Pamiętniki brak pomysłu na tytuł
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
brak pomysłu na tytuł
O mnie: 30 lat no dobra w tym roku 31;)
Czas starania się o dziecko: 2015- pierwsza udana próba naturalnie, 2016 - ciąża obumarła 8tc
Moja historia: Wszystko wg planu, szkoła , ślub praca, dziecko.... zatrzymałam się na pracy, W 2015 nareszcie odstawiam leki anty 3 miesiące przerwy na to aby organizm żył bez tabletek anty wszystko zgodnie z zaleceniami lekarza, lekarza którego uważałam za osobę kompetentną z ogromnym doświadczeniem bo przecież ma już swoje lata i mało tego jest ordynatorem oddziału ginekologii wiec raczej pierwszej lepszej osoby z ulicy tam nie zatrudnia( nosz jakież było moje zdziwienie gdy zdałam sobie sprawę że ten lekarz swoim postępowaniem udowodnił mi że być może faktycznie był pierwszą lepszą osobą wziętą z ulicy ale o tym dalej). grudzień 2015;) próbujemy i jak to mówiłam złoty strzał.. w tej gonitwie świątecznej zapomniałam że przed świętami powinnam mieć okres, obudziłam się w dzień wigilii rano ,, zrobiłam test;) 2 kreski ale się cieszyłam .... po świętach do lekarza,,, mówi ze nie możliwe żeby test tak szybko pokazał wynik.. kazał przychodzić co 2 tygodnie, zaczęłam plamić dzwoniłam .. mówiłam ... kazał nie panikować zrobić bete, beta ponad 1000 ok . w 6tc było widać już puls czy jak on to nazwał . 8tc(2016), ciąża obumarła skierowanie na zabieg. Dla mnie szok to się za szybko dzieje wtedy zaczęłam szukać informacji na internecie nigdy tego wcześniej nie robiłam bo nie uznaje dr google ale ten doktor był mądrzejszy niż ten do którego chodziłam, lekarz z prowincji 100 lat za murzynami.W ten sam dzień umówiłam się do jakiegoś innego lekarza gina, na potwierdzenie ze ciąża obumarła ... potwierdził . Na drugi dzień szpital ech nie jestem księżniczką ale już nawet weterynarz do którego chodzę z moim psem ma lepsze podejście do pacjenta... miałam złe przeczucia co do osoby która miała przeprowadzać mi zabieg.. przecież to dobra pani doktor która razem trzyma się z ordynatorem ... razem się trzymają i g... wiedzą i potrafią,nie to nie jest tylko moje zdanie na ten temat. Dalej po wyjściu ze szpitala pierwsze co zrobiłam umówiłam się na prywatną wizytę do gina do którego poszłam potwierdzić diagnozę ordynatora..... Gin patrzył na mnie jak na wariatkę.....;/ bo wyszłam ze szpitala bez niczego.. z wypisem a na wypisie zalecenie stawić się po wynik histo za 2 tygodnie. Ej no sory nie co miesiąc ma się zabieg wyłyżeczkowania nie muszę wiedzieć nic o zaleceniach, czy aktywność fizyczna wchodzi w gre, czy mogę dzwigać , skakać biegać czy coś powinno mnie zaniepokoić?? czy może za jakiś czas muszę wykonać jakieś badania?? opowiadam lekarzowi.... mówi naprawdę nic Pani nie wie?? nikt nic Pani nie powiedział ? to się wkurzyłam i mowie doktorze od tak sobie dla jaj nie płaciłabym za wizytę żeby pogadać o czymś o czym wiem... dokładnie tak mu powiedziałam;) powiedział wytłumaczył pomógł.. później powiedział szukaj pomocy gdzie indziej ja ci nie pomogę tu jest potrzebna głębsza diagnostyka...tak trafiłam do gina oddalonego o 70 km... tak tamta gin w końcu coś zrobiła.. kazała zbadać tarczyce ( głupia naciąga mnie na kasę następna wielce mądra chociaż może i mądra bo specjalizacja z onkologii ,, polecona przez koleżanki ) tak wtedy pomyślałam ...w moich hormonach bałagan poleciła mi iść do endokrynologa.. no to poszłam;)i co bałagan.. prolaktyna wysoka, tarczyca wysoka tzn niedoczynność, hashimoto, dheas podwyższone, kortyzol podwyższony.... ( już wszystko w normie) a w głowie od razu myśl.. przecież kur... chodziłam do rodzinnej: pani doktor coś się dzieje czuje się jak babcia 80 lat,,, nic mi się nie chce śpię na stojąco trzęsą mi się ręce, jestem płaczliwa rozdrażniona.. -Ale wszystkie wyniki ma pani w normie proszę się nie denerwować może potrzebna wizyta u psychologa może to jakaś nerwica depresja.......... nerwica nerwicy to ja dostaje jak myślę o tym wszystkim;).. ech endo wyprowadziła moje wyniki są super oby tak dalej,,, w miedzy czasie stymulacja clo... pęcherzyki były ale ciąży brak,, męża wyniki super armia;) i tak znowu google co to może być.. może nie może trafiłam do lekarza z kliniki in vitro. Pierwsze co laparo z chromotubacja,,, po zabiegu no przecież nie może być inaczej jajowody nie drożne przy ujściu do macicy oba.. i tak ruszyła maszyna.. badania wyniki.. kasa.... rok 2017 wigilia zaczynamy stymulacje krótki protokuł aaa i moje zabujcze amh 0.83;) noramanie szał ciał... ok udało się wychodować 3 pęcherzyki na jednym jajniku i 2 na drugim ,, monitoring 1 ok drugi razem z estradiol i progesteron no super,, trzeci monitoring z wynikami pani jest juz po owulacji.... jak k...a po owulacji przecież brałam cetrotide na zatrzymanie owulacji.. no i tak to wyszło ,,, czekam na następna wizytę zobaczymy co będzie a będzie długi protokół więcej leków więcej zastrzyków i więcej pieniędzy potrzebne.
Moje emocje: żal do lekarzy że nie potrafili rozpoznać tak prostej diagnozy jak niedoczynność tarczycy może wtedy utrzymałabym pierwszą ciąże..., żal do pani doktor która tak mnie wyskrobała ze zatkała mi jajowody.....

22 stycznia 2018, 18:10

Phiii cała ja cierpliwość nie jest moją najlepszą stroną ... dziś zrobiłam pierwszy wpis..... i co chwilę patrzę czy ktoś może coś napisał;) może jakaś historia podobna do mojej;) .. a tu cisza.... ech.... a przy tym temacie trzeba wykazać się mistrzowską cierpliwością...

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2018, 18:11

29 stycznia 2018, 08:05

Kto to widział w styczniu o 8 rano 10 stopni ciepła... pogoda warjuję... i ja chyba tez zaczynam powoli. Coś czuje ze muszę zbadać prolaktynę, odstawiłam bromergon miesiąc temu ze względu na rozpoczęcie procedury stymulacji do in vitro, nie dokończonej zresztą. Wczoraj oglądałam fajny program o in vitro.... jak jedna z par w Polsce przechodzi to w jednej z klinik.. kurde zła byłam na siebie bo popłakałam się ( z tąd moje podejrzenie o prolaktynie). Ech no normalnie jakby ktoś na mojej podstawie nakręcił ten odcinek... dziewczyna 31 lat(ogromna pesymistka) niskie amh mężczyzna ok ... ech udało im się ale czy mi się uda znając moje dotychczasowe szczęście... ale trzeba myśleć pozytywnie. Zbliża się wizyta u lekarza to już w piątek zobaczymy jaki ma na mnie pomysł. Wracając do programu to dobrze że go obejrzałam mam w związku z tym kilka pytań dodatkowych do lekarza. Mianowicie nie wiem czy dobrze zrozumiałam podczas punkcji może się zdarzyć że w pęcherzyku w płynie nie będzie żadnej komórki ale czy może się zdarzyć żę np będą dwie??? i muszę koniecznie go zapytać o próbę na clo. kiedyś brałam i miałam po 2 pęcherzyki na jajniku , a teraz po stymulacji dość drogimi lekami miałam zaledwie 5 łącznie.....hmmm jeszcze miałam o coś zapytać ale oczywiście w wieku 31 lat pamięć już nie ta....... no nic koniec przemyśleń trzeba wstać i ogarniać się powoli, dziś druga zmiana w pracy wiec z rana mam trochę wolnego... rozpoczynamy kolejny szalony tydzień . mam nadzieje ze w piątek dostane porządną porcje nadzieji...

30 stycznia 2018, 08:22

Jeszcze raz usłyszę od kogoś kto wie z jakimi problemami się zmagam że trzeba wierzyć może uda się naturalnie to normalanie chyba spuszczę łomot.... nie uda się naturalnie nie ma na to żadnych szans.... mam tak zapchane jajowody w takim miejscu ze po prostu nie da rady..... jeden z najlepszych profesorów w Polsce przeprowadzał laparo... nie uda się naturalnie jedyne wyjscie to in vitro..

9 lutego 2018, 18:44

Od ostatniego wpisu minęło tyle czasu ... aż dwie wizyty u lekarza... kurde czas odmierzam wizytami.... chyba nie dobrze ze mną;). Ale wizyty pozytywne,, okazało się że mam tak skomplikowany organizm że dopiero w cyklu po stymulacji odpowiedział na stymulacje... hm ja i tak tego nie rozumiem.., ale w skrócie mam sporo pęcherzyków ale to jeszcze nie jest hiperka wiec lekarz jest bardzo zadowolony, miałam jakiś taki dziwny pęcherzyk , mówił że to może być torbiel, ale dziś okazało się że to nie jest torbiel i lecimy dalej.Powiedział że powinniśmy poczekać w sumie po tym nie udanym cyklu ale skoro tak sprawy się mają to idziemy do przodu. Teraz czekam na @ żeby zacząć stymulacje, może tym razem się uda.Nareszcie jakaś pogoda normalna , słońce piękne aż chce się żyć. Ale z drugiej strony się boje,, dziś było za dużo dobrych wiadomości....

17 lutego 2018, 17:04

Hm wstałam, żyję...mąż też żyje, nie zagryzłam go.... Znajomi się odzywają, więc ich też nie zagryzłam, wypowiedzenia nie podpisywałam więc z pracy też mnie nie zwolnili za moją gębe, ech ok czyli wszystko jest dobrze, a jak wszystko już dobrze to znaczy że hormony się uspokoiły. Mąż trochę dziwnie na mnie patrzy chyba bada teren...czy może się odezwać czy lepiej nie, w sumie powinien się domyślić że jestem w lepszym nastroju ..przecież spojrzał na mnie a ja byłam spokojna. Rany boskie co to były za dwa dni...dni w których powinnam dostać okres, czekałam na niego z niecierpliwością, chciałam rozpocząć zastrzyki do in vitro, a tu jak na złość, ...okres nie przyszedł były jakieś plamienia ale to nie to. Znowu stres , ale że mam taką sytuację a nie inna lekarz kazał brać zastrzyki, ufam mu, mam nadzieję że mnie nie zawiedzie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2018, 17:05

19 lutego 2018, 08:37

Ooo jak jajcory dają znać o sobie, że są i ze pracują już od rana... Trzeci dzień stymulacji dziś podgląd co tam się dzieje. A może trzeba być patologia żeby mieć dziecko???kurde znam ludzi...patole jakich mało..no i co bach jedno dziecko, a nie dawno urodziła bliźniaki....no ja cie kręcę....i weź się nie denerwuj..druga sąsiadka no plociuch jakich mało...też dziecko...nie wiem za co to wszystko. Jak to denerwuje. W tym miesiącu minęły 2 lata od poronienia, kurcze ale ten czas leci a pamiętam jakby to było wczoraj. To już dwa lata jak się staramy a inni proszę chwilą nie uwagi i już w ciąży. Dziś wizyta mam nadzieję że wszystko będzie ok..jadę sama m.nie może. Może teraz uda się dość do punkcji. Fajnie by było to już jakiś postęp by był, a tak drugi cykl zastrzyki, teraz jak się nie uda pewnie będzie czekała mnie przerwa w stymulacji....eh ale nie myślę o tym musi się udać...nie no nie wierzę ja i pozytywne nastawienie???chyba coś mi dolega

2 marca 2018, 12:22

Kurcze wiedziałam że to sie tak skończy... chyba mam jakiś słabszy dzień, nawet zakupy nie pomogły... ech tak czułam ze stymulacja bez określonego dnia cyklu nie przyniesie nic dobrego taka na oko... ale co lekarz wie lepiej. Powtórka z rozrywki ,, pecherzyk pękł była owulka.. nie bede pisać jak sie wkurzyłam na panią doktor która mnie przyjęła ech... nie wiem lekarz chce spróbować długi protokół ale moje amh raczej nie wskazuje na to żeby długi się udał. obecnie jest 0.64, bardziej chyba chodzi o zatrzymanie owulacji , pęcherzyki pękają pomimo brania cetrotide no masakra jakas, ech nic za tydzień wizyta. Daje lekarzowi ostatnią szanse ... jeśli tym razem się nie uda poszukam ratunku gdzie indziej.. kurcze no przeciez musi sie udać, ja pikole jakie to wszystko jest wkurzające, a jeszcze jak na złość bylismy w odwiedzinach u męza brata. W zyciu nie widziałam żeby mój M. tyle czasu spędzał z ich dzieckiem ... bolało bardzo bolało .. ze ja mu nie mogę tego dać....

10 kwietnia 2018, 09:35

Duża przerwa za mną w pisaniu,,, ale jakoś tak czas leciał że no nie miałam czasu nawet myśleć o tym wszystkim,,, i wyszło mi to na dobre. Jutro mam punkcje ciesze się jak dziecko... i słowa lekarza przed wczorajszą wizytą NO NARESZCIE JAKAŚ TRUDNA PACJENTKA;).. ciesze sie naprawde się ciesze że w koncu coś drgneło ... dwie stymulacje zakonczone owulacją dopiero teraz trzecia... szkoda tylko ze nie bedzie świeżego transferu bo mam za wysoki progesteron no ale cóż.... damy rade ............. poczekamy