X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Czekamy na Ciebie Maleństwo...
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Czekamy na Ciebie Maleństwo...
O mnie: Nazywam się Ania i mam 27 lat. Obecnie staramy się z mężem o kolejne Maleństwo. Kolejne, bo mamy już jednego Aniołka:(
Czas starania się o dziecko: od października 2013 r- zaciążona w grudniu... niestety Maleństwo rozmyśliło się. Od lutego 2014, pełna obaw po stracie zaczynam starania od nowa.
Moja historia: Od 10 m-cy jestem szczęśliwą mężatką :) Mam najcudowniejszego męża na świecie! Znamy się od ponad 5 lat i od tej pory świata poza sobą nie widzimy :) Rok 2013 był dla nas przełomowy - ślub, zakup własnego mieszkania, no i w końcu... decyzja. Staramy się! W końcu :) bo ja z moim instynktem macierzyńskim już dawno gotowa byłam na Maleństwo, mąż jednak chciał dać nam poczucie stabilizacji. No i w październiku przestaliśmy się zabezpieczać, zaczęłam ponownie obserwować swój cykl, mierzyć temperaturę i brać kwas foliowy oraz po miesiącu włączyłam wiesiołka i siemie lniane. No i udało się - w 30.12 zobaczyłam na teście (jeszcze przed spodziewaną @) dwie cudne kreski na teście! W tym momencie mój świat oszalał :))))) Nie tylko mój bo mojego S. też :) byliśmy przeszczęśliwi. Zrobiłam betę, a 9.01 ciąże potwierdził mój gin. Ze względu na dopiero 5tc na usg widoczny był jedynie pęcherzyk ciążowy, ładny, właściwie umiejscowiony, więc gin kazał dbać o siebie i wrócić za 2 tyg. Pracowałam normalnie, objawy ciążowe raz się nasilały, raz malały, jak to zazwyczaj bywa. Na przełomie 6/7tc zrobiłam badania zlecone przez gina, odbierając wyniki zaniepokoił mnie niski progesteron i beta hcg - powtórzyłam ją za 2 dni i zauważyłam niski przyrost.... :( Byłam załamana.. wiedzałam co to może oznaczać, a że jestem panikarą to od razu miałam czarne myśli. Był piątek wieczór, a my 200 km od domu... Mąż nie wytrzymał i umówił mnie do gina w swojej rodzinnej miejscowości. Zrobił mi usg - a na ekranie ponownie tylko czarna plama... brak echa zarodka. Zawalił mi się wówczas świat - mimo zapewnień gina, że to może jeszcze zbyt wcześnie oraz uspokajania męża, że na pewno będzie dobrze, to ja wiedziałam, że nie będzie.... Po kilku dniach plamienie ;/ i wizyta na IP - wniosek z niej - 7 tydzień to nie ciąza... nawet usg nie zrobili i kazali isc do domu. Wizyta u internisty i zwolnienie na 7 dni. 16.01 wizyta u mojego gina i wyrok..... Puste jajo płodowe, pęcherzyk zbyt mały na ten tc i czekanie na poronienie. Wg niego miało przyjść w ciągu max 2-3 tyg. "Na szczęście" nie czekałam tyle... Po tygodniu zaczęło się plamienie, a 30.01 poroniłam.. Samoistnie, w domu. Było ciężko. Dla mnie to nie było "puste jajo" dla mnie to było dziecko. Moje pierwsze Dziecko. I zawsze nim pozostanie. Moim Aniołkiem. Kontrola u lekarza dopiero przede mną, ale krwawienie skończyło się już na początku lutego, nie gorączkuje, brzuch nie boli, objawy ciążowe minęły - więc pewnie jest ok i macica w tak wczesnej ciąży oczyściła się sama... Więc fizycznie daję radę. Psychicznie też muszę.. Gin podczas ostatniej rozmowy powiedział, że starania mogę zacząć od razu po tym gdy stwierdzę, że psychicznie dam radę, bo fizycznie będę gotowa już w 1 cyklu. Więc MUSZĘ być silna.... Męża zaczęłam faszerować Salfazinem, sama nie przestaję łykać kwasu foliowego, wiesiołka, magnezu i witamin. Dzisiaj skończyło mi się L4 i wróciłam do pracy... I żyję dalej. Muszę żyć...
Moje emocje: Obecnie pustka, strach i niepewność... Wszystko co sprawiało radość pękło jak bańka mydlana. Ale wciąż mam w sobie NADZIEJĘ.

9 lutego 2014, 18:38

Pierwszy dzień w pracy po 3 tyg L4. Trzech ciężkich tygodniach, najcięższych w moim prawie 30letnim życiu :( Ale powrót całkiem przyjemny - dobrze, mieć wokół siebie przyjaźnie nastawionych ludzi. I dobrze kochać to co się robi w życiu :)
Ale mimo wszystko nie mogę doczekać się godziny 21 i powrotu w ramiona mężulka. Tam jest najbezpieczniej :)Gdyby nie jego wsparcie to byłoby o wiele gorzej. Na szczęście on nie jest z tych co się tak łatwo załamują i poddają - w najgorszych chwilach miał siłę na nas oboje. A teraz już mu w głowie figle ;) nie chcemy czekać ze staraniami.. gdy gin powie że mam zielone światło to nie będę zwlekać mimo strachu i setki obaw. Tak bardzo czekam na Mój Cud...

13 lutego 2014, 14:43

Dzisiaj o 18.15 wizyta u gina...
Tyle obaw, czy wszystko się ładnie oczyściło, czy mam robić jakieś badania, czy możemy się starać...

13 lutego 2014, 20:21

Ufff... kamień z serca :) po wizycie u gina same dobre wieści - macica się ładnie oczyściła, jajniki podjęły pracę i za kilka dni spodziewamy się owulacji :) dał nam zielone światło na staranka już teraz i profilaktycznie przepisał luteinę którą mam brac od razu po zobaczeniu pozytywnego testu :))))