Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: A mialo byc tak prosto...

Autor: Hedgehog
31 grudnia 2017, 16:17

Dobra jest nowy rok i nowa energia do dzialania - ???

Na poczatek zalatwilam termin u endo na koniec stycznia. W miedzyczasie powtorze badania TSH bo stare mam. Trzeba bedzie prywatnie bo posialam gdzies skierowanie, no trudno. 40zl to nie majatek. Zresztą chyba sie juz to skierowanie przeterminowało i tak.

Po wizycie u endo pewnie pojde zapisac sie do gina... pewnie znowu jakies 1,5 miesiaca czekania na wizyte, czyli dostalabym sie do niego poczatkiem marca. haha niezle. Zreszta nie wiem czy warto. Bo jesli endo zacznie mnie leczyc to co wiecej moze mi zrobic gin?? Te cukiereczki zapisane przez niego lykam, moge je kupic bez recepty.

Chyba ze ta endo mnie oleje jak to bylo juz wczesniej. To... nie wiem.

Chcialam tez umowic sie do okulisty. Termin dostalam na kwiecien. haha cudowne NFZ.

i chyba mi juz noworoczna energia do dzialania przeszla ;)

2 komentarze (pokaż)
4 stycznia, 21:14

Wczoraj test owu wyszedł pozytywnie ..... 13dc aż mi się wierzyć nie chce. Zazwyczaj owu wypadała około 16dc. Zauważyłam wzór - pierwsza faza cyklu kończy mi się mega spadkiem tempki. Jest to najniższy wynik z całego wykresu. Następnie następuje skok. Owu zazwyczaj jest zaznaczana na niskiej temperaturze lub w dzień skoku. Jeszcze za mało mam pomiarów aby widzieć co jest częściej. Wczoraj - 13dc zanotowałam niska temperatura dlatego wieczorem zrobiłam test owu. Zatrzymałam go aby porównać czy dziś będzie ciemniejsza kreska. Jest taka sama. Zobaczymy co wskaże strona. Zupełnie niedopilnowalam mierzenia w okresie noworocznym. No trudno. Na szczęście serduszkowanie było :) więc pomimo że zostałam zaskoczona tak wczesna owulka to chyba szansę będą.
Ciekawa jestem czy drugi cykl brania miovarianu ma wpływ na tą sytuację...
A jeśli faza lutealna trwa u mnie 13dni to mój cykl będzie miał 26dni??? Zamiast 29??
Hmm zobaczymy

2 komentarze (pokaż)
10 stycznia, 17:51

PRL 16.87 // w dol
FT4 12.09 // podobny wynik

i najwieksze zaskoczenie

TSH 0.8 .... skad ten spadek. ostatnio bylo grubo ponad 3.5. Nie biore zadnych lekow, wizyta u endo za 2 tygodnie. Biore jedynie suplement diety z jodem i olej rybi. Az pomyslalam ze w lab sie pomylili i zbadali czyjas inna krew.
Z jednej strony iceszylam sie ze wynik jest idealny a z drugiej... przeciez ostatnio - po fali super samopoczucia - znow czulam sie wypompowana totalnie. Zagadnelam w pracy kolezanke na ten temat. Wystrzerzyla oczy na moj wynik i opierniczyla mnie ze to wcale nie dobrze ze jest az tak nisko. Jako osoba ktora obleciala chyba wszystkich endo w wojewodzwtie i wielu w Polsce (rak tarczycy) wie na ten temat pewnie wiecej niz wyczytam w internetach...
trudno zrobie TSH jeszcze raz. Tuz przed sama wizyta, bo az sie woerzyc nie chce....


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia, 22:36

4 komentarze (pokaż)
15 stycznia, 16:33

Dzisiejszy wpis nie na temat. O samotności.

Jakimś cudem trafiłam dziś na pamiętnik jednej z forumowiczek która doczekała się upragnionego dziecka. Poruszyła ona ciekawy problem samotności. Rzadko się o tym mówi. Ja też sama przed sobą balam się do tego przyznać. Ona napisała wprost. Moje życie towarzyskie nie istnieje. Jestem tylko ja i dziecko.
No cóż w moim przypadku jestem tylko ja i mąż.

Mieszkam w mieście w którym się wychowałam powinnam znać każdy kamień w okolicy i połowę mieszkańców. Nigdy jednak nie miałam dużo koleżanek. Część z nich wyjechała i kontakt się zupełnie urwał.
Od Sylwi czułam się lepsza i po jakimś czasie zrezygnowałam z niej na rzecz fajniejszych kolezanek. Tak się kończy gdy wmawia się od dziecka że osoby idące do szkoly zawodowej są niewiele warte. Wstyd mi. Sylwia mieszka miejscowość obok i w gruncie rzeczy jest bardzo prostoduszny i wesoła osoba. Kiedy spotykałam ja na mieście zawsze przyjemnie się z nia rozmawiało. Ale może dlatego zero jedyną znana mi osobaz jaka wogole mogłam porozmawiać.

Przyjaźniłam się z Kasią. Przyjaźń od piaskownicy. Potem dołączyły ania i Justyna. Chyba z zazdrości o naszą przyjaźń zaczęły stopniowo opowiadać o Kasi coraz gorsze plotki. W końcu uwierzyłam i odwróciliśmy się od niej.
Potem podobnie było z Ania. Nie zauważałam jak toksyczna osoba była Justyna. Odarła mnie że wszystkich znajomych a ja byłam durna nastolatka . W końcu Justyna znalazła sobie chłopaka i to by bylo tyle. Zostałam sama. I sama jestem sobie winna.

Kiedy idę do miasta prawie nigdy nikogo nie spotykam. W "moim"mieście czuje się obca. Do pracy dojeżdżam do innego miasta. Tu też jestem obca. Znajomości z pracy są zawsze powierzchowne. Pijemy kawusie wymieniamy się informacjami. Zawsze kiedy zmieniałam pracę kontakt się urywał z "koleżankami" nie ma się co łudzić.

Została mi jedynie Ula. W Anglii. Z nią czasem poczatuje na messengera. Tyle. Była jedyną koleżanka jaka zaprosiłam na swój ślub. Nid miałam kogo więcej. Była też swiadkowa no bo kto inny miałby być. Panieńskiego nie miałam. Bo niby z kim.


Moje doświadczenie macierzyństwa zapewne będzie tak samotne jak tej dziewczyny. Bo prawda jest taka ze nawet gdybym chciała iść czy zaprosił kogoś na kawę.... To po prostu nie mam kogo.

Myślałam że może jak wprowadzimy się do nowego mieszkania to poznamy się jako tako z sąsiadami. Tak jak moi rodzice zapoznali się ze swoimi kiedy wprowadzili się do mieszkania. Ale to były chyba inne czasy. Schyłek komuny, ludzie byli inni. Ja teraz nawet nie znam nazwisk sąsiadów ani większości ich twarzy choć mieszkam tu już drugi rok.

Samotność... Na co dzień wypełniona pustymi relacjami w pracy nie boli. Jednak od czasu do czasu milczenie telefonu az swidruje.

Próbowałam się zaprzyjaźnić z dziewczynami z kursu. Aga dopiero się przeprowadziła i nie zna nikogo,ale ma maałe dziecko i nie ma czasu. Gosia... Gosia jest bardzo sympatyczna ale nie rozumie że ludzie pracują. Najchętniej umawialaby się na kawę o 14. Skończyło się na jednym spotkaniu wieczorem. Zaproponowałam rewanż - wizytę u mnie na kawce. W końcu to jedna klatkę dalej. Ale widziałam grymas że nie mogę przed 17.30 bo o 17 wracam z pracy. Zaproponowałam raz. Więcej nie. Nie będę się narzucać. A ona na brak znajomości nie narzeka więc co po mnie.

Może popełniłam błąd kupując mieszkanie tutaj. Może powinnam była kupić je w mieście gdzie pracuje choć tu jest tam kilka razy drozej. Mąż też tam pracuje. Może wtedy czasem wyszlabym na piwo z koleżankami z pracy. Może wtedy zawiązała by się namiastka przyjaźni i nie uświadamiała bym sobie jak bardzo jestem sama. Może powinnam zmienić pracę na taką bardziej w okolicy aby poczuć się częścią tej społeczności.... Ale po co skoro obecną mi ow miare odpowiada.

Myślę czasem o home office. Mam dość jazdy samochodem. ale wtedy chyba skislabym w tym domu do reszty.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia, 18:34

4 komentarze (pokaż)
18 stycznia, 09:35


Nie wiem co myśleć. Test o czułości 25hcg. Ale ja czuje się jak na @. Na żywo kresks jest trochę ciemniejsza....

351u3xu.jpg

12 komentarzy (pokaż)
18 stycznia, 09:35

Ciąża rozpoczęta 22 grudnia 2017

4 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)