Pamiętniki Cierpliwie czekać i czekać i czekać, aż przyjdą nowe dni...
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Cierpliwie czekać i czekać i czekać, aż przyjdą nowe dni...
O mnie: Mam 24 lata i jestem szczęśliwą mężatką od kwietnia tego roku. I od tego też czasu staramy się o zafasolkowanie.
Czas starania się o dziecko: od kwietnia 2014 r.
Moja historia: Po ślubie wzięliśmy się z moim M. ostro za prokreację. I jakim zaskoczeniem było dla mnie, że po pierwszych dwóch cyklach nic we mnie nie zakiełkowało...Szczególnie biorąc pod uwagę wszystkie koleżanki, które systematycznie zaliczały "wpadki"...A że w lutym byłam u mojej Pani Gin. i stwierdziła, że wszystko we mnie książkowo, przystępowaliśmy do dalszych prac. Przy każdym następnym cyklu mój zapał stawał się coraz mniejszy. We wrześniu, po pół roku bezowocnych starań poszłam do innej Pani Gin. Okazało się, że mam PCOS! I to już dość zaawansowane. Załamałam się kompletnie! A że internet jest źródłem przeróżnych ludzkich historii - zapoznałam się z Ovu. I to przywróciło mi nadzieję.
Moje emocje:

5 grudnia 2014, 21:54

Dziś kolejny dzień z duphastonem...w tym cyklu zaliczyłam mój pierwszy raz z clostilbegyt i nareszcie pojawiła się owulacja (tak swoją drogą, to ciekawe czy od kwietnia miałam jakiś normalny cykl...). Moja Pani Gin. (już trzecia i mam nadzieję ostatnia) zrobiła mi monitoring cyklu. Dojrzało mi piękne jajeczko, 2,15 cm!, wszystko pękło prawidłowo, tylko macica jak zwykle nie nadąża. Dlatego dupek stał się moją nadzieją na bobaska ;)
O matko jak ja bym już chciała wiedzieć czy jestem podwójna...! Dlaczego ten czas tak wolno płynie?!
A myśli wzajemnie się wykluczają - ile jest historii dziewczyn, które po wszelakim leczeniu nie zachodzi w ciążę, a ile jest historii, które mówią o ciąży po pierwszym cyklu z clostil...eh! niech to już będzie wiadome!
Swoją drogą - byłby idealny prezent pod choinkę!!! Ten jedyny, wymarzony i wyśniony!

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 21:55

7 grudnia 2014, 01:35

Dzięki chcebycmama ! I ja trzymam za Was kciuki :)
Ja prolaktynę niby miałam podwyższoną prolaktynę, ale żadna z Pań Gin. nie przejęła się tym. Także póki co, staram się nie popadać w paranoje i nastawiam się pozytywnie (choć nie jest to nie raz łatwe-czarne myśli są wyjątkowo natarczywe...).

Co do dzisiejszego dnia: przyjechali moi rodzice. Mama stwierdziła, że:
a) zmienił mi się głos i twarz, co jest związane z ciążą,
b) bolący brzuch jest nią również,
c) to, iż niszczę wszystko co wpada mi w ręce, również jest objawem zaciążenia!

Nie chcę się kolejny raz nastawiać, że są duże szanse, a tu mama daje mi tą iskierkę nadziei (dość kiepską z naukowego punktu widzenia, ale jednak). Z tego wszystkiego, aż boję się zmierzyć tempkę, żeby czasami nie było udokumentowanej porażki. Wiem, że przynajmniej połowa z moich myśli jest nielogiczna, ale są one niezwykle silne.

Z mojego punktu widzenia: moje piersi stały się bardziej wrażliwe - szczególnie sutki. Zauważyłam pojedynczą żyłę na lewej z nich. Brzuch boli mnie okresowo. Głowa szczególnie rankami daje czadu. Najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Ale każdy z tych objawów może być zupełnie niezwiązany z moim marzeniem...

Niech już będzie po dupku!

Pozdrawiam Was ciepło, szczególnie te staraczki, które mają podobne rozterki jak ja!

12 grudnia 2014, 19:12

Ciąża rozpoczęta 15 listopada 2014

Pierwszy miesiąc z CLO i proszę! Robiłam jeszcze dzisiaj betę-74,8 :D Nie poddawajcie się!!!
Trzymam za Was kciuki przyszłe Mamuśki! :*

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2014, 19:14

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii