1. Ogarnęłam sobie suwaczek ciążowy
2. Przeniosłam się z pamiętnika staraniowego na ciążowy.Wiem, że ryzykuję - wciąż 1 trymestr się nie skończył, ale trudno - do odważnych świat należy (podobno).
Stało się coś cudownego, wyczekanego, wymarzonego. Wciąż mam wrażenie, że to nierealne, ale im bliżej końca 1 trymestru, tym bardziej pozwalam sobie w to uwierzyć- że i Nas z Mężem czeka pozytywne zakończenie ❤️
Powoli oswajam się z tą nową dla mnie sytuacją, ale w pełni oswoję się pewnie dopiero po prenatalnych - czekam na nie z niecierpliwością (bardzo chcę usłyszeć, że Maluszek jest zdrowy). Dziś 9w3

Na razie z dzidzią wszystko dobrze. Jestem kompletnie zielona w tematach ciążowych (za to obeznana w niepłodnościowych
) i wszystko jest dla mnie nowe. Każde USG jest dla mnie najważniejszym czasem w danym tygodniu, bo wtedy spotykam się z Maleństwem, bo upewniam się, że nic złego mu się nie stało. Że wciąż jest z Nami 
Wyniki Niko (na razie tak nazywamy Maluszka) z dziś:
GS 57 mm
CRL 31,2 mm
YS 5,2 mm
FHR 183
Co dalej? Trochę będę się cieszyć a potem może zamiast się stresować bez sensu postaram się zająć sobie czymś głowę - na przyszły piątek umówiłam kolejne USG.
Co poza tym? Zaczynam powoli schodzić z estrofemu - od jutra biorę 2 tabletki. W poniedziałek teleporada z dr Jarosz - chyba będziemy schodzić również z leków immunologicznych. Nie powiem - całe to schodzenie z leków też mnie stresuje, żeby wszystko poszło dobrze - nie było żadnych problemów, ale trudno - muszę zaufać, że lekarz wie, co robi. Na razie przyjmuję mnóstwo leków - jestem chodzącą tablicą Mendelejewa
Ale po tylu latach "zabawy" z in vitro przyzwyczaiłam się do tego - teraz być może trzeba będzie się odzwyczaić.Oczywiście, że różne dziwne myśli mam w głowie, ale staram się je blokować. Teraz czas na przygotowanie się do roli Mamy. Wierzę, że będzie dobrze
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2025, 14:30
Wydaje mi się, że wciąż ciężko mi uwierzyć, że w końcu się udało. Za chwilę- 2 trymestr ciąży 🥹
Nawet jak to piszę, to brzmi to dla mnie abstrakcyjnie. Jak sen? Boże, jakie to wspaniałe uczucie i cudowne doświadczenie, jestem tak bardzo wdzięczna 🙏
Za nami I prenatalne - zdaniem Pani doktor wszystko jest dobrze, ryzyka niskie, ciąża dobrze się rozwija 😍 W poniedziałek było 6,4 cm człowieka i serduszko biło ok 158/160 uderzeń/min.
Wszystko wskazuje na to, że Niko jest chłopcem 🩵 Teraz będziemy myśleć nad imieniem. Mamy sporo pomysłów i trochę dylematów, zobaczymy, która opcja zwycięży. Chciałabym, żeby w Nowym Roku Niko miał już swoje imię.
Hm, nie wiedziałam, że takim wyzwaniem będzie dla mnie pisanie tutaj, gdy w końcu się udało. Tyle emocji - świat wydaje mi się zupełnie inny, nowy. Boję się cieszyć w obawie, że nagle zapeszę. Nie chcę się bać. Chcę wykrzyczeć, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. Mój Małżonek (szczególnie od kiedy wie o płci 🤣) pęka z dumy, widzę, że jest zaangażowany, że się autentycznie cieszy. Jest pięknie 🥹
Odstawiłam już leki immunologiczne. Zostałam na razie z acardem i neoparinem oraz powoli zmniejszam preparaty z progesteronem (robię to na spokojnie, bo trochę się boję odstawić za szybko). TSH na lekach ładnie mi spadło do poniżej 1. Super wynik jak dla mnie 😍
Powolutku ogarniam, że trzeba zająć się świętami. Wszystko wskazuje na to, że będą to zupełnie inne święta 🎅🧑🎄🤶 Głęboko wierzę, że tym razem będziemy po prostu szczęśliwi 💖
Przed świętami wybieram się na jeszcze jedno USG a w Sylwestra idę na kolejną wizytę do lekarza. Chciałam sobie sprawić prezent na Nowy Rok - spotkanie z Niko i upewnienie się, że wszystko u Małego gra 🥳 Na razie ponoć jest bardzo ruchliwy, więc chyba jest zadowolony z pobytu w brzuszku u Mamy, a to jest dla mnie najważniejsze 😁 Kolejny wpis pewnie przed świętami- nie mogłam sobie wymarzyć piękniejszej końcówki roku 2025.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2025, 09:24
Już za chwilkę święta 🥳🧑🎄🧑🎄🎅 🩵 I zaczynam 2 trymestr…
Nasze pierwsze święta we trójkę - Mąż i ja w dwupaku. Totalny chaos - nic nie ogarnęłam. Ani świątecznych przygotowań, ani nowych studiów. Szukam ciuchów ciążowych- za dużo na raz. Ale jeszcze się zmotywuję do roboty (oczywiście bez przesady 😝), będzie pięknie - tyle czekałam, ciężko uwierzyć, że to się naprawdę dzieje.
Niko ma już 8,2 cm, serduszko bije 152 uderzeń/min 🥺 Imię już wybraliśmy. W Wigilię planujemy przekazać informację o płci i imieniu, to będą magiczne święta 😍
Kolejna wizyta 31.12.2025 - idealne zakończenie tego niezwykłego roku, roku cudów. Niech się dzieje magia.
Wszystkim czytającym Wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Żeby było miło, spokojnie, ciepło i dobrze- tak jak tego chcecie. Jestem tak bardzo wdzięczna Bogu za wszystko, czego doświadczam, za każdą chwilę- tego nie da się opisać, czuję się jak w filmie. 💕
PS ja nie jestem za dobra w emocje i relacje, ale dbajmy o siebie i o naszych bliskich. Dużo miłości.
Za nami pierwsza Wigilia w powiększonym składzie- ja w dwupaku i Mąż. Muszę przyznać, że Mąż naprawdę się starał i bardzo to doceniam w głowie, w czynach mogłabym docenić bardziej😝
24.12.2025 pokazaliśmy rodzince nagranie z USG w 14 tygodniu i przedstawiliśmy Łukasza 🥺 także oficjalnie Łukasz dołączył do rodziny. Było to bardzo wzruszające przeżycie, ogólnie mało ogarniałam podczas tej Wigilii- tyle było emocji.
Z dobrych wieści, 23.12.2025 u Łukasza było wszystko dobrze. Oczywiście, później też się podziały różne rzeczy, ale już nie będę świrować i zaczekam do przełożonej na 02.01.2026 wizyty ❤️
Mąż zrobił mi niespodziankę i widząc moją paranoję kupił mi detektor tętna - jestem przeszczęśliwa, sam ten fakt już działa na mnie kojąco. Tak bardzo pragnę, żeby szczęśliwie rozwiązać ciążę w odpowiednim czasie, żeby odeszły wszelkie problemy i żebyśmy w czerwcu powitali synka na świecie 🥰
Nawet jak teraz to piszę, to brzmi to tak … magicznie.
Mam wielką nadzieję, że Nowy Rok 2026 będzie niezapomniany 🥳
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2025, 09:46
Sporo mnie tu nie było, ale tego momentu nie mogłam przegapić. Połowa ciąży za mną ❤️💪🥹 Szok, ale też… ogromna radość.
Dziś miałam 2 USG prenatalne. Serduszko bije 148 uderzeń/minuta. Waga Łukaszka: ok. 374 gramów. Na tym etapie brak odstępstw od normy 🥳
Ale nie powiem - te ostatnie tygodnie bywały ciężkie. Zmęczenie, wróciły poranne nudności, miewałam mocne bóle głowy, pobolewał brzuch lub kręgosłup szyjny (śmieję się, że starość - nie radość). Ale najważniejszy jest mój Maluszek. 👶
Miałam też trochę stresu w małżeństwie, trochę lęku o maleństwo - zdecydowałam się skorzystać ze wsparcia psychologa. Ogólnie jestem bardzo szczęśliwa, ale zdarzają się momenty, gdy nastrój siada lub gdy ciągle się martwię i zadręczam, czy z Łukaszkiem wszystko dobrze. Popełniam też trochę błędów jak to kobieta, która pierwszy raz ma zostać matką. Zbyt się przejmuję bzdurami, a za mało poważniejszymi kwestiami - wynika to zwykle z niewiedzy.
Teraz panują te okropne mrozy i od wczoraj czuję pobolewanie w okolicy pęcherza - mam nadzieję, że znowu nie dostałam infekcji 🤪 Zaczynam drugą połowę ciąży z wiarą i nadzieją, że wszystko będzie pięknie- że już niedługo się spotkamy.
Powoli na poważnie zaczynam się szykować do nowej roli i zmian w życiu. Takie oswajanie się z nieznanym. Byłam już raz na zajęciach z fitnessu w wodzie dla ciężarnych, raz na sali. Chcę jeszcze spróbować jogi dla ciężarnych, ale docelowo pewnie najbardziej chciałabym chodzić na basen, jeśli nie będzie infekcji i zrobi się trochę cieplej- kocham wodę 🥰
Cieszę się tez, bo zapisałam się na grupę wsparcia dla kobiet w ciąży, która startuje w środę. Mam nadzieję, że te różne aktywności (szkoła rodzenia zaplanowana pod koniec marca, od czasu do czasu wizyty edukacyjne w ciąży u położnej) pomogą mi lepiej przygotować się na przyjście na świat mojego małego Chłopczyka 💕
Jestem niezmiernie wdzięczna (mimo trudności fizycznych i psychicznych) za to, czego doświadczam. To zdecydowanie najpiękniejszy czas w moim życiu. Czekam na wiosnę 🌺 a wraz z nią długie spacery i radość z budzenia się przyrody do życia a także radość z tego Małego Cudu, który noszę pod sercem 🩵
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego, 13:19
Za mną kolejna wizyta u lekarza. Wczoraj wszystko było OK - tętno 143 uderzeń/minutę, ok. 627 gramów Malucha. Wychodzi na to, że może być z tych większych - po tatusiu 🥰
Dostałam skierowanie na echo serca maleństwa, globulki na grzybicę (ciągle mi te infekcje nawracają jak wściekłe), byłam wczoraj na drugim spotkaniu grupy wsparcia dla kobiet w ciąży. Trochę dużo tego, ale cieszę się.
Dziś boli mnie głowa od rana, więc nie będę za dużo pisała. Przede mną test obciążenia glukozą, początek remontu i czasowa zmiana miejsca zamieszkania. Umówiłam też już termin sesji ciążowej. Muszę się zabrać za kompletowanie wyprawki.
Wiosna coraz bliżej 🌺 Pierwsza wiosna razem 🥹
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego, 09:32
Końcówka 2 trymestru, dużo się dzieje…
Za mną echo serduszka - wszystko OK. Trwa remont, który nie wiadomo kiedy się skończy…
Przyszła wiosna 💐
Nasz Malec ma już ok. 1001 gramów. Tętno ok. 150 uderzeń/min. Także świętujemy pierwszy kilogram. 🥳
Dzisiaj kolejne spotkanie mojej grupy dla kobiet w ciąży. Pod koniec marca zacznie się szkoła rodzenia. Powoli trzeba zacząć kompletować wyprawkę- na razie mam wózek i kilka ubranek.
Ale- relax, babe. Jest pięknie. Jestem w miejscu, którego zawsze pragnęłam. I ani anemia, ani samopoczucie, ani trudności z remontem czy z komunikacją z teściami tego nie zmienią - dziękuję Ci, Łukaszku, że jesteś ze mną ❤️
Mój Drogi Pamiętniczku i Kochany Łukaszku, jutro moja 30-tka ❤️ Na karku już ją mam, zbliżają się następne urodziny, ale to będzie nasza pierwsza wspólna 30-tkowa impreza. Wkraczamy w decydujący etap 🥳
Co u mnie? Z negatywów: 1. męczę się strasznie u teściów 2. męczę się z mężem, bo on me rozumie moich problemów i ma inne spojrzenie… Z pozytywów: 1. mam nadzieję, że już za kilka dni czeka mnie przeprowadzka do lokum, gdzie będę sama z kotami, ale bez teściów (ten cały remont to nie wiadomo, kiedy się w ogóle skończy) 2. Uczęszczam na szkołę rodzenia i grupę wsparcia dla kobiet w ciąży, co bardzo mi pomaga. Jestem mega wdzięczna 3. Podpisuję na dniach umowę z doulą o wsparcie w okresie porodu i połogu, będę miała pewność, że ktoś się mną zaopiekuje 4. W przyszłym tygodniu 30-tkowa sesją ciążowa 🥹 a wcześniej relaks na pazurkach i u fryzjera ❤️ 5. Chyba najważniejszy punkt - zdaniem doktorki z Tobą, mój Maluchu, wszystko dobrze 😁
Ostatnia wizyta była w 29w3 - wszystkie parametry w normie, tętno ok. 144 uderzeń/minuta, waga - ok. 1670 gramów.
Co w najbliższym czasie?
Po przeprowadzce planuję skupić się bardziej na wizytach u położnej i na ruchu w ciąży (zaniedbałam to z powodu dalekich odległości). Kończę szkołę rodzenia, czeka mnie, mam nadzieję, piękna sesja zdjęciowa a potem 3 USG prenatalne 🤩 Nie mogę się doczekać, żeby się z Tobą znowu zobaczyć.
Poza prywatą martwi mnie tylko trochę moja doktorka prowadząca - ogólnie nie mogę się do niej przyczepić, ale strasznie jest uparta, żeby czekać z KTG do terminu porodu. Ja zdecydowanie wolałabym urodzić wcześniej- najlepiej, żeby rozkręcać akcję od 37 tc. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Łukaszek będzie duży, a ja nie wyobrażam sobie rodzić 4 kg dziecka naturalnie.
No ale będę pracować nad lekarką i też, żeby była bardziej zaangażowana, bo to ja muszę o większości rzeczy pamiętać np. o szczepieniach… A jak nie to będę działać samodzielnie w zgodzie ze sobą 💕
Niech tylko pogoda się poprawi i wszystko będzie pięknie 💐 nie mogłam sobie wyobrazić wspanialszego momentu w życiu, mimo pewnych trudności. Nic to, na koniec liczymy się My - Ty, ja i Tata oraz dalsza część rodziny.
Zachwyca mnie, ale także trochę przeraża, że już niedługo się spotkamy 🤪 Mam nadzieję, że jednak jakoś to będzie i damy radę razem pokonać wszelkie przeciwności. 🤣
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia, 11:43
Trzeci trymestr rozkręcony na całego. W zasadzie to jestem w miejscu, w którym nie spodziewałam się być - to taka abstrakcja. Jeszcze miesiąc i ciąża będzie donoszona 🥹
Co u nas? Wreszcie wyprowadziłam się od teściów, czuję się lepiej, ale teraz zaczęły się nowe wyzwania. Kawalerka z dwoma kotami i dzieckiem, hardkor, ale kto jak nie ja - dam radę 🤪
Trzeba tu w końcu ogarnąć, rzeczy dla Malucha się kupują. Ostatnia tura - w tym dostawka i akcesoria do wózka zostanie zamówiona pod koniec maja. Nie będzie to pokój noworodkowy marzeń, ale … nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest, żebyśmy wszyscy jakoś dali radę odnaleźć się w nowej rzeczywistości, będzie pięknie 🥰
Sesja brzuszkowa wyszła przepięknie. Dokładnie to, czego oczekiwałam- połączenie celebrowania tego wyjątkowego czasu ze świętowaniem mojej kobiecości. Jest po prostu wyjątkowa, księżniczkowa, kobieca. Piękna pamiątka.
Za mną 3 USG prenatalne w 31w1. Wszystko w normie, waga wówczas wynosiła ok 2200 gramów. Zdaniem lekarki 96/97 percentyl. Teraz na wizycie lekarz prowadząca nie chciała zważyć malucha, bo uznała, że za mało czasu upłynęło. Także będę wiedziała więcej dopiero w 34w3, czyli za ok. 10 dni. Natomiast na tym etapie różne scenariusze są możliwe- ja najbardziej skłaniam się do indukcji w 38/39 tc., ale będziemy obserwować, jak Łukasz będzie się rozwijał.
Ruchy czuję raz intensywniej, raz bardzo słabo, ale generalnie cieszę się, że wszystko jest dobrze. W tym tygodniu zamierzam zaszczepić się na krztusiec, a w przyszłym na rsv. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli i uzyskam kwalifikację.
Umowa z Doula podpisana, teraz tylko zostaje upewnić się co do szpitala do porodu i przygotować mentalnie na ten czas. W sumie ze wszystkim jestem w lesie- z wyprawką, praniem, sprzątaniem, ćwiczeniami… Ale jakoś po mału muszę ogarnąć. Nie poszłam na basen, bo znowu leczę infekcję… Jest to już zdecydowanie męczące, ale wciąż wierzę że to ostatni raz.
Ku pamięci - dane dotyczące mojego przyrostu wagi w pierwszej ciąży. Waga z dziś (33w0): ok. 75,5/76 kg. Zaczęłam od wagi 65 kg w 8w3. W międzyczasie było: 1. 11w1 66 kg 2. 14tc - 68 kg 3. 16w5 - 67 kg 4. 19w2- 70 kg 5. 22w3 71kg 6. 25w3 72 kg 7. 29w3 74 kg 8. 32w3 - 75 kg. Zastanawiam się, jaką wagę osiągnę do porodu - stawiam na 79/80 kg, czyli przyrost wagi ok. 15 kg. Natomiast wszystko się okaże. Na tym etapie akceptuję siebie- najważniejsze, żeby synek był zdrowy. Nie jestem idealna, nie trzymam diety, nie mam dużo ruchu, zdarza mi się jeść niezdrowe lub słodkie przekąski, ale staram się wracać na prostą i być wystarczającą. Mam nadzieję, że to się udaje.
Ogólnie jestem szczęśliwa, ale wiadomo, że doskwierają mi już dolegliwości 3 trymestru. Dyszenie - ledwo cokolwiek zrobię, najchętniej bym leżała, ciężar ciała i brzucha - wstawanie, zmiana pozycji na łóżku boli, pobolewanie brzucha, ogólna ciężkość, duża emocjonalność i wrażliwość. W mojej relacji też dużo ciężkich chwil, ale wierzę, że ostatecznie to my będziemy górą. Na pewno czegoś mnie to nauczyło - nie robię więcej generalnego remontu lub przeprowadzki w czasie ciąży. No bo mam nadzieję, że będzie mi dane być w ciąży jeszcze raz 🥹❤️ Tymczasem jednak skupiam się na tu i teraz - na moim Łukaszku, rehabilitacji, badaniach, ogarnianiu i jakiejś formie ruchu. Zobaczymy, co wyjdzie. Następny wpis pewnie po wizycie u lekarza lub z wyjazdu weekendowego. 😊 Chaotyczne te wpisy, ale mega to doceniam - piękna pamiątka czasu oczekiwania.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja, 09:01
Bardzo szybko leci mi teraz czas…
Właśnie wróciłam z krótkiego wyjazdu weekendowego z mężem - ostatniego przed porodem. Byliśmy razem w Borach Tucholskich. Pogoda była jaka była, ale i tak było fantastycznie- dobre jedzonko, piękne krajobrazy, spokój i śpiew ptaków. Może następnym razem Kaszuby, zobaczymy?
Wróciłam już do rzeczywistości. Zostały dwa ostatnie tygodnie do ciąży donoszonej. 34+3 miałam przedostatnią wizytę- Łukaszek waży ok. 2955 gramów, więc jest sporym bobasem, poza tym wszystko w normie. Za 9 dni ostatnia wizyta u doktor prowadzącej i będzie podejmowana decyzja - co dalej. Jak rodzimy i kiedy.
Dziś czeka mnie szczepienie na rsv, 2 tygodnie temu był krztusiec. Jutro wizyta u położnej - zacznę temat połogu. Kończę też turnus fizjoterapeutyczny, a za dwa dni czeka mnie przedostatnia wizyta u fizjo uroginekologicznej. Pod koniec tygodnia będę też zamawiać ostatnie rzeczy, które uważam za must have do wyprawki - także potem będziemy po prostu dokupować to, co potrzebne.
W zależności, jak się wyrobię- może dziś zacznę prać ciuszki, które są u mnie (reszta jest w innym domu). Roboty w sumie dalej jest mnóstwo- głównie muszę pozbyć się rzeczy innych osób z tego mieszkania, ogarniać, sprzątać. Ale… wierzę, że poród dopiero w czerwcu, czekamy na spokojnie, aż ciąża będzie donoszona 🥰
Co do mojego samopoczucia? Momentami jest już naprawdę ciężko. Ale daję radę. Noce, zmiana pozycji, wstawanie - bywa trudne i bolesne. Coraz częściej towarzyszą mi bóle w dole brzucha lub w okolicy cewki moczowej lub odbytu. Ale nic to - jakoś to będzie, i tak jest to dla mnie zupełnie niewyobrażalne, że jestem w tym miejscu, że ten brzuch jest mój 🥹 Po prostu niech to trwa i będzie tak jak ma być.
Waga poranna z 35w0 i 35w1 - 77 kg, czyli 12 kg na plusie. Jestem ciekawa, ile będzie do końca - czy dojadę do 80 kg. Jedyne co, pogoda mogłaby się trochę uspokoić- przydałoby się ciepełko bez upałów ☺️ Ale nie narzekam, lecimy dalej z tematem. Kolejny wpis planuję w bardzo ważnym dla mnie czasie - w okolicach Dnia Mamy. W tym roku ten dzień zostanie chyba odczarowany 💕
9 miesiąc ciąży 🥹 - nie dowierzam. Już tuż tuż ciąża donoszona…
Za mną ostatnia wizyta u doktor prowadzącej ciążę. Waga Łukaszka z wczoraj ok. 3300 gramów. 8 czerwca mam się udać na kontrolę do szpitala… - na razie nie wiadomo, czy będzie indukcja, czy będziemy czekać, aż poród rozkręci się naturalnie.
Za mną mój pierwszy, jeszcze nieoficjalny dzień Mamy 🥹 Tak długo to święto kojarzyło mi się z bólem i niemocą… Chyba już nie wierzyłam, że cokolwiek się zmieni. Ale… zmieniło się. Jestem teraz w dwupaku z moim synkiem i … jestem za to bardzo wdzięczna. Za ten cud. Za rok, mam nadzieję, będę świętować Dzień Mamy i Dzień Dziecka już z Łukaszkiem. ❤️ Nie umiem w to uwierzyć- to wszystko jest zbyt piękne, niech ta „bajka” trwa.
Żeby nie było samych słodkości w tym temacie, to moje samopoczucie od kilku dni jest znacząco gorsze. Już ciężko mi sobie radzić samej. Zgaga na pełnej k…, ciężkość, doszły biegunki i ból podbrzusza + emocjonalny rollercoaster- pełen pakiet. Ale cóż… wszystko przeżyję- już tak niewiele zostało.
Muszę wreszcie spakować torbę do porodu, zamówić dostawkę i ogarnąć mieszkanie. Niedługo będziemy już we trójkę…
Z końcem tego tygodnia pożegnamy maj a przywitamy donoszoną ciążę 🥰 W przyszłym tygodniu jeszcze wizyta u położnej i u fizjo uroginekologicznej a potem czas na wyciszenie i zobaczymy, co przyniesie drugi tydzień czerwca. Coś się zaczyna- zdecydowanie to czuję… Trochę we mnie lęku, trochę ekscytacji. Łukaszku, czekamy na Ciebie 💐
Za nami początek czerwca i Dzień Dziecka 🥹 Twój dzień w przyszłym roku, Łukaszku.
Czy to możliwe, że już za kilka dni być może się poznamy? Zobaczymy? Nie dowierzam…
Sporo się dzieje, sporo emocji, wczoraj miałam chyba ostatni oficjalny grill przed Twoim przyjściem na świat. I być może… nie jestem pewna, ale być może odpadł mi czop śluzowy? Bartek tak się tym zestresował, że aż zwymiotował 😥
Mam nadzieję, że te najbliższe dni do poniedziałku będą już spokojniejsze, choć dalej jest bardzo dużo rzeczy do zrobienia. Moje samopoczucie z dnia na dzień powiedziałabym, że jest coraz słabsze, coraz mniej siły, coraz większy ciężar, dyskomfort…
Zaczęłam też na końcówce łapać kilogramy. W 36w0 ważyłam jeszcze 78 kg, w 37w0 chyba 80, a dziś na wadze pokazuje przed posiłkiem już 81,5 kg 🤯 Co prawda, pewnie też winny jest wczorajszy grill, ale jednak… w stosunkowo krótkim czasie przybrałam sporo. Nie jestem w stanie ocenić, czy puchnę, czy po prostu tyję z powodu obżarstwa. Na pewno od kilku dni dokuczają mi stopy i w ogóle z nogami współpraca idzie ciężko.
Jak większość czasu ciąża była dla mnie w miarę łaskawa, tak końcówka może nie jest dramatyczna, ale do łatwych nie należy. Mimo wszystko staram się ciągle być na chodzie. Może już bez ćwiczeń, ale ruszać się - jakkolwiek. Ale mam też jakieś inne dziwne objawy- mega swędzi mnie skóra, zaczęły mi się pojawiać najpierw coś a la potówki, a teraz mam sporo takich małych czerwonych krostek… Nie wiem, czy to moje ciało reaguje na temperaturę, czy jak?
Najważniejsze, żeby z Tobą, Łukaszku, było wszystko ok ❤️ Mamusia i Tatuś czekają na Ciebie. 🥹
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca, 08:44
Kurczę nie planowałam kolejnego wpisu tak szybko, ale dużo się dzieje. Jutro 38w0 i jutro mam się stawić na przyjęcie do szpitala- poród będzie indukowany.
Jak to się stało? Tak jak wspominałam- z dnia na dzień od mniej więcej początku 9 miesiąca czułam się coraz gorzej. W ostatnich dniach szczególnie słabo czułam ruchy, nie mogłam prawie iść, nogi nagle zamieniły mi się w balerony. Swędzi mnie skóra, ciśnienie skacze, wczoraj czułam rano, że brak mi tchu - taka gula w górze brzucha, okresowa zgaga, problemy ze spaniem, wstawaniem… Dużo by wymieniać. Najbardziej przeszkadzało mi to dużo gorsze samopoczucie, brak regularnego czucia ruchów małego i strasznie zwiększającą się waga - z dnia na dzień coraz wyższa.
Dziś osiągnęłam rano - 84 kg, czyli wzrost o 6 kg w porównaniu do niedzieli 2 tygodnie temu. Kosmos. Jutro chyba nie będę się ważyć, bo napawa mnie to przerażeniem. Nie spodziewałam się takich wartości w tak krótkim czasie. Bardzo mi ciężko zarządzać tym ciałem. Oprócz tego dochodzą trudności osobiste- nie jest lekko. Wszystko jest nie tak jakbym może chciała, ale… może to i dobrze, że jutro trafię do szpitala, bo przynajmniej ktoś będzie to kontrolował.
Martwią mnie te obrzęki i opuchlizna, świąd skóry, ogólna ciężkość i bolesność ciała… Z drugiej strony boję się hospitalizacji i pobytu na patologii ciąży. Jeśli mam jednak wybrać mniejsze zło, to chyba szpital, bo przynajmniej przestanę się ciagle stresować ??? Nie wiem, czy to ma sens.
A więc objawy miałam dziwne, czułam się dużo gorzej i jak przez większość czasu się broniłam przed izbą przyjęć, tak w czwartek postanowiłam, że idę. Pojechaliśmy. KTG wyszło poprawnie, ale ja dalej ruchów nie czułam- może jakieś pojedyncze muśnięcia. Potem odczekałam kilka godzin na wizytę u pani doktor- wyszło, że szyjka ma długość ok. 2/2,5??? (Dokładnie nie pamiętam) i przepuszcza na jeden palec, waga malucha ok. 3850 gramów (gdzie niby tydzień wcześniej było 3300??!), poziom płynu owodniowego przekroczony - Afi 27/29 (zależnie od badania). Ta pani doktor nieźle mnie nastraszyła, bo od razu wspomniała o cesarce, ale potem już po konsultacji zaproponowała indukowany poród w 38 tygodniu. Powód - zwiększająca się ilość wód płodowych, która utrudnia samoistne rozpoczęcie się akcji porodowej i przewidywana duża masa dziecka. Dalej właściwie nie wiem, skąd nagle przypałętało się wielowodzie.
W każdym razie przede mną jutro ważny/trudny dzień. Rano mam się stawić w szpitalu, a potem … co ma być to będzie. Mimo wszystko stres jest. Na plus, jak dobrze pójdzie to może w przyszłym tygodniu Łukaszek będzie na świecie 🥹
Na ten moment jest we mnie dużo emocji, jestem w trudnym momencie, gdy daleko mi od spokoju (tym bardziej, że pokłóciłam się w nocy z mężem dość ostro…- świetna prognoza na piękne życie we trójkę). Cóż, po prostu dużo rzeczy podziało się inaczej niż planowaliśmy- remont trwa i nie wiadomo, kiedy się skończy, zaraz będziemy brać kredyt, który mamy spłacać oboje, mając teraz niższe wynagrodzenie, jesteśmy zmuszeni do przebywania razem (a zaraz we trójkę) na 26/28 m2. No jest hardkor. A i tak dobrze, że w ogóle mamy tę możliwość. No ale w takich warunkach ostatnio bardzo ciężko między nami.
Ale… w tym kontekście może dobrze, że jutro pójdę do szpitala, bo trochę od tej atmosfery odpocznę i nabiorę dystansu. Najważniejszy jest Łukaszek i też to, żebym ja wyszła z tego cała i zdrowa 🤪 Chyba zaczęłam panikować, więc na razie kończę ten wpis.
Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze napisać ze szpitala - przed porodem. A jeszcze bardziej wierzę w to, że wszystko będzie dobrze - to jest dla najważniejsze ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca, 11:49
Na razie zamieszczę bardzo ogólny wpis, bo wszystko dzieje się na bieżąco i to nie jest jeszcze moment na dokładne opisanie całej historii.
07.06.2026 o godz. 19:53 drogą cesarskiego cięcia przyszedł na świat mój synek Łukasz Jan. Jest cudowny 😍 Kocham całym sercem.
Bardziej szczegółowo opiszę całą historię, gdy będę miała więcej czasu i będę odczuwała mniej bólu. Najważniejsze jest to, że mimo tego, że wciąż jestem w szoku, jestem bardzo szczęśliwa 😊