X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki 🧠🌪️ - Udało się?! 🤍🤞
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
🧠🌪️ - Udało się?! 🤍🤞
O mnie: 25 lat 🤗, cudowny mąż🤍, budowa domu🏡, stabilna praca🏢. Sytuacja idealna, żeby myśleć o powiększeniu rodziny. Życie trochę płata figle, ale staram się nie zwariować 🤔
Czas starania się o dziecko: Sierpień 2022
Moja historia: 💊7 lat brania tabletek antykoncepcyjnych. ; 1 cykl: 29 dni (bez starań) ; 2 cykl: 28 dni (bez starań) ; 3 cykl: 59 dni (owu: 42 dc) test c. :❌ ; 4 cykl: 23 dni (owu: ? ) 5 cykl: x (owu: 23 dc) test c:🤍-14dpo
Moje emocje: Oczekiwanie, ekscytacja, smutek

9 października, 08:21

Cześć dziewczyny!
Korzystajac z tej aplikacji zauważyłam, że ma ona również funkcję pamiętnika. Chyba tego było mi potrzeba... Terapeutycznego wygadania się komuś, wypowiedzenia moich bolączek i zmartwień 😅
Trafiło na Was! Bo kto mnie lepiej zrozumie, jak nie osoby w podobnej sytuacji?
Zacznę od przedstawienia siebie. W czerwcu skończyłam 25 lat. Nawet nie wiem, kiedy z nastolatki stałam się dorosłą kobietą. Rok temu w sierpniu miał miejsce nasz wielki dzień 👩‍❤️‍👨 W zasadzie była to formalność. Wzięliśmy ślub po 8 latach razem. W zasadzie można powiedzieć, że razem się wychowaliśmy 😅Ja miałam 15 lat a on 17 gdy się poznaliśmy. Mam cudownego męża, którego traktuję nie tylko jako partnera romantycznego, ale również i najlepszego przyjaciela.
Już na początku studiów zaczął uruchamiać mi się instynkt macierzyński. Zawsze marzyłam o dwójce (może trójce) dzieci ❤️ Ze względów zdrowo-rozsądowych nie staraliśmy się o potomstwo. Uważam, że ciężko byłoby pogodzić studia i macierzyństwo, choć gdyby zdarzyło się, byłabym przeszczęśliwa. Mąż na pewno też. Ale to nie był czas dla nas. Na tamten moment chcielismy nacieszyć się sobą i uzbierać trochę pieniędzy na budowę wymarzonego domu 🏡
Przyszedł rok 2020. Jeszcze przed pandemią zdecydowaliśmy się wrócić do rodzinnego miasta, ponieważ skończyłam już studia i mogliśmy zacząć myśleć o budowie. Na horyzoncie był różnież ślub w 2021 roku. Niestety przyszła 👑, inflacja, stresy i ta sytuacja skutecznie utrudniała nam nasze plany związane z domem. Na całe szczęście oboje znaleźliśmy fajne prace, które dawały nam stabilność.
Niestety w 2020 roku rozpoczęła się moja "przygoda" z trądzikiem... Nigdy nie miałam z tym większego problemu, a tu nagle sytuacja zmusiła mnie do pójścia o pomoc dermatologiczną. Zgodziłam się na terapię antybiotykową (lżejszą niż izotek). Rok walki nie dawał pożądanych rezultatów. Wieczne nawroty, układ pokarmowy rozwalony, skóra przesuszona od maści i lekarstw. Zaczęłam czytać, być bardziej świadoma i szukać przyczyny w organizmie. Od początku 2022 roku miałam pobrane hektolitry krwi do badań. Powtórzyłam je po 3 miesiącach. Wszystkie wyniki były ok. Byłam u endokrynologa, ginekologa, dermatologa, alergologa, kosmetologa, dietetyka. Znalazłam poniekąd coś co mogło na to wpływać - zbyt wysoka insulina i glukoza we krwi. Dodam, że jestem dość szczupła - przy 159 cm ważę 50 kg. Moja dieta opierała się głównie na węglowodanach, więc nie dziwię się, że taki skutek to przyniosło. Staram się je ograniczać od 4 miesiący. Czuję się lepiej, nie jestem śpiąca (co wcześniej zakrawało o narkolepsję 😅). Przyszedł czerwiec. Odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, której brałam nieprzerwanie od 7 lat. Chciałam oczyścić organizm przed staraniami... Przez pierwsze 2 miesiące było dobrze. Żadnych efektów ubocznych, miesiączki regularnie,jak w zegarku. Potem jednak trądzik zaczął się nasilać i przenosić na żuchwę - typowo hormonalny. W 14 dniu cyklu byłam u ginekologa. Usg wykazolo małe pęcherzyki. Lekarz powiedział, żeby nie martwić się na zapas, bo wcześniejsze miesiączki były regularne i wyniki badań z czerwca były super (wizyta była we wrześniu). W zasadzie nawet nie powiedziała, że te pęcherzyki tam są i że mogą coś złego oznaczać, a wzmianka o nie martwieniu się odnosiła się do prawdopodobnego spóźniania następnej miesiączki. Potem jednak przychodził termin miesiączki... i cisza. Minął tydzień, dwa, trzy... Test ciążowy - jedna kreska. Powtórzylam badania. Wyniki totalnie rozjechane. Zapisalam się do endykrynologa. Wstępna diagnoza: jakieś zaburzenia pracy nadnerczy. Nie wiedziałam, że usg jajników wyszło źle, więc błędnie nakierowałam lekarza, że z nimi wszystko ok...
Potem pojechałam do mojej kosmetolog. Spojrzała tylko na moje wyniki badań z krwi, na usg jajników i nowy trądzik z których przyjechałam. PCOS... super. Tego do szczęścia mi brakowało... Oczywiście nie muszę mówić, jak bardzo mnie to załamało.. W sierpniu podjęliśmy decyzję, że zaczynamy staram się o baby, a tu taki cios.
Powiem Wam dziewczyny, że jest ciężko. Jestem wykończona cała tą sytuacją. Pandemia, problemy z cerą, uważanie na to co jem, komentarze i pytania o dziecko, inflacja która zjadła nasze pieniądza zbierane na budowę, dzielenie domu z rodzicami, problemy z PCOS... Wszystkie te problemy sprawiają, że czasem nie mam na nic sił. Dużo tego się nazbierało. Generalnie jestem osobą bardzo pozytywną, radosną, zawsze uśmiechniętą. Ale 2 tygodnie temu coś we mnie pękło... Na kilka dni zaszyłam się w pokoju i wybuchałam płaczem. Wszystko mnie drażniło, denerwowało, flustrowało... Dobrze, że mam ogromne wsparcie męża. Jak się później okazało najprawdopodobniej mój stan był spowodowany burzą hormonów. Kilka dni później dostałam miesiączki - po 56 dniach cyklu. Dziś jest 15 dzień i testy owulacyjne wychodzą negatywne, więc najpewniej będę miała powtórkę z rozrywki 👍
Jestem osobą, która lubi się wszystkim dzielić z innymi. Każdy problem lubię z kimś omówić. Ale o staraniach wiem tylko ja i mąż... Nie chcę słyszeć pytań "jak wam idzie?" "kiedy dzidzia?".. Chociaż i tak już często padają takie teksty z ust ciotek... Najgorsze będą święta... I te życzenia bożonarodzeniowe... A może uda się do tego czasu?

10 października, 13:20

Hej Dziewczyny! ❤️
Dziś jestem w lepszym humorze niż zwykle 🤗 Mam teraz w pracy wolną chwilę, żeby napisać co u mnie. Za to lubię swoją pracę 😅
Dziś jest 14 dc. 12 dc robiłam test owulacyjny - negatywny. 13 dc planowo powinna wystąpić owulacja - już widzę, że z niej nici... Śluz niestety nie taki jak przy owulacji, ale zrobię dzis może test owulacyjny 🤞
Dziś wysyłam materiał na badania pasożytnicze i helicobacter pyroli. Dietetyk powiedziała, że spadający pomimo suplementacji poziom żelaza może być spowodowany przez pasozyty. Kolejne badania, kolejne wydane pieniądze 😅 Jakby tak policzyć ile wydatków poszło na leczenie dermatologiczne i wszystkie badania poboczne to uuu... Myślę, że meble kuchenne miałabym ładne 🤦‍♂️ Ale czego się nie robi dla zdrowia, dla marzenia 🤍
Mogłam wcześniej odstawić tabletki, wtedy na spokojnie miałabym czas na ustabilizowanie organizmu. Polak mądry po szkodzie 🤭
Fajnie byłoby, gdyby się udało w tym miesiącu, idealnie byłoby powiedzieć rodzinie przy kolacji wigilijnej 🤩 Ale nie nastawiam się, nie ta okazja, to następna.
Plusem całej sytuacji jest to, że mam dopiero (?) 25 lat i starania się niedawno zaczęły. Nie mam aż takiego parcia. Wiadomo, pragnienie jest ogromne, ale chyba nauczyłam się kontrolować, ponieważ już od dawna myślałam o baby. Chociaż zawsze w głowie miałam, że uda się od razu 🙄
Wczoraj wieczorem spytałam się Męża "jak myślisz? Kiedy nam się uda?". On że swoim spokojem powiedział, żebym się nie martwiła. Po dłuższej rozmowie i gdybaniach stwierdził hipotetycznie, że jakbyśmy mieli się długo starać, to chyba wolałby adoptować jakiegoś bobasa, niż tracić życie na starania i wszystko temu podporządkowywać (EDIT:wiem, że to bardzo ciężka procedura i mnóstwo pracy. Wiem, że byłoby ciężko. Chcę tu podkreślić wsparcie że strony męża) Ma dużo racji. Ja też nie byłabym w stanie myśleć tylko o tym... Moja 5 letnia chrześniaczka jest z adopcji. Super dziewczynka, kocham ją bardzo. Nie miałabym żadnego problemu, żeby pokochać takie dziecko 🤍
Wiadomo jednak, że chciałabym przeżyć ciążę, (może niekoniecznie poród 😅), karmienie, pierwsze noce itd.
No cóż.. Zobaczymy. Dziś mam dobry humor i nie zamierzam sobie go psuć!

Wczoraj zrobiłam sobie SPA night! Polecam Dziewczyny! Zadbajcie o siebie ❤️

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października, 15:26

11 października, 21:14

Hej Dziewczyny!
15dc
Według aplikacji wczoraj był dzień owulacji. W poprzednim cyklu nie miałam najmniejszych wątpliwości, że wystąpiła owulacja. W tym wątpliwości już się pojawiają. Sama nie umiem rozgryźć w tym miesiącu swojego organizmu. Fajnie gdyby rzeczywiście była ona w tym momencie 🤞
Napisze dziś może o suplementacji, którą przyjmuję, a jest to mała apteka 😅
Rano: sanprobi ibs, żelazo, Wit. D3, lukrecja
II porcja: Omega 3, kurkuma, kompleks Wit. B
Obiad: Omega 3, olej z wiesiołka, korzeń piwonii białej, cynk, jod
Te podstawowe biorę już od połowy czerwca. Druga połowę zarywam może 2 tygodnie.
Przed snem: magnez
Wierzę! 🤍

14 października, 11:25

Hej Dziewczyny 🤩

Dziś jestem pełna motywacji 🤍 14 dc a ja już zauważyłam u siebie śluz, który zawsze mam w okolicy owulacji 🤗 więc jest bardzo duży progres. Podczas poprzedniego cyklu, owulacja miała miejsce 42 dc... Dziś zrobię test owulacyjny 😎 wydaje mi się, że będzie pozytywny! Więc działamy 😈
Martwi mnie jedynie, że czuję delikatne pieczenie w gardle. Mam nadzieję, że to nie przeziębienie i przez to nie będzie jakiś problemów dodatkowych.
😇

18 października, 20:17

Hej Dziewczyny!

22dc
Jestem po wizycie u ginekologa. Kolejne USG z pęcherzykami... Lekarka powiedziała, że wątpi, żeby owulacja już wystąpiła, czyli moja interpretacja śluzu była błędna... Podwyższone wyniki z września mogły być spowodowane wykonaniem badań w okolicy owulacji. Musze powtórzyć badania w 3-5dc. Do tego Miovelia PRO i koenzym Q10. Jeśli cykl przekroczy 40 dni mam brać Duphaston. Mąż musi wykonać badanie nasienia. Po badaniach zgłosić się do lekarza. Jest u męża jest wszystko ok, to pomyślimy nas stymulacją owulacji.
Wyszłam ok. 13.30 od lekarza. Wsiadłam do samochodu i się rozpłakałam. Jechałam godzinę do domu - ze łzami w oczach. Wróciłam do domu... ryk...
Ciężko jest, ale jakoś trzeba sobie z tym poradzić...

20 października, 07:55

Hej Dziewczyny!

1dc

No to dziś jestem w szoku... Ostatni cykl 59 dni. Dziś dostałam okresu, więc mój cykl miał tylko 23 dni 😅 Co tu się dzieje? 😂
Ale w sumie dobrze, bo zrobie szybciej badania krwi. Zobaczymy co tam się dzieje. Nie zaczęłam brać jeszcze inozytol, a tu okres sam się pojawił. Może to sprawka ekstraktu z lukrecji i korzenia piwonii białej? Może inne czynniki na to wpłynęły? A może tylko poprzedni cykl był mocną anomalią? Mam nadzieję, że to zwiastuje poprawę cykli i będzie już tylko lepiej 🤩
Czyli kolejny raz moja nadwrażliwość i ogromną płaczliwość wskazywała na zbliżający się okres.
Pełna nadziei wchodzę w kolejny cykl 🤞

23 października, 23:09

Hej Dziewczyny!

4dc
Weekend upłynął dość przyjemnie. Wczoraj zaczęłam dzień od badań krwi 😅 Wcześniej źle reagowałam na pobieranie, jednak w tym roku miałam tyle badań, że stały się one dla mnie w jakiś sposób znośnie 🤦‍♂️ Jest jakiś plus tej sytuacji.
Potem zaczęło się szykowanie, bo szliśmy na wesele. Pomimo, że mało osób tam znaliśmy, to w sumie bardzije się bawiliśmy. Niby nie powinnam, ale zjadłam sporo słodkich rzeczy, raz na jakiś czas muszę siebie nagrodzić 🤗
Z bardziej negatywnych rzeczy, pojawiła mi się większą kaszka na dakoldzie i parę nowych krostek na plecach... Oby szybko to przeszło, bo wystarczy, że na twarzy jestem wysypana...
We wtorek powinny być pierwsze wyniki badań. 31.10 mąż ma badanie nasienia. Widzę, że się tym stresuje, ale da radę jakoś to znieść. Pojedziemy, zobaczymy.
Udało mi się wcześniej umówić na wizytę u ginekologa. Mam ją za 3 tygodnie, więc okaże się jak mają się nasze wyniki. Może szybciej uda się coś zastymulować.
Widzę, że przed okresiem jestem bardzo depresyjna. W sumie nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę miała taki stan przedmiesiączkowy... Przynajmniej wiem, że jeśli takie mam reakcje, to trzeba się szykować na 🐒 albo nawet 🦍 😂

24 października, 15:45

Hej Dziewczyny!

Ostatnio w aplikacji wyświetliła mi się informacja, że mogę skorzystać z darmowej wizyty w klinice Invicta. Pomyślałam, że to trochę za wcześnie na diagnostykę niepłodności 🤔, ale po namyśle stwierdziłam, że warto chociażby zapoznać się z opinią innego ginekologa na temat moich wyników. Również mąż będzie po badaniach nasienia, więc sądzę, że przyda nam się to 🤞 wizyta na koniec listopada. A może uda się do tej pory? 😅😇

31 października, 21:17

Hej Dziewczyny!

Dzisiejszy dzień zapowiadał się fajnie. W pracy było okej, po pracy pojechaliśmy do Płocka na badanie nasienia. Czekamy na wyniki, ale ze względu na to, że jutro jest święto, to musimy czekać na środę.
W niedzielę mieliśmy sesje zdjęciową, taka na luzie. Kiedyś chciałam ją wykorzystać jako sesje brzuszkową, niestety się nie udało... Wiec stwierdziłam, że biorę męża pod pachę i idziemy sobie zrobić sesję "od tak". Wyszła bardzo fajnie, jesienny klimat. Tu muszę dodać, że zawsze byłam i jestem "pierdo*nięta" na punkcie swojej wagi, figury. Ostatnio z 49 przytylam na 52 kg. Ja oczywiście widzę ogromną różnice, ale staram się pokonywać te moje demony ze względu na to, żeby nie być zbyt chudą na ciążę. Na sesję założyłam obcisłą sukienkę. Po tym jak opublikowałam jedno zajawkowe zdjęcie, kumpela wysłała mi screen jak inna dziewczyna, z którą kiedyś pracowałyśmy pyta się jej czy wiedziała, że ja jestem w ciąży. Spytana dlaczego tak myśli, powiedziała "tak wygląda". Ja pierdo*le... Nie dość, że człowiek ma zaburzenia odżywiania, chce z tego jakoś wyjść, z tym walczyć, to jeszcze ludzi coś takiego napiszą... Jeszcze dodać do tego cały pierwotny zamysł sesji... Płakałam, oczywiście że tak... Usunęłam to zdjęcie i zamykam się znowu w sobie... Pewnie zaczną się powownie wyrzuty sumienia związane z jedzeniem i omijanie niektórych posiłków...

10 listopada, 17:41

Hej Dziewczyny!

21dc, owu sie zbliża ❤️

Trochę się u mnie podziało 🤗
Powtórzone wyniki krwi raczej odstawiły na bok diagnozę PCOSu 🤗 może to tylko PCO? Konsultacja z ginekologię i endokrynologiem prowadzą bardziej na hashimoto. To chyba lepsze wyjście 😅 Musze powtórzyć badania i zgłosić się ponownie do endo.
3.11 miałam wizytę u ginekologa. Powiedziała, że nie widzi pęcherzyka dominującego, ale jest to taki dzień cyklu, że niedługo powinien się pojawić, więc umówiła mnie na kolejną wizytę, tydzień później - czyli dziś. Poszłam, wykonałyśmy USG i proszę! Piękny pęcherzyk 🤍
Dostaliśmy zalecenie, że od dziś do wtorku mamy się codziennie starać 😅 (nie chce, żeby nasze starania wymuszały na nas kochanie się "na siłę" bo owulacja się zbliża. Postaram się, żeby każdy ten raz wynikał ze szczerej chęci a nie z przymusu). We wtorek na wizytę. Ciekawe co z tego wyjdzie i dlaczego wizyta od razu po owulacji? Wątpię, żeby ginekolog był w stanie stwierdzić ewentualną ciąże kilka dni po zapłodnieniu (przez USG). Powiedzcie mi, jeśli się mylę 😅 Jedynie badania z krwi lub test mogłyby coś dać?
Poza staraniowymi sprawami, wydarzyło się coś bardzo ostatniego w moim życiu. W poprzednią środę na spacerze z mężem, znaleźliśmy malutką kotkę 🤍 kruszynkę najprawdopodobniej ktoś porzucił. Była wychudzona, zarobaczona, z pasożytami i wirusowym zapaleniem oczu, ślepa i ze świerzbowcem w uszach... Nie miałam serca jej zostawić. Weterynarz się nią zajął. Jest już lepiej 🤍 Malutka bardzo mało widzi, ale już dokazuje ❤️ Daje mi tyle radości! Wzruszam się widząc, jak na mnie reaguje! W rozmowie z mężem stwierdziłam, że Bóg chciał żebyśmy się spotkały, bo ona potrzebowała mnie, a ja jej 🤍
Uspokajam się przy niej, nie rozmyślam za dużo. Dziękuję, że mogłam ją poznać 😇

15 listopada, 22:36

Hej Dziewczyny!

Jestem po wizycie. Według zaleceń staraliśmy się od czwartku do wczoraj włącznie 😅 Pani Doktor nie mogła dostrzec ciałka żółtego, ale jest za to resztka płynu w zatoce Douglasa. Czyli owulacja była 🤞 Okresu "powinnam" postać jakoś między 24 a 28.12 (oby nie 😅).
Gdy jednak się pokaże, mam zgłosić się i wtedy umówimy się na wizytę w celu oceny owulacji 👍
Mam nadzieję 🤞🤞🤞

18 listopada, 19:33

Hej Dziewczyny!

Znowu stało się coś znaczącego!
Wczoraj byłam na zakupach w galerii z Mężem. Idąc po H&M zauważyłam jakąś panią, opierającą się o wieszaki. Podeszłam i spytałam się czy coś się stało. Ona nogi z waty, łzy jej napłynęły do oczy. Mówiła niewyraźnie, nie mogła złapać tchu. Nie chciała żeby wezwać pogotowie. Powiedziała, że to z nerw. Zaprowadziliśmy ją, żeby usiadła. Powiem Wam, że nigdy nie widziałam kogoś w takim stanie... Kobieta widać, że ma ogromne problemy rodzinne. Mówiła o oddaniu całej siebie córce i braku szacunku od niej (oczywiście wysłuchałam jednej strony, więc nie będę oceniać, czy to jej wina czy rodziny). Płacząc mówiła o swoich próbach samobójczych i o tym, że nie powiodły się tylko dlatego, że wierzy w Boga i boi się to zrobić. Koty są jedyna rzeczą, która trzyma ją jeszcze jakkolwiek przy życiu...
Powiem Wam, że ciężko było mi tego słuchać i widzieć jak cierpi... Zaproponowałam jej, że podam jej namiar na psychiatre który wiem, że pomógł niejednej osobie. Powiedziałam, że nie musi się od razu decydować, ale będzie miała chociaż namiar. Zgodziła się...
Siedzieliśmy z nią ok 20 minut. Na koniec dziękowała nam, że jeszcze są osoby które interesują się cierpieniem innych.. Ale jak tu przejść obojętnie przy takiej sytuacji...
Powiedziała również, że będzie się za nas modlić. Przyjmuje tę modlitwę, choć myślę również o tej kobiecie... Oby zaznała jeszcze szczęścia!

Czy teraz regularnie będą przytrafiać mi się takie rzeczy? Najpierw chory porzucony kotek, teraz ta kobieta... Co za 2 tygodnie?

20 listopada, 10:36

Hej Dziewczyny!

Wczoraj byliśmy na urodzinach kumpla. Byli tam jego znajomi. Okazało się, że ta dziewczyna dorabia w salonie, w którym pracuje moja kumpela. Dowiedziałam się, że jest w ciąży. Widziałam się z nią ostatni raz w sierpniu, nie pochwalili się nam, pomimo tego że nasi mężowie znają się już z 20 lat. Obojgu nam zrobiło się mega przykro. Mi nie wiem przez co bardziej.. Że to nam pierwszym się nie udało, czy że nam nie powiedzieli...
Nie jestem teraz zdołowana, ale czuję, że powoli puszczają mi emocja, z którymi już miałam styczność przed ostatnimi dwoma okresami... Zaczynam się stresować, bo wiem co mnie czeka - kolejne kilkudniowe załamanie nerwowe. Czyli znając życie nie udało się. Czuję, że znów mi ciężko...

25 listopada, 12:16

Hej Dziewczyny!

13dpo
Jeszcze kilka dni temu często miałam zaparcia, bóle brzucha, bóle jajników. Myślałam, że zbliża się 🐒, ale nic nie nadchodzi. Myślałam, że się nie udało i miałam chwilkę gorszego humoru. Nie było to jednak taki dół jak w poprzednich razach. Od trzech dni jest super. Nic mnie nie boli. Jedynie co to czasem bierze mnie duże uczucie zimna. Wczoraj spałam od 20. Ale to akurat nie ponadprogramowe zmęczenie, ponieważ standardowy czas spania w tygodniu jeśli chodzi o mnie, to 5-5,5 h. Więc często chce mi się spać w ciągu dnia z przemęczenia.

Cały czas mam nadzieję, ale staram się nie nastawiać. Okres nie przyszedł więc cały czas trzymam kciuki za fasolkę 🤍

Przetestuję się dopiero 1.12 (o ile nie przyjdzie 🐒)

🤍 Trzymajcie kciuki 🤍

25 listopada, 12:16

Ciąża rozpoczęta 20 października 2022
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii