Koniec majówki zbliża się wielkimi krokami. Pogoda dopisuje, słoneczko rozpieszcza, ptaki dokazują, łąki całe w zieleni i żółci. Dalej liczymy b o c i a n y... Niedługo dobijemy do setki, w ciągu 2 tyg. naliczyliśmy ok. 70 sztuk.
Teściowa ponownie podjęła temat wnuka. Uważa, że robimy tak specjalnie - nie zachodzimy w ciążę - bo chcemy, żeby ona się dzieckiem nie nacieszyła ;/ Ma się dobrze, jeszcze młoda, sprytna - a już o śmierci myśli... Najgorzej słucha się tego... Nikomu póki co nie mówimy, że plan "dziecko" nie wypala. Wersji, które wciskamy, jest kilka:
1. cieszymy się sobą,
2. miesiąc porodu nie bardzo by nam odpowiadał, więc musimy odłożyć,
3. postanowiliśmy że Pan Mąż pójdzie na macierzyński, ale zmienił pracę wiec nie chce od razu szefa stawiać w takiej sytuacji...
Wracając do Teściowej, podczas rozmowy zaczęła wspominać, o kuzynkach, sąsiadkach, etc., które są aktualnie w ciąży lub ledwo co urodziły. Kurcze, chyba innych bab nie ma...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2016, 14:28