X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Jutro będzie lepiej.
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Jutro będzie lepiej.
O mnie: Rocznik '91, mężatka od 2017, w związku z Tym Jedynym od 2007r.
Czas starania się o dziecko: Od początku 2017
Moja historia: Wszystko miało być tak pięknie: skończymy studia, weźmiemy ślub, wybudujemy dom. Gdzieś pomiędzy postaramy się o dziecko, później drugie. Do 30tki przynajmniej dwa berbecie, wtedy się zastanowimy czy chcemy kolejne. Studia skończone, potem drugie. Ślub, dom - wszystko jest. Bardziej lub mniej zgodnie z planem ale jest. Dzieci nie ma. Nawet jednego dziecka nie ma.. Ale jest kot :) i dwie kocie przybłędy na tarasie. Na tę chwilę musi wystarczyć. A jutro będzie lepiej.
Moje emocje: Głęboki, przejmujący smutek przeplatany chwilami nadziei, radości i wdzięczności za to co już mam🙏

25 stycznia, 18:15

Podobno pisanie pamiętnika pomaga oczyścić myśli i poukładać emocje. A przy okazji może gdzieś na drodze mojej walki ktoś znajdzie coś, co pomoże lub doda sił ❤️


23dc, prawdopodobnie jakieś 7-9dpo

Po okrutnym kryzysie emocjonalnym w ostatnich dniach powraca mi trochę chęć do życia. Choć byłoby łatwiej gdyby pogoda za oknem dała choć cień nadziei na poprawę, bo póki co szaro, buro i deszcz :/

Wczoraj dostałam wynik badania allo po szczepieniach limfocytami męża - 54,5%. To podobno świetny wynik, docent napisał, że bardzo dobrze i możemy się starać. I bardzo chciałabym wierzyć, że ten wynik coś odmieni. Póki co czekam na okres żeby się umówić do kliniki i planuję kolejną inseminację.
Na ten cykl się nie nastawiam, chociaż mój organizm nie ułatwia i znów mi daje dwuznaczne sygnały :/ z całych sił staram się ich nie słuchać, żeby za kilka dni nie wrócić znów do tego emocjonalnego dołka, z którego się właśnie wygrzebałam.

No, na dzisiaj dosyć moich lamentów, trzymajcie się ciepło ;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia, 19:44

27 stycznia, 23:02

25dc
Rozkręca mi się plamienie i boli brzuch, więc do rana zaleje mnie okres.
Umówiłam dziś wizytę w klinice na monitoring przed iui, 8.02. Trochę się stresuję czy nie za późno, bo to będzie 12dc, ale na wcześniejsze dni nie było już miejsc :/ a patrząc na poprzednie inseminacje, w zeszłym roku, to powi no być ok. A z resztą, jak nie będzie to trudno, stracimy kolejny miesiąc - przyzwyczaiłam się już chyba do tego..
Planuję te inseminacje już właściwie dla formalności ale psychicznie nastawiam się już na ivf. Niestety ze względów finansowych będziemy mogli je zrobić dopiero jesienią, także dla mnie poród w 2022 jest już mało prawdopodobny 😔

7 lutego, 14:41

Dziś mija dokładnie 5 lat od mojego pierwszego testowania. To był mój 1 cs, spóźniał mi się okres. Jak wielkie było moje zdziwienie gdy na teście zobaczyłam tylko jedną kreskę...

27 maja, 14:36

Od dziś zaczynam leki do ivf.
Gonapeptyl 0,1 przez 15 dni na wyciszenie jajników.
Później dochodzi Menopur i Metypred + Acard.
Pod koniec czerwca punkcja i transfer "na świeżo".

Myślałam, ze bedzie ekscytacja, że będzie radość i oczekiwanie. Ale mój mózg już chyba sam się broni przed kolejną porażką i chociaż zawsze byłam osobą pełną optymizmu, to teraz nie potrafię sobie wyobrazić że miałoby się udać..

20 czerwca, 13:05

No i mój organizm jak zwykle sabotuje moje plany.. miałam zacząć stymulację w poprzednią sobotę, ale wynik estradiolu był za wysoki. Pani doktor zasugerowała przesunięcie stymulacji o tydzień. W piątek ponowiłam badanie i okazało się, że estradiol jest jeszcze wyższy niż tydzień wcześniej... Więc póki co odstawiłam gonapeptyl, a zamiast tego dostałam antykoncepcję..
Dlaczego moje życie zawsze musi iść tą trudniejsza ścieżką? 🙈

22 lipca, 14:32

Z 10 pobranych wczoraj komórek 8 było prawidłowych, ale zaplodnilo się tylko 4.
Jestem troszkę rozczarowana, chociaż nie nastawiałam się na cuda, no i boję się, że przy tak słabym nasieniu te zarodki mogą nie dotrwać do 5tej doby :(

27 lipca, 14:48

1dpt
Pierwszy kurczaczek zadomawia się w macicy - mam nadzieję, że mu się spodoba - robię co mogę żeby było mu wygodnie, tatuś tez sie bardzo stara i o nas dba🥰

Przetransferowana została blastocysta 4AA❤️ kolejne dwie rozwinęły się do stadium blastocysty, ocena 4BB, zostały zwitryfikowane dziś, czyli w 6tej dobie. Mam nadzieję, że poczekają na nas co najmniej 1,5 roku 😉

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca, 15:49

28 lipca, 14:21

2dpt
Serio to dopiero drugi dzień?🙈 To czekanie jest straszneee, dużo trudniejsze niż w zwykłym cyklu😰

A najgorsze jest to, że chociaż staram się z całych sił podchodzić do tego na chłodno, to jednak nadzieja z dnia na dzień jest chyba wieksza 🙈 Dziś nie mam takich myśli jak przez wiele ostatnich miesięcy, że "czemu niby miałoby sie udac, skoro do tej pory ciągle wszystko szło nie tak". Przeciwnie, nachodzą mnie już myśli w którym tygodniu będę w dniu planowanego wypadu na koncert czy w czasie świąt. I z jednej strony niby pozytywne nastawienie jest wskazane, a z drugiej boję się, że później spadnę z wielkiej wysokości i ciężko się będzie pozbierać :/ W końcu już raz to przechodziłam, kiedy wierzyłam, że IUI rozwiąże wszystkie problemy i test to będzie formalność... No cóż, nigdy nie twierdziłam że nie jestem naiwna :)

Czy można jakoś wyłączyć emocje na najbliższe 2 tygodnie?🙈🙈

1 sierpnia, 12:06

6dpt
Wczoraj i dzisiaj miałam leciutkie plamienia i ból jak na okres.
Oczywiście nie wytrzymałam i zrobiłam betę - żeby się nie zastanawiać czy to implantacyjne czy okresowe tylko miec czarno na bialym co się dzieje. I co? No i oczywiście, nie mogłam mieć wyniku jednoznacznego😑

6mlU, gdzie norma oznaczająca pozytyw jest >5mlU

I teraz pytanie, czy ona się dopiero rozkręca czy już spada?

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia, 12:07

2 sierpnia, 12:43

7dpt
Przy okazji wizyty w mieście nie mogłam sobie odmówić powtórki bety🙈 dzisiejszy wynik - 9,36! Rośnie! Powoli, ale wg kalkulatora średni dwudniowy przyrost to 100%! Ciągle boję się uwierzyć, że to się dzieje😭😭😭

4 sierpnia, 12:03

9dpt
Dzisiejsza beta - 20,55mlU. Niby przyrost idealny ale patrząc jakie wartości zazwyczaj mają dziewczyny na tym etapie to jest to bardzo niski poziom 😞 I niestety już przeczytałam, że takie wartości bardzo często kończą się pustym jajem płodowym... Więc czekają mnie kolejne tygodnie stresu i niepewności.
Ehh dlaczego u mnie nigdy nie może być dobrze i spokojnie😭😭😭

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia, 12:04

9 sierpnia, 14:50

14dpt
Beta nadal rośnie! I to całkiem nie najgorzej, bo sredni dwudniowy przyrost to 190%🥰
Dziejsza beta to 166,81mlU, progesteron tez się w końcu wziął za siebie i urósł do 17,30. Uff, na razie idzie to wszystko jak po grudzie ale jednak w dobrą stronę 😉
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i kciuki❤️❤️❤️

Kolejnej bety chyba już nie będę robić, no chyba że nie wytrzymam to pojadę w sobotę może...
We wtorek wizyta u gin-endo, będzie to już 5+5tc, powinno już być widać zarodek więc wtedy się pewnie wszystko wyjaśni..

18 sierpnia, 13:45

23dpt
Ostatnie przyrosty bety są z badania na badanie coraz mniejsze. Po wtorkowym wyniku dzwoniłam do dr z kliniki, kazała jeszcze nie odstawiac leków, bo w sobotę mam wizytę więc chciała jeszcze dać szansę ale po dzisiejszej becie, która od wtorku urosła tylko o 100mlU, nie mam już nadziei 😞 Odstawiam leki, a w sobotę pojadę na tą wizytę żeby ustalić dalszy plan, mam nadzieję że uda się podejść do kolejnego transferu jak najszybciej...

3 września, 22:35

8t5d - poronienie💔 3.09.2022

Dzisiaj poroniłam moje dziecko. Może ktoś powie, że to nie było jeszcze dziecko, że to tylko jajo płodowe, albo jeszcze coś innego, ale dla mnie to było nasze wymarzone, wystarane, wywalczone dzieciątko :(

Krwawienie zaczęło się już wczoraj. Skurcze do zniesienia, pewnie za sprawą ketonalu. Ale dziś po południu już ketonal nie pomagał, ból był okrutny i w pewnym momencie poczułam że wypłynęła duża ilość krwi, poszłam się przebrać i zobaczyłam TO - nie będę tu opisywać wyglądu, ale wiedziałam, że to było moje dziecko. Nie potrafiłam tak po prostu wyrzucić tego razem z podpaska, nie zdobyłabym się też na spłukanie w toalecie.. Nie kiedy już zobaczyłam i wiedziałam co to jest... Znaleźliśmy ładne pudełeczko i poszliśmy z mężem pochować nasze maleństwo w pięknym miejscu, pod wielkim drzewem.

To był jeden z najcięższych emocjonalnie dni w moim życiu. I pewnie najbliższe dni tez nie będą łatwe ale wiem, że dzięki temu "pogrzebowi" będziemy mogli w pewien sposób zamknąć ten etap i ruszyć dalej.