X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Czekam
O mnie: Mam 36 lat i nadzieję.
Czas starania się o dziecko: 3 lata
Moja historia: W pierwszą ciążę zaszłam bez większych problemów i urodziłam syna. Od tego czasu upłynęło 17 lat. Zawsze chciałam mieć więcej dzieci i mniej więcej 3 lata temu przestaliśmy się z mężem zabezpieczać. Na początku odliczałam dni do kolejnych @, byłam święcie przekonana,że lada moment zajdę w ciążę.....a tu nic. Po 1,5 roku poszłam do ginekologa, który zbadał mnie rutynowo i zbył mówiąc, że dalsze leczenie to tylko w klinice, w naszym przypadku oddalonej o 200km. Zrezygnowałam, pomyślałam co ma być to będzie i zdałam się na los. Z biegiem czasu utwierdziłam się w przekonaniu, że już nic z tego nie będzie. A tu w grudniu 2014 mały szok - 2 kreski i nieśmiała radość. 22.12 lekarz potwierdził moją ciążę, na monitorze ujrzałam mały balonik z dzidzią w środku i usłyszałam bijące serduszko. Moja radość nie trwała długo bo niestety 12 stycznia na kontrolnej wizycie lekarz zgodnie z moimi przypuszczeniami stwierdził, że ciąża obumarła.
Moje emocje:

21 stycznia 2015, 21:32

Chciałabym podzielić się swoimi odczuciami odnośnie świadomości, że coś z ciążą jest nie tak, że obumarła - ja to wiedziałam, nie potrafiłam tego wyjaśnić ale czułam, czułam po prostu, że nie jestem już w ciąży, coś mnie opuściło. To fatalne uczucie, człowiek tłumaczy sobie, że wszystko ok., piersi nabrzmiałe, brak plamienia, jednak ten podświadomy lęk drążący, kryjący się tam gdzieś w środku i na koniec potwierdzenie ciąża obumarła w ósmym tygodniu.

22 stycznia 2015, 16:12

W całej mojej sytuacji znalazłam jednak jakiś pozytyw - dostałam zielone światełko gdzieś z góry i wiem, że jednak mogę jeszcze zajść w ciążę. Wiem, że nie mam już zbyt wiele czasu więc postaram się przyłożyć i porządnie powalczyć o moje małe szczęście. Kiedy przeglądam inne pamiętniki to jestem w szoku, że tyle badań i zaangażowania jest potrzebne do czegoś co za pierwszym razem przyszło u mnie zupełnie "naturalnie". Tak odpuściłam sobie temat, że teraz na nowo będę uczyć się własnego ciała - jego reakcji na poszczególne fazy cyklu. Nie daje mi spokoju myśl, że kiedy zaszłam w ciążę, którą straciłam nie pokusiłam się o jakieś dodatkowe badania bo przecież z jakiegoś powodu nie zachodziłam przez trzy lata, coś musi być na rzeczy i koniecznie muszę się dowiedzieć co. Zaczęłam od zbadania hormonów tarczycy TSH, ATPO,ATG,FT4, endokrynolog powiedziała, że wyniki mam dobre a wysoki poziom ATG (dwa razy za wysoki) też nie stanowi problemu. We wtorek idę do mojego gina na kontrolę i spróbuję wydusić od niego skierowanie na badanie hormonów. Dziewczyny jeśli uważacie, że możecie mi coś pomóc czy podpowiedzieć to z góry dziękuję. W tych wszystkich specyfikach (żelach, wiesiołkach) jestem kompletnie zielona.