Pamiętniki Droga pod górę do upragnionego szczęścia i spełnienia
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Droga pod górę do upragnionego szczęścia i spełnienia
O mnie: Mam na imię Joanna i właśnie stuknęło mi 31 lat :) Zwariowana ale zrównoważona :) Mimo przeciwności losu wciąż staram się patrzeć na to życie optymistycznie. Moje życiowe motto : "Zanim osądzisz mnie i moje życie włóż moje buty i przejdź drogę mojego życia. Przeżyj moje porażki, wytrwaj tyle co wytrwałam. Upadnij, gdzie ja upadłam. Podnieś się i walcz dalej. Jeśli to przetrwasz z uśmiechem na twarzy, to będziesz miał prawo mnie oceniać :)
Czas starania się o dziecko: 5 miesięcy
Moja historia: Ehhh dużo by tu pisać :) A tak w skrócie jestem już mamą wspaniałych dwóch szkrabów. Mam córkę 5 lat i syna 4 lata ale.... Zawsze pojawia się jakieś ale niestety. O pierwsze dziecko starałam się 8 miesięcy. W końcu na sikańcu pojawiły się upragnione dwie kreski. Radość nie do opisania. Zaraz potem bez żadnych planów pojawiła się druga ciąża na co nie byłam kompletnie gotowa. No ale Bóg dał trzeba się cieszyć. Zaraz po urodzeniu syna wszystko potoczyło się bardzo szybko. Gdy syn miał dwa miesiące mój były już mąż zostawił mnie dla innej. Szybkie pakowanie walizek powrót do Polski i rozwód. Zostawiłam tam całe swoje życie. Wszystko szlag trafił.Wszystko nagle spadło na moje ramiona jak grom z jasnego nieba. Dwójka maleńkich dzieci, rozwód, kredyt do spłacenia ja sama i ta cholerna bezsilność. Chciałam się poddać ale te małe bezbronne twarzyczki co dzień rano upewniały mnie w tym że przecież nie mogę się poddać że muszę walczyć bo mam dla kogo. Następny rok codzienna walka i wspinaczka pod cholernie wysoką górkę którą los mi przyszykował. Było ciężko ale trzeba było dać radę. Bo jeśli nie ja to kto? Półtora roku temu zaczęło się układać. Poznałam wspaniałego mężczyznę (jesteśmy zaręczeni ale już nazywam go swoim mężem :) ) który pokochał mnie i moje szczęścia. Zaczęliśmy układać życie na nowo. Nowa bardzo dobra praca, nowe mieszkanie itd.Nie powiem że problemów nie ma bo są. Zresztą były i zawsze będą. Zawsze ktoś pod kimś dołki kopie. Szczególnie jak przeszłość przypomniała sobie o istnieniu swoich dzieci. Szkoda że po fakcie. Ale idzie się przyzwyczaić i do pewnych rzeczy można się znieczulić. Jak to mówią "dupę" trzeba mieć twardą. Ale wracając do tych przyjemnych rzeczy i osób to do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze tej jednej maleńkiej istotki byśmy mogli obydwoje poczuć się do końca spełnieni. Może Bóg jeszcze na to pozwoli :)
Moje emocje: U mnie to z emocjami nie nadąży :) Złość, rozczarowanie przechodzi w ehh no cóż następnym razem :)