Pamiętniki czas powiększać rodzinę
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
czas powiększać rodzinę
O mnie: Jestem 25letnią szczęśliwą mężatką, fakt od czerwca, ale razem od 6 lat. Mój mąż już dawno pragnął dziecka, ale dla mnie dziecko przed ślubem nie wchodziło w grę. Teraz doszłam do wniosku, że nie ma na co czekać i trzeba zacząć starać się o dziecko. Fakt jednego dnia myślę, że już chcę, innego że może jeszcze nie teraz. Ale wiem, że nigdy nie ma "odpowiedniego" czasu na ciążę. Więc przestaliśmy uważać i się zabezpieczać. Co z tego wyniknie się okaże :)
Czas starania się o dziecko: wrzesień 2014 - czyli początki :)
Moja historia: Moje starania o dziecko zaczęły się dopiero w tym miesiącu, w momencie kiedy myśleliśmy, że zaszłam w ciążę. Miałam wszystkie jej objawy i nie miałam @. I gdy ta "złośnica" się pojawiła z wielkim bólem i cierpieniem, zdałam sobie sprawę, że szkoda, że jednak fasolki ( kuleczki - jak to mówi mój mąż) nie ma. I właśnie wtedy znalazłam tą stronę i zaczynam pełną parą powiększanie rodziny :)
Moje emocje: Mimo odwagi, pewności siebie i pełni energii, pojawiają się obawy czy dam radę, czy podołam. Czy już chcę zmieniać swoje, nasze życie o 360 stopni. Jednak jestem dobrej myśli...

27 września 2014, 10:14

Dziś od rana w dobrym humorze. @ się kończy i będzie można myśleć o dziecku... Wczorajszy dzień miałam zalatany, ale popołudniu byłam umówiona z moją przyjaciółką, która właśnie jest w ciąży. Wygląda po prostu przepięknie z tym brzuszkiem :) I powiem szczerze, że trochę z nią porozmawiałam i chyba bardziej jestem przekonana do tego, by sama w końcu spróbować powiększyć rodzinę. Właśnie Madzia jest moim żywym przykładem na to, że gdy rozwija się w brzuszku maleństwo, całe nastawienie się zmienia. Piszę o tym, gdyż ona, gdy dowiedziała się o ciąży, lekko się załamała. Bała się, że sobie nie poradzi, że to jeszcze nie czas itp. Czyli ja właśnie mam te same odczucia teraz. I zdałam sobie sprawę, co ma być to będzie. Jednak wiem, że nie poświęcę się za wszelką cenę, by koniecznie zajść już teraz. Nie chcę nastawiać się TO JUŻ TERAZ MUSI BYĆ, bo wiem, że nic z tego nie będzie. Psychika jednak robi swoje. Dlatego będę szaleć z moim mężusiem nie obawiając się niczego i czekać, aż fasolka się pojawi :) Martwić się będę dopiero po dłuższych niepowodzeniach :)

pozdrawiam

29 września 2014, 18:56

Dzisiejszy dzień zleciał tak jakoś bez energii. Rano pobudka i już czułam, że czeka mnie dziwny dzień. Słońce, ciepło, a ja chodzę zakręcona, senna i zmęczona. Nie wiem czy to przesilenie jesienne mnie łapie czy jak...

Siedzę od dłuższego czasu na OVU i czytam różne pamiętniki... i aż nie mogę uwierzyć ile tu przykrych historii się znajduje. Czasami aż nie wiadomo co napisać, jak pocieszyć. Tym bardziej, że ja nawet nie wiem jak czuje się kobieta widząc dwie krechy, a co dopiero czuć się mamą... a o stracie dziecka nie wspomnę... Jednak ciągle mam nadzieję, że się uda, że każda z tych cierpiących kobiet poczuje w końcu tą radość... A czytając od kilku godzin o tych przykrych sprawach, samą mnie ogarnął jakiś smutek, przygnębienie... A co będzie jak sama będę musiała doświadczyć tego bólu, tej pustki i takiej bezradności??? Wiem, nie powinnam się za wczasu martwić (w końcu dopiero zaczynam starania o dziecko), ale jednak w głowie coś się tam pojawiło...

Eh jakie to życie jest niesprawiedliwe...

1 października 2014, 14:57

Dziś dzień mija miło i spokojnie, mimo brzydkiej pogody. Ale nakręca mnie myśl, że czeka mnie pakowanie i wyjazd do siostry :) Lecimy z moim mężulkiem trochę odpocząć i nie ukrywam na zakupowe szaleństwo :D ... Do tego właśnie zmieniła mieszkanie i będzie co oblewać, no wiecie taka mała parapetówka :)...

Wykresik pokazuje mi, że niby mam owulkę, ale jakoś nie czuję, żeby była... Zawsze boli mnie lewy jajnik, a jak na razie spokój. Ale mimo wszystko trzeba brać się do roboty i działać, a może nóż-widelec się uda :) I nie sądzę, żeby mojego K trzeba by było do serduchowania namawiać :)

A więc lecę jakiś obiadek zrobić, jakieś pranie wstawić i brać się za małe pakowanie... A dla Was moje Panie miłego dnia :)

9 października 2014, 10:20

Właśnie niedawno wstałam, jakoś dziwnie zakręcona. Budzik nie zadzwonił i chyba za długo spałam. Ale musiałam nieco odespać wczorajszą podróż - powrót do domu. Tydzień zleciał w sumie nie wiem kiedy, ale był naprawdę udany :) Pozwiedzaliśmy, polataliśmy po sklepach, aż nie chcę dokładnie liczyć ile wydałam na te moje szaleństwa :D, a przede wszystkim trochę odpoczęliśmy. Tak więc nie narzekam.

Owulka chyba do mnie nie przyszła, albo przeszła niezauważona... Temperatura też jakoś nie chce zmienić swojego położenia i ani drgnie do góry... W sumie może to przez podróż, zmianę klimatu. Tak więc lada dzień @ i czekanie dalej. Jednak liczę, że nic mi się nie poprzestawia i wszystko będzie, jak być powinno. Jestem dobrej myśli.

9 października 2014, 10:20

Właśnie niedawno wstałam, jakoś dziwnie zakręcona. Budzik nie zadzwonił i chyba za długo spałam. Ale musiałam nieco odespać wczorajszą podróż - powrót do domu. Tydzień zleciał w sumie nie wiem kiedy, ale był naprawdę udany :) Pozwiedzaliśmy, polataliśmy po sklepach, aż nie chcę dokładnie liczyć ile wydałam na te moje szaleństwa :D, a przede wszystkim trochę odpoczęliśmy. Tak więc nie narzekam.

Owulka chyba do mnie nie przyszła, albo przeszła niezauważona... Temperatura też jakoś nie chce zmienić swojego położenia i ani drgnie do góry... W sumie może to przez podróż, zmianę klimatu. Tak więc lada dzień @ i czekanie dalej. Jednak liczę, że nic mi się nie poprzestawia i wszystko będzie, jak być powinno. Jestem dobrej myśli.

18 października 2014, 13:36

Czuję się dziś dziwne, a może i fatalnie nawet... Od kilku dni boli mnie ciągle żołądek i mnie mdli, a dziś doszedł do tego ból brzucha, dosłownie jak przed @... Zero energii przez to, a jeszcze w domu trwa remont, który mógłby się już w końcu skończyć... Chyba faktycznie zbliża się wredna @ i dlatego jestem taką marudą i denerwuje mnie to wszystko... Ale jak patrzę na swój organizm, to moje @ się jakoś dziwnie poprzestawiały i nigdy nie wiem kiedy przyjdzie, takie wielkie czekanie kiedy się zjawi... i tylko mniej więcej po zachowaniu organizmu mogę przypuszczać, że lada dzień będzie...

20 października 2014, 10:46

Dziś 29 dc a @ jak nie było tak nie ma. Fakt ostatnio się wszystko pozmieniało ale nigdy aż tak. Przeważnie w 25 max 26 dc juz przychodziła. Choć nie powiem od kilku dni mam objawy jakby miała się zaraz ujawnić. Ale jeśli się dalej nie pojawi to w sumie dobry znak :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2014, 10:45

21 października 2014, 08:01

Kolejny dzień czuje się jakoś tak dziwnie. Ale @ jak nie było tak nie ma. Korci mnie testowanie ale z drugiej strony wolę jeszcze poczekać, jeszcze trochę, no może troszeczkę... jeśli faktycznie się nie pojawi @ to wtedy się zdecyduję. Wolę mieć cichą nadzieję, że będzie dobrze:)

21 października 2014, 19:13

zleciał kolejny dzień bez @... Nie wytrzymam dłużej i jutro rano testowanie, żeby mieć pewność czy jestem w ciąży czy może problem tkwi gdzieś indziej... Tak więc niech ten wieczór i noc mijają szybko :)

21 października 2014, 19:13

zleciał kolejny dzień bez @... Nie wytrzymam dłużej i jutro rano testowanie, żeby mieć pewność czy jestem w ciąży czy może problem tkwi gdzieś indziej... Tak więc niech ten wieczór i noc mijają szybko :)

22 października 2014, 06:48

Zrobiłam test już po 5 rano i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam - dwie krechy... Poleciały mi łzy, ale nie wiem czy ze szczęścia czy ze strachu... W każdym bądź razie mój mąż jest w siódmym niebie, a mnie ogarnął strach i niepewność... Do tego udało się tak szybko i w sumie bez żadnego myślenia czy będzie ciąża czy nie... :)

Czas umówić się do lekarza...

22 października 2014, 06:48

Ciąża rozpoczęta 22 września 2014
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii