Za 36 dni miałam mieć termin porodu
.Rozpoczęłabym dzisiaj 36 tc.BÓL.Coraz trudniej mi żyć z tym całym balastem.Wczoraj Beta HCG 0,1
. Brak ciąży
! Znowu porażka! Rzuciłam laptopem z nerwów i wyłam do 23ciej. Z bólem głowy i ze złamanym sercem poszłam spać o 23.Odstawiam zatem duphaston i czekam na @.
Mam depresję, nie chcę się już starać - boję się kolejnego zawodu, nie mam ochoty iść do pracy - niedługo wraca koleżanka z macierzyńskiego.
Odkreślam grubą krechą to co było w 2012 szkoda, że nie da się tego wymazać z pamięci...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2013, 18:59
TSH 1,80 (norma 0,27-4,20)
Toksoplazmoza IgG >650 (wynik dodatni)
Toksoplazmoza IgM 0,206 (wynik ujemny)
Wirus różyczki IgG >500 (reaktywne)
Cytomegalowirus IgG 44,05 (wynik: dodatnie)
Cytomegalowirus IgM 0,26 (wynik: ujemne)
Badania wykonane po poronieniu:
Chlamydia trachomatis wynik: ujemny
Ureaplasma Urealyticum wynik: ujemny
Neisseria Gonorrhoeae wynik: ujemny
wymaz z szyjki macicy wynik: posiew jałowy
glukoza na czczo 91,7 (norma 74 - 106)
p. p/Chlamydia pneumoniae IgG <2 (wynik ujemny)
p. p/Chlamydia pneumoniae IgM wynik: ujemny
Prolaktyna na czczo 26,14 (norma 3,4 - 24,1)
p-ciała przeciw jądrowe ANA wynik dodatni, stwierdzono obecność przeciwciał przeciwjądrowych
p-ciała p/jądrowe ANA2 wynik: graniczny)- stwierdzono obecność p-ciał p/jądrowych w mianie 1:100 dających na komórkach HEp-2 obraz świecenia homogenny i ziarnisty.Nie stwierdzono obecności przeciwciał przeciw rozpuszczalnym antygenom jądrowym (SS-A, SS-B, nRNP, Sm, Scl-70, Jo-1)
p-ciała p/jądrowe ANA3 wynik: wykryto przeciwciała PCNA. Nie wykryto przeciwciał Sm, La/SS-B, RNP, Scl-70, PM-Scl, Jo1
czas kaolinowo-kefalinowy APTT 31,7 sek. (norma 23-35)
Fibrynogen 2,35 (norma 1,5-3,75)
Czas prortombinowy PT 13,6 sek (norma 12-18)
wskaźnik PT 97,1% (norma 80-120)
INR 1,04 (norma 0,9-1,3)
D-dimer 220 (norma <500)
OB 3mm (norma <20)
CRP 0,50 (norma 0-6)
Mutacja Leiden w genie czynnika V nie wykryto
Antykoagulant tocznia 0,93 ratio (wynik: ujemny)
p-ciała p/Beta2 glikoproteinie1 <2 (wynik: ujemny)
p-ciała p/Beta2 glikoproteinie1 IgM 4,3 (wynik: ujemny)
p-ciała p/Beta2 glikoproteinie1 IgA <2,0 (wynik: ujemny)
p-ciała p/granulocytarne cANCA (wynik: ujemny)
p-ciała p/granulocytarne pANCA (wynik: ujemny)
p-ciała antyłożyskowe (wynik: ujemny)
p-ciała przeciw kardiolipinie IgG 2,64 (wynik: ujemne)
p-ciała przeciw kardiolipinie IgM 5,95 (wynik: ujemne)
p-ciała p/HBs <2 (wynik: ujemne)
antygen HBs wynik: ujemny
p-ciała p/tyreoglobulinie ATG 11,48 (norma <115)
p-ciała p/peroksydazie tarczycowej 13,4 (norma <34)
Mutacja genu protrombiny G20210A (wynik prawidłowy)
Mutacja genu MTHFR C677T (wynik prawidłowy)
Mutacja genu MTHFR A1298C (wynik: A/C-czynnik ryzyka 1,3)
prolaktyna po obciążeniu Metclopramidem:
na czczo (powtórnie) 24,39 (norma 3,4-24,1)
po 60 min 293,3
po 120 min 169,7
wynik: hiperprolaktynemia czynnościowa
glukoza na czczo (powtórnie) 84,7 (norma 74-106)
cholesterol całkowity 194 (norma <200)
USG piersi
Progesteron 15,16 (norma f.lutealna 1,7-27)
FT3 4,63 (norma 3,1-6,8 )
FT4 14,23 (norma 12-22 )
TSH 1,11 (norma 0,27-4,2)
Po serii badań ostatecznie stwierdzono:
- obecność przeciwciał przeciwjądrowych ANA,
- mutację genu MTHFR A1298C -czynnik ryzyka 1,3 (prawdopodobna przyczyna poronienia poprzez niedokrwienie i niedożywienia płodu z powodu wrodzonej zakrzepicy)
- dodatkowo prolaktynemia czynnościową.
W związku z powyższym będę musiała przyjmować zastrzyki clexane 40 oraz acard.
Na zbicie prolaktyny został mi ostatnio przepisany Bromergon , ale go jeszcze nie włączyłam mam troszkę obawy.
Ze względu na obecność przeciwciał przeciwjądrowych ANA jestem pod opieką immunologa, który w razie potrzeby unieszkodliwienia ich działania przepisze leki steroidowe

Matko sterydy i ciąża.... ?
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2013, 19:13
. Jak trzeba, żeby się pojawiła to się spóźnia.Jak długo po odstawieniu duphastonu trzeba czekać na @?
Wracam w tym cyklu do mierzenia temperatury. Gdy zaszłam w ciąże w maju ub.r zrezygnowałam z pomiarów.Planuję jednak kupić nowy termometr z 2 miejscami po przecinku, w aptece takiego nie uświadczysz. Zastanawiam się nad kupnem na allegro. Co sądzicie o tym:
http://allegro.pl/termometr-microlife-mt-16c2-do-npr-promocja-i2915392585.html
czy ktoś taki ma?
W tym cyklu zacznę również przyjmować wiesiołek na poprawę jakości śluzu, bo po poronieniu wydaje mi się być gorszy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2013, 18:19
Dobra wiadomość. Dostałam @. Ironia, ale po negatywnej becie czekanie na okres wydaje się być jedynie zbawieniem. Czyli @ niewiele spóźniła się po odstawieniu duphastonu.
Odebrałam wyniki badania androstendionu. Wynik 4,0 norma 0,3-3,5 , czyli ponad normę

Nawet nie wiem co to dla mnie oznacza. We wtorek 8.01 jestem umówiona do mojej ginekolog i zobaczymy co teraz.
Zaczynam się martwić.
Poza tym nic nie sprzyja moim staraniom o dziecko
. Ciągle nerwy, ciągle stres...Nie mogę znaleźć ani chwili spokoju i równowagi. Potrzebuję zwolnić tempo i wrzucić na luz, ale nie mam jak.Dziś zeznawałam na rozprawie w sądzie w charakterze świadka. Stresowałam się tak bardzo aż bolały mnie nerki...
Na razie błądzę po omacku....bezradność odbiera mi już chyba świadomość i zmusza do głupich i nie przemyślanych kroków. Zdecydowaliśmy z moim M że pójdzie zrobić badanie nasienia....Wiem, że to głupie, bo przecież raz udało mi się zajść w ciążę. Bezradność
Po raz pierwszy w życiu na prawdę czuję się zagubiona i bezradna.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2013, 15:27
Zaczynam poważnie zastanawiać się nad tym czy mój śluz a w zasadzie jego właściwości i ilość nie są przyczyną moich niepowodzeń.
Ze względu na hiperprolaktynemię czynnościową istnieje takie prawdopodobieństwo. Wysoka prolaktyna- ma wpływ na wszystko, także na estradiol który będzie słaby. Brak estradiolu –brak płodnego śluzu.
Zrobiłam dzisiaj badanie LH, FSH i estradiolu(w 3 dc). Mam zamiar jeszcze powtórzyć badanie estradiolu w czasie około owulacyjnym, a po owulacji progesteron , prolaktynę i estradiol. W poniedziałek mam wizytę u endokrynologa i poproszę o skierowanie. Będę mieć wtedy szerszy obraz profilu hormonalnego i zobaczymy co jest nie tak.
W tym cyklu zaczęłam brać wiesiołek. To na poprawę śluzu. Kupiłam też nowy termometr elektroniczny microlifa, bo mam trochę obiekcję do używania starego termometru. Jak tylko dotrze rozpoczynam od nowa obserwację cyklu i pomiar temperatury.
FSH 5,4 mIU/ml
LH 4,1 mIU/ml
Estradiol 35 pg/ml
* Wartość FSH poniżej 3 mIU/ml sygnalizuje niewydolność przysadki
* Wartość FSH 9-12 mIU/ml oznacza obniżoną rezerwę jajnikową
* Wartość FSH 12-18 mIU/ml oznacza wyczerpującą się rezerwę jajnikową, stymulacja przy takim FSH jest trudna
Przy FSH > 18 mIU/ml stymulacja owulacji jest bardzo trudna, a często niemożliwa, prawdopodobieństwo ciąży jest bardzo małe.
Istotny jest stosunek stężeń obu gonadotropin. W przypadku prawidłowego cyklu stosunek LH:FSH jest bliski 1, w niewydolności przysadki ulega zmniejszeniu poniżej 0,6, a w zespole policystycznych jajników (PCOS) wzrasta powyżej 1,5
Czyli wygląda na to, że póki co przynajmniej w I fazie cyklu jest ok.
Wygląda na to, że już koniec miesiączki
.Dziwne. Zawsze trwała 5-6 dni. W ostatnim cyklu trwała 7-8 dni, myślałam że to przez to że biorę acard na rozrzedzenie krwi, ale niestety w tym cyklu dalej brałam acard, a okres się skrócił. To pierwszy @ po odstawieniu duphastonu. Dlaczego mi się skróciła długość krwawienia?
Wynikałoby z tego, że miałam kiepskie endometrium, duphaston powinien przecież poprawić jego jakość.... nic z tego nie rozumiem
.Czekam na wizytę u mojej ginekolog jak na zbawienie.W zasadzie powinnam już zacząć mierzyć temp. skoro @ odeszła, ale wciąż czekam na nowy termometr. W poniedziałek zmierzę jeszcze starym , może nowy dotrze już do wtorku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2013, 11:53
Dziś wizyta u endokrynologa i kolejny zestaw badań do zrobienia:
witamina D-25(OH)D (wit.D3)
estradiol 8-10 dc
progesteron 7 dni po szczycie
estosteron 8-10 dc
17-OH Progesteron (ze względu na podwyższony poziom androstendionu)
p.ciała przeciw tkankowej transglutaminazie IgA
p.ciała przeciw tkankowej transglutaminazie IgG
wszystkie w kierunku stwierdzenia ewentualnych przyczyn problemów z płodnością.
wiedziałyście, że niedobór wit.D3 powoduje problemy z płodnością?
Mam brać bromergon - jutro skonsultuję to z ginekolog i ewentualnie zacznę brać. Mam sporo pytań do mojej pani doktor-może rozwieje moje wątpliwości. Jeśli w tym cyklu nic nie zaskoczy - czas sięgnąć po cięższą altyrerię - immunolog...i sterydy
Endokrynolog poradziła, prowadząc obserwację cyklu, zapoznać się z systemem modelu Creightona:
http://www.creightonmodel.pl/background.php
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2013, 20:17
Bardzo Ci współczuję, że los tak bardzo Cię doświadczył. Nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić tego, co czujesz. Nie mogę Cię wesprzeć moją historią, bo mi coś takiego się nigdy nie zdarzyło, więc jedyne co mogę, to przekazać Ci moją myśl. Czasu nie da się cofnąć, bezwzględu na to, jak bardzo byśmy tego chcieli. Trzeba iść do przodu, mimo złych przeżyć trzeba myśleć pozytywnie, pracować, modlić się, nie można patrzeć wstecz. W naszych planach na przyszłość, które pojawiają się w naszej wyobraźni tkwi nasza siła i wiara na lepsze jutro. Czasem, choć jest to bardzo trudne, trzeba usmiechnać się do swoich myśli, zobaczyć to, co się ma w danej chwili i stwierdzić, że ma się nie tylko tyle, ale aż tyle i że z czasem będzie się miało jeszcze więcej. Kiedy w moim życiu pojawił się zły czas, moja przyjaciółka dała mi prezent - ksiażkę, w której na pierwszej stronie napisała "Rzeczy, które przerastają nasze siły, są początkiem drogi do radości". Radośc przyszła ale trzeba zacząc myśleć pozytywnie i nie rozpamietywać tego, co było, nauczyć się z tym żyć.Tego Ci życzę w Nowym Roku -spokoju duszy i spelnienia marzeń.
Nic nie leczy bólu oprócz czasu i spełnienia tego na co czekamy. Myślę, że przyjemniej mija czas gdy można porozmawiać z kimś bliskim, wypić lampkę wina i obejrzeć ciekawy film. Czasem tak trzeba zrobić żeby nie myśleć o przeszłości. Twój Aniołek opuścił Cię tak wcześnie żebyś jak najmniej cierpiała. Był chory i to cierpienie najtrudniejsze byłoby gdyby choroba dała znać o sobie tuż przed rozwiązaniem. Mam w pracy koleżankę, której takie maleństwo uratowało życie kosztem swojego. Trafiła do szpitala po poronieniu i tam okazało się, że ma poważnego guza na jajnikach, wykonano jej natychmiastową operację i mimo, że ciążę straciła, to nie traci nadziei na to, że będzie mamą. Żadna z nas nie może tego stracić. Mam już jedno dzieciątko, ale wybudowaliśmy z mężem wielki dom żeby go zapełnić Słoneczkami, które będą go rozpromieniały. Czekaliśmy za długo z decyzją aż sytuacja nam się unormuje i teraz zostało nam czekać kiedy zapełnimy budynek i będziemy mieli dom o jakim marzymy. Głowa do góry, damy radę, kto jak nie my ;)