X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Do szczęścia jeden krok
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Do szczęścia jeden krok
O mnie: Witam wszystkich. Mam 28 lat i od czerwca 2014 roku jestem szczęśliwą mężatką.
Czas starania się o dziecko: Jeszcze się nie staramy, ale chcemy zacząć mniej więcej koło grudnia lub stycznia.
Moja historia: Kto mnie zna osobiście to się śmieje, że zmieniam się jak w kalejdoskopie. Jeszcze kilka lat promowałam swoje postanowienia: "nie chce związku", "nie nadaje się do związków", "małżeństwo? nie, dziękuję", "dzieci? bleeee". Do czasu. Poznałam wspaniałego mężczyznę, który został w czerwcu 2014 moim mężem i rozpoczęliśmy zakładanie rodziny. Bliskość małego dziecka (mojej siostry) sprawiła, że i ja zapałałam chęcią posiadania potomstwa. Niestety głównie z przyczyn finansowych (straciłam pracę i od wielu miesięcy nie mogę żadnej znaleźć) musimy odłożyć w czasie starania się o maleństwo.
Moje emocje: Czuję smutek i zdenerwowanie z powodu problemów finansowych, które uniemożliwiają nam staranie się o dziecko. Dodatkowo frustruje mnie brak pracy i ciągłe aluzje ze strony rodziny pt. "kiedy postaracie się o dziecko?". Wszystkim wydaje się, że to takie łatwe a pieniądze na wychowanie maleństwa cudem spadną z nieba.

30 sierpnia 2014, 17:50

Witam wszystkich.

Dziś po raz kolejny dopadło mnie uczucie bezsilności. Jestem wściekła na siebie i swoje życie, że nie układa się tak jak bym chciała. Zawsze zakładałam, że po studiach znajdę super pracę i założę rodzinę. Wiem, wiem. Optymistka ze mnie. Niestety nic się nie układa tak jak powinno. Od 3 lat pracuję na umowę zlecenie w różnych firmach i nie mogę znaleźć stałej posady. Już nawet nie szukam pracy w zawodzie tylko jakiejkolwiek.
Z zazdrością patrzę na młode matki, które mogą tulić swoje dzieci i sama po cichu marze o ciąży, ale to marzenie musi jeszcze trochę poczekać.

Czasami mam ochotę zaliczyć wpadkę, bo inaczej chyba nigdy się nie zdecydujemy na maleństwo.

31 sierpnia 2014, 16:14

Normalnie zwariować można. Mam zachcianki jak kobieta w ciąży. Najpierw marzy mi się czekolada, by za chwilę mieć ochotę na gotowaną, zasmażaną marchewkę. Następnie dochodzę do wniosku, że ostre nachos z chili nie byłby złe.
Mąż niestety odmówił wypadu do "Biedronki" po moje ulubione nachos a sama jestem zbyt obolała żeby iść.

Nienawidzę mieć okres. Na 2 cudowne lata zapomniałam czym jest prawdziwy 7-dniowy, bolesny okres gdyż brałam hormony antykoncepcyjne. Na początku czułam się super a później nie dość, że libido spadło na łeb na szyję to jeszcze zaczęłam cierpieć na silne bóle głowy. Potrafiła mnie boleć głowa przez 2-3 dni i żadna tabletka przeciwbólowa (ibuprom, paracetamol, ketonal(. Lekarze stwierdzili - migrena, i bezradnie rozkładali ręce. Kilka miesięcy zajęło mi powiązanie hormonów z migrenami. Odstawiłam to paskudztwo i bóle głowy jak ręką odjął.
Bez sensu było tyle miesięcy cierpieć.

W piątek jadę na ślub do brata męża. Trzymajcie kciuki żebym wytrzymała nerwowo. Nie cierpię wesel i zawsze strasznie się nudzę.

Wczoraj rozmawiałam z mężem o dziecku i podjęliśmy decyzję, że od listopada zaczynamy się starać o maleństwo. Ciekawa jestem czy od razu nam się uda. Nigdy nie szalałam bez zabezpieczenia więc w sumie nie wiem jak tam wygląda nasza płodność. Boję się, że mamy jakieś nie wykryte problemy.

1 września 2014, 22:01

Obudziłam się dziś z bólem głowy. A jeszcze wczoraj się cieszyłam, że po odstawieniu hormonów minęły (na miesiąc) migreny :-( Do tego oczywiście mdłości i wymioty. Prawie nic dziś nie jadłam. Na szczęście mogłam zaserwować sobie ibuprom, który trochę złagodził ból. Nie wiem jak przeżyje migreny będąc w ciąży. Naczytałam się, że czasami migreny w ciąży znikają bez śladu a czasami nasilają się bóle głowy. Mam nadzieję, że będę będę należeć do tej pierwszej grupy:-D

2 września 2014, 12:09

Ale numer. Już mi chyba zaczyna mózg szwankować. Zawsze mierze temperaturę o 5:30, ale zapisuję ją jak już wstanę. Mój termometr ma funkcje zapamiętywania ostatniego pomiaru. Wieczorem 2 razy sprawdzałam czy nastawiłam na 5:30 budzik a dziś kompletna pustka w głowie. Nie pamiętam czy dzwonił. Nie pamiętam czy zmierzyłam temperaturę a ponieważ na termometrze widnieje taki sam pomiar jak dnia poprzedniego to nie jestem w stanie stwierdzić czy to nowy czy stary pomiar.

Bólu głowy ciąg dalszy.

Znowu wczoraj rozmawiałam z mężem na temat starań i możliwe, że zaczniemy wcześniej niż w grudniu. Już się nie mogę doczekać :D

3 września 2014, 10:59

Nie wierzę. Tym razem nie zadzwonił mi budzik w telefonie, bo się rozładował. Tempke zmierzyłam o 7:20 jak się obudziłam. Ciekawe co jutro będzie.

Migrena - dzień 3 :-(

11 września 2014, 23:50

No i przeżyłam wesele szwagra :D Było super. Wybawiłam się do 5 rano.

W niedzielę po weselu trochę z mężem zaszaleliśmy bez zabezpieczenia ;-) Byłam pewna, że mam dni niepłodne, bo moje cykle są długie i owulacje mam zazwyczaj dopiero koło 16 dnia cyklu. O dziecko się jeszcze nie staramy i wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy dziś uzmysłowiłam sobie, że prawdopodobnie w poniedziałek miałam owulacje (w 11 dniu cyklu). Tak przynajmniej sądzę po obserwacji temperatury.
No i teraz nie wiem czy się bać, że zaszłam w ciąże (to kiepski moment na dziecko) czy się cieszyć, że tak chciałam wpadki i mogło się to stać.
Teraz nie pozostaje nic innego jak czekać na rozwój sytuacji.

12 września 2014, 12:40

Chyba się jednak nie udało :-(
Wczoraj miałam temperaturę 36,22 a dziś spadła do 35,99 (5 dzień po owulacji). No nic. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i na wszelki wypadek nie pić alkoholu i nie brać leków przeciwbólowych.

P.S. Też macie problem z dodawaniem komentarzy? Niby przycisk "ok" działa, bo się "wciska", ale komentarz się nie pojawia.

13 września 2014, 16:20

No i temperatura spadła więc jednak owulacji nie było tylko przypadkowy skok tempki. Trochę jestem zawiedziona, ale z drugiej strony to się cieszę, bo będę miała czas ogarnąć prace. Od poniedziałku zaczynam pracę w nowym miejscu. Trzymajcie za mnie kciuki :-)