X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Być dobrej myśli?
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Być dobrej myśli?
O mnie: Mam 29 lat (jeszcze!). W kwietniu minie nam 3 rocznica ślubu. Nigdy nie chciałam dzieci, a mąż to akceptował. Zmieniło mi się nagle we wrześniu 2022...
Czas starania się o dziecko: Od grudnia 2022
Moja historia: Na razie mamy sam początek. Dobre myśli, nadzieje był na samym początku, kiedy myślałam, ze to łatwe. Teraz myślę, że któreś z nas na pewno ma jakiś problem. Choc niby pierwsze pół roku powinniśmy sobie dać.
Moje emocje: Sama nie wiem. Obojetnosc?

11 stycznia, 18:38

11.01.2023
3 dc. Jestem po pierwszym miesiącu starań. Wiecie, że ja naiwna i głupia myślałam, że od razu, po pierwszym miesiącu nam się uda? 🤣
Nigdy dotąd nie chciałam, nie pragnęłam mieć dzieci. Uważałam, że pojawienie się dziecka zniszczy mi małżeństwo (prawdopodobnie moje zle postrzeganie małżeństwa rodziców tak wpłynęło na moje wnioski wzgledem posiadania dziecka). Odkąd pamiętam, bawiłam się lalkami jako moje "siostry", nie dzieci. Zawsze pragnęłam rodzeństwo, ale nigdy nie dziecka.
Mój mąż to akceptował, wiedzial od samego początku. Bardzo w nim doceniam, że nigdy mnie do niczego nie zmuszał. Sam przez jakiś czas nie mógł uwierzyć, że w ogóle zmieniłam zdanie i uznał to za zart z mojej strony 😅.
Rodzice już od dawna mi "truja", kiedy dziecko, kiedy ich wnuk... Zawsze mnie drażniło. Zwłaszcza, kiedy mama powtarzała, że jedynym sensem życia kobiety jest właśnie... dziecko. Kiedy ciągle się coś takiego słyszy i widzi całe życie, jak wszystkie obowiązki domowe spadają niemalże na kobietę, to naprawdę nie ciężko myśleć, że to dziecko powoduje taki stan rzeczy. Jakby kobieta tylko mogła zajmować się domem, mężem, dzieci, sprzątaniem, gotowaniem i wieloma innymi rzeczami.
To aż smutne.
Ale moje małżeństwo jest tak inne od małżeństwa moich rodziców, że zaczęłam zmieniać swoje podejście do dziecka. Poza tym... siostrze męża urodziło się dziecko I więcie co? Wzięło mnie tak nagle, że myslalam nawet że mam jakiś problem z hormonami! Byłam tak mocno nagle nastawiona na dziecko, że niemal byłam gotowa zakochać męża na śmierć 🤣. Myślałam, że to tylko przejściowe, że minie, że to hormony, że zaraz mi się unormuje. Nie unormowało.
W grudniu postanowiliśmy zacząć starać się o dziecko. I ja naiwna... o ja głupia! Myślałam że uda nam się od razu. Że to przecież takie proste! Tyle wpadek mają mlodzi ludzi, tyle niechcianych ciąż skądś się bierze. Taa... Ubzdurałam sobie, że skoro nigdy nie chciałam dzieci, to nie będę mieć problemu z ciaza i uda się od razu! 😁 Wiem, pokrętne myślenie. Mam znajomych, którzy od wielu lat chcieli dziecko, a od 3 lat się starają... Wiec Myślałam, że pewnie mi się uda od razu i aż byłoby mi przykro że względu na nich.
Oczywiście nie jestem w ciąży. Zrobilam 2 testy. Wmawiałam sobie wszystkie objawy, jakie tylko można mieć na samym początku 🤣
Pozostaję pełna nadziei, uczę się swojego ciała, obserwuje swój cykl i zobaczymy! Na razie nie mam czarnych myśli, choć patrząc na Wasze pamiętniki można naprawdę pomyśleć, że zajście w ciążę jest bardzo trudno...

12 stycznia, 20:39

4dc
Im dłużej szperam w forum, czytam pamiętniki, tym bardziej analizuję swoje ciało i namiętnie szukam nieprawidłowości, zastanawiając się, czy u mnie też będą problemy. Jakie problemy? Ile będą trwać? Czy nam się w ogóle uda? Jak się będę czuć, jeśli nam się nie będzie udawać? Przecież nigdy nie chciałam dzieci, więc co mnie tak nagle opętało? Nie czuję instynktu macierzyńskiego, chyba... Choć moje nastawienie do dzieci mocno się zmieniło! Naprawdę, nie poznaję siebie samej. Ale nie przeraża mnie to już.

Po pierwszym miesiącu starań zastanawiam się teraz, czy na pewno chcę dziecko. Może to jeszcze nie jest dobry moment? Tak, jakby kiedykolwiek miał być idealny moment 😅 Jak bardzo zmieni się moje życie? Och, nie mam złudzeń, że będzie jak u mam z insta... Ciepła kawusia, zrobione pazurki, rzeski, umalowane i super się czujące... Tak jakby to było najważniejsze. Choć to pewnie też nie jest źle. Sama nie wiem, może będzie mi dane przekonać się, jak ten czas będzie wyglądać u nas.

Po pierwszym miesiącu starań nachodzą mnie wątpliwości. Czy będę dobrą mamą? Jaką w ogóle mamą będę? Czy moje małżeństwo się nie popsuje? Czy będziemy potrafili na tyle podzielić się rolami w rodzicielstwie, żebym nie była przemęczona, zła, wściekła na siebie, męża i bobo? Czy oboje odnajdziemy się w nowych rolach, nie zapominając o tym, że jesteśmy też dla siebie przyjaciółmi i kochankami?

Tak wiele pytań. A ja nadal tak optymistycznie nastawiona. Tak wiele kobiet ma tutaj problemy, że aż głupio pisać o swoich własnych przemyśleniach, które wręcz wydają się niczym.

Kupiłam dziś testy owulki, żeby sprawdzić, czy w ogóle u mnie są. Niby śluz bywa prawidłowy, ale do tej pory jak nie interesowałam się swoją płodnością. Bo po co...?

W grudniu byłam w ogóle u giną na wizycie, żeby sprawdzić, czy że mną okej. Lekarz stwierdził, że przez pół roku mamy się w ogóle nie zastanawiać, tylko działać. Nie badać się, nie szukać problemów, nie analizować. Wypić dobre winko, zjeść kolację i pójść do łóżka 🥂👌🤣 Plan wcieliliśmy w życie i choć się nie udało, to z drugiej strony myślę sobie, że samo staranje jest takie przyjemne 🥰😇

W ogóle gdzieś natknęłam się na informację, że kobieta w ciągu roku ma tylko jakby 2 jajeczka, które umożliwiają jej zajście w ciążę. Nie wiem, na ile jest w tym prawdy. Zobaczymy.

Jestem dobrej myśli.

17 stycznia, 08:51

9 dc.
Wczoraj wykonałam test owulacyjny (polecany na forum z Rossmanna), który wyszedł negatywny. W tym drugim okienku wyszla mi kreseczka, ale bardzo jasniutka. Mam tak już od paru dni. W nocy natomiast zaczął mnie "boleć" jajnik lewy, a później nieco prawy. Zastanawiam się, czy to owulka, czy z jakiegoś innego powodu 🤔 Dziś rano śluz płodny, rozciągliwy, przeroczysty i wygląda jak białko jajka kurzego. Rano oczywiście ❤ po zmianie popołudniowej, po prqcy oczywiście poprawimy 🤣
Myślicie, że to był bol zwiastujacy owulacje? Dziś też zrobie test, tylko koło południa i zobaczymy. Pierwszy raz je robię, więc nie wiem jak to powinno wyglądać. Ale nie spinam się, bo przecież to dopiero drugi miesiąc starań.
W grudniu byłam chora i brałam antybiotyk, więc wymyśliłam sobie, że przez to może nam się nie udało w pierwszym cyklu.

Nadal jestem dobrej myśli! Wręcz podekscytowana.

EDIT.
Robiłam test na owulacja. Wyszedł (chyba) pozytywnie, ale to nie jest jeszcze szczyt. Myślę że pewnie dzis wieczorem albo jutro będzie szczyt owu. Będę kontrolować to i męża ❤❤🤣

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia, 13:04

23 stycznia, 11:56

Dziś jest u mnie 6dcpo. Nauczona poprzednim miesiącem, żeby nie szukać u siebie czegoś, czego nie ma, czyli różnych objawów (nudności, dziwne kręcenie w jelitach/brzuchu, pobolewanie brzucha), to oczywiście mój głupi umysł jest głupi! Dwa dni temu zaczęło mnie boleć podbrzusze, choć nie tak mocno, jak przy okresie i trwało ze dwa dni, ale nie non stop. Oczywiście w głębi siebie czuję, że ten cykl również jest stracony, ponieważ miałam trochę stresu w okolicach przypadającej mi owulacji (ze względu na zdrowie babci), a mąż miał zmianę popołudniową u siebie w pracy, więc nie było też jakoś dużo sprzyjających okazji.
Dziś mnie coś chyba rozkłada, choć nie wie, gdzie mogłam się zaziębić. Pobolewa mnie gardło, czuję się troszkę zmęczona, boli głowa, trochę mięśnie. A niedawno w grudniu po świętach byłam chora...
Echh, może uda się w marcu! Choć myślałam, że w lutym na urodziny męża zrobię mu niespodziankę. Wiecie jak to jest...

Nadal się nie poddaję! Choć dopada mnie już trochę powątpiewanie, ponieważ zewnętrzne czynniki też wkradają się w życie i to akurat w okolicach owulacji... Szlag by to.

A i to co zauważyłam - seks smakuje lepiej :D

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia, 11:58

24 stycznia, 08:57

Przeziębienie zniknęło jak ręką odjął 😅😅 nie brałam żadnych leków, na wszelki wypadek. Dziś serio nic mi już nie jest. Magia? Nigdy tak nie miałam.