– No, chcę.
– To ściągaj majtki, będziemy się całować.
I wiecie, zaczęło się od żartów, ale jakoś tak od heheszków, pojawił się taki błysk w oku. A co, jeśli? Może jednak? I oto znowu jestem.
R. był dziś na badaniu nasienia i ilość jego super chłopaków to grubo ponad normę. Także tata ma dobre paliwo, teraz mama musi o siebie zadbać.
Jestem aktualnie w 3dc, więc to naprawdę taki świeży start, ale to dobrze. Będę miała wszystko uporządkowane.
Dziś wieczorem zamierzam zaparzyć sobie zioła o.Sroki. Ostatnim razem, gdy po nie sięgnęłam i piłam regularnie jak ksiądz nakazał - zaszłam w ciążę chyba w drugim cyklu od picia. Piszę, że od picia, ponieważ wcześniejsze 4 miesiące to był krwawy zawód.
No, więc zobaczymy. Ja osobiście czuję się za stara i z jednej strony cieszę się, że najmłodsza ma już 2 lata, usamodzielnia się i mogę w spokoju rozwiązać krzyżówkę, ale z drugiej strony… Jestem pewna, że rozumiecie i nie muszę tego tłumaczyć.
Także trzymajcie kciuki. Karuzela ruszyła i na razie niech nikt jej nie zatrzymuje!
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca, 18:01
Potem koleżanka pisze, że ona do 3m nie wiedziała, że jest zbrzuchacona, bo normalnie plamiła w dniu miesiączki. No to mi już się odpaliła schiza, że skoro zawsze mam takie obfite i bolesne miesiączki, a w tym miesiącu to jakby okresu w ogóle nie było, postanowiłam zrobić test. Bez oczekiwań, bez nastawiania się. I cyk. Jedna kreska i spokój w głowie.
Co jednak zauważyłam, że najwięcej poczęć jest wtedy, kiedy w królestwie zwierząt – na wiosnę
Może to nastrój się poprawia, może układ planet. Nie wiem. Ale coś czuję, że nie bez powodu wzięło nas na produkcję właśnie teraz.Wszyscy jesteśmy zwierzętami!
Seks już nie jest zbliżeniem z mężem, pragnienie posiadania dziecka nie jest pragnieniem, tylko wszystko spłycają i sprowadzają do czystej matematyki. Tu temperatura taka, a tu taka, śluz taki i taki, rano bierze [tu wymień całą aptekę], a wieczorem [tu kolejne trudne łacińskie nazwy]. I ja się zastanawiam, jak ma wyjść z tego dziecko?
Często czytam takie żale typu: Bo jakaś pijana nastolatka to raz-dwa zrobi dziecko z byle kim na dyskotece, a my się staramy i staramy.
No, podejrzewam, że dlatego, ponieważ ta nastolatka jest wyluzowana i myśli o seksie, a nie o dzieciach.
Tak czy owak, nikogo nie demotywując, niby zostawiłam sobie ten termometr przy łóżku, ale i tak z niego nie korzystam. No, bo po chuj? Temperaturę mogę mieć idealną, śluz również, libido takie jak u królika - ale jak to nie jest ten czas, to dziecko się nie pojawi, choćby skały srały.
Wszystko dzieje się po coś. A gdy coś się zmienia w naszej głowie, zmienia się również dookoła.
I ja się tego trzymam. Jak będę miała ochotę na seks, to będę go uprawiać i a nóż-widelec, wyjdzie z tego bombel. Jesli w dzień owulacji nie będę miała ochoty na seks, to też jakaś wiadomość. I nie będę się zmuszać.
Ale obserwować swoje ciało - jak najbardziej.
Nadzieja czyni cuda. Ale nadzieja bez presji.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca, 20:53
I w zasadzie tak sobie pomyślałam… może to nawet lepiej. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się wyspałam. Złapałam się na tym, że odliczam aż A. będzie już samodzielna. Chyba nie chcę znowu wkładać sobie ręki w nocnik. Znowu wstawać w nocy. Być jak zombie. Być ograniczona.
Dzieci to piękna rzecz, ale dwójka chyba mi starczy.
Teraz czas na siebie i rozwój.