X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Czy jest jakaś nadzieja? Oby...
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Czy jest jakaś nadzieja? Oby...
O mnie: Mam 23 lata. Jestem technikiem technologii żywności. Nie pracuję w zawodzie. Szczęśliwa mężatka od prawie trzech lat. Z obecnym mężem jesteśmy 8 lat razem. Przechodziliśmy rożne złe chwile ale razem. Ale zawsze razem! teraz zmagamy się z czymś na co nie mamy wpływu. Dziecka jako jednej rzeczy nie można mieć od tak po prostu. A na jego brak i przyczyn tego braku My jako starający się nie mamy żadnego wpływu.
Czas starania się o dziecko: O dziecko zaczeliśmy starać się po trzech miesiącach po ślubie. Decyzja zapadła w listopadzie 2011 roku.
Moja historia: Na początku był strach czy jak się uda to czy damy sobie radę? A potem z miesiąca na miesiąc ogarniał nas strach że się nie udaje. 2 lata bezskutecznej walki o dziecko. Stymulacja CLO, Monitoring cyklu, badania nasienia, HSG, NPR w jednym paluszku. I nic.
Moje emocje: Boję się że w pewnym momencie ktoś Nam powie ze Państw jedynym wyjściem jest IN VITRO. Albo że i to nie pomoże.

13 marca 2014, 20:47



Czuje ze wpadłam w depresje. Nie mam ochoty wychodzić do ludzi, uśmiechać się. Myśl ze za killa dni znowu pojawi się ta krwawica przyprawia mnie o zawroty głowy.

Chodzę jak cień popłakuj ac po kątach nad swoim losem. i mam wrażenie ze nikt nie widzi tego co przezywam. Przed mężem udaje ze wszystko jest ok, ze jakoś się trzymam ale jak nie patrzy rozbijam się jak lustro na milion kawałków. Jemu tez nie jest lekko czuje się winny całej sytuacji. A ja nie umiem pocieszać ani siebie ani jego. Nie cieszy mnie nic. Każda wiadomość o kolejnej ciąży w moim otoczeniu przybija mnie coraz bardziej.


Boje się ze nie długo wyląduje na kozetce u psychologa....

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2014, 20:47

14 marca 2014, 09:48

Godzina 6 rano dzwoni budzik. Myślę sobie czas na temperaturę. Z zamkniętymi oczyma wkładam termometr pod język i czekam na magiczne pi,pi,pi. Odkładam termometr i śpię dalej z nadzieja ze temperatura nie spadnie. Budząc się o 9 patrze na niego i co ja widzę?! 36,48! Zlał mnie zimny pot,momentalnie rozbolał brzuch i poczułam ze zalewa mnie coś. Pedęm do łazienki patrze a tam nic nie ma prócz śluzu którego ilości miałam tylko w swojej wyobraźni.

Zacznie się weekend płaczu,leżenia w łóżku. Albo kręcenia się z kata w kat.

Mam 5 rodzeństwa. Mąż 4 braci. I wiem jak jest fantastycznie usiąść do Wigilijnego stołu w takiej gromadzie. A do tego dochodzą dzieci rodzeństwa i robi nas się ze 30 osób. A My sami we dwoje miedzy rozrechotanym towarzystwem gdzie z prawej krzyk Roksana nie krzycz! Oliwka jedz! Kocham te dzieciaki jak swoje Czy te już prawie dorosłe czy te małe kilku letnie. Ale nic nie uszczęśliwiło by mnie bardziej niż swoje dziecię miedzy Nimi.


Myślę sobie co myśmy złego Bogu zawinili ze tak nas pokarał?! Ze ślub najpierw nie był w kościele tylko w murach państwowego budynku? Przecież potem przed Bogiem sobie przysięgaliśmy! Fakt w kościele bywam rzadko,ale nie ze względu na Samego Pana Boga ale na proboszcza który żyje mamoną. Tyle razy będąc w Licheniu prosiłam ze świeczkami w oczach o cud. Mamy przecież warunki,nawet bardzo dobre żeby przyjąć maluszka pod swój dach. Ale On mnie nie słucha. Nie widzi tego ze cierpię.

Kiedy włączam tv i słyszę ze kolejne dziecko zostało porzucone albo matka urodziła do kibla albo coś jeszcze gorszego krew mnie zalewa! Nie mogę na to patrzeć. I wołam w głębi duszy " Im Panie na to pozwalasz,a mnie nie chcesz pomoc!"

To takie niesprawiedliwe!

Wiem ze za klika dni kiedy krwawica się skończy,kiedy litry łez spadną na ziemie a sterta podpasek do kosza, wróci nadzieja ze za kilka dni znowu spróbujemy. Ale czy ja ma jeszcze na to sile? Staram się jak mogę czerpać z seksu tyle przyjemności ile się da nie myśleć o wszystkim,ale jeśli się udaje to już po całym akcie wracają wszystkie myśli czy aby na pewno to był dobry czas na przytulanki.


Mąż robi co może, pracuje ile się da. Nie zarabia źle. Ale licząc koszty utrzymania i to ze dopiero stajemy na własne nogi po kilkuletniej pracy za grosze to nie wiele tego zostaje. A nie daj Boże jakaś choroba się trafi...Wyjazd czy remont auta. Zostają grosze. Boje się myśleć skąd wziąć na inseminacje na te wszystkie badania,bo wiem ile kosztują ile juz wydaliśmy a ile przed Nami. Żyjemy w takim państwie gdzie trzeba modlić się żeby mieć co zjeść. Ktoś powie a w Afryce głodują dzieci. Wiem, ale ja mam teraz w swoim życiu taka Afrykę. Głodna jestem płaczu maleństwa brudnych pampersów i krzyku radości. Czy ktoś mi pomoże?! Nie jestem egoistka w takich sprawach ale takie porównanie to jedyne które mi przychodzi teraz do głowy.


Ale teraz czas czekać na krwawice, a do tego czasu muszę ogarnąć swoje mieszkanie bo przyszła wiosna a ja przez to jak się czuje nie robię nic. Kompletnie nic.

17 marca 2014, 15:37

Krwawica już powoli ustaje. Burza hormonów minęła teraz znowu się wyciszam i jestem "normalna" jak to mówi mój mąż. Wczoraj tylko trochę popłakałam ślubnemu w rękaw ale było mi troszkę lżej. Niby czuje się pełna sil ale na jak długo? Nie wiem. Pewnie znowu do następnej krwawicy.

8 kwietnia 2014, 09:51

Od kilku dni żyję nadzieją, że może ten cykl będzie szczęśliwy. Analizując sterty wykresów poprzednich. ten jest zupełnie inny. Dwa spadki w drugiej fazie...nigdy tak nie było... Myślę czy może jednak się udało czy może progesteron szaleje. Czuje się nie wyraźnie...Ćmi mnie w podbrzuszu a na @ jeszcze za wcześnie. Boje się marzyc,ale to tak samo wychodzi. Boli mnie głowa. Ciśnienie jest straszne. Z każdym, dniem do następnej @ będę się denerwować bardziej. Mam już dość tych rozczarowań, czekania na cud.

10 kwietnia 2014, 11:57

Ciąża rozpoczęta 15 marca 2014


Od kilku dni czuje się niemrawo. Inaczej niż na @. A może to tylko pogoda tak działa? Jakieś przesilenie? Nie wiem. ale postanowiłam zrobić test bo i tempka wyglądała obiecująco. I co ujrzałam bladziocha. Widoczny gołym okiem ale...no wlasnie jest zawsze jakieś ale. Nie chce się nakręcać ale mam nadzieje ze w sobotę, bo wtedy mam termin krwawicy ze tempka nie poleci a i test będzie wyraźniejszy. Mam już za sobą biochemiczna ciąże i obawiam się rozczarowania. Bo niby dlaczego teraz ma sie udac jak porzez prawie trzy lata nic? W mojej głowie same znaki zapytania. Obawy i strach...

A te dwa dni będą najdłuższymi...

Moje objawy ciążowe a PMS niby troszkę się różnią, boli mnie głowa ale może to ciśnienie. Piersi są tkliwe ale sto razy bardziej bolą niż podczas PMS, pryszcze moze trzy na krzyż gdzie przed okresem wysypywało mnie niemiłosiernie, ćmi mnie w podbrzuszu,ale czy brać to jako objaw ciąży? Ćmi mnie zawsze przed okresem ale na dzień przed a nie trzy czy cztery..Nie wiem... chyba nic nie wiem...I co najlepsze w krzyżu mnie nie lupie jak na okres,nic zero...

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2014, 12:03

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii