
U mnie pogoda raczej średnia, sypie śnieg,a wyglądało już na to,że zaraz zawita wiosna.Cóż,trzeba jeszcze poczekać. Zdecydowałam się na prowadzenie pamiętnika,żeby dać upust wszystkim emocjom,które mam w sobie i podzielić się nimi. Mój facet takich rzeczy nie rozumie...Co nie znaczy,że jest zły. Ale wiadomo..jest inny.
W dalszym ciągu czekam na @.. Zawsze miałam regularne cykle co 28 dni, może z 3 razy zdarzyły się jakieś opóźnienia. A tu od kilku miesięcy non-stop okres spóźnia się od 5 do nawet 8 dni !! Nie wiem za bardzo dlaczego...Na forum dziewczyny piszą,że może to późniejsza owulacja? No może.. Obiecałam sobie,że jak tylko wredna @ przyjdzie i się łaskawie już skończy,biorę się ostro za prowadzenie wykresu iii...zamówię chyba w końcu testy owulacyjne.
No nic.. głodna jestem,idę pobuszować w lodówce
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2013, 20:16

Okresu nadal nie mam..z wyliczeń wynika,że to 38 dzień cyklu. Dziwne..ale już wspominałam,że od kilku miesięcy właśnie takie opóźnienia mam. Masakra jakaś. A ja już chcę tą cholerną @,bo chcę zacząć móc prowadzić wykres z temperaturką i oczywiście chcę w końcu zaciążyć!! A tyle się mówi,że to takie łatwe..z Sarą poszło błyskawicznie, od razu wręcz zaszłam.A teraz? Takspodzianka.
Strasznie marudzę,wiem. Ale dopadła mnie jakaś taka bezsilność...przecież i tak na razie nic nie zrobię,pozostaje mi tylko bierne czekanie.
Ehh...dobrze,że są takie fora internetowe jak tu,bo na bank żadna moja koleżanka by mnie nie zrozumiała.P.S. Ciekawe,że babki w Afryce rodzą po 7-14 dzieci i NIE MAJĄ problemów z płodnością.Zachodzą rok po roku i szczerzą kły,jak się urodzi chłopiec. Może mają jakiś sekretny sposób na płodność? Haha..bredzę już.
Poza tym młoda potrzebuje własnego pokoju.
Tylko żeby tak troszkę cieplej się zrobiło,to od razu włączy mi się tryb "pozytywny" 
Kompletnie nic mi się dzisiaj nie chce,aż się dziwię,że udało mi się ogarnąć całą kuchnię po weekendzie. Co mnie wystarczająco zmęczyło

@ nadal brak. Już nawet nie testuję,bo wiem co zobaczę. Chociaż oczywiście bardzo chciałabym,żeby było odwrotnie.
Ale czekam cierpliwie...No w końcu KIEDYŚ ta cholerna małpa musi przyleźć??!! A że do cierpliwych osób raczej nie należę,to już inna sprawa.Wracam do mojej 7 już dzisiaj herbatki.
Dziś 40dc...czegoś takiego jeszcze nigdy nie miałam.Co się dzieje? P.mówi,żebym lepiej poszła do lekarza,a nie bawiła się w testy ciążowe i że nie ma sensu robić testów o innej porze niż rano. No nie wiem,dzisiejsze testy są bardziej czułe...Ale oczywiście facet wie wszystko najlepiej,ZWŁASZCZA w tematach płodności i ciąży...;/
Po prostu,cholera,ekspert!!!!12 dni od spodziewanego terminu...ostatni raz testowałam 21.02...może faktycznie powtórzyć? Może to rzeczywiście późniejsza owulka była?
Mam mętlik w głowie jak nie wiem...
P. coś kombinuje z tego,co nam zostało w lodówce
On ma talent do takich rzeczy,ja niekoniecznie. 
@ oczywiście dalej nie ma, wczoraj nawet zatesowałam,ale oczywiście nic. W związku z czym jutro rano dzwonię umówić się do gina,bo to nie jest normalne.Co miesiąc opóźnienia od pół roku prawie,a w tym cyklu już w ogóle przegięcie-dzisiaj będzie 13 dni!! Czytając niektóre wpisy i pamiętniki wiem,że dziewczyny nieraz miały i po 2-3 miesiące zaniki okresu,ale po prostu ja nie chcę dopuszczać do siebie myśli,że coś może być nie tak.
No bo jak to?? Wiem,może i płytkie myślenie,nie powinno takie być,ale...jestem tak skołowana,że nie wiem.A nuż pójdę do lekarza,może dostanę jakieś leki czy coś i akurat zaskoczy??? Byłoby super...Ehhh,no takie moje marzenia
Zresztą pewnie każdej z Was.
Póki co,czytam co u innych dziewczyn,przeglądam forum i tu,i na BB na staraczkach. Ale momentami nie jestem w stanie się oprzeć i podczytuję wątki ciężaróweczek,zwłaszcza tych zapylonych niedawno... Też tak macie?Cholera...nie wiem,idę pomóc P.,bo znowu mnie głowa rozboli od ciągłego rozmyślania.
, mówię ćwokowi,że robiłam test i nic,a on się upiera. Oczywiście,bardzo bym chciała,żeby miał rację,ale już się nastawiłam,że to raczej coś z hormonami niż ciąża. Taka szkoda...
Tempki itp. dalej nie robię,bo miałam zacząć dopiero jak się małpa spakuje i pojedzie,a tu nawet jeszcze nie przyjechała..Nie chcę zaczynać obserwacji w 16 dni po terminie @,to chyba ma duże znaczenie,prawda??Nie wiem.. P. się upiera,że mam robić testy wyłącznie rano z pierwszego moczu,według mnie trochę przesadza,bo teraz ,w dzisiejszych czasach chyba już wszystko jedno,o której to godzinie jest? Inna sprawa,że te,co mam z ebaya,to takie najzwyklejsze na świecie, które czasem można dostać za darmo u gina
Żadne tam Cearblue czy coś...I w ogóle czuję się jak chora,strasznie źle sypiam..Mam nadzieję,że mnie żadne choróbsko nie łapie.Wczoraj byliśmy z P. na kolacji, zjadłam PYSZNE spaghetti, którego dodatkową porcję wzięłam na wynos
Coś wspaniałego...pikantne,z szyneczką,papryką,ostrym pepperoni..Miodzio
Ale nie będę Wam smaka robić 
P.S. ALE TO NAPRAWDĘ BYŁO MNIAM!!
Okresu brak, test negatywny,a mnie już trafia. Mam tylko wilczy apetyt, tutaj zapiekanka,tam pierożki,za chwilkę kanapeczki i spaghetti..Nic już z tego nie rozumiem.Gdzieś tu wyczytałam,że jeśli owulka była opóźniona ze względu na moje nieregularne cykle,to istnieje faktycznie szansa,że jestem w ciąży,tylko po prostu test może jeszcze tego nie wykryć.Już nawet na kalkulatorach w necie liczyłam kiedy by niby te dni płodne miały być przy długości cyklu 30..35..38 dni. No i w sumie mi wychodzi,że niby jakiś cień szansy na zapylenie
jest,ale..czy ja wiem. Zwyczajnie się nakręcam,jak co każdy cholerny miesiąc i mam już dość.
Choćby nie wiem co, zwlekam się jutro z łóżka skoro świt (czyli u mnie pewnie dopiero ok 9 rano haha
) i dzwonię do gina umówić się na wizytę albo nawet wręcz się przejdę,bo i tak mam rano parę rzeczy do załatwienia. Mój P. nawet się śmiał,że jak mu pokażę piękne dwie krechy na teściku,to mi pojedzie i kupi CAŁYYY kubełek KFC
Po który trzeba jechać do miasta obok
Śmiałam się,że w takim razie zaraz do tego negatywnego testu sama drugą kreskę dorysuję.Nie wiem...pewnie coś jutro napiszę,jak się umówię na wizytę.A może by mnie tak nawet przyjęli bez terminu? Byłoby super...Zobaczymy
Termin do gina mam na 8.03 czyli w piątek na 8.30 (nieludzka godzina!! haha
). Oczywiście okresu nie ma i nie zapowiada się,żeby przyszedł...Ale przynajmniej już w piątek się może dowiem o co chodzi. Czy to była późniejsza owulka i rzeczywiście ciąża? (taaaaaaaaak,BŁAGAAAMMMM!! ),czy jednak jakieś problemy hormonalne.Cokolwiek by to nie było,liczę na pełną informację.

Idę się wrzucić do wanny..z pianką...mmm...chwila relaksu
Strasznie się denerwuję jutrzejszą wizytą,co najmniej jakbym miała rodzić albo trzymać kleszczami główną zastawkę aorty podczas operacji....;/ Mama mnie jeszcze postraszyła wczoraj,że jakieś mięśniaki na macicy czy co tam...Oczywiście ona nic nie wie o tym,że się staramy,bo by mnie zabiła. A tak,w razie czego,postawię ją przed faktem dokonanym.
Zresztą cała moja rodzina jest przeciwko drugiemu dziecku,ale już dawno postanowiłam,że to moje życie i pokieruje nim tak jak ja chcę,a nie tak,jak niektórzy tego po mnie oczekują.Nawet jeśli wybiorę źle,niesłusznie..to jednak wciąż będzie MÓJ wybór i co najwyżej będę mogła komuś przyznać rację...Przy owacjach pt."A nie mówiłam?". Ale nie chcę o tym teraz myśleć..Na okres kompletnie się nie zapowiada..Więc musi mi wystarczyć cierpliwości do jutra do 8.30 rano.
, ale poza tym wszystko cacy,jajniki,macica,no po prostu prima. Coś mówił,że może to od stresu..może i tak,ale mam tego stresu tyle co zawsze,więc nie wiem. No i teraz najlepsze: mam czekać DO KWIETNIA!!,czy się @ zjawi.Jak nie,to dopiero wtedy on mi da jakieś leki. NO kur......!!!!! Bo Niemcy tak mają,oni robią wszystko,żeby jak najmniej ingerować medykamentami w organizm człowieka.To chwalebne,ale w moim stanie psychicznym....grrrr!!! Ale cóż mi pozostaje? W razie czego,po świętach mam się zgłosić do niego.Zobaczymy.. Mam nadzieję,że małpa zawita niebawem,bo mam już dość,a poza tym robię się coraz bardziej nieznośna.
Czyli nie muszę lecieć w kwietniu do gina po jakieś leki.Cieszę się,bo zaczynam kolejny cykl od nowa,z nadzieją i po lekkim odpoczynku umysłowym.
Dzisiaj już nie mam plamień,ale nie zmierzyłam tempki,a chciałam to zacząć robić zaraz jak się okres skończy.Czy jeśli zrobię to dzisiaj,będzie jakaś różnica? A może powinnam zmierzyć po południu i po prostu dać "ignoruj ten wynik"? I w sumie nie wiem czy mierzenie należy zacząć od 1 dnia cyklu,czyli jak @ się zacznie,czy można już po krwawieniu...Bo różne wykresy widziałam.Chodzi mi głównie potem o wiarygodność ewentualnego wyliczenia owulacji. Ehhh...wygląda na to,że jeszcze potrzebuję się doszkolić
Ale bardzo się cieszę,że zaczynam staranka znowu i mam nadzieję,że tym razem się uda.
Znowu mam problemy z @, ostatnią miałam 15.03,byłam wczoraj u gina i ciąży nie ma.
Dał mi jakieś krople na wyregulowanie cyklu i pomoc w zajściu w ciążę...Twierdzi,że skoro mam tak nieregularne cykle,to mogę zajść w ciążę w każdej chwili i jeśli nie zapylę do sierpnia/września,to dopiero mam się zgłosić po jakieś medykamenty.
Szlag mnie trafia. Ale co mam robić? Czekam na @,kupię krople i zobaczymy..a nuż??
Witamy :) Dobrze trafiłaś, tutaj znajdziesz wsparcie :)
Hej ;D prócz wieku mamy trochę wspólnego ze sobą :D Mam nadzieje ze będziemy mogły wymieniać sie swoimi doświadczeniami i przemysleniami.
powodzenia w staraniech, niech dzieciatko szybko się pojawi :)
zycze powodzenia:)
Uda się,zobaczysz:)
Masz racje mężowie nas nie rozumieją,nasza potrzebę wygadania sie,wyrzucenia naszych żalow-sa inni;)