Pamiętniki Dwie kreski...pierwszy cykl po antykoncepcji. I co? Czuję się jak kupa...ale mega szczęśliwa kupa :D
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Dwie kreski...pierwszy cykl po antykoncepcji. I co? Czuję się jak kupa...ale mega szczęśliwa kupa :D
O mnie: Mam 37 lat, trójkę wspaniałych dzieci M.lat 18, N.lat 12, A.lat 9. Puzla poznałam w styczniu na siłowni,od 14 lutego tworzymy związek. Puzel ma 31 lat i jest najwspanialszym facetem pod słońcem. Przez 8 miesięcy stosowałam plastry antykoncepcyjne. Decyzja o Maleństwu dojrzewała w nas już od jakiegoś czasu. Szczerze pisząc, początkowo do tematu ciąży podchodziłam sceptycznie. Mimo, że uważam,że wiek to tylko liczby, zdaję sobie sprawę, że mój zegar biologiczny tyka. Boję się ,że moje ciało nie podoła kolejnemu obciążeniu. Może obawy te wynikają z faktu, jednego przebytego poronienia, podtrzymania lekami wszystkich trzech ciąż, ze względu na zagrażające poronienie oraz wszystkich porodów wykonanych metodą cięcia cesarskiego. Tak, siak czy owak, zdecydowałam się :) I jestem gotowa przyjąć pod swoje serce kolejną ( ostatnią już :) ) fasolkę. Zamierzam jeszcze raz delektować się najcudowniejszym okresem w życiu kobiety. Magiczne Dziewięć miesięcy. Mam nadzieję, że będzie mi dane przeżyć je po raz ponowny.
Czas starania się o dziecko: Właśnie zaczęliśmy starania :)
Moja historia: Póki co uczę się swojego ciała na nowo.
Moje emocje: Moje emocje ? Ekscytacja idzie łeb w łeb z opisanymi powyżej obawami.

11 grudnia 2014, 11:01

Pamiętnik będzie zlepkiem różnych emocji, które tkwią we mnie i od jakiegoś czasu usilnie domagają się wyrzucenia w próżnie. Być może wynika to z faktu, że od 2009 roku mieszkam w Holandii. Tęsknię za mamą i siostrą, z którymi mogłam pogadać o wszystkim i o niczym. Kontakt na odległość , jaki by nie był, nie zastąpi, spojrzeń w oczy, bliskości czy dotyku ciepłej dłoni na policzku, kiedy smutki i/lub obawy ,podstępnie wkradają się w umysł. Za oknem szaro, buro, mokro i baaardzo wietrznie. Dzieciaki w szkole, Puzel w pracy. Ja mam wolne :)W domu cisza. Słychać tylko pochrapywania psiaków. Ostatnio zawiesiłam się na necie, oglądając i analizując strony z ofertami wyprawek dla Maluszków.( Tak , wiem, że trochę za wcześnie, ale nie mogłam się powstrzymać) Łoo matko, ile tego teraz jest :) Podczytuję też porady dotyczące ciąży i jej przebiegu.I wszystko pięknie i ładnie, gdyby nie fakt, że praktycznie wszystkie artykuły adresowane są do "młodych mam" :)Co jest, kurde ?? A co, z nami, że się tak zapytam ? :) Kobitkami w kwiecie wieku, które również marzą o zafasolkowaniu ? My również zmagamy się z obawami, lękami i wątpliwościami. Niby nic, a jednak ciut irytujące.
Odbiegając nieco od tematu, dzisiaj 12 dzień cyklu .Wg wykresu za trzy dni wystąpi przewidywany termin wystąpienia owulacji, choć póki co, moje ciało milczy jak zaklęte, żadnych objawów zbliżającej się owu, zero, nic . Ale próby oczywiście zostaną podjęte :) Oj będzie się działo. I te działo się ,zaczniemy już dzisiaj. Kciuki mile widziane ;)

12 grudnia 2014, 12:23

No więc, działo się ;) Puzel tak nakręcony, że po wieczornym serduszkowaniu, jeszcze o trzeciej w nocy próbował szalony coś działać. Wrrrr, jako,że ja zwierz, ciepło i sennolubny jestem, pogoniłam amanta, wściekła, jak osa. Odkąd pamiętam, śpię bardzo czujnie, z trudem zasypiam, a raz obudzona, przeżywam mordęgę ,zanim zasnę ponownie. Podejrzewam, że właśnie z tego powodu, często chodzę, niedospana, a spać wprost uwielbiam. Szczególnie teraz, kiedy jesienna aura sprzyja wylegiwaniu się w ciepłych pieleszach :) Gdzieś podczytałam, że rozpoczynając starania o ciążę , przyszłe mamy powinny siebie traktować , tak jakby już w niej były. No i bardzo mi się spodobała ta porada :D Postanowiłam wcielić ją w życie ;) Zwalniam trochę, będę częściej odpoczywała, zagonię resztę domowników do prac domowych, będę rozpieszczała swoje kubki smakowe rarytasami, oczywiście w granicach rozsądku i w następnym tygodniu kupię sobie jakiś drobiazg, celem poprawienia nastroju. Będę myślała pozytywnie ! Myśli mają moc tworzenia, więc niniejszym przeganiam wszystkie smutki i otwieram się na radość z oczekiwania na dwie kreski na teście. Wiem,że będzie dobrze. Musi być :)
Z innej beczki. Dzisiaj byłam na wizycie zapoznawczej u nowego lekarza rodzinnego. Powodem zmiany lekarza była przeprowadzka na drugi koniec miasta, ale to nie jedyny powód. Poprzednia przychodnia i jej personel, nie zrobili na mnie dobrego wrażenia, a może nawet więcej, zniechęcili mnie do tutejszej służby zdrowia. Co wizyta, to inny lekarz, te same pytania, inne diagnozy, olewka w stosunku do pacjenta i ogólnie jakoś tak taśmowo tam wszystko szło. Nasz obecny pan doktor, to zupełnie inna historia, a przynajmniej takie na mnie zrobił dzisiaj wrażenie. Pozytywne. Wie o planowanym brzuszku. Powiedział, żebym się do Niego zgłosiła, jak tylko się uda, po skierowanie do położnej (tutaj praktycznie całą ciąże prowadzi położna, ginekolog włącza się jedynie w razie potrzeby ) poinformował mnie, że przysługują mi badania prenatalne i prawdopodobnie będzie mnie czekała kolejna cesarka.

Zakwasy mam cholerne po środowym treningu na siłowni :/ Bolą ramiona , uda a nawet cztery litery. Ale nie ma lekko, a 37 letni tyłek nie zrobi się jędrny od siedzenia na nim ;) a dbać o siebie należy, niezależnie od wieku.

Na wykresie pomarańczowe światełko :D Wieczorem przyatakuję Puzla. Może ubiorę jakiś zwiewny fatałaszek, a co :P Kto powiedział, że staranie o Maluszka musi się ograniczać jedynie do szybkiego, jak to się mówi " zalania foremki " . No chyba,że Puzlowaty focha strzelił, po moim nocnym warczeniu. Wtedy będę musiała wykazać się ciut większą inicjatywą ;)

Kurde, co za pogoda. W planach herbatka z soczkiem i jakiś filmik. Ostatnio oglądałam "Wpadka" . Całkiem sympatyczny i jakże na temat. Głowna bohaterka wpada po jednej nocy z przypadkowo poznanym facetem w pubie. Bez planowania, bez wykresów, bez wciskania palca , celem zbadania szyjki macicy, bez analizowania śluzu....no bez żadnego wysiłku. I gdzie tu jest, kurza twarz, sprawiedliwość i logika , ja się pytam, no gdzie ? :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2014, 12:25

15 grudnia 2014, 11:24

Chwilkę mnie nie było.
Weekend upłynął sympatycznie :) Ubraliśmy choinkę. Cudna jest <3 I ozdobiliśmy salon i drzewko w ogrodzie. W powietrzu czuć zapach Świąt. Zamówiłam u koleżanki uszka i pierogi. Dzieciaki upchnęły pod choinkę listy do Mikołaja. Skubańce do trzeciej w nocy schodziły do salonu, z nadzieją, że uda im się przydybać Świętego albo Jego pomocników, kiedy będzie zabierał kartki z ich listą życzeń ;) Głównym wykonawcą w dostarczaniu prezentów pod choinkę jestem ja ;) Szczerze pisząc , za każdym razem, czuję się nieco nieswojo, czytając,cudzą, bądź, co bądź korespondencję. Otwierając listy, wracają do mnie dziecięce wspomnienia i mimo, że, stara baba już jestem, odczuwam dziwny żal, smutek i rozczarowanie, że to właśnie ja , a nie Starszy pan z długą siwą brodą, w czerwonym wdzianku, postękując i mamrotając pod nosem swoje "ho ho ho " ,zbieram kartki z dziecięcymi marzeniami.
Mimo tej chwilowej nostalgii , uwielbiam klimat Świąteczny.
Zapach choinki, błyszczące światełka i gorące kakao i/lub czekoladę w kubku...
Wbrew większości , kocham "Kevina samego w domu" i "Święta w krzywym zwierciadle".
A w sercu tli się nadzieja, że już może w te Święta jakiś maleńki Okruszek postanowi zamieszkać pod moim sercem <3

W sobotę, 14- ty dzień cyklu, ból lewego jajnika, był tak dokuczliwy, że na kilka godzin wyłączył mnie z życia codziennego. Gdyby nie fakt, że tłumaczyłam go sobie zbliżającą się owulacją :D pewnie nałykałabym się jakiś proszków, żeby go stłumić. Ale chciałam być świadoma tego, co dzieje się z moim ciałem, więc dzielnie go zniosłam, a lekko nie było. Ból ciągnął aż do pleców. Mam tylko nadzieję, że to faktycznie ból owulacyjny, a nie jakiś torbiel na jajniku, albo inne choróbsko, spowodowane stosowaniem antykoncepcji hormonalnej. Z najmłodszym synkiem, zafasolkowałam w miesiąc po odstawieniu anty. Mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie :)

Pogoda nadal do bani. Wiatr ustał, ale deszcz nie odpuszcza :(
Brakuje białego puchu i mrozku szczypiącego w uszy i nochal.
Mam nadzieję, ze w tym roku , aura w NL nas zaskoczy i chociaż w Świąteczne dni trochę białych gwiazdek popruszy z nieba.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2014, 11:27

19 grudnia 2014, 20:54

Coś się dzieje. Zdecydowanie. Brzuchol pobolewa od trzech dni, głowa pęka, a do tego mdłości, wczoraj delikatne, dzisiaj jest źle, oj i to qurwa bardzo źle. Wszystko mi śmierdzi. Ale jak !!! :/ Psy mi śmierdzą, orzeszki mi śmierdzą, choinka mi śmierdzi, dzieci, laptop i sofa ba! nawet ja sama sobie śmierdzę.Węszę i strzelam focha, na wszechogarniający smród. Nie śmierdzi mi jedynie mleko, woda i herbata. Od wczoraj leże do góry dupskiem i śmierdzę :P leniem na odległość. Co jakiś czas poduszę komara ;) Do @ jeszcze trochę. Aż tak bardzo się nie nastawiałam, że się uda za pierwszym podejściem, więc wykluczam jakieś tam urojenia. Oczekiwanie na dalszy rozwój wydarzeń, przemieszane jest lekkim przerażeniem,( czy to się dzieje naprawdę, tak szybko (?)) i ekscytacją.

Proszę o kciuki :)
Oby to fasolek był odpowiedzialny za te moje rewolucje <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2014, 20:56

21 grudnia 2014, 11:56

22 dzień cyklu. Rano test pozytywny, kreska druga blady róż , ale jest. Czuję się jak kupa. Mdli mnie dzień i noc, spać nie mogę, brzuchol pobolewa. Maluch poszedł na całość ,chce matkę już na wstępie wykończyć. Rozpycha se chatę, wszystko mu śmierdzi. Trzeci dzień w łóżku. Bleee :/

21 grudnia 2014, 11:56

Ciąża rozpoczęta 30 listopada 2014
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii