Pamiętniki 7 lat, 7 aniołków..
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
7 lat, 7 aniołków..
O mnie: Jadzia 26 i pół lat. Od prawie 8 lat szczesliwa zona ale nie matka... Wszyscy którzy mnie znają i znają również moje przejscia mówią ze jestrm bardzo silna ze daje rade sobie z tym wszystkim bo oni by juz dawno tego nie wytrzymali i bali by sie próbować dalej. Ja wcale tqk naprawdę nie jestem taka silna i tak naprawdę to nie daje rady juz udaje tylko przed innymi bo nie potrafie inaczej. Powtarzam sobie tylko ze musze dac sobie jakoś rade sama..a to ze próbuje dalej to dlatego ze wierze ze kiedys wkoncu sie uda bo przecież musi.
Czas starania się o dziecko: 7 lat
Moja historia: Poczatkiem grodnia 2009 roku dowiedziałam sie ze jestem w ciazy nie bylo to planowane bo bylismy tyle co po ślubie i chcielismy sie jakos ustatkowac i na poczatku caly czas plakalam ze jak my damy sobie rade. Dzieki mojemu mężowi zaczelam się cieszyc bo on bardzo sie cieszyl. Kilka dni potem poszlam do ginekologa okazało sie ze 6 tc a za następne kilka dni dostalam buli i mocnego krwawienia szybko pojechalismy do szpitala na usg w szpitalu widac bylo serduszko i kqzali mi lerzec nawet do wc nie moglam wstawac lezalam prawie 2 tygodnie w szpitalu robiono mi bete ktora pieknie rosla ale coraz bardziej krwawilam i wkoncu serduszko zniklo...mialam ochote rzucić się z okna lekarz powiedzial ze ciaza obumarla i trzeba zrobic ( nie nawidze tego slowa) lyzeczkowanie... I tak tez sie stalo. Moj lekarz powiedział ze przy pierwszej ciazy czesto sie tak zdarza. Podniosłam sie z tego rana w sercu zostala ale wiedzialam ze za drugim razem sie uda. Odezwaly sie we mmie instynkty macierzyńskie i chciałam jak najszybciej znow zajsc w ciaze. Staraliśmy sie 15 miesięcy az w koncu poszlismy do specjalisty bo stwierdziliśmy ze cos jest nie tak. Lekarz zlecił na początku badania nasienia męża ktore wyszly wręcz idealnie i ksiazowo wiec potem zalecił monitoring owulacji i po dwoch cyklach okazalo sie ze mam nie pękające pecherzyki wiec zaczęłam brać clo jedna tabletke dwa razy dziennie i po pierwszym cyklu z clo udalo sie bylam prze szczesliwa ale na krotko to byl 5 tydzien i poronilam lekarz powiedział ze to byla tak zwana ciąża biochemiczna i gdybym nie znala tak doskonale swojego organizmu to nawet nie wiedzialabyk ze jestem w ciąży. Załamałam się...ale jeszce nie poddalam..cdn
Moje emocje: 7 aniołków w niebie się spotkało i we snie sobie czekalo az zbudzi je ktoś do kogo będą mogly zawolac "mamo"

4 stycznia 2017, 18:54

Potem poprosilam mojego lekarza aby mi powiedzial jakie badania moge zrobic aby znaleźć przyczynę i się zaczęło...najpierw modlilam sie zeby nic nie wyszlo zeby okazalo sie ze jestem zdrowa no i tez tak wychodzilo a ciazy nadal nie moglam utrzymać.. 3 ciaza rowniez byla obumarla jak pierwsza potem byla 4 którą poronilam można powiedzieć ze zlapalam plod do rąk... 5 znów wczesne poronienie miedzy czasie setki badan zjezdzilismy z mezem pół polski od kliniki do kliniki az lekarze zaczeli mowic ze nie ma juz badan ktore możemy wykonac i rozkladali rece byli zdziwieni ze tak jest a badania dobre stracilismy mnóstwo pieniędzy na te badania bo większość bylo nie refundowanych a nie wspomnę juz o kasie na kliniki ale to nie wazne bo oddalabym wszystko zeby móc zostac matka..na poczatku robienia badan modlilam sie zeby wyszly dobrze ale po kolejnych i kolejnych badaniach chcialam zeby okazalo sie ze jestem chora nawet na coś nie uleczalnego ale przynajmniej bym wiedziala DLACZEGO.. a takto nie wiem dlaczego tak jest zaden lekarz nie powie mi ze nigdy nie bede mogla miec dziecka i zebym przestala próbować ale zaden tez nie daje mi gwarancji ze sie uda.. Potem zalamanie ale dalej sie nie poddalam i 6 ciaza okazala sie pozamaciczna musieli ja usunąć laparaskopowo bo była za duza na wchloniecie czy zastrzyk zalamalam sie jeszcze bardziej ale przynajmniej znalam prawdopodobna przyczyne a byly nia prawdobodobne zrosty bo wczesniejszych zabiegach lyzeczkowania. Zaczęłaam czytac po forach czy po takiej ciazy jest jeszcze szansa na prawidlowa ciaze i czytalam o przypadkach ze kobiety po 2-3 pozamacicznych ciazach rodziły dzieci wiec postanowilam ze jeszcze raz ostatni sprobujemy lekarze zaczeli mowic ze najważniejsze ze nie mam problemu zajsc w ciaze wiec pomyslalam ze jeszcze jest szansa i byla ciaza 7 ktora rowniez byla pozamaciczna nie bylo jej widac na usg ale beta rosla nie prawidlowo i mialam bole z jednej strony brzucha jak przy pierwszej pozamacicznej i lekarze na tej podstawie podejzewali taka ciaze lerzalam w szpitalu az pewnego ranka dostalam tak silnego bolu ze az zemdlalam okazalo sie ze ciąża pekla i doszlo do krwotoku wewnetrznego moj lekarz powiedzial ze bylam jedna noga na tamtym swiecie i ze dobrze ze bylam akurat w szpitalu. Od razu wzieli mnie na stol zrobili laparotomie na szczęście jajowody uratowane. Na dodatek wycieli mi guzka z jajowodu i po badaniu histopatologicznym okazalo sie ze byl to potworniak czyli tak zwany nowotwor mial ok.1 cm ale nia mial wplywu na ciaze bo zrobil sie w trakcie jej trwania..wszystko zakonczylo sie dobrze ale dalej nie wiem czy kiedys sie uda.. Nie dawno trafilam na wspaniala panią doktor ktora przepisala mi rozne leki na wszystkie choroby ktore powoduja ze nie mozna utrzymac ciazy i mam je brac w odpowienich dniach cyklu powiedziała mi jeszcze ze to ze badania wykazaly ze nie mam tych chorob to nie znaczu ze ich nie ma bo jesli dojdzie do zapłodnienia w organizmie wszystko się zmienia i moze byc tak ze te choroby objawiają sie u mnie dopiero w ciazy.. Po 7 razie mialam juz nie próbować ale ta pani doktor dala mi ogromną siłę i naladowala mnie mnostwem pozytywnej energi dala mi nadzieje wiec probuje ten jescze jeden raz. Boje się najbardziej ze znow moze to byc ciaza pozamaciczna bo wtedy nie dowiem sie czy terapia lekami zadziała.. To tyle.

5 stycznia 2017, 17:39

Dzisiaj dopiero 5dc jeszcze 6 dni i jak @ nie przyjdzie to będę testować no chyba że temp. będzie dalej spadać bo póki co tak jest ale jeśi będzie spadać to wiem ze we wtorek @ przyjdzie na bank. Ale nie nakręcam się podchodzę na luzie do tego w końcu się uda przecież nie mam z tym problemów żeby zajść w ciąże bo byłam już w niej i to 7 razy. w tym cyklu brałam clo i powtarzam sobie że jak teraz sie nie uda to w lutym na 100% zobaczę dwie kreseczki a to dlatego że teraz clo brałam po jednej tabletce dziennie a wcześniej kiedy brałam clo to brałam dwa razy dziennie po tabletce i zaszłam od strzała w pierwszym cyklu z clo i tak było dwa razy. Więc teraz sobie powtarzam ze moze być zbyt mala dawka ale w lutym jak cos to zacznę brać dwa razy dziennie i wiem ze od od razu się uda bo przeciez juz tak było.

Czekam. Zajmuję się pracą a po pracy domem żeby nie myśleć - to pomaga.

"cierpliwość karmi nadzieję"

8 stycznia 2017, 18:14

Zaczynam wariowac i sie nakrecac a to wszystko przez to ze jeszcze dwa dni do @ i niby temperatura pieknie rosnie ale z im bliżej do @ to boje sie ze następnego dnia temp. Spadnie. Jeszcze tylko dwa dni oszaleje. Boje sie ze jutro temp spadnie i przyjdzie @. Tak strasznie sie boje jestem zalamana :-( nie mam objawow ani żadnych typopwo ciazowych i to mnie martwi aoe na @ tez nie mam jakis objawow jak zawsze.. Musze być cierpliwa choć to takie trudne.

10 stycznia 2017, 17:18

no i temp spadła ;( strasznie mi smutno z tego powodu...co prawda @ jeszcze nie przyszła ale wiem że przyjdzie, chociaż jeszcze gdzieś w środku mam cichą nadzieję że stanie się prawdziwy cud i @ nie przyjdzie a jutro dzięki temu cudowi temp pojdzie choć troszke do góry i zobaczę dwie kreseczki...jestem nie poprawną marzycielką bo przecież to nie możliwe... Powtarzam sobie że to nic że już nie długo będzie kolejna szansa a wtedy sie uda na pewno bo zwieksze dawkę clo do takiej jaką miałam przy drugiej i czwartej ciąży i sie uda tak jak wtedy tylko tym razem uda sie naprawdę do konca i zostanę mamą. Wierzę w to choć czasem mam wątpliwości co do tego czy na pewno kiedyś zostanę mamą boję się że nie.. przeraza mnie to jak nic innego w zyciu...Dziękuję dziewczynki za wsparcie na prawdę bardzo mi to pomaga. Powodzenia :*

14 stycznia 2017, 12:50

Juz nie moge sie doczeac az będzie po 20 stycznia i będziemy mogli zacząć nowe starania które tym razem muszą sie zakończyć sukcesem bo w koncu od jutra zacznę brac większą dawkę clo. Ppstanowilam sobie ze jak juz zobacze dwie kreski to nie będę sie jeszcze cieszyc dopiero jak zobacze ze nie jest to ciąża pozamaciczna tyloo dzidziuś jest zagniezdzony prawidlowo w macicy to juz trochę zacznę sie cieszyć ( ciąża pozamaciczna to jest cos czego boję sie najbardziej na samą myśl o tym jestem przerazona) a jak juz sie okaze ze serduszko bije i fasolce nic nie zagraża to wtedy będę sie bardzo cieszyć. Nie mogę sie juz doczekać tej chwili az będzie wszystko jak byc powinno ale z drugiej strony sie trochę zaczynam wahać czy napewno chce Zachodzić w ciaze bo sie boje kolejnej porażki i ze moja 8 fasolka również będzie aniolkiem i tylko nie spelnionym marzeniem :-(
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego