Zaczynasz starania o dziecko?

Sprawdź witaminy nr 1 w Europie dla kobiet
- od planowania ciąży do karmienia piersią.*
*Na podstawie wewnętrznej analizy firmy Procter & Gamble z wykorzystaniem danych z następującego źródła: IQVIA Global OTC Insights: OTC3 04A4 M/Vit+Miner Perinatal + 04B4 M/Vit W/O Miner Perinatal; Europa (23 kraje). Wielkość sprzedaży ilościowej według marki dla MAT z czerwca 2025 r., odzwierciedlająca szacunki rzeczywistej aktywności. Prawa autorskie IQVIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania › Cierpliwość nie jest moją mocną stroną
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Cierpliwość nie jest moją mocną stroną
O mnie: 34 lata, staram się wyszarpać trochę normalności - dużo czytam, koloruje, ćwiczę, gotuje, "jakoś" żyje
Czas starania się o dziecko: od czerwca 2025
Moja historia: Starania od 06.2026, pierwsze pół roku względnie spokojnie. Chociaż ja jestem okropnie niecierpliwa i już po 4 miesiącach zaczęłam się badać - wszystko co zbadałam wychodziło wzorowo, owulacje potwierdzone, nie najgorsze AMH (1,7). Ze znanych problemów tylko wysoka prolaktyna - stabilizowana lekami już od 2 lat. TSH około 3, więc dostałam Euthryox. Jakoś po 8 miesiącach zbadanie partnera i ogromny szok, wszystkie parametry poniżej normy, ruch słabiutki, fragmentacja prawie 40%. Przepłakałam kilka dni. Poszerzyliśmy diagnostykę - wyszły zawirowania hormonalne, prawdopodobnie genetyczne. Podjęliśmy próbę leczenia Clo + oczywiście garść supli i zmiana stylu życia. Wiązałam z tym leczeniem ogromne nadzieje. Efekt? Pogorszenie parametrów o 1/3, do dzisiaj nie odbiliśmy do stanu wyjściowego. W międzyczasie zrobiłam kilka dodatkowych badań, drożność - wszystko ok. Tak naprawdę od pierwszych wyników nasienia wiedziałam, że czeka nas ivf. Daliśmy sobie tylko 3 miesiące na poprawę, bo ze względu na nasz wiek nie chciałam czekać ani chwili dłużej. W kwietniu zapisałam się na listę rezerwową do ivf. Do końca roku miało nie być środków, ale niespodziewanie zadzwonili początkiem lipca. Kwalifikacje dostaliśmy właściwie od ręki. Czas pokaże czy ivf będzie dla nas łaskawy i pójdzie szybko czy będziemy w tym procesie przez długie miesiące, jak nie lata.
Moje emocje: Przeróżne

Dzisiaj, 13:24

Jestem właśnie w pierwszej procedurze IVF. Czy było stresująco? Było. Póki co jesteśmy w lepszej części statystyki. Czy dalej tak będzie? Nie wiem.

Trafiliśmy do super lekarki, od razu dostaliśmy dodatkowe metody selekcji plemników: Fertile Chip i pISCI, ze względu na wysoką fragmentację. Stymulacja poszła gładko (Gonal-F) - praktycznie przez cały czas nie odczuwałam większych objawów. Jedynie po podaniu triggera kolejny dzień był ciężki, nie byłam w stanie chodzić, bo bolało mnie przy każdym kroku. Jak podczas pierwszego usg dowiedziałam się, że mamy po 7-8 pęcherzyków na każdym z jajników i na dodatek rosną mega równomiernie to byłam przeszczęśliwa. Na ostatnim usg pęcherzyków było po 9. Punkcję przeszłam równie bezproblemowo, po godzinie czułam się super. Dowiedziałam się, że pobrano mi 14 pęcherzyków - nie wiem czy te pozostałe 4 były trudno dostępne czy może zdążyły już pęknąć...Jest szansa, że to drugie, bo punkcja opóźniła mi się aż o godzinę. Z 14 pęcherzyków mieliśmy 13 komórek, 8 było dojrzałych. Zasmuciło mnie to, że tak dużo było niedojrzałych - być może z powodu triggera, bo ze względu na wysoki estradiol (>4000) miałam Gonapeptyl. Z 8 komórek zapłodniło się 5 i finalnie otrzymaliśmy 3 blastki: 6AA, 4AA, 4BB (wszystkie z 6 doby). Ze względu na wiek i wysoką fragmentację (która została zminimalizowana, ale wiadomo - startowaliśmy z bardzo wysokiego wyniku) zdecydowaliśmy się na badania PGT-a. Wynik to 2/3 zarodki są euploidalne, jeden był aneuploidalny +18. Aktualnie czekam na okres i zaczynamy. Bedę miała transfer na cyklu naturalnym z Ovitrelle, więc dodatkowy stres, żeby nie przegapić owulacji i wszystko dobrze wyliczyć. To co mnie zaskoczyło - w raporcie była podana płeć ;)

W tym momencie najbardziej boje się dwóch rzeczy: że coś pójdzie nie tak i np. będę mieć cykl bezowulacyjny albo endo będzie za cienkie (chociaż nigdy nie miałam takich problemów) i transfer będzie przełożony na kolejny miesiąc. A ja już nie mam siły czekać. Druga rzecz, której się boję: że mamy jakieś dodatkowe problemy, które uniemożliwią implantacje. Sporo ostatnio widzę wpisów o przewlekłym zapaleniu endo lub czynnikach immunologicznych. Na ten moment naszą przyczyną był ciężki czynnik męski, ale nie wiem czy u mnie wszystko ok. Nie chcę szaleć i robić kosztownych badań już przed pierwszym transferem, bo może akurat się uda.

Co jest najzabawniejsze? Ja bardzo długo nie wiedziałam czy chcę zostać mamą, wahałam się, ciągle odkładałam decyzję na potem. Na samą myśl o ciąży byłam przerażona. I uważałam, że dopóki nie będę na 100% pewna, że chcę, to nie zdecyduje się na dziecko. To za duża odpowiedzialność. Poczułam, że chcę dopiero na początku 2025 i przez pół roku upewniałam się w tej decyzji. Wciąż boje się, że nie będę dobrą mamą, ale teraz wiem jak bardzo tego chcę. Jest mi ogromnie przykro, że musimy przez to przechodzić i czuje się w tym mocno osamotniona. W swoim otoczeniu mam dwie grupy ludzi - osoby, którym udało się szybko, praktycznie w ciągu 1-2 miesięcy starań oraz osoby, które nie chcą mieć dzieci. W takiej sytuacji jak my, nie mamy nikogo. Przeszłam już chyba przez wszystkie stany, przez złość, zazdrość, unikanie spotkań. Jak tylko słyszę w otoczeniu, że ktoś jest w ciąży to od razu pojawia sie we mnie takie charakterystyczne napięcie.

Przede mną jeszcze z 2 tygodnie spokoju. Jak dostanę okres to machina ruszy.