Dziś po raz kolejny dopadło mnie uczucie bezsilności. Jestem wściekła na siebie i swoje życie, że nie układa się tak jak bym chciała. Zawsze zakładałam, że po studiach znajdę super pracę i założę rodzinę. Wiem, wiem. Optymistka ze mnie. Niestety nic się nie układa tak jak powinno. Od 3 lat pracuję na umowę zlecenie w różnych firmach i nie mogę znaleźć stałej posady. Już nawet nie szukam pracy w zawodzie tylko jakiejkolwiek.
Z zazdrością patrzę na młode matki, które mogą tulić swoje dzieci i sama po cichu marze o ciąży, ale to marzenie musi jeszcze trochę poczekać.
Czasami mam ochotę zaliczyć wpadkę, bo inaczej chyba nigdy się nie zdecydujemy na maleństwo.
Mąż niestety odmówił wypadu do "Biedronki" po moje ulubione nachos a sama jestem zbyt obolała żeby iść.
Nienawidzę mieć okres. Na 2 cudowne lata zapomniałam czym jest prawdziwy 7-dniowy, bolesny okres gdyż brałam hormony antykoncepcyjne. Na początku czułam się super a później nie dość, że libido spadło na łeb na szyję to jeszcze zaczęłam cierpieć na silne bóle głowy. Potrafiła mnie boleć głowa przez 2-3 dni i żadna tabletka przeciwbólowa (ibuprom, paracetamol, ketonal(. Lekarze stwierdzili - migrena, i bezradnie rozkładali ręce. Kilka miesięcy zajęło mi powiązanie hormonów z migrenami. Odstawiłam to paskudztwo i bóle głowy jak ręką odjął.
Bez sensu było tyle miesięcy cierpieć.
W piątek jadę na ślub do brata męża. Trzymajcie kciuki żebym wytrzymała nerwowo. Nie cierpię wesel i zawsze strasznie się nudzę.
Wczoraj rozmawiałam z mężem o dziecku i podjęliśmy decyzję, że od listopada zaczynamy się starać o maleństwo. Ciekawa jestem czy od razu nam się uda. Nigdy nie szalałam bez zabezpieczenia więc w sumie nie wiem jak tam wygląda nasza płodność. Boję się, że mamy jakieś nie wykryte problemy.
Do tego oczywiście mdłości i wymioty. Prawie nic dziś nie jadłam. Na szczęście mogłam zaserwować sobie ibuprom, który trochę złagodził ból. Nie wiem jak przeżyje migreny będąc w ciąży. Naczytałam się, że czasami migreny w ciąży znikają bez śladu a czasami nasilają się bóle głowy. Mam nadzieję, że będę będę należeć do tej pierwszej grupy:-D
Bólu głowy ciąg dalszy.
Znowu wczoraj rozmawiałam z mężem na temat starań i możliwe, że zaczniemy wcześniej niż w grudniu. Już się nie mogę doczekać
Migrena - dzień 3
Było super. Wybawiłam się do 5 rano.W niedzielę po weselu trochę z mężem zaszaleliśmy bez zabezpieczenia
Byłam pewna, że mam dni niepłodne, bo moje cykle są długie i owulacje mam zazwyczaj dopiero koło 16 dnia cyklu. O dziecko się jeszcze nie staramy i wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy dziś uzmysłowiłam sobie, że prawdopodobnie w poniedziałek miałam owulacje (w 11 dniu cyklu). Tak przynajmniej sądzę po obserwacji temperatury.No i teraz nie wiem czy się bać, że zaszłam w ciąże (to kiepski moment na dziecko) czy się cieszyć, że tak chciałam wpadki i mogło się to stać.
Teraz nie pozostaje nic innego jak czekać na rozwój sytuacji.

Wczoraj miałam temperaturę 36,22 a dziś spadła do 35,99 (5 dzień po owulacji). No nic. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i na wszelki wypadek nie pić alkoholu i nie brać leków przeciwbólowych.
P.S. Też macie problem z dodawaniem komentarzy? Niby przycisk "ok" działa, bo się "wciska", ale komentarz się nie pojawia.
Ja też często myślę że szkoda ze nie wpadłam. Byłoby prościej, a tak cykl za cyklem milion myśli i problemów