Pamiętniki Czekamy na Ciebie Kruszynko
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Czekamy na Ciebie Kruszynko
O mnie: Mam 35 lat. Jestesmy razem 3,5 roku. Nigdy sie nie zabezpieczalismy ale starania o dzidzie zaczelismy 2 lata temu.
Czas starania się o dziecko: Staramy sie juz prawie 2 lata
Moja historia: Dzis, patrzac z perspektywy czasu, odnosze wrazenie, ze w ciagu tych 2 lat wydarzylo sie niemal wszystko a zarazem kazdy cykl byl inny. Cecha wspolna tych cykli bylo natomiast niepowodzenie.
Moje emocje: Ciagle slysze wokol: " wyluzuj, odpusc sobie, zdystansuj sie". Nie potrafie tego zrozumiec. Wiadomo, ze nie mysle o dziecku w kadej chwili mojego zycia ale nie da sie o tym tak po prostu zapomniec. Odpuscic, czyli przestac mierzyc temperature, robic badania czy zaprzestac wizyt u lekarza? Moze ktos potrafi mi to wytlumaczyc? A co z okresleniem owulacji kiedy jest najlepszy czas na starania? Moze facet nie mialby z tym problemu, zeby sobie odpuscic ale kobieta nie moze bo to ona obserwuje swoje cialo I wie kiedy jest "ten" czas. Jakis czas temu uslyszlam od mojego partnera, ze nie wychodzi nam, poniewaz ja za bardzo chce. Przestalam chciec za bardzo ale nadal chce. Czy to tez jest za bardzo? Ostatnio powiedzial, ze mam przestac chciec calkiem to wtedy nam sie uda. Jesli jestes na wspomagaczach, typu Clomid I musisz regularnie robic badania oraz chodzic do lekarza, nie da sie przestac myslec o tym. Malo w ogole rozmawiamy na ten temat. Jesli juz, to zawsze ja inicjuje rozmowy, ktore zawsze koncza sie placzem. Piotr uwaza, ze niekoniecznie trzeba poruszac ten temat. Jego badania wyszly w porzadku. Czuje sie pozostawiona samej sobie poniewaz to moje hormony nie dzialaja tak jak powinny. Nie mam pojecia co dalej. Kazde nastepne rozczarowanie przezywam bardziej od poprzedniego. Teraz najwyzszy czas na starania. Staram sie myslec pozytywnie. Zobaczymy co przyniesie ten cykl.

27 września 2013, 11:38

Wczoraj okazalo sie, ze Piotr jest przeziebiony. Bedzie musial lykac jakies prochy a to czas na starania o kruszynke. Zawsze cos stoi na przeszkodzie w kulminacyjnym momencie a czas ucieka...

28 września 2013, 10:54

Wczoraj rozpierala mnie energia a dzis znowu cos ciagnie mnie w dol... Nawet nie staralismy sie wczoraj bo Piotr przeziebiony I wykonczony calym tygodniem w pracy. Mam nadzieje, ze owulacji jeszcze nie bylo. Mierze dalej temperature I czekam na jakies znaki od jajnika:-)

29 września 2013, 10:49

A jednak byly staranka wczoraj rano. Owulacji jeszcze nie bylo bo temperatura nie skoczyla. Misiu pochrapuje na kanapie, mam nadzieje, ze bedzie mial ochote na "male co nieco":-). W tym cyklu staram sie za bardzo nie nakrecac, po owulacji pewnie dadza o sobie znac skutki stosowania Clomidu ale teraz juz wiem czego oczekiwac. Po kazdym nastepnym cyklu jestem madrzejsza I bogatsza o nowe doswiadczenia. Gdyby nie ten uplywajacy czas mogloby to byc calkiem interesujace...
Czesto czylalam rozne fora dla starajacych sie I po cichu zazdroscilam odwagi I otwartosci dziewczynom, ktore tam pisaly o swoich przezyciach. Pomyslalam, ze ja tak nie potrafie. A jednak otworzylam sie tutaj... Kiedy bylam 13-latka zaczelam przenosic swoje uczucia I przezycia na papier, pamietnik zawsze byl moim towarzyszem. To, co zapisywalam w kolejnych zeszytach bylo jednak tylko dla mnie; nikt nie czytal tego I nie komentowal. Tutaj jest inaczej. Dobrze, ze mozemy sie wymieniac naszymi doswiadczeniami I przezyciami a kazdy komentarz jest bardzo cenny.

3 października 2013, 11:09

Potrzebuje Waszej rady. Otoz w kwietniu dostalam od swojego angielskiego lekarza skierowanie do kliniki leczenia nieplodnosci. Po ogolnym badaniu I przejrzeniu mojej dokumentacji medycznej endokrynolog skierowal mnie na rezonans magnetyczny glowy pod katem wysokiej prolaktyny I ewntualnego gruczolaka. Badanie wykazalo, ze gruczolaka nie ma, natomiast znalezli w mojej glowce cos innego ale to juz inna historia. Nastepna wizyte wyznaczono mi na 7 pazdziernika a to byl dopiero maj. Zalamalam sie, ze pozostawili mnie na kilka miesiecy bez zadnej terapii I postanowilam pojsc prywatnie do gina. Zlecil dodatkowe badania, skutkiem ktorych jest drugi cykl z Clomidem. 7 pazdziernika tuz tuz a ja nie wiem co mam powiedziec na wizycie w klinice. Czy przyznac sie do prywatnych wizyt czy tez moze nic nie mowic. Boje sie, ze przyznanie sie zdyskwalifikuje mnie do dalszego leczenia w klinice. Nie chcialabym aby tak sie stalo, bo to klinika kieruje na in vitro a prywatny lekarz nie ma takich kompetencji. Nie wiem co robic!!!

6 października 2013, 15:12

Jutro wizyta w klinice leczenia nieplodnosci. Ciekawa jestem co ze mna zrobia tym razem. Zastosuja jakas terapie czy odesla do domu znowu na kilka miesiecy?
Jakas dziwna ta niedziela, za oknem sloneczko ale atmosfera w domu troche milczaca. Wczoraj wieczorem sprzeczka z Piotrem. Czuje sie troszke winna. Powinnam sie czasami zastanowic zanim cos powiem a I winko troche pomoglo rozwiazac jezyk. Wieczorem idziemy na kolacje do afrykanskiej knajpy, moze nastroj sie troche poprawi po dobrym jedzonku.
Szkoda, ze sama jutro jade do tej kliniki, zawsze razniej byloby z kims ale nie moge poprosic Piotra, by zamiast do pracy pojechal ze mna

7 października 2013, 15:29

Juz po wizycie. Lekarz przedstawil mi wyniki hormonow robione prawie pol roku temu I powiedzial, ze wszystko jest w porzadku, moze tylko za niski poziom witaminy D. Dzis znow pobrano mi krew pod wzgledem hormonow a wyniki poznam za pol roku bo nastepna wizyte wyznaczyli mi na kwiecien 2014 roku! Szok!!! Przez 6 miesiecy moze wiele wydarzyc sie w organizmie wiec jak mozna tak dlugo czekac. Nawet nie przeprowadzili badania ginekologicznego. Pocieszajace jest natomiast to, ze w ciagu kilku tygodni skontaktuje sie ze mna ktos z Centrum Leczenia Nieplodnosci I wyznacza mi wizyte. Mam nadzieje, ze nie bede musiala na nia czekac kilku miesiecy. Skoro kobieta, majaca stalego partnera I uprawiajaca regularnie seks bez zabezpieczenia przez 2 lata nie zachodzi w ciaze to znaczy, ze nalezy zrobic wszystko, aby poznac przyczyne a tu zostawiaja Cie na pol roku... Podlamalam sie troche ale staram sie myslec pozytywnie.
Dzis 23 dzien cyklu, piersi mi dokuczaja jak nigdy dotad. Temperatura dzis spadla ale mierzylam ok. 1,5 godziny wczesniej niz zwykle wiec moze nie jest do konca wiarygodna.
Poszlam tez do prywatnego laboratorium na badanie progesterone bo dzis 7 dzien po owulacji. Wyniki za 3 godzinki.

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2013, 15:35

9 października 2013, 09:23

Dzis w nocy mialam sen, w ktorym zrobilam test I wyszedl pozytywny. Dwie wielkie, wyrazne krechy. I piersi mialam takie nabrzmiale z ciemnymi obwodkami wokol sutkow. Szkoda, ze to byl tylko sen... Obudzil mnie natomiast silny bol w krzyzu.
To nie byl pierwszy taki sen. Juz wiele razy snilam o dziecku, tulilam je w swoich ramionach ale nigdy w snie nie widzialam siebie w ciazy.
Teraz, jak nigdy, boje sie rozczarowania I zastanawiam, jak zniose kolejna porazke. Za mna juz 23 takie rozczarowania, a z miesiaca na miesiac coraz gorzej je znosze I juz nie mam sily na kolejne wyczekiwanie, ktore w koncu okazuje sie niepowodzeniem. Staram sie racjonalnie myslec ale objawy mojego organizmu po owulacji daja zludne nadzieje...

11 października 2013, 09:46

Oboje z Piotrem jestesmy rozlozeni przez chorobe.
Dzis 27 dzien cyklu, strasznie mnie korci by zrobic test ale obiecalam sobie, ze poczekam do dnia spodziewanej @ wiec do wtorku. Mam ostatni (z 20 chyba) test ciazowy, schowany na dnie szuflady. Moze ten ostatni bedzie szczesliwy?
Dziwne, ze mimo przeziebienia nie mam podwyzszonej temperatury, utrzymuje sie na poziomie 36,60 od trzech dni. Za 3 dni powinna (choc nie musi) nadejsc @ a moje piersi przestaly byc wrazliwe I nie sa juz tak nabrzmiale, jak przez kilka ostatnich dni.
Bede silna I nie zrobie testu. Aga, tak trzymaj!

12 października 2013, 16:21

I znowu dol...
Ilez razy mozna sie wpatrywac w ten sam wykres??? Przeciez od tego wpatrywania nic sie nie zmieni a ja siedze I analizuje. Chyba mi odbilo.
Wkurza mnie, ze nawet mimo przeziebienia mam tak niska temperature (36,40).
Na razie 0 objawow nadchodzacej @.
Ostatnio myslalam sobie jak bardzo zycie moze zaskakiwac. Mialam ta historie opisac dopiero po przyjsciu @ ale dzis odczuwam ogromna potrzebe wyzalenia sie pamietniczkowi.
Kiedys pracowalam z pewna dziewczyna, niezbyt ja lubilam, bo donosila szefowej, chcac zrobic sobie z niej przyjaciolke. Po jakims czasie zorientowalam sie, ze dziewczyna ma problem z bulimia. Kilka razy dziennie zwracala jedzenie w toalecie. Przemyslalam sprawe I mimo naszych nie najlepszych kontaktow, postanowilam z nia pogadac. O dziwo, nie zaprzeczala ale powiedziala, ze ma to pod kontrola. Pamietam, ze w rozmowie z nia uzylam argumentu przyszlego zajscia w ciaze, ze moze miec problem a przeciez chce byc mama. Zaproponowalam swoja pomoc I czas, gdyby potrzebowala pogadac lub pojsc z kims do lekarza. Miala partnera w tamtym czasie ale pozniej rozstali sie. Jakis czas pozniej dowiedzialam sie zupelnym przypadkiem od jej najlepszej przyjaciolki( ktora miala zachowac to tylko dla siebie), ze ta moja znajoma jest w ciazy z bylym partnerem. Choc wokol huczalo od plotek ten facet o niczym nie wiedzial. Znajoma chciala ukryc ten fakt przed nim, mimo, iz przychodzila do pubu, gdzie on rowniez przebywal. A brzuszek rosl. Najbardziej zdziwila mnie jej reakcja w stosunku do mnie. Przychodzila do miejsca, gdzie pracuje I zauwazylam, ze jakby chowa sie przede mna I mnie unika. Gdy przechodzila obok, robila wszystko, bym nie dostrzegla, ze jest w ciazy. Bardzo mnie to zastanowilo, bo zachowywala sie tak tylko w stosunku do mnie. Wtedy nie wiedziala, ze ja staram sie o dziecko I mam problem. Teraz jej dziewczynka ma juz prawie 2 latka I czasem je widuje obie. Mam wrazenie, ze za kazdym razem jak spotykam ta moja znajoma ona mysli o tych slowach, ktore jej wtedy powiedzialam, ze moze miec problem jesli dalej bedzie zwracac jedzenie. I ze mysli o tym z satysfakcja, ze jednak jej sie udalo miec dziecko I usidlila bylego faceta a ja mam problem I nie moge zajsc w ciaze. Wtedy pomyslalam jak bardzo to zycie jest niesprawiedliwe. Ja swieta nie jestem ale duzo brakuje mi do wyrachowania I manipulowania innymi. Nie potrafie zrozumiec jak to jest, ze niektore kobiety nawet jak nie chca to zachodza w ciaze I nie bardzo ich to cieszy a inne bardzo pragna I nie moga sie doczekac tego wysnionego malenstwa.
Moj lekarz ginekolog podczas ostatniej wizyty powiedzial, ze dosc pozno zabralismy sie do robienia dzidziusia. Odparlam, ze lepiej poczekac na tego wlasciwego faceta niz meczyc sie z dupkiem. Wiem, ze troche czasu mi to zabralo ale kurcze, wierze, ze nam sie uda...

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2013, 16:22

12 października 2013, 17:45

Przed chwila dzwonilam do domu, chyba niepotrzebnie. Moj mlodszy brat jest z synkiem w domu rodzicow I przyjechala w odwiedziny mlodsza kuzynka, rowniez ze swoim dzieckiem. Wysluchalam jak to maluchy razem sie bawia, jak tam jest milo I wesolo.
Po odlozeniu sluchawki rozplakalam sie. Tak bardzo chcialabym, zeby ta radosc byla tez czescia mojego zycia.
Tesknie za nimi wszystkimi tak bardzo a nie bylam w Polsce 2 lata odkad zaczelismy sie starac o dzidzie. Napierw odkladalam rezerwacje biletu bo moze sie uda w tym cyklu I nie bede ryzykowac lotu samolotem, pozniej regularne wizyty u lekarza, monitoring cyklu I mnostwo innych spraw zwiazanych ze staraniem sie, a teraz nie jezdze do kraju, bo boje sie pytan I wspolczujacych spojrzen, ze taka "stara" I jeszcze nie ma dzieci.
Boze, daj mi nadzieje I wiare w to, ze sie uda. Dzisiaj mi tego brakuje...

13 października 2013, 10:41

I coz mam Ci napisac kochany pamietniczku? Przegralam kolejna walke I nie wiem czy starczy mi sil na nastepna...
Wczoraj poklocilam sie z Piotrem. Akurat wtedy, gdy wiedzialam, ze ten cykl jest stracony, bo zaczelo sie plamienie, uslyszalam, ze od 3 lat dusi sie w zwiazku ze mna, bo ja zamknelam sie na ludzi a on nawet nie moze wyjsc z kolega na piwo bo caly czas spedza ze mna. Prawda jest taka, ze od poniedzialku do piatku wracam z pracy o 1-ej w nocy, on wieczory ma dla siebie. Tylko weekendy spedzamy ze soba I to tez nie zawsze, bo Piotr zazwyczaj w soboty ma cos do zalatwienia a co druga niedziele przyjezdza transport z Polski I to tez zajmuje Mu czas.
Powiedzialam Mu niedawno, zeby jechal sobie w sobote do naszych znajomych I nie ogladal sie na mnie, bo nie mam ochoty widziec kolejnej kobiety w ciazy. Nasza znajoma po raz drugi zostanie mama. On nie potrafi tego zrozumiec I przede wszystkim nie rozumie jak ja sie czuje.
Zaczelo sie od tego, ze Piotr oznajmil mi, iz za jakis czas bedziemy miec gosci na weekend. Jakis polityk z kolega przyjezdzaja do Londynu w interesach I chca sie zatrzymac u nas. Nie znam zbyt wielu szczegolow, bo Piotr byl tajemniczy. Znam zycie I pomyslalam, ze pewnie przyjezdzaja sie tu zabawic. Zapytalam Piotra czy panowie maja zamiar urzadzic sobie maraton po burdelach I od tego zaczelo. Nie sa to jacys bliscy znajomi mojego faceta, wiec nie rozumiem dlaczego nie moga wynajac sobie hotelu. Wiele razy bylo tak, ze do Piotra przyjedzali znajomi z Polski na kilka dni a moja rola polegala na przygotowaniu pokoi I ugotowaniu zarcia. Zdarzalo sie tak, ze nawet nie widzialam tych ludzi, bo gdy wracalam w nocy z pracy, oni juz spali.
Strasznie przykro bylo slyszec wyrzuty Piotra wczoraj, nie we wszystkim mial racje. W pewnym momencie powiedzialam Mu, ze jesli chce wiedziec jak sie czuje, niech zajrzy na ovufriend. Mial do mnie pretensje, ze zwierzam sie wirtualnym znajomym zamiast z Nim porozmawiac. Prawda jest taka, ze On nie chce rozmawiac o dziecku I o staraniach, bo juz kiedys mi to wyraznie powiedzial. Zazwyczaj w weekendy siedzi w papierach lub szuka czegos w internecine. Nie lubie rozmawiac ze sciana. Nie wiem jak to wszystko sie skonczy, ale jest niezbyt ciekawie. Nie zatrzymuje Go w domu ale sa chwile gdy kobieta potrzebuje faceta. Ja organizuje dla nas rozrywki na weekend, jakies wyjazdy, wyjscia na kolacje. Zawsze byl zadowolony I dziekowal za fajnie spedzony czas a teraz slysze, ze on sie dusi w tym zwiazku. Wszystko jest do dupy I jeszcze ten okresowy bol brzucha...

16 października 2013, 10:28

Nie bylo mnie kilka dni, musialam sie pozbierac. Coraz mniej sil na kolejna walke I pewne postanowienie. Bede mierzyc temperature tylko do czasu oznaczenia owulacji I pozniej znikam. Co bedzie to bedzie...
Psychicznie wysiadam, moze powinnam udac sie do specjalisty. Moze ktos mi wytlumaczy logicznie, dlczego tak sie dzieje I jak dlugo to jeszcze potrwa??? 23 porazki to niezle osiagniecie.Brak mi optymizmu I wiary, chce mi sie wyc!

28 października 2013, 13:19

W 14 dniu cyklu bylam u lekarza. Nareszcie ruszyl lewy jajnik, w nim 2 pecherzyki 1,82cm I 0,93cm. W prawym jeden pecherzyk 0,62cm. Endometrium 1,02cm. Lekarz powiedzial, ze rewelacyjnie to wyglada I super reaguje na Clomid. W tym samym dniu po badaniu brazowe plamienie I bol lewego jajnika. Plamienie szybciutko ustalo. Dzis 16 dzien cyklu a Ovu jeszcze nie zaznaczylo owulacji. Nie nakrecam sie w tym cyklu. Ciezko bedzie calkiem sie wylaczyc ale przynajmniej sprobuje jak najmniej o tym myslec.
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego