Nie mogę przestać pytać - czemu my? Czemu nie mogło trafić na kogoś innego?
Czemu dziecko mogło się trafić mojej koleżance, która ma półrocznego bobasa i nie planowała kolejnej ciąży, znajomej, która wpadła na imprezie, koledze z liceum, który praktycznie nigdy nie trzeźwieje - a nam, choć na nie czekamy, choć kochamy je nawet mimo tego, że jeszcze go nie ma, nie?
Z boku nasze życie wygląda na perfekcyjne, poukładane, kochamy się, jesteśmy szczęśliwi, mamy wszystko.
I tylko z bliska i od środka widać, jak bardzo brakuje nam dziecka. Tylko on wie, czemu czasem płaczę w poduszkę, tylko ja wiem, czemu tak naprawdę nie przyjechaliśmy na chrzest małej córeczki kuzyna. Czemu na pytanie "a kiedy dziecko?" wyglądamy, jakbyśmy mieli zamordować pytającego.
Kiedy?
Boję się, że odpowiedzią na to pytanie może być - nigdy.
Nigdy nie mów nigdy ;-) Musimy nauczyć się cierpliwości :-) Mnie już całkiem dobrze idzie ta nauka :-) Każde cierpienie ma jakieś drugie dno... i wierzę, że doczekasz się dzieciątka, które, dzięki swoim przeżyciom będziesz kochała ponas wszystko :-) Życzę Ci tego... i sobie, z resztą też ;-)
Niestety wpełni moge powiedzieć ,że wiem co czujesz ale uwierz że nam też się uda i tego musisz sie trzymac;)