Pamiętniki Dziecko bez seksu?
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Dziecko bez seksu?
O mnie: Mam 24 lata. No dobra prawie 25 ;p moj parter 28 i jestesmy razem krotko bo w maju 2015 minal nam roczek.
Czas starania się o dziecko: Od stycznia 2015. Odatawilam tabletki anty po 5 latach
Moja historia: Historia nie jest dluga ale glownym problemem jest brak ochoty na seks mojego partnera. Dla niego moglby on nie istniec
Moje emocje: Frustracja i bezradnosc

12 czerwca 2015, 09:23

Stwierdzilam ze zaczne tu pisac bo cos mi sie wydaje ze zagoszcze na dluzej na tej stronie.
Po wczorajszej rozmowie a raczej kolejnym monologu z moim partnerem dopadla mnie taka frustracja i bezradnosc ze sama nie wiem co robic. Kocham go i chce z nim byc i nie chce zeby seks stanowil powod rozstania bo jestem z nim bardzo szczesliwa ale zawsze dzien owulacji i jego okolice to najtrudniejsze dni w naszym zwiazku. Jedyny dzien gdy moj humor i samopoczucie rowna sie zero...
Na razie nie mam sily ale moze z domu opiesze wszystko od poczatku.. Ciekawe czy ktos na forum znajdzie sie z moim problemem i jednak da rade ktora pozwoli mi troche uwierzyc w siebie i w niego i w nas....

12 czerwca 2015, 09:23

HISTORIA:

Poznalismy sie 8 lat temu, on mial 20 lat a ja 16, mial dziewczyne ktora zdradzal na lewo i prawo a mnie bardzo se podobal, kontakt po wakacjach urwal sie na jakies 7 lat (z przerwami- mielismy czasem kontekt smsowny) i potem wiele zbiegow okolicznosci nas polaczylo.

Ja miałam problem z seksem w poprzednim zwiazku w cale mi nie sprawial przyjemnosci i nie mialam na niego ochoty (o samego poczatku bralam tabletki) do tego nie czulam sie kochana przez swojego partnera, mialam wrazenie ze mnie wykorzystuje i seks traktowalam jak przykry obowiazek zwiazku czasem po kilka misiecy go nie uprawilam (to bylo latwe bo partnera wiecznie nie bylo) w koncu on mnie zdradzil i zostawil...
Mniej wiecej w tym samym czasie moj G byl z dziewczyna wiele lat nie mial ochoty na seks, byl zapracowany i jego partnerka go zdradzila i sie rozstali.
I w tym momencie nasze drogi sie zeszly i wyladowalismy od razu w lozku, po miesiacu juz bylismy razem z jego planem na wspolne zamiszkanie razem za 4 miesiace i dzieckiem za kolejne 4. Mieszkanie sie udalo, dziecko nie.
Jestesmy ogolnie bardzo szczeliwi nie klocimy se i dogadujemy, jest fajnie, seks nigdy nie byl nasza mocna strona, na poczatku byl max 1 w tygodniu, teraz jest raz w miesiacu...
ALe podjelismy decyzje o dziecku i robi sie prolem po odstawieniu tabletek troche libido mi skoczylo a jemu nie... nie chce juz pisac wszstkiego wiec zamieszcze link do tematu ktory otworzylam

http://ovufriend.pl/forum/meskie-sprawy/28-lat-i-brak-ochoty-na-seks,7655.html

Do tego 2 rozmwy w ostatnim czasie z nim przeprowadzilam a wczorajsza mnie dobila, nie chce sie przebadac :(

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2015, 17:18

13 czerwca 2015, 07:44

Wracajac do rozmow a raczej monologoe rozmowy sa wtedy kiedy ja nie placze i on moze obrocic wszystko w zart. Gdy placze nic sie nie odzywa.... Najwazniejsza byla czwartkowa a wszyarko zaczelo sie od tego ze zrobilam test owulacyjny ktory od razy byl pozytywny i mowie do mojego G ze jak bedzie owulacja to za 7 dni ide badac progesteron czy idzie ze mna?
- a po co?
- jak to po co przeciez rozmawialismy o tym. Zebys zrobil testosteron i zeby wiedziec czy tu jest wszystko ok czy nie trzeba lepkow brac.
-nie chce szlajac sie po lekarzach i brac drogich lekow. Przeciez biore mace wiec moze sie poprawi poczekajmy...
Dobra nie drazylam tematu ale wlurw juz przyszedl.
Wieczorkiem caly czas ochota na seks a ten co nic. Do tego wie ze mam owulacje. Mna emocje szargaja i zaczynam w lozku ryczec dobra godzine ryczalam za nim zebralam sie na odwage zeby mu odpowiedziec na moje pytania zwiazane z tym co sie stalo...
Jak to co? Dobrze wiesz co.chcesz dziecka ale szczerze?
Bardzo.
Cu tuz nie chodzi o seks a Twoje zdrowie do tego jak mamy sie starac o dziecko jak tego seksu u nas nie ma. Jak jest to ja musze o niego zabiegac i i tak wiedze ze Tobie sie nie chce... Jak dziecko w takich warunkach robic?
Bo ty chcesz na sile dziecka.
Na co ja ze bzykajac sie raz w miesiacu to my za 10 lat tego dziecka nie bedziemy mieli. Statystycznie zdrowa para stara sie rok o dziecko u nas mija 5 cykli od odstawienia tabletek z czego jeden moze dwa cykle moge nazwac prawdziwymi staraniami gdzie ja zabiegalam o seks i tradilam raz w owulacje. Reszta to nie starania wiec jesli u nas jeden seks na pol roku byl w okolicach owulacji to biorac to pod uwage to za 10 lat nam sie rok zbierze staran. Do tego w czasie dni plodnych tylko 20% szans na ciaze jest... Ze mamy do wyboru albo sie kochac po 2 razy e tygodniu albo sie badasz zeby sprawdzic co jest przyczyna twoich niecheci (bo jak nie hormomy to moze psychika a leczenie tego moze wiele lat zajac) albo celujemy w owulacje innego wyjscia nie ma. A jeszcze ty mi mowisz ze nie chcesz sie badac.
Grzesiek twoj najblizszy przyjaciel ma zone w ciazy nie to ze ich nie lubie ale przyszlo im to od niechcenia po prostu i ja nie bede chciala zaraz sie z nimi spotykac nie ze wzgledu na to ze nie mam dziecka a oni maja w drodze ale dlatego ze zdaje sobie sprawe ze z czyms takim to dlugo tego dziecka nie bede miala ze nawet sie nie starasz....
A jesli z namo jest cos nie tak? To kiedy zaczac sie badac? Podejrzewac cos? Sa pary ktore wiele lat sie staraja i nic mimo ze sa zdrowi wiec ja nie chce czekac. Moze dziecko przyjdzie za miesiac moze za 5 lat ale che czuc ze cos robimy i wolalabym przechodzic to bez streus kochac sie wtedy kiedy mamy ochote (zebys mial ta ochote) i zeby bylo tak jak powinno byc....
Dlugo jeszcze plakalam i usnac nie moglam a jego jedyne slowa na to... Nie wiedzialem ze az tak Ci zalezy.

Boli mnie to ze o dziecku mowi codziennie. Jak dostaje okres to chyba bardziej sie smuci niz ja ale potem znow nic z tym nie robi... Jaki sposob znalezc zeby chciaz zbadal ten testosteron? Nie chce go do niczego zmuszac bo to najgoeszy sposob ale chce zeby poczul ze o dziecko tez on musi sie postarac... Zeby zapytal czy nie pojdziesz ze mna albo co moge zrobic....

Do tego owulacja juz byla pewnie wczoraj... Zostal rano zgwalconu prawie dostlownie. Seks wykorzystany na spiocha ale nie w ramach robienia dziecka raczej zeby mi bylo lepiej ale nie pomoglo...

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2015, 08:03

14 czerwca 2015, 06:06

Wczoraj zaczelam sie powaznie martwic.... Ale sama nie jestem gotowa na ta rozmowe bo jesli bedzie tym razem szczera to boje sie odpowiedzi... Nie wiem wczoraj naszlo mnie jakies takie przeczucieze on wcale nie chce miec partnerki. Onchce miec przyjaciolke z ktora bedzie przy nim i bedzie go wspierac ale nie bedzie miala nic wspolnego z seksualnosci...mimo ze nasza historia wlasnie zaczela sie od tego ze wyladowalismy w lozku...
Wczoraj bardzo mnie bolala noga mam jakis problem z zylamo powierzchownymi wic postanowilam na wieczor posmarowac ja mascia. Poprosilam mojego G zeby to zrobil. Nie odmowil ale wzial sie za to znow od niechcenia pomozial pomizial i tyle. Mowie do niego zeby rroszeczke wlozyl w to serca... Przylozyl sie... On na to ze mu sie nie chce wiec ja zripostowalam ze jesli chodzi o jakies pieszczoty ze mna zwiazena z nasza fizycznoscia to nigdy mu sie nie chce. Probowal to obrocic w zart jak zwykle ale... Mu na to nie pozwolilam...
Nie wiem mam czasem wrazenie (mimo tego ze widze ze dla mnie naprawde wiele robi i ze moge powiedzisc bez zadnej watpliwosci ze czuje sie naprawde kochana) ze ja go naprawde nie pociagam ze przytulas buziaczek tak zwane cmokniecie mogloby wystarczyc naszej relacji ale cos poza tym... Nawet pocalunki z jezyczkiem sa u nas rzadkością. Nie potrzebuje tego caly czas ale czasem chcialbym....
Wczoraj poprosilam kolezanke ktora ma znajomego seksuologa zeby opowiedziala mu nasza historie moze on wpadnie na pomysl jak z nim rozmawiac zeby cos sie dowiedziec i osiagnac...

15 czerwca 2015, 07:35

Noo i znow o wczorajszym dniu, nie wiem czy cos sie zmieni w temacie moge faceta, ale dzialam.
Poniewaz niedziele mam zawsze wolne (a przynajmniej do czasu az w robocie sie nie zbuntuja) to moj G ma zapowiedziane ze ten dzien spedza caly ze mna (w weekendy ma w zwyczaju jezdzic na ryby z ojcem swojej BYLEJ! WTF?!) Wiec wczoraj dla odmieny my sobie nad wode pojechalismy. Od rana mialam chujowy dzien i za przeproszeniem warczalam na niego, nie wiem czy to mnie tak sfrustrowala cala ta sytuacja czy tez po prostu wkurw okoloowulacyjny, w sumie chyba nie chcialo mi sie tam jechac, ale jakbym powiedziala ze nie jedziemy to on by pojechal znow z ojcem bylej na ryby.... Piekna okolica, cichutko ale rybki nie braly, nie chcialo mi sie z nim gadac, wiec oczywiscie co jest grane i w ogole, na co ja ze powinien wiedziec, na co on ze moze zaprosimy na ognisko jego przyjaciol (zaciazonych o ktorych juz wspominalam kilka postow temu) na co oczywiscie ja ze nie mam ochoty.
-co ty taka aspoleczna?
-jakbys mnie sluchal to bys wiedzial.

Za rada Baronowej pokazalam mu artykul ktory mi polecila odnosnie rozrodu i testosterony, ale jak to on nawet mu sie do konca nie chcialo przeczytac, wiec zabawiajac sie w "poczytaj mi mamo" wylapalam najwazniejsze watki, majac nadzieje ze dojdzie do niego ze plodnosc wsrod mezczyzn spada, ze nie tak latwo zajsc w ciaze, a jego kladzenie lapka na kolanach i praca w samochodzi w cale w tym nie pomaga, rowniez wazna rzecza bylo to ze teks ze seks tylko w okresie okoloowulacyjnym nie sprawi ze bede w ciazy bo zalecany jest 2-3 razy w tygodniu w porywach do 4 a u nas czasem 4 jest przez caly cykl i to tez jak dobrze sie napracuje... I moze w koncu zbada testosteron bo tak jak ja mu tlumaczylam nie tylko chodzi o chec do seksu lecz rowniez o zdrowie calego ustroju... Nie zrobil wrazenia poruszonego tym tekstem lecz pozniej, juz podczas obiadu w knajpie powiedzialam mu ze mam ochote zeby dobrze mnie popiescil na co on jak zwykle w zartach ze jestem strasznie wymagajaca, wiec rzucilam mu tekstem ze czesto czuje sie jak jego przyjaciolka a nie jak partnerka poniewaz najlepij by bylo jakby sfera seksualna nie istniala miadzy nami.
O dziecku juz nie wspominam w sumie o seksie rowniez nie. ale chce teraz troche rzeczy mu w rozmowy wplatac zeby potem dac mu spokoj na najblizesze pare tygodni, niech ma czas na przemyslenie tego wszystkiego...

19 czerwca 2015, 09:55

Zastanawialam sie czy to napisac ale chyba musze bo to wiele zmienilo w moim zyciu. :D

We srode przeprowadzilam kolejna rozmowe z moim G. Coz byla troche inna bo mu powiedzialam ze jego styl zycia wcale nie poprawia sytuacji z naszymi stosunkami i jesli nic nie zacznie robic to sie wyprowadze badz sila go zaciagne do lekarza. Ustalilismy ze dni plodne zaznaczam na kalendarzu i sam niech na niego patrzy i dziala ja nie bede o nich mowic i obiecal ze jutro jak bede robic progesteron on zrobi ten nieszczesny testosteron. Zobaczymy czy spelni swoja obietnice.
Ale najwazniejszy byl wieczor. Weszlam w posiadanie mini babeczki z substancja odurzajaca... I.... Hmmm odblokowala mi moja blokade psychiczna i tak sie sama podniecilam ze pierwszy raz w zyciu (choc podobno drugi bo pierwszego nie pamietam) mialam orgazm ;D moj G zostal postawiony przed faktem dokonanym ze nie moze mi teraz odmowic seksu i bylo naprawde super wiem ze jemu tez sie podobalo i byl zadowolony. To nie moze byc sposob na nasz problem ale jakis maly postep w sprawie jest.
Choc rowniez smutek. On nadal nie potrafi mnie piescic, staram sie go nauczyc ale malo pojetny jest ten mezczyzna... I jeszcze jedno przez co mam kaca moralnego... Jak zaczal sie mna zajmowac niestety lecz widzialam mojego bylego zamiast niego i uswiadomilam sobie ze przez ten rok nie zajal sie mna ani razu porzadnie ze wszystjie doswiadczenia sa zwiazne z moim bylym...
Ale to tez dalo mi do myslenia w innej kwesti. MUSZE NA NIEGO SPOSOB ZNALEZC ;D
Wiec wczoraj wykorzystalam to ze poszedl przede mna spac i zaczelam go piescic wiec obudzil sie tuz przed swoim orgazmem mega zadowolony ;D wiec jest maly sukcesik ktory zamierzam dalej rozwijac. Teraz na seksie mi nie zalezy ale na to zeby odkryc co go podnieca. Juz po owulacji wiec moge marnowac jago nasienie i zamierzam to co kilka dni uskuteczniac by moze go rozbudzic i przyzwyczaic do czestych przyjemnosci ;)
Jestem pierwszy raz dobrej mysli od naprawde dawna i cos w koncu osiagne

23 czerwca 2015, 20:40

Ciąża rozpoczęta 30 maja 2015

Test CIAZOWY jednak pozytywny wielkie zaskoczenie beta 35.... Wiec da sie... nie wiem jak ale sie da do tego z problemem z tarczyca (w marcu 2,6) NIeslychane... Zajecie sie innym problemem chyba pomoglo.
Podsumowujac:
5cykl po odstawieniu tabletek
3 z owulacja
2 z wstrzeleniem sie w okolice owulacji z seksem

Jest pieknie :D

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 20:42

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii

26 lutego 2016, 09:59

Noo i po porodzie :D

26 lutego 2016, 09:59

Noo i po porodzie :D

16 sierpnia 2017, 15:10

Ciąża rozpoczęta 15 lipca 2017
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii