymulacji, a tu takie jaja. Nawet wczoraj na mojego S wylałam całe wiadro pomyj i frustracji, nie wiem jak on to znosi.

Jutro ovitrelle i zobaczymy, co wyjdzie z trzeciej stymulacji. Ale mam już dość szczerze, fizycznie nie czuję się najlepiej po tych lekach, do tego odwala mi psychicznie i mam problemy ze snem. Dzisiaj spałam 3 godziny a zapowiada mi się gorący czas w pracy, tak nie było nawet przed świętami

Jak nie pójdzie w tym cyklu, to w kolejnym przymusowa przerwa na HSG, a później iui

20 marca, 10:02

30 DC,
Coś mnie podkusiło i testowałam, bo miałam sny o jakimś dziecku. Oczywiście test biały jak uzębienie Ibisza, nic, nawet cienia.
W kolejnym cyklu hsg, a teraz czekam na małpę, która miała być wczoraj.
Czuję się w 100% okresowo, pobolewa brzuch, jajniki, psychicznie jest źle i mam wszystkiego dość. Dzisiaj musiałam się wyżyc na drzwiach od łazienki, prawie je wyrwałam z zawiasów.
Aha, mamy kariotypy, oba prawidłowe, więc to nie to. Pytanie co, jestem juz zagubiona kompletnie i bezsilna.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca, 10:04

21 marca, 14:53

1DC
Bez zaskoczeń, jak w zegarku. Nawet nie mam doła, wczoraj przeszłam już swoją żałobę, zażarłam ją chipsami z piwem, oglądaliśmy z S. rozrywkowy film.
Przy okazji wczorajszego mierzenia temperatury (która skakała jak szalona z 36,4 do 37,2) tak mocno strzepnęłam termometr, że trzasnęłam nim o krzesło, rozsypał się na wszystkie strony świata, na szczęście był bez rtęci, więc nie trzeba było wzywać ekipy. Ale tak sobie pomyślałam, że to chyba znak, żeby przestać mierzyć i zająć się czymś pożytecznym. Postanowiłam nie kupować kolejnego, ciekawe ile wytrzymam. Kolejny znak - skończył się abonament, akurat z nowym cyklem, wszystko przemawia za tym, żeby miec w dupie starania.
Dzwoniłam do mojej Dr, w tym cyklu hsg się odbędzie, tylko musimy przesunąć termin. W tym cyklu nic się nie sprawdziło, ani clo, ani ovitrelle ani conceive, wszystko o kant dupy rozbić. Było 5 pęcherzyków, moj rekord, czyli potencjalnie 5 szans !!! na trafienie ale pudło.

2 kwietnia, 16:31

13 dc i jestem po hsg, zabieg trwał z 10 minut ale to co się w szpitalu naczekałam to moje.
Przez moja skrzywioną szyjkę jak zwykle były jaja z cewnikiem, moja dr próbowała trzy razy. Za drugim w sumie się udało, rozłożyłam się na stole z całym zestawem między nogami, babeczka mnie rozbawiła, napięłam brzuch i balonik wyskoczył, trzeba było wszystko wciskać znowu. Kilka razy zawyłam z bólu a obiecałam sobie, że będę twarda,
Pobolało ale oba jajowody drożne, w sumie to trochę szkoda, bo przynajmniej bym wiedziała w czym jest problem.
Dzisiaj endometrium 13 mm, pęcherzyk na prawym 19 mm, bez leków, średnio mi się chce starać w tym cyklu ale pewnie S będzie chciał wykorzystać sytuacje, nakupi czerwonego wina i czekoladek i jak tu odmówić po tym :P.
W pracy hardkor, będę chyba po nocach siedzieć, nie mam czasu myśleć czy się uda czy nie, co ma swoje niewątpliwe plusy.

18 kwietnia, 10:43

1DC / 29 DC
i chuj
edit: jednak plamienie ale i tak dupa

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia, 09:55

19 kwietnia, 09:54

1 DC , to jednak dzisiaj, wczoraj było tylko plamienie
Co mnie nie cieszy za bardzo, bo wychodzi na to, że bez stymulacji mam problemy z hormonami, plamieniami i wszystko się sypie.
1 2 3 4 5
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)