Zapisz się i otrzymuj powiadomienia o
zniżkach, promocjach i najnowszych ciekawostkach ze świata! Jeśli interesują
Cię tematy związane z płodnością, ciążą, macierzyństwem - wysyłamy tylko
to, co sami chcielibyśmy otrzymać:)
O mnie: Mam na imię Kasia, 24 lata. Od 5 lat jestem w stałym związku. Wciąż szukam pracy choć nieudolnie. Do końca nie wiem jaka jestem, ocenić by mnie musieli inni.
Czas starania się o dziecko: Jak napisałam w tytule jest to moje drugie staranie o dziecko. Choć może nawet nie. Jest to pierwsze staranie, ponieważ pierwsza ciąża była nieplanowana. Jak daleko sięgam pamięciom, wstecz tak daleko sięgają moje plany związane z macierzyństwem. Chociaż zabezpieczaliśmy się z partnerem zawsze w czasie gdy miała nadchodzić planowana miesiączka myślałam a może?? Dopiero jak zaplanowaliśmy ślub podjęliśmy konkretną decyzję że z potomstwem poczekamy. Mój partner określił to w ten sposób, że będziemy "robić Boże dzieci". I w tym czasie okazało się, że jestem w ciąży.
Moja historia: Poprzedni rok doświadczył mnie dość mocno. Najpierw po długiej i ciężkiej chorobie zmarła moja mama. Ale z tym byliśmy już pogodzeni albo, inaczej przez czas choroby zdążyliśmy się z tym oswoić. Później staraliśmy się wszystko ogarnąć, kupiliśmy sobie pieska, planowaliśmy ślub, aż w końcu 25.09.2012r. okazało się, że jestem w ciąży. Początkowo wszystko było dobrze jednak na kolejnej wizycie okazało się, że sreduszko nie bije. Ciąża była martwa. Zabieg miałam miesiąc później 25.10.2012r. w 10tg ciąży. Byliśmy załamani. Długo nie mogłam się z tego otrząsnąć. Jedyną pociechą był nasz szczeniak. a miesiąc później już nie miałam nawet jego. Psiak uciekł i został potrącony przez samochód. Wtedy myślałam, że wszystko się zawaliło. Teraz zaczynam nowy rok, mam nadzieję, że będzie lepszy od poprzedniego. Nowy rok, nowe plany i nadzieje. Nadzieje na małe serduszko bijące pod moim sercem.
Moje emocje: Boję się, że coś może znowu być nie tak. Ale z drugiej strony nie mogę żyć w nieświadomości czy mi się znowu uda. Bardzo bym chciała
Dziś postanowiłam, że gdyby jednak się nasze próby powiodły to miło by było po czasie poczytać sobie o tym, co się ze mną działo w tym okresie. Moją przygodę z ovu zaczęłam w środku cyklu. Detektor nie wykrył co prawda owulacji,jednak według kalkulatora dni płodnych owulacje miałam w zeszłym tygodniu, czułam ją również wyraźnie i w tym czasie poczyniliśmy duże starania.Od kilku dni utrzymuje mi się podwyższona temperatura ciała... Ciekawe czy może to oznaczać to o czym marzę?? Przede mną jeszcze tydzień niepewności a później albo lęk mieszany z radością albo następny miesiąc starań. Ciekawe czy mogło tak szybko się udać?? Co do jakichkolwiek symptomów ciąży to nie czuję nic. Może jestem trochę bardziej zmęczona. Ale sama zima też taki nastrój senny może wprowadzać....
Powiedzmy, że czeka mnie jeszcze tydzień oczekiwania, a wszystko się wyjaśni. Na razie skupiam się na sesji która się dopiero zaczyna, a dla mnie praktycznie kończy:) Trzeba mniej myśleć, ale bardziej o siebie dbać. Troszkę się martwię, bo wszyscy wkoło są chorzy. Panuje jakaś straszna grypa. Ja postanowiłam się wzmacniać naturalnymi składnikami: czosnek z cebulą i miodem, miód z cytryną, miód z mlekiem. Mój Pan pije mleko z miodem i czosnkiem ale tego bym nie zniosła. Moje mieszanki jak na razie mi wystarczają
Dziś chodzę jak burza gradowa. Od rana nic mi nie wychodzi. Jutro wyprawiam moje własne 24 urodziny. Dzisiejszy plan był napięty. Najpierw ogarnąć pracę, później szybko na zakupy. Następnie do wieczora kuchnia i gary. Odnośnie pracy miałam zrobić jedną malutką rzecz góra 10 minut. Komputer odmówił posłuszeństwa i siedziałam 1,5 godz. Ale ok to jeszcze nie były nerwy. Ogarnęłam się i chcę jechać na zakupy. Dodam, że z mojego "zadupia" (tak określają moją miejscowość moje przyjaciółki a szczególnie jedna) do większego sklepu mam 20 km. Wsiadam do samochodu a samochód nie pali. Ale to jeszcze nie jest koniec. Idę do kotłowni a tam ognia brak, mój luby chyba dzisiaj strajkuje. No to ja robię ogień, znowu pod górkę, bo się nie chciało palić i zaś w plecy pół godziny. W tej chwili to powinnam wracać z zakupów a nie dopiero się na nie wybierać.... Właśnie zauważyłam że sąsiad wrócił do domu to lecę go zagadać, żeby pomógł mi na klemy odpalić. Co do odczuć kobiety starającej się to myślę, że tym razem nic z tego mojego starania nie wyjdzie. Jakoś takie mam odczucia. Niefajne to jest:(
Nie lam sie ! Mysl pozytywnie kochana :) Ja wiem ze swiat potrafi sie zawalic..nie pozwol do tego za kazdym razem podnosc dumnie glowe i stawiaj opor ! :) Bedzie dobrze
Kochana będzie dobrze.Ja tez mam takie dni,że nic mi nie wychodzi,a zwłaszcza gdy czas jest na wagę złota.Wtedy to najlepiej do mnie nie podchodzić.Prędzej cy później (oby prędzej) Wam się uda:)! Oby kolejne Twoje urodzinki były świętowane już z Waszą dzidzią:)
ja takich dni mam ok 15 w miesiacu ....a mój M to ostoja cierpliwości.haha mój PMS trwa zdecydowanie za długo. W tym m--cu brak jakichkolwiek oznak ....nie nastawiam sie na nic.
Dzisiaj jest nudna niedziela. Czyli taka jaka powinna być. Nic tylko telewizor, jedzonko i drzemki. Dzisiaj ucięłam sobie aż trzy i mi wstyd:/ Co do mojego kobiecego samopoczucia to chyba zbytnio się nakręcam. Nie mam żadnych objawów wskazujących na to, iż coś nam wyszło. Oprócz tego błogiego lenistwa:) Ale sądny dzień nadchodzi:) Jak nie teraz to kiedyś się uda. Zrobię wszystko żeby się udało...
Dzisiaj rozpoczynam dzień w bardzo złym humorze. Wczoraj wieczorem miałam małe plamienie i myślałam, że to już koniec na ten miesiąc, ale dzisiaj wstaję i nic. Plamienia brak. Nie mam pojęcia co o tym myśleć. Poczekamy i zobaczymy co przyniesie dzień. Ale mi dzisiaj jest źle. A miałam takie ambitne plany na dzisiejszy dzień....
Ja już tego w ogóle nie rozumiem. Temperatura ciągle wysoko miesiączki brak, zmęczona jestem ciągle. A najbardziej jestem wkurzona na to, że tak jak dziennie zjadałam tabliczkę czekolady tak od 2 tygodni zjadłam 2 kostki i nie mam na nią najmniejszej ochoty. Kiedyś u nas w domu nie mogło być zapasu słodkości bo wszystko było od razu zjedzone a teraz stoi przede mną duża milka a ja na nią nie mam ochoty. Wczoraj zrobiłam sobie kanapkę z nutellą i w połowie mnie zemdliło od tego słodkiego. Przedtem potrafiłam zjeść 3 kanapki i batonika. Wkurza mnie to wszystko!! Bo nie wiem po co to
Tak jak sobie to teraz czytam to myślę, że to jakiś gruby obżartuch napisał. Ale nie. Nie uważam się za obżartucha a może trochę ale na pewno nie za grubasa. Mam 176 wzrostu i 60kg, więc chyba w normie. Ale po prostu strasznie lubiłam słodycze i nigdy nie miało to wpływu na moją wagę....
Tak się zastanawiam skąd ten lęk o ewentualne trudności z zajściem w ciążę. Przecież już raz byłam. Lekarz twierdzi, że skoro raz się udało to uda się i drugi, że organizm potrzebuje tylko trochę czasu żeby się zregenerować po poprzedniej ciąży i po łyżeczkowaniu. Sam zasugerował żeby odczekać 3 pełne cykle. Ja jednak ciągle wątpię w to, że może się w ogóle udać, albo że jak się uda to znowu będzie coś nie tak.
Mam podobne odczucia. Mi lekarz tez powiedział,że nie ma sie co martwić. 3 miesiące kwarantanny po poronieniu dawno skończone a tu co miesiąc@. Rozumiem co czujesz ale nie możemy się zadręczać tylko myslec pozytywnie. Będzie dobrze. Trzymam kciuki...
Ja już nic nie rozumiem. 36 dzień cyklu miesiączki brak. Wczoraj miałam tylko lekkie plamienia ale przypominały one mi bardziej plamienia związane z końcem miesiączki niż początkiem. Nie wiem już co myśleć i co robić...
Postanowiłam, że ten cykl będę traktowała bardziej naukowo w celu dokładniejszego poznania reakcji mojego organizmu na zmieniający się cykl. Będę dokonywała obserwacji z ovu i obserwowała swój organizm, a kochać się będę dla przyjemności a nie ze ścisłym nastawieniem na zapłodnienie. Takie mam postanowienie ciekawa jestem tylko czy w nim wytrwam. Z uwagi na to również, że za tydzień zamieszka z nami mały szczeniaczek, zastanawiamy się czy nie powinniśmy troszkę wstrzymać się z planowaniem dzidzi, ponieważ ja nie jestem odporna na toksoplazmozę. No a wiadomo, że zarażenie się w ciąży może być fatalne w skutkach. Chociaż mówią, że najbardziej można się zarazić przez koty, a z psami wystarczy zachować odpowiednią ostrożność. Z drugiej strony jak się ma człowiek zarazić to się zarazi. Ja całe życie mieszkam na wsi obcuję od małego z różnymi zwierzakami. Uwielbiam prace ogrodowe, nie lubię pracować w rękawiczkach. Lubię surowe mięso i nie jestem nosicielem. To wszystko jest bardzo skomplikowane. Miłego dnia
No i nowy domownik zawitał w nasze progi jest taki mały i słodki, że od razu poczułam napływ instynktu macierzyńskiego. Niestety mój humor ciągle pozostawia wiele do życzenia. Nie wiem co się ze mną dzieje ale mam wszystkiego dość
Dawno mnie tu nie było. Ten cykl miął być taki na spokojnie bez presji i nerwówki. Jednak się nie udało. Dzisiaj skończyły się moje dni płodne i ja co?? Od samego rana zastanawiam się czy w środku się coś dzieje....
Dokładnie, chociaż na 99% myślę, że to jeszcze nie tym razem, jednak ten 1 % mnie tak nurtuje, że szkoda słów:(
Treści zawarte w serwisie OvuFriend mają charakter informacyjno - edukacyjny, nie stanowią porady lekarskiej, nie są diagnozą lekarską i nie mogą zastępować zasięgania konsultacji medycznych oraz poddawania się badaniom bądź terapii, stosownie do stanu zdrowia i potrzeb kobiety.
Korzystając z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. W każdej chwili możesz swobodnie zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich zapisywaniu.
Dowiedz się więcej.
Powodzenia Katia, trzymam kciuki :)
kochana pamiętaj, że temperaturka wzrasta po ovu i utrzymuje sie dość wysoko albo do 2 dni jakoś przed @ albo przez 9 miesięcy :) czego Ci życzę :)
zyczę Ci z całego serca aby Ci się udało :) pamietaj, że jest to mozliwe także mysl pozytywnie :)