Pamiętniki Gdzie jesteś nasz Bąbelku?
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Gdzie jesteś nasz Bąbelku?
O mnie: Niedługo skończę 21 lat, zaręczona, na początku drogi starania się o dziecko...
Czas starania się o dziecko: sam początek - 3 miesiąc starania się o maluszka
Moja historia: W tym roku skończę 21 lat i choć może się Wam wydawać, że jestem za młoda na dziecko to wraz z moim narzeczonym podjęliśmy decyzję o staraniu się o naszego maluszka. Dlaczego zdecydowaliśmy się na to i dlaczego tak wcześnie? Zapraszam do czytania i śledzenie moich wpisów :)
Moje emocje: Pełna nadziei! Choć wolałabym być przy nadziei...

9 stycznia 2015, 23:23

Hej wszystkim,

Może zacznę od początku czyli od odpowiedzi na pytanie: Skąd decyzja o dziecku?

To było we wrześniu zeszłego roku gdy w związku moim i D. pojawił się temat dziecka. Wraz z narzeczonym prowadzimy firmę i było to jedno z tych leniwych popołudni gdy każde z nas siedziało przy swoim laptopie. Pamiętam to jak dziś - On ustawiał sobie grafik na październik, ja zajmowałam się dokumentami i inną papierkową robotą. W pokoju grał cicho telewizor, a że męczyło mnie słuchanie kolejny raz reklam proszków do prania sięgnęłam po pilota i nie patrząc na ekran przełączyłam kanał na chybił - trafił. W ten sposób zamiast nudnych popołudniowych programów trafiliśmy na kanał TLC, a tam? Cała seria programów o ciążach, porodach, staraniach o maluszka czy in vitro. Chcąc nie chcąc słuchałam tego wszystkiego i w końcu znudzona pracą odłożyłam komputer i po prostu zaczęłam oglądać program, w którym wzruszona kobieta wraz z mężem opowiadała, że po X czasie w końcu jest w stanie błogosławionym. Pamiętam, że uśmiechnęłam się wtedy - zawsze lubiłam słuchać historii ludzi, którzy w końcu zapracowali na to czego pragnęli (nawet jeśli jest to tylko program w tv). W tym momencie spojrzałam na mojego i ze zdumieniem odkryłam, że już od jakiegoś czasu musi on oglądać ten program siedział zapatrzony w ekran.

- Co tak patrzysz? Przecież nigdy nie lubiłeś tego typu programów. Spytałam.

- Sam nie wiem może ten program jest inny? Odpowiedział pytaniem nie odrywając wzroku od ekranu.

W zdziwieniu uniosłam obie brwi.

- Chcesz mieć dziecko? Zapytałam ni to serio ni dla żartu. Sama nie wiem, mocno się zmieszałam po zadaniu mu tego pytania.

To, że chcę mieć dzieci i założyć rodzinę było dla mnie zawsze oczywiste i zawsze wiedziałam, że chcę mieć dzieci przed 25 rokiem życia. Dlaczego tak? Nie pytajcie, coś mi się takiego uroiło w głowie i od zawsze się tego trzymałam. Dodatkowo wszystkie kobiety w mojej rodzinie młodo rodziły dzieci więc On o tym doskonale wiedział, też tego chciał, ale same wiecie jak jest decyzji o małżeństwie czy dzieciach nie podejmuje się od tak. Wracając jednak do historii:
D. spojrzał na mnie robiąc wielkie oczy:

- Przecież wiesz, że tak. Odpowiedział tym razem patrząc prosto na mnie.

- Pytam czy chcesz mieć dziecko w najbliższym czasie. Rzuciłam w jego stronę - skoro sama zaczęłam temat to trzeba iść w to dalej.

I tak to się zaczęło. Później były godzinne rozmowy na ten temat, aż w końcu oboje się zdecydowaliśmy, że to dobry czas, że damy radę utrzymać maluszka i damy radę wszystko ze sobą pogodzić. I tak od grudnia wysłaliśmy prezerwatywy na urlop (nigdy nie brałam tabletek ani nie używałam innej antykoncepcji) i zaczęliśmy się starać o maluszka. Oczywiście próbowałam wyliczyć sama dni płodne, owulacje i tak dalej, na Ovufriend trafiłam niedawno i przyznaję, że dzięki tej stronie wszelkie obserwacje i wyliczenia są niezwykle łatwe. W grudniu oczywiście się nie udało - z resztą mało komu udaje się za pierwszym razem. Teraz mam przedostatni dzień płodny, a później czekamy na pierwszy dzień spodziewanej... W szufladzie czeka kilka testów o czułości 10 mlU/ml.

Trzymajcie za mnie kciuki tak samo jak ja trzymam za wszystkie kobiety starające się o swoje małe szczęście :)

11 stycznia 2015, 11:39

Hej wszystkim,

Właśnie skończył mi się okres płodny, owulacja była 7 stycznia, a teraz siedzę jak na szpilkach i czekam i jest nadzieja. D. tak samo, choć on zaczyna troszkę przeginać. Dziś obudził mnie bladym świtem pytając czy dobrze się czuję i czy nie mam na coś ochoty.

- Nawet nie wiemy czy jestem w ciąży - warknęłam - poza tym za wcześnie na jakiekolwiek objawy jeśli się udało.

- To zrób test. Powiedział jakby test można było robić od razu po stosunku.

- Jeszcze za wcześnie. Mruknęłam i odwróciłam się twarzą do ściany.

- A kiedy będzie ten czas?

Nie odpowiedziałam - spałam. Faceci. Też miałyście tak, że Wasz mężczyzna "wiedział lepiej" o kobiecych sprawach niż Wy same?

12 stycznia 2015, 23:51

Hej wszystkim,

Dopiero 5 dni minęło od owulacji, a mi się wydaje, że cała wieczność. Dzisiaj przyszły testy ciążowe o czułości 10 mlU/ml, a teraz (zamiast się zorientować wcześniej) siedzę przy komputerze i czytam ile dni przed spodziewaną @ mogę zrobić ten test. Albo inaczej: o ile wcześniej mogę go wykonać niż test o czułości 25 mlU/m (który czeka grzecznie na 22 stycznia). D. ma podobnie, też się nie może doczekać. Dziś mu wszystko wyjaśniłam jak wygląda cykl kobiety i dlaczego testy powinno się robić dopiero w dniu spodziewanej @. Pierwszy raz spytał mnie o coś takiego, ale dzięki temu przestał co chwilę pytać czy nie muszę do łazienki. Przestał pytać o cokolwiek jeśli chodzi o ewentualną ciążę. Też czeka też się denerwuję widzę to bo go znam, ale w porównaniu do mnie jest po prostu oazą spokoju...

13 stycznia 2015, 22:34

Hej wszystkim,

Od godziny siedzę na Ovufriend i gapię się na wykres jakby miało się tam pojawić coś więcej niż tam jest. Bardzo możliwe, że przesadzam, że za bardzo się nakręcam i boję się, że nakręcę się tak bardzo, że jeśli w trakcie tego cyklu nam się nie uda to będę strasznie to przeżywać. Jednak myśli typu "może się udało" nie dają mi spokoju. Przypuszczam, że nie jestem jedyna. Testy, które kupiłam leżą sobie spokojnie w szufladzie, ale cały czas mam wrażanie, że "gadają" do mnie :P No proszę Was dziewczyny, trzymajcie mnie bo zaraz nie wytrzymam i wiem, że test będzie negatywny. Bo i czego można się spodziewać 6 dnia po owulacji wieczorem?
Dodatkowo zaraz sama ze sobą oszaleje. Jak nie boli mnie głowa, to któryś z jajników daje o sobie znać, jak nie jajniki to zgaga, jak nie zgaga to coś innego. Dodatkowo cały dzień jestem strasznie senna i mam straszne wahania nastroju - ze skrajności w skrajność. D. ma mnie już chyba dość na dzisiaj, z resztą mu się nie dziwię. Ciężko ze mną dzisiaj wytrzymać. Jednak tego co właśnie wymieniłam, nie staram się nie interpretować jako objawy. Już wystarczająco świruję żeby nakręcać się jeszcze bardziej.

15 stycznia 2015, 22:50

Hej wszystkim,

No i oczywiście nie wytrzymałam i dzisiaj rano zrobiłam test. No i odpowiedź była taka jakiej się spodziewałam: test negatywny, ale jeszcze czekam i się łudzę, że może jednak, ale zapewne skończy się to odwiedzinami @ za jakiś czas bo i mój wykres jakoś dziwnie jak dla mnie wygląda i nie napawa mnie optymizmem.

Od jakiegoś czasu mam straszne wahania nastroju. Ze skrajności w skrajność, wszystko mnie drażni, a za chwilę wszystko mnie bawi (D. dzisiaj się już nawet "odgrażał", że załatwi mi tydzień w spa w Tworkach jeśli się nie uspokoję bo nie idzie ze mną wytrzymać :P ). Tak silnych wahań nie miałam nawet w okresie młodzieńczego buntu, ale zapewne to po prostu bardzo nasilone PMS. Czuję, że ten cykl jeszcze nie będzie TYM cyklem...

18 stycznia 2015, 13:48

Hej dziewczyny,

No i tak kolejny test ciążowy kolejne rozczarowanie (11 dpo), nawet cienia nie ma więc niestety szansa na przyjście @ jest coraz większa. Już nawet D. przestał pytać o testy, sam stracił nadzieję. Spodziewana przyjdzie za 4 dni tak więc do zobaczenia w następnym cyklu :)

21 stycznia 2015, 19:04

Hej dziewczyny,

No i moje przypuszczenia okazały się słuszne, dzisiaj jak w zegarku podczas pisania "zerówki" na uczelni przyszła @. Jednak powiem Wam szczerze, że mimo lekkiego rozczarowania to nie tracę nadziei i nie wiem dlaczego, ale mam bardzo dobre przeczucia co cyklu, który właśnie się rozpoczął. Z resztą pożyjemy zobaczymy :) Trzymam za Was bardzo mocno kciuki kochane! Oby luty był najszczęśliwszym miesiącem za równo dla mnie jak i dla Was :)

26 stycznia 2015, 15:45

Hej dziewczyny,

@ właśnie się kończy, dziś ostatnie plamienie. Jednak wraz z D. postanowiliśmy obrać inną taktykę wraz z obecnym cyklem: będziemy się "przytulać" ile wlezie, zapewne co drugi dzień, może częściej, ile nam się będzie podobać, ile będzie nam się chciało. Nie chcemy już dostawać takiej paranoi jak przy styczniowym cyklu i chyba ta metoda będzie najlepsza. Oczywiście nie zrezygnuję z Ovufriend będę mierzyć temperaturę codziennie, zaznaczać objawy i oczywiście będę w stałym kontakcie z Wami! Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jednak powiem Wam, że mam dziwne (ale w pozytywnym sensie) przeczucia co do tego cyklu. Oczywiście można to zrzucić na nadzieję, która mówi mi, że to może będzie właśnie TEN cykl, ale babcia D., gdy byliśmy u niej na obiedzie 2 czy 3 dni temu też co chwila poruszała temat dziecka, że ma przeczucia co do tego miesiąca, że to będzie bardzo dobry czas (ponoć wiedziała o ciąży mamy D. nim ona sama się o tym dowiedziała gdy była w ciąży z D. i to samo było przy jego dwóch młodszych braciach - babcia "wróżka" :D ), moja mama też często mnie pyta o antykoncepcję. Jednak mówi to w taki sposób jakby chciała, ale po prostu bała się roli babci...
Nie jestem przesądną osobą, ale taka sytuacja przydarzyła mi się pierwszy raz. Jedno jest pewne ja i D. nie chcemy przeżyć rozczarowania jak przy ostatnim cyklu i zaczynamy podchodzić do tematu możliwie maksymalnie na luzie :D

1 lutego 2015, 10:29

Hej dziewczyny,

Między Bogiem, a prawdą zdurniałam. Albo owulacja mi zdurniała. Otóż jak już wiecie z D. staramy się od grudnia zeszłego roku i w drugi dzień świąt (26 grudnia) miałam robić test, ale nic mi z tego nie wyszło bo @ się pospieszyła i przyszła 20 grudnia (moje cykle trwają 33 dni, okres trwa około 5 dni). @ mam regularne. Pierwszy raz od kilku lat zdarzyło mi się takie przesunięcie. W styczniu staraliśmy się dalej i nic z tego nie wyszło (w sumie nic dziwnego - to był ciężki miesiąc dla naszej firmy, stres, mało się kochaliśmy i być może styczeń przez to grudniowe przesunięcie był cyklem bezowulacyjnym - choć nie wiem czy to możliwe). No i nadszedł cykl lutowy, okres się skończył, ja tycam żeby sprawdzić swój śluz, a tam śluz wodnisty O.o no i zdurniałam. Nie wiem o co może chodzić. Niby czytałam, że zajście w ciążę po okresie jest możliwe, ale mówiły to dziewczyny, które mają cykle co 27 - 28 dni. Moje cykle są dosyć długie, więc nie wierzę, żeby było to w moim przypadku możliwe. Tak czy siak kochałam się z D. "na wszelki wypadek" i staramy się o tym nie myśleć żeby się nie nakręcać. Jednak muszę spytać: czy którejś z Was przydarzyło się coś takiego, czy może, któraś z Was była świadkiem takiego cudu na żywo? :)
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego