Trafiliśmy do super lekarki, od razu dostaliśmy dodatkowe metody selekcji plemników: Fertile Chip i pISCI, ze względu na wysoką fragmentację. Stymulacja poszła gładko (Gonal-F) - praktycznie przez cały czas nie odczuwałam większych objawów. Jedynie po podaniu triggera kolejny dzień był ciężki, nie byłam w stanie chodzić, bo bolało mnie przy każdym kroku. Jak podczas pierwszego usg dowiedziałam się, że mamy po 7-8 pęcherzyków na każdym z jajników i na dodatek rosną mega równomiernie to byłam przeszczęśliwa. Na ostatnim usg pęcherzyków było po 9. Punkcję przeszłam równie bezproblemowo, po godzinie czułam się super. Dowiedziałam się, że pobrano mi 14 pęcherzyków - nie wiem czy te pozostałe 4 były trudno dostępne czy może zdążyły już pęknąć...Jest szansa, że to drugie, bo punkcja opóźniła mi się aż o godzinę. Z 14 pęcherzyków mieliśmy 13 komórek, 8 było dojrzałych. Zasmuciło mnie to, że tak dużo było niedojrzałych - być może z powodu triggera, bo ze względu na wysoki estradiol (>4000) miałam Gonapeptyl. Z 8 komórek zapłodniło się 5 i finalnie otrzymaliśmy 3 blastki: 6AA, 4AA, 4BB (wszystkie z 6 doby). Ze względu na wiek i wysoką fragmentację (która została zminimalizowana, ale wiadomo - startowaliśmy z bardzo wysokiego wyniku) zdecydowaliśmy się na badania PGT-a. Wynik to 2/3 zarodki są euploidalne, jeden był aneuploidalny +18. Aktualnie czekam na okres i zaczynamy. Bedę miała transfer na cyklu naturalnym z Ovitrelle, więc dodatkowy stres, żeby nie przegapić owulacji i wszystko dobrze wyliczyć. To co mnie zaskoczyło - w raporcie była podana płeć

W tym momencie najbardziej boje się dwóch rzeczy: że coś pójdzie nie tak i np. będę mieć cykl bezowulacyjny albo endo będzie za cienkie (chociaż nigdy nie miałam takich problemów) i transfer będzie przełożony na kolejny miesiąc. A ja już nie mam siły czekać. Druga rzecz, której się boję: że mamy jakieś dodatkowe problemy, które uniemożliwią implantacje. Sporo ostatnio widzę wpisów o przewlekłym zapaleniu endo lub czynnikach immunologicznych. Na ten moment naszą przyczyną był ciężki czynnik męski, ale nie wiem czy u mnie wszystko ok. Nie chcę szaleć i robić kosztownych badań już przed pierwszym transferem, bo może akurat się uda.
Co jest najzabawniejsze? Ja bardzo długo nie wiedziałam czy chcę zostać mamą, wahałam się, ciągle odkładałam decyzję na potem. Na samą myśl o ciąży byłam przerażona. I uważałam, że dopóki nie będę na 100% pewna, że chcę, to nie zdecyduje się na dziecko. To za duża odpowiedzialność. Poczułam, że chcę dopiero na początku 2025 i przez pół roku upewniałam się w tej decyzji. Wciąż boje się, że nie będę dobrą mamą, ale teraz wiem jak bardzo tego chcę. Jest mi ogromnie przykro, że musimy przez to przechodzić i czuje się w tym mocno osamotniona. W swoim otoczeniu mam dwie grupy ludzi - osoby, którym udało się szybko, praktycznie w ciągu 1-2 miesięcy starań oraz osoby, które nie chcą mieć dzieci. W takiej sytuacji jak my, nie mamy nikogo. Przeszłam już chyba przez wszystkie stany, przez złość, zazdrość, unikanie spotkań. Jak tylko słyszę w otoczeniu, że ktoś jest w ciąży to od razu pojawia sie we mnie takie charakterystyczne napięcie.
Przede mną jeszcze z 2 tygodnie spokoju. Jak dostanę okres to machina ruszy.