X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Gdy serduszko przestało bić ...
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Gdy serduszko przestało bić ...
O mnie: 27 lat
Czas starania się o dziecko: Praktycznie od początku małżeństwa, czyli jakieś 5 lat... Od 14 mscy wspomagana tabletkami farmakologicznymi ....
Moja historia: Tak długo na to czekaliśmy a kiedy zrobiliśmy test i wyszły II kreski, a beta była ponad 177, nie było już wątpliwości - będziemy rodzicami!!! Szczęście ogromne, wizyty u lekarza, by w końcu usłyszeć i zobaczyć bijące serduszko...Jednak ja czułam, że coś jest nie tak...oprócz bólu piersi i nadmiernego picia wody, brak @, nie miałam większych objawów...Brak mdłości, zmęczenia, bólu głowy czy innych dolegliwości występujących na początku ciąży. Dużo odpoczywałam, od samego początku lekarz dał mi zwolnienie, kazał zażywać Duphaston. Szczęście nie trwało długo...kiedy mój M. był w pracy 08.12 zauważyłam u siebie plamienie...szybko pojechaliśmy do lekarza, który powiedział, że "serduszko przestało bić, a wiek płodu jest nieodpowiedni" (zatrzymał się na 9tc) ... to było jak dostanie obuchem w twarz...nie pamiętam drogi powrotu, pamiętam tylko jak bardzo bolało, a w głowie słyszałam jedno powracające pytanie: "DLACZEGO?". Lekarz kazał odczekać 2 tyg, aby organizm naturalnie zaczął wydalać martwy zarodek...Czekaliśmy, oprócz plamień nie było nic...22.12 pojechaliśmy do Szpitala, i rano otrzymałam tabletkę poraniającą...organizm był bardzo uparty i nic się nie działo...w drugim dniu powtórka...przez 8h nic się nie działo...dopiero jak się pochyliłam, aby się wykąpać bez skurczu zaczęłam krwawić, skrzepy krwi nie miały końca...od razu pielęgniarki zabrały mnie do zabiegowego, podłączyły pod kroplówki, a po 2h zasnęłam i obudziłam się już bez niego :( już go nie było ... pamiętam tylko, że pytałam, czy wzięli go do badania ...
Moje emocje: Wczoraj minęły 3tyg...wiem, że do 1@ nie powinnam przytulać się do M, ale potrzebowałam bliskości...dzisiaj mam wizytę u psychiatry, muszę pomału wracać do życia...nie zapomnieć, ale żyć i znowu walczyć o nasz maleńki cud.

14 stycznia 2013, 20:31

Byłam dziś u Psychiatry...kazała wypłakać się i pożegnać się z maleństwem i nie tłumić uczuć w sobie...coś w tym jest, bo płakaliśmy w dzień gdy dowiedzieliśmy się, że maleństwu serduszko przestało bić, a po szpitalu już nie ... kazała teraz odpoczywać i zająć się sobą ... dostałam antydepresanty, ale nie chce ich, nie chce się "odurzać" ... od jutra zaczynam nowe życie...

15 stycznia 2013, 09:03

Nowy dzień...dzwoniłam przed chwilą do szpitala - są już wyniki badania histopatologicznego. Czytałam dzisiaj artykuł, że zbyt wysoka prolaktyna w ciąży prowadzi do poronienia. Zanim zaszłam w ciąże przez miesiąc brałam tabletki na jej zbicie, gdyż miałam ją 4xkrotnie powiększoną...nie chce doszukiwać się przyczyn, ale jeśli to było powodem poronienia, to narobię rabanu przy kolejnej wizycie u mojego gin ...

18 stycznia 2013, 11:01

Odebrałam dziś wyniki badania histopatologicznego. Nie spodziewałam się, że dzięki niemu uzyskam odpowiedzi na pytanie: CO BYŁO POWODEM?
Ale wygląda to tak:

rozpoznanie kliniczne: nieprawidłowe jajo płodowe.
Opis makroskopowy: strzepy tkankowe, material częściowo zautolizowany (nie wiem co to znaczy?)
wyniki badania: residua deciduae, cruores sanquinis; przetłumaczyłam sobie i wiem, że była to ciąża, no i skrzepy krwi ... ehhh..
Jak pojechaliśmy do szpitala, wróciły niemiłe wspomnienia...